Z Airis String Quartet nie tylko o Rzeszowskiej Jesieni Muzycznej
Bardzo interesujący, piąty koncert X Rzeszowskiej Jesieni Muzycznej odbył się 16 października 2026 roku w Kościele pw. św. Jacka – Bracia Dominikanie. Wystąpił świetny Airis String Quartet uznawany obecnie za jeden z najciekawszych polskich kwartetów smyczkowych młodego pokolenia. Kwartet jest zdobywcą wielu nagród na międzynarodowych konkursach, laureatem stypendiów i programów dotacyjnych. Ma na swoim koncie liczne nagrania płytowe, prawykonania, współpracę z wybitnymi artystami i kompozytorami, edukację w prominentnych ośrodkach muzycznych w Europie..
Przed rozpoczęciem tego koncertu spotykam się z paniami tworzącymi Airis Quartet: Aleksandrą Czajor-Kowalską i Grażyną Zubik – skrzypaczkami i założycielkami zespołu oraz altowiolistką Malwiną Tkaczyk. Zespół wystąpi w pełnym składzie z wiolonczelistą Michałem Dąbkiem. Wszyscy czujecie się młodzi, ale niedługo pewnie zaczniecie myśleć o okrągłym jubileuszu. Zespół rozpoczął działalność, kiedy panie Aleksandra i Grażyna jeszcze studiowały.
Aleksandra Czajor – Kowalska: Może nie w najbliższych miesiącach, ale faktycznie za dwa lata obchodzić będziemy 20-lecie działalności.
Pamiętam Wasze pierwsze koncerty w Przemyślu. Od początku działalności zespołu były panie zafascynowane muzyką współczesną. Te odważne skoki na głęboką wodę przyniosły zespołowi sukcesy w konkursach i uznanie publiczności.
Grażyna Zubik: Pochodzę z Przemyśla i dobrze pamiętam te koncerty. Wykonywałyśmy wtedy bardzo nowoczesne utwory, które wymagały nie tylko umiejętności gry na instrumentach. Często trzeba było także używać głosu: mówić, krzyczeć, śmiać się głośno, a do tego jeszcze grać.
Z pewnością na Wasze osiągnięcia miała wpływ nie tylko nauka na studiach instrumentalnych w Akademii Muzycznej w Krakowie.
A. Cz. K.: Studiowałyśmy także na Universität für Musik und darstellende Kunst w Wiedniu w ramach studiów podyplomowych w klasie Johannesa Meissla, w Akademii Muzycznej im. Karola Szymanowskiego w Katowicach w ramach studiów podyplomowych w klasie prof. Piotra Szumieła, przez rok w European Chamber Music Academy (ECMA), studiowałyśmy też w ArtEZ Conservatorium w Zwolle w Holandii. Studia w tych różnych ośrodkach ogromnie wpłynęły na nasz rozwój.
Będąca z nami altowiolistka pani Malwina Tkaczyk jest członkiem Airis Quartet od kilku lat.
Malwina Tkaczyk: W 2018 roku zostałam zaproszona do wykonania jednego projektu z Airis String Quartet, a od 2019 roku gram w tym zespole na stałe.
Wiem, że niedługo, będzie Was można usłyszeć, po dłuższej nieobecności także na Przemyskiej Jesieni Muzycznej, która rozpocznie się 22 października i potrwa miesiąc.
A. Cz. K.: Wystąpimy nawet podczas dwóch koncertów. 8 listopada odbędzie się koncert w wykonaniu Airis String Quartet, a 9 listopada towarzyszyć będziemy pianiście Mateuszowi Zubikowi w wykonaniu Kwintetu fortepianowego Roberta Schumanna.
