Zofia Stopińska

Zofia Stopińska

email Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

BOOM: Karen Souza w Filharmonii Podkarpackiej!

BOOM 13 stycznia 2026r., wtorek, godz. 19:00
SALA KONCERTOWA FILHARMONII PODKARPACKIEJ
KAREN SOUZA z zespołem

Już powszechnie wiadomo, że Karen Souza jest obecnie najpopularniejszą piosenkarką Latin Jazz i Bossa Nova. Co miesiąc słucha jej ponad 1,2 mln osób, a jej głos rozbrzmiewa w 183 ze 194 krajów na świecie.
Po sukcesie płyty „Jazz and 80s” z nagraniami z lat osiemdziesiątych XX. Karen Souza podjęła decyzję o rozpoczęciu kariery solowej. Obecnie jest nie tylko piosenkarką, ale także pisze teksty, komponuje i produkuje nagrania.

Jak dotąd ukazało się jej sześć albumów. Piąta płyta „Language of Love”, miała najszybciej, bo w przeciągu zaledwie kilku dniu od ukazania się, ponad 1 mln słuchaczy, a singiel z tej płyty „There you are” cieszył się największą popularnością wśród jej fanów i w mgnieniu oka osiągnął 10 mln słuchaczy. W ubiegłym roku Ralph Lauren wybrał tytułową piosenkę z tego albumu na podkład muzyczny do swojej nowej kolekcji mody i perfum, co umożliwiło Karen Souza stać się światową ikoną. Inne wykonywane przez nią utwory, jak choćby „Creep”, „Tainted Love”, „Paris” oraz „Safe and sound” znalazły się w znanych filmach i seriach Netfliksa, jak choćby „Teoria wszystkiego”, „Dynastia”, „White Lines” oraz „Losing Weight”. 

Karen Souza co roku występuje na całym świecie, w tym na najlepszych festiwalach kulturalnych, jak np. San Javier Jazz Fest (Hiszpania), Nora Jazz Fest (Włochy), Dojima Jazz Winter (Japonia), Tabarka Jazz Fest (Tunezja), Jazz a Toute Heure (Francja), Guitar Festival (Barcelona), Jazztonic (Korea), Festival de las Almas (Meksyk).

Swój najnowszy album „Suddenly Lovers“ nagrywała w Meksyku, Estonii, Stanach Zjednoczonych i Argentynie, a w jego nagranie zaangażowanych było ponad 40 muzyków. Ukazał się on na wszystkich platformach streamingowych, a także na specjalnym wydaniu płyty CD, która została wyprodukowana przez wytwórnię JVC RCA Victor Entertainment. Autorami tekstów do tego świetnego albumu są Karen Souza, Dany Thomas, wielokrotny laureat nagrody Grammy, oraz Pamela Phillips Oland, która napisała ostatnie piosenki Franka Sinatry.

Najpopularniejsze utwory:
Every Breath You Take (ponad 81 mln), Creep (ponad 67 mln), Do You Really Want To Hurt Me (ponad 48 mln), Get Lucky (ponad 48 mln), Billie Jean, There You Are

Biuro Koncertowe

Filharmonii Podkarpackiej

im. Artura Malawskiego w Rzeszowie

tel. + 48 17 862 85 07

www.filharmonia.rzeszow.pl

XXV EUROREGIONALNY KONCERT KOLĘD „SOLI DEO GLORIA”

Sanktuarium Św. Jana Pawła II w Krośnie, ul. Kard. St. Wyszyńskiego 30, Krosno, woj. podkarpackie

10 stycznia 2026, godz. 16.00

Szczegóły: www.rckp.krosno.pl

Wstęp: wolny

Honorowy patronat nad wydarzeniem objął Piotr Przytocki - Prezydent Miasta Krosna

Regionalne Centrum Kultur Pogranicza i Sanktuarium Świętego Jana Pawła II zapraszają na XXV Euroregionalny Koncert Kolęd „Soli Deo Gloria” - spotkanie z muzyką, które od lat towarzyszy styczniowej atmosferze wspólnego kolędowania w Krośnie. Koncert odbędzie się 10 stycznia 2026 roku o godz. 16.00 w Sanktuarium św. Jana Pawła II w Krośnie. Podczas wydarzenia wystąpią chóry z Polski, Słowacji i Węgier, prezentujące bogactwo środkowoeuropejskiej tradycji bożonarodzeniowej. Artyści zapraszają do wspólnego wykonywania kolęd i pastorałek, które tworzą przestrzeń do spokojnej refleksji i międzypokoleniowego spotkania. Wstęp na wydarzenie jest wolny.

Dwudziesta piąta edycja koncertu stanowi kontynuację wieloletniej tradycji wspólnego kolędowania o charakterze euroregionalnym. Podczas wydarzenia wystąpią: Chór Kameralny „Via Musica” z Presova (Słowacja) pod dyrekcją Eriki Haas, Żeński Zespół Wokalny „Intervox” z Sátoraljaújhely (Węgry), prowadzony przez Zoltána Sándora. Stronę polską reprezentować będzie Zespół Regionalny „Ochotni oraz Mali Ochotni” z Ochotnicy Górnej, pod kierunkiem Moniki i Krzysztofa Dobrzyńskich. Gospodarzem wydarzenia od lat jest Chór Mieszany Echo RCKP i ZNP w Krośnie pod dyrekcją Marioli Rybczak. W programie koncertu znajdą się kolędy i pastorałki w opracowaniach chóralnych, charakterystycznych dla tradycji regionów uczestniczących zespołów. Wydarzenie od lat sprzyja integracji środowisk artystycznych oraz wymianie doświadczeń między wykonawcami z krajów sąsiednich.

RCKP Soli Deo Gloria 2026 plakat 800

O wykonawcach:

Zespół Regionalny „Ochotni i Mali Ochotni” (Ochotnica Górna, Polska)

Historia Zespołu regionalnego „Ochotni” sięga już 1984 roku, a bezpośrednio z Wiejskim Ośrodkiem Kultury związany jest on już od samego powstania placówki, tj. od roku 1995. Członkami zespołu jest zarówno młodzież, jak i starsi, a wszystkich łączy zamiłowanie do rodzimej góralszczyzny i chęć pielęgnowania dziedzictwa kulturowego przodków. Obecnie w zespole gra, tańczy i śpiewa około 80 osób. „Ochotni i Mali Ochotni” w ramach nauki tańca, śpiewu oraz gry na instrumentach poznają kulturę i tradycję swojego regionu, ale przede wszystkim - poprzez uczestnictwo w zajęciach z regionalizmu - są prawdziwym przykładem prezentowania i przekazywania tradycji z pokolenia na pokolenie. Występują przy okazji lokalnych uroczystości i obchodów organizowanych pod patronatem WOK-u, Parafii czy Gminy, a także reprezentują ochotnicki folklor na wyjazdach na terenie Polski (Opole - Parafia Habry, Syców, Murowana Goślina, Tarnów, Rzeszów, Skawa) i za granicą (Białoruś - Oszmiania, Francja - Miluza, Niemcy - Dortmund, Festiwal Balkan Fest w Bułgarii Varna, Międzynarodowy Festiwal Folk Fest Montenegro w Czarnogórze).

W swoim dorobku zespół zgromadził różne nagrody, między innymi: III miejsce dla muzyki dorosłych zdobyte podczas Muzykowania na Duchowom Nute w Czarnym Dunajcu, Brązową Ciupagę w Tańcu Zbójnickim wywalczoną na Karnawale Góralskim w Bukowinie Tatrzańskiej, III miejsce w śpiewie grupowym podczas Sabałowych Bajań, wyróżnienia w tańcu solowym oraz liczne nagrody. Zespół zajmował I, II i III miejsca w konkursie Muzyk Podhalańskich oraz w przeglądzie NUTA DUNAJCA organizowanym przez CK Gminy Czorsztyn, III miejsce - grupa śpiewacza kat. dorosła na Konkursie Śpiewaków Ludowych w Nowym Targu, II miejsce - Sabałowe Bajania w Bukowinie Tatrzańskiej (2025), I miejsce - Przegląd Folkloru Pienin, Gorców i Podhala - Maniowy (2025): II miejsce w kategorii dorosłej muzyka, II miejsce w kat. młodzieżowej grupa śpiewacza, III miejsce w kat. dziecięcej, III miejsce w kat. instrumentaliści

W 2024 roku „Ochotni” obchodzili jubileusz 40-lecia powstania zespołu. Organizatorzy przygotowali prawdziwą perełkę, którą było odtworzenie spektaklu „Wesele”, nagranego pierwotnie w latach 80. Ten niezwykły spektakl, reaktywowany specjalnie na jubileusz, przeniósł publiczność w świat góralskich tradycji weselnych. Na scenie pojawiły się aż trzy pokolenia artystów. To połączenie pokoleń stworzyło niezapomniane widowisko, w którym historia, tradycja i współczesność spotkały się w jednym miejscu.