Podczas naszego koncertu odbędą się dwa prawykonania utworów: Aleksandry Bilińskiej- "Dziennik pisany w pociągu podmiejskim" na kwartet smyczkowy i taśmę oraz kompozycja, która czekała na prawykonanie kilka dobrych lat, bo powstała w 2020 roku. To utwór współczesnego amerykańskiego kompozytora Clarka Nicholsa - "Upheavals of thought" na kwartet smyczkowy. Wcześniej nagrywaliśmy jego utwór na mandolinę i kwartet z wybitnym wirtuozem tego instrumentu Alonem Sarielem. Kompozytor zainspirowany współpracą wkrótce skomponował dla nas kwartet . Przez pandemię i inne perturbacje prawykonanie musiało poczekać i odbędzie się dopiero 9 listopada w Przemyślu. To jest przepiękny utwór, a w dodatku kompozytor obiecał przyjechać do Przemyśla, aby być na swoim prawykonaniu. Podczas tego koncertu nie zabraknie też klasyki, bo zagramy Mozarta I Pendereckiego. Mówię tak, bo dla nas Kwartet smyczkowy nr 3 „Kartki z nienapisanego dziennika” Krzysztofa Pendereckiego jest to już także klasyka oraz nieodłączny element naszegp repertuaru koncertowego.
Rozmawiamy o tym, co będzie na początku listopada, a za chwilę rozpoczynie się też bardzo interesujący koncert w ramach X Rzeszowskiej Jesieni Muzycznej u Dominikanów w Rzeszowie.
M. T.: Dzisiaj usłyszą Państwo w naszym wykonaniu: Kwartet smyczkowy nr 3 „Kartki z nienapisanego dziennika” Krzysztofa Pendereckiego, kompozycję Caroline Shaw - „Entr’acte” na kwartet smyczkowy – to kompozycja bardzo ciekawa korespondująca z akustyką tego kościoła, a koncert zakończy Kwartet smyczkowy g-moll op 10 Claude Debussy’ego.
Ile utworów Airis String Quartet do tej pory prawykonał?
A.Cz.K.: Liczyłam ostatnio i pamiętam. Do tej pory prawykonaliśmy 44 utwory.
Pewnie ostatnie prawykonanie miało miejsce w Sanoku podczas XXXV Festiwalu im. Adama Didura. Nie mogłam niestety być na tych koncertach i bardzo żałuję.
A. Cz. K.: Sanok jest dla nas miejscem szczególnym, ponieważ wracamy tam co rok, aby wykonać nagrodzone w Konkursie Kompozytorskim im. Adama Didura kompozycje. W tym roku zostałyśmy poproszone, aby zostać dłużej.
25 września przed spektaklem baletowym została wręczona nagroda przyznana w Konkursie Kompozytorskim, którą otrzymał młody kompozytor Piotr Pudełko za „Impresję miłosną” na baryton , którą wykonał Patryk Wyborski i Airis String Quartet.
W następnym dniu, ze wspaniałym francuskim klarnecistą Pierre Génisson, który zażyczył sobie, aby wystąpić z naszym kwartetem i wspólnie wykonaliśmy dwa kwintety – Mozarta i Webera oraz aranżacje arii z najsłynniejszych oper Mozarta.
Czy z solistą francuskim spotkaliście się dopiero w Sanoku?
M. T.: Z Pierrem tak właśnie było, że spotkaliśmy się dzień przed koncertem, co i tak było sukcesem.
G. Z.: Jest to muzyk dosłownie rozchwytywany i jego grafik koncertowy jest zawsze zapełniony, ale tym razem mieliśmy prawie cały dzień na przygotowanie i odbyliśmy także długą rzetelną próbę dzień przed koncertem i w dniu koncertu. Był czas i dobrze zdążyliśmy się poznać. Bardzo sobie to cenimy, bo nie zawsze mamy taki komfort.
Czy można powiedzieć, że Airis Quartet żyje z koncertów?