Instruktorzy chóru: Krzysztof Dobrzyński i Monika Dobrzyńska

RCKP. Soli Deo Gloria Zespół Regionalny Ochotni i Mali Ochotni Ochotnica Górna Polska 2

Zespół Regionalny „Ochotni i Mali Ochotni” (Ochotnica Górna, Polska), fot. RCKP Krosno

Chór Kameralny „Via Musica” (Presov, Słowacja)

Chór powstał w 2024 roku w Preszowie. Działa pod kierownictwem dyrygentki mgr Eriki Haas, DiS, art.. Ma w składzie trzynastu śpiewaków, których - poza miłością do muzyki - łączą także wieloletnie doświadczenia w śpiewie chóralnym.

Erika Haas ukończyła studia z zakresu śpiewu operowego i działała w chórach Ozvena, Chorus Latinus Pressoviensis oraz Con moto Slovakia. Dyrygowała Chórem Miejskim Miasta Preszów „Moyzes”, a następnie przez 17 lat mieszanym chórem Chorus Via Musica w Preszowie. Członkowie chóru występowali w wielu zespołach i współpracują z dyrygentką od ponad 18 lat, zarówno podczas wydarzeń krajowych, jak i zagranicznych.

Repertuar chóru obejmuje utwory z różnych epok i gatunków - od sakralnych i klasycznych po ludowe oraz popularne - prezentowane w wielu językach. Zespół regularnie koncertuje na Słowacji, a jego ambicją jest udział w festiwalach muzycznych oraz konkursach.

Dyrygentka chóru: Erika Haas

RCKO SOLI DEO GLORIA Chór Kameralny Via Musica Presov SłowacjaChór Kameralny „Via Musica” (Presov, Słowacja), fot. RCKP Krosno

Chór Żeński „Intervox” (Sátoraljaújhely, Węgry)

Chór Żeński „Intervox” powstał w 2003 roku jako chór amatorski, śpiewający dla przyjemności. Liczy 15 chórzystek. Celem zespołu jest przybliżenie piękna muzyki chóralnej, harmonii ludzkich głosów i zaszczepienie jej w publiczności. Ważne jest dla nich poznawanie innych chórów, uczenie się od siebie nawzajem, zdobywanie doświadczenia, budowanie relacji i ponowne wizyty. W ciągu ostatnich 20 lat z radością przyjmowali zaproszenia z Węgier i zagranicy. W ten sposób dotarli na Słowację, Litwę, do Rumunii i Polski. W Krośnie chór gościł już dwukrotnie, więc z radością przyjął ponowne zaproszenie.

Wyjątkowym wydarzeniem zespołu jest jesienne międzynarodowe spotkanie chórów, na które - oprócz chórów węgierskich - przybywają goście ze Słowacji, Ukrainy, Polski, Serbii i Finlandii.

Chór Żeński „Intervox” osiągnął w ostatnich latach następujące wyniki: 2003 - I miejsce podczas Gali Amatorskiej, 2006 - Złota Ocena, 2008 - Złota Ocena z wyróżnieniem, 2012 - Złota Ocena z wyróżnieniem.

Dyrygent chóru: profesor Zoltán Sándor
Akompaniator chóru: Andrea Szirmai

RCKO Soli DEO GLORIA Żeński Zespół Wokalny Intervox Sátoraljaújhely WęgryChór Żeński „Intervox” (Sátoraljaújhely, Węgry), fot. RCKP Krosno 

Chór Mieszany „Echo” RCKP i ZNP (Krosno, Polska)

Chór Mieszany „Echo” powstał w 1945 roku i działa przy Regionalnym Centrum Kultur Pogranicza oraz Oddziale Związku Nauczycielstwa Polskiego w Krośnie. Jest chórem związanym z miastem i od początków swego istnienia dał ponad 1500 koncertów, aktywnie uczestnicząc w życiu społeczno-kulturalnym Krosna i regionu. W 2025 roku obchodził 80-lecie swojego istnienia.

Repertuar chóru tworzą utwory sakralne z różnych epok, tradycyjne pieśni patriotyczne i ludowe oraz opracowania muzyki rozrywkowej. Zespół jest laureatem wielu nagród i wyróżnień, prowadzi aktywną działalność i wymianę artystyczną w kraju i za granicą.

Do ostatnich osiągnięć chóru należą: I miejsce w kategorii chórów mieszanych, przyznane na VIII Międzynarodowym Festiwalu Kolęd i Pastorałek w Rzeszowie, I miejsce na VI Międzynarodowym Festiwalu Kolęd i Pastorałek w Kalwarii Pacławskiej, Srebrne Pasmo na XVI Ogólnopolskim Konkursie Kolęd i Pastorałek w Chełmnie w 2021, II i III miejsce w kategorii muzyki świeckiej oraz sakralnej podczas I edycji Międzynarodowego Festiwalu Chóralnego „Resovia Sings” w Rzeszowie w 2021, III miejsce w kategorii chórów podczas XXV Edycji Balkan Folk Fest w Warnie (Bułgaria) w 2019 oraz Grand Prix w X Międzynarodowym Festiwalu Folk Fest w Czarnogórze w 2025.

Z otrzymanych przez chór odznaczeń i wyróżnień w ostatnich dziesięciu latach należy wymienić: Medal za Zasługi dla Miasta Krosna przyznany przez Prezydenta Miasta Krosna w 2015, Złotą Odznakę Polskiego Związku Chórów i Orkiestr z Brylantem w 2015, Nagrodę Zarządu Województwa Podkarpackiego pod nazwą Artystyczny Znak Podkarpacia za całokształt działalności w dziedzinie upowszechniania muzyki chóralnej w 2020, Nagrodę Prezydenta Miasta Krosna za szczególne osiągnięcia w dziedzinie twórczości artystycznej w 2021.
Prezesem Chóru jest Andrzej Bartosik.

Od 2004 roku kierownikiem artystycznym i dyrygentem Chóru jest absolwentka wrocławskiej Akademii Muzycznej - Mariola Rybczak, która w 2024 roku obchodziła jubileusz 20-lecia pracy artystycznej, otrzymując Nagrodę Prezydenta Miasta Krosna za osiągnięcia w działalności artystycznej i twórczej. Pracuje w Zespole Szkół Muzycznych w Krośnie, prowadzi także warsztaty i zajęcia muzyczne w Regionalnym Centrum Kultur Pogranicza w Krośnie. Jest bardzo aktywna w życiu kulturalnym swojego miasta i regionu, działa na wielu płaszczyznach muzycznych - jako dyrygent i kierownik artystyczny, pedagog, wokalista, konferansjer, juror konkursów wokalnych.

Dyrygentka chóru: Mariola Rybczak
Prezes chóru: jest Andrzej Bartosik

RCKP NSOLI DEO GLORIAChór Mieszany Echo Krosno Polska fot. Paweł Matelowski 4Chór Mieszany „Echo” RCKP i ZNP (Krosno, Polska). fot. Paweł Matelowski

Muzyka, która koi nerwy

Niedawno moją kolekcję płyt z muzyką kameralną powiększył krążek z utworami na klarnet i fortepian Maxa Regera w wykonaniu znakomitych muzyków: klarnecisty Mariusza Barszcza i pianisty Michała Rota. Pan Michał Rot jest muzykiem dobrze w naszym regionie znanym, bo kilkukrotnie był gorąco oklaskiwany między innymi podczas koncertów Festiwalu Fortepianowego im. Marii Turzańskiej w Jarosławiu, Festiwalu Przemyska Jesień Muzyczna i w Filharmonii Podkarpackiej. Podczas tych wydarzeń mogłam już przedstawić Państwu tego wybitnego pianistę, kameralistę i pedagoga.
Cieszę się, że mogę zaprosić Państwa na spotkanie z panem Mariuszem Barszczem, klarnecistą i pedagogiem pochodzącym z Kielc. 

W rodzinnym mieście rozpoczynał Pan naukę muzyki. Czy od początku uczył się Pan grać na klarnecie?