A. Cz. K.: Niestety, nie można tak powiedzieć i jest to chyba generalnie zjawisko niełatwe do osiągnięcia w Polsce. Są okresy w roku, gdy tych koncertów grywamy bardzo .dużo, jak na przykład teraz, gdy jest ich 9 w ciągu 2,5 miesiąca i możnaby rzeczywiście z tego żyć, ale bywają także okresy gdy jest ich mniej, i wtedy bardzo pomocne jest zabezpieczenie innym zatrudnieniem. Każda z nas jeszcze uczy, udziela się pedagogicznie w Akademii Muzycznej w Krakowie i w szkołach muzycznych, grywamy w orkiestrach... Mamy ten komfort, że nie jesteśmy uzależnione wyłącznie od działalności w zespole. To daje nam ogromną wolność decyzyjną i elastyczność przy dokonywaniu wyborów, w jakie projekty chcemy się zaangażować, i bardzo to sobie cenimy. Gramy to co chcemy i ile chcemy mając czas na dobre przygotowanie i przeżycie każdego z wydarzeń.
Kwartet może się także pochwalić nagraniami płytowymi.
G. Z.:Wydałyśmy cztery płyty,, na których w stu procentach są nasze nagrania: „Hartman” – płyta poświęcona twórczości Karla Amadeusa Hartmana, płyta z kompozycjami Łukasza Pieprzyka powstała we współpracy z „Amadrums Trio”, oraz dwie płyty z poezją śpiewaną nagrane z zaprzyjaźnionym zespołem „Nocą umówieni”. Sporo nagranych przez nas pojedynczych utworów znalazło się na płytach wydanych przez polskie i zagraniczne wytwórnie. W bieżącym roku pojawimy się na monograficznej płycie kompozytorki Saskii Venegas nagranej i wydanej w Holandii, w poprzednich latach brałyśmy udział w nagraniach z kompozycjami Andersa Koppela wydanej w duńskiej wytwórni Danacord. Mamy w planie kolejne nagrania.
Bardzo często współpracujecie z innymi muzykami.
A. Cz. K.: Zawsze nas inspirowało dołączenie do jednego organizmu, którym jest kwartet smyczkowy, drugiego organizmu w postaci solisty, duetu czy większego zespołu. To jest wspaniała wymiana doświadczeń i inspiracji wzajemnych. Gramy często z pianistami, klarnecistami, innymi instrumentalistami, śpiewakami, chórami, zespołami wokalnym, Z każdej współpracy wynosimy nowe jakości. Często po zagraniu nowego projektu współpraca przeradza się w kontynuację. Tak jak pani powiedziała, podczas spontanicznych gościnnych kolaboracji zdarza się, że brakuje czasu, żeby dobrze się poznać przed koncertem, dlatego zawsze dążymy do tego, żeby magia stworzyła się nie na jedno krótkie spotkanie, ale żeby wracać do relacji z innymi muzykami, pielęgnowac je i kontynuować. .
Myślę, że równie ważna jest harmonia, która jak sądzę panuje pomiędzy Wami. Czy spieracie się czasami podczas przygotowań repertuaru?
M. T. : Oczywiście, że tak. Myślę, że to nie byłoby zdrowe gdybyśmy zawsze się zgadzały.
G. Z.: Trudno byłoby znaleźć cztery jednomyślne osoby w każdej sekundzie. Często na styku różnych sporów powstają kreatywne rzeczy.
Jaki wpływ na wykonawców ma podczas koncertu publiczność?
G. Z..:.: Gramy dla publiczności, bez niej wszystko straciłoby sens. Wpływ energii publiczności jest bardzo duży, a jej nieprzewidywalne nie raz reakcje, zwłascza podczas koncertów muzyki najnowszej są dla nas wspaniałe.
M. T..: Czasem podczas prawykonań utworów są ogromne zaskoczenia. Muzyka rządzi się swoimi prawami, nawet czasem powiedziałabym „dzikimi” prawami, wychodzącymi poza standardowy kanon piękna muzycznego, ale zawsze jest to przyjęte z entuzjazmem. Nawet jeżeli gramy coś, co jest kontrowersyjne na współczesny sposób, to odbiór jest zawsze pozytywny. Uczą się dwie strony – my i publiczność.
A. Cz. K.: Zawsze staramy się, jaka by to nie była muzyka, przyjazna dla publiczności, czy też trudna, to chcemy ją bardzo autentycznie i szczerze oddać. To jest chyba klucz do tego, że publiczność odbiera zawsze naszą energię i nasze wykonania tak pozytywnie.