      Po klarnet sięgnąłem mając 6 lat. Pierwsze kroki stawiałem pod okiem Taty, który był miłośnikiem tego instrumentu i mimo, że Tato zajmował się jedynie amatorsko muzyką to całkiem dobrze grał na klarnecie. Rodzice chcieli abym kontynuował naukę w szkole muzycznej, ale dowiedzieli się, że jestem jeszcze zbyt młody, aby uczyć się grać na instrumencie dętym. W latach 80-tych XX stulecia panowało przekonanie, że grę na instrumentach dętych dzieci powinny zaczynać dopiero po ukończeniu 10 roku życia.
Zostałem, zatem przyjęty do szkoły muzycznej, a w oczekiwaniu na odpowiedni wiek uczyłem się grać na akordeonie. To sprawiło, że tak naprawdę dopiero po ukończeniu szkoły muzycznej I stopnia na akordeonie wróciłem do klarnetu i wówczas rozpocząłem intensywną pracę z tym instrumentem.

Instrumenty dęte, a szczególnie stroikowe wymagają, zwłaszcza w pierwszych latach nauki wiele wysiłku i wytrwałości. Kiedy zaczął Pan odnosić pierwsze sukcesy?

        Małe dzieci rozpoczynające naukę gry na instrumentach dętych istotnie mają na początku dużo przeszkód do pokonania. Spore trudności sprawia chociażby przygotowanie instrumentu do gry. Mam tu na myśli prawidłowe złożenie i przygotowanie instrumentu do ćwiczenia, umiejętność prawidłowego zamocowania stroika, odpowiednią jego pielęgnację czy dbałość o higienę ustnika. Dla porównania dziecko, które podejmuje naukę gry na fortepianie jedynie podchodzi do instrumentu, odkrywa klawiaturę i może rozpocząć ćwiczenie. Wystarczy, że naciśnie którykolwiek z klawiszy pięknej czarnobiałej klawiatury a otrzyma czysty, klarowny dźwięk o ściśle określonej i przypisanej do klawisza wysokości.

       Na instrumentach dętych uczeń, aby wydobyć jakikolwiek poprawny dźwięk z instrumentu musi go za każdym razem w dużym stopniu najpierw samodzielnie wytworzyć. Odbywa się to przy aktywnym udziale własnego oddechu, mięśni twarzy i odpowiedniego ułożenia ust, czyli fachowo mówiąc prawidłowego zadęcia. Grający na instrumentach dętych stroikowych wydychanym powietrzem najpierw wprawiają w drganie stroik, który następnie pobudza do drgania słup powietrza znajdujący się wewnątrz instrumentu doprowadzając w ten sposób do powstania dźwięku. Różnice wynikające z odmiennej specyfiki poszczególnych instrumentów sprawiają, że początkowe postępy w zdobywaniu kolejnych umiejętności gry na instrumentach dętych przebiegają znacznie wolniej niż dzieje się to w przypadku innych instrumentów.

Kiedy zaczął Pan odnosić pierwsze sukcesy na klarnecie – chodzi mi o pierwsze popisy, udział w koncertach, konkursach…

        Po ukończeniu szkoły muzycznej I stopnia posiadałem już trochę muzycznych umiejętności, które bezpośrednio mogłem wykorzystać do doskonalenia swojej gry na klarnecie. W krótkim czasie stałem się wyróżniającym uczniem i mogłem reprezentować swoją szkołę na różnych przesłuchaniach i koncertach zarówno tych o zasięgu wojewódzkim, regionalnym jak i ogólnopolskim. Dodatkowo byłem zapraszany do gry w różnych formacjach kameralnych, w których niejednokrotnie uczestniczyli również zawodowi muzycy, na co dzień pracujący w ówczesnej Orkiestrze symfonicznej Filharmonii Kieleckiej. Wspólnie wykonywaliśmy koncerty dla dzieci i młodzieży szkolnej. Doświadczenie, wiedzę i umiejętności, jakie wyniosłem z tamtych lat okazały się niezwykle cenne. Mam głębokie przeświadczenie, że to właśnie tamte wydarzenia zadecydowały o rozbudzeniu się we mnie wielkiej pasji do muzyki kameralnej. Nie mam wątpliwości, że ten gatunek muzyczny jest formą, która stwarza muzykowi największą przestrzeń do zaprezentowania swoich instrumentalnych umiejętności dając możliwość wszechstronnej artystycznej kreacji. Na potwierdzenie moich osobistych przekonań chciałbym przytoczyć w tym miejscu słowa wybitnego pedagoga i skrzypka – Profesora Tadeusza Wrońskiego, który zwykł mawiać swoim podopiecznym bądź też młodym adeptom sztuki, że ukoronowaniem oraz szczytem artystycznej wypowiedzi muzycznej instrumentalisty jest wykonawstwo muzyki kameralnej w choćby takim zespole, jakim jest kwartet czy kwintet.