M. T.: Zawsze staramy się wejść w tę muzykę, tak jak aktor wchodzi w rolę. Nie da się wykonać muzyki i być bezdusznym, bezosobowym. Nawet jeśli to jest coś niezwykle skomplikowanego, albo ciężko nam poczuć, bo przecież są takie dzieła, w które trudno jest wejść, zawsze staramy się przełamać wszelkie bariery i dojść do tego, co autor miał na myśli.
A. Cz. K. Często jest tak, że jest wysoki próg wejścia w utwór, a potem w trakcie prób i koncertu okazuje się, że kompozycja w trakcie koncertu staje się dla nas wykonawców bliska i piękna, i zagości w naszym koncertowym repertuarze na dłużej.
Czy często kompozytorzy nowych utworów przyjeżdżają na prawykonanie swoich dzieł?
M. T.: Często. Zarówno my, jak i publiczność lubimy jak kompozytor przed wykonaniem opowie o utworze. Pomimo, że w programach jest zawsze coś napisane, jednak jak kompozytor powie kilka słów, to odbiór dzieła przez publiczność jest zupełnie inny.
G. Z.: Te słowa kompozytora muszą zabrzmieć koniecznie przed wykonaniem dzieła. Publiczność widzi człowieka, który włożył w tworzenie swój talent oraz serce i jest bardziej przychylna i otwarta.
Jak długo współpracujecie ze Stowarzyszeniem Polskich Muzyków Kameralistów?
A.Cz. K.: Od kilku lat. Występowałyśmy na poprzednich edycjach i w tym roku na festiwalu Krakowski Salon Muzyczny. Na Rzeszowskiej Jesieni Muzycznej występujemy po raz pierwszy, ale współpracujemy ze Stowarzyszeniem jako jego członkowie oraz dokonujemy nagrań, które są potem dostępne audio-video. Stowarzyszenie jest bardzo prężne i ma szeroki zakres działalności, do której zaprasza członków. Dla nas jest to bardzo ważne i cenimy sobue tę współpracę.
W weekendowe popołudnia i wieczory, zwłaszcza w październiku, w świątyniach odbywają się różne nabożeństwa. Czy było wystarczająco dużo czasu na próbę?
M.T.: W Kościele Dominikanów w Rzeszowie występujemy po raz pierwszy. Mieliśmy jedną próbę i okazję aby oswoić się z akustyką wnętrza świątyni, która nie jest łatwa, ale myślę, że jak publiczność zajmie miejsca, zmieni się na lepsze.
A. Cz. K.: Może nie było dużo czasu, ale wykorzystaliśmy go maksymalnie i jeszcze mamy chwilę na oddech przed koncertem, na przygotowanie mentalne, muzyczne i przebranie się.
Już niedługo rozpocznie się koncert w ramach X Rzeszowskiej Jesieni Muzycznej, 8 i 9 listopada Airis String Quartet zaprasza na koncerty Przemyskiej Jesieni Muzycznej. Później, aby Was usłyszeć trzeba będzie pojechać dość daleko.
G. Z.: Tak, ale serdecznie zapraszamy do Ostravy albo do Warszawy.
A. Cz. K.: Te koncerty wykonamy z duetem akordeonowym Accosphere, z którym łączy nas artystyczna przyjaźń już od wielu lat.. Program wypełni w stu procentach muzyka XXI wieku – dwa prawykonania: kompozycji Anny Ignatowicz-Glińskiej na sekstet i kwartet smyczkowy Ignacego Zalewskiego oraz utwory, które zostały dla nas napisane wcześniej.
Informacje o naszych koncertach pojawiają się na naszej stronie internetowej, Facebooku, fanpage, Instagramie… Każdy, kto jest zainteresowany naszą działalnością znajdzie tam wszelkie szczegóły.
Bardzo dziękuję za rozmowę.
Zofia Stopińska