        Bardzo się cieszę, że moja zawodowa ścieżka wciąż prowadzi mnie przez świat muzyki kameralnej nieustannie dostarczając wiele różnorodnych doświadczeń i wyzwań na tym polu. Już w drugiej połowie lat 90-tych ubiegłego stulecia wraz z akordeonistą Jackiem Michalakiem tworzyliśmy zespół Brillante Duo poszukując nowych brzmień i artystycznych przeżyć. Pod kierownictwem Profesora Jerzego Mądrawskiego – akordeonisty i kompozytora miałem przyjemność wykonywać współczesną muzykę kameralną napisaną na akordeon, klarnet i inne instrumenty. Doświadczenia wyniesione z muzykowania w różnorodnych składach kameralnych bardzo pomagają w pracy w większych zespołach instrumentalnych. Mogę o tym zaświadczyć, jako muzyk związany od wielu lat z Orkiestrą Symfoniczną Filharmonii Świętokrzyskiej im. Oskara Kolberga w Kielcach, Hollyłódzką Orkiestrą Filmową Jana Niedźwieckiego w Łodzi czy formacją Alla Vienna.

Pana gra inspirowała i inspiruje współczesnych kompozytorów, stąd dedykowali Panu swoje utwory i powierzali prawykonania.

        Bardzo się cieszę, że miałem zaszczyt i przyjemność prawykonywać utwory takich kompozytorów jak: Krzysztof Grzeszczak, wspomniany już Jerzy Mądrawski, Łukasz Woś czy Paweł Korepta. Niektórzy z nich to rodzimi kompozytorzy, na co dzień związani z regionem świętokrzyskim. W ostatnim czasie miałem szczęście poznać i nawiązać współpracę ze śląskim kompozytorem Wojciechem Stępniem, który zadedykował dla mnie swoje utwory. Prawykonania kompozycji miały miejsce w 2024 i 2025 roku podczas kolejnych edycji Międzynarodowego Festiwalu Muzycznego im. Krystyny Jamroz w Busku Zdroju.

Utwory w Pana wykonaniu możemy znaleźć na wielu płytach.

         Tak, to prawda. Moja muzyczna działalność artystyczna jest rozległa i mocno zróżnicowana. Dokonałem rejestracji dźwiękowej do wielu płyt pełniąc w nagrywanych kompozycjach rozmaite instrumentalne role. Jako muzyk – solista orkiestry wraz z Filharmonią Świętokrzyską dokonałem wielu nagrań utworów polskich twórców. Z zespołem muzycznym Alla Vienna zarejestrowaliśmy muzykę do kilku albumów towarzysząc choćby znanej chyba szerszemu gronu słuchaczy śpiewającej Rodzinie Kaczmarek. Z tą samą formacją nagraliśmy dwa muzyczne albumy z naszymi sztandarowymi projektami, czyli ścieżkę dźwiękową z naszego autorskiego widowiska Muzyka Zespołu Queen symfonicznie oraz Muzyka The Beatles symfonicznie. Oprócz tego możemy pochwalić się albumem z muzyką filmową, na którym słuchacze znajdą melodie z największych produkcji filmowych XX wieku.
Chciałbym wreszcie wspomnieć o moich solowych publikacjach poświęconych wyłącznie muzyce klarnetowej. Wszystkie zarejestrowałem dla wytwórni Dux, a mowa tu o następujących płytach: Polska muzyka klarnetowa drugiej połowy XX wieku oraz Muzyka bliska nam.
W zarejestrowanym repertuarze znalazły się różnorodne kompozycje a wśród nich i takie, które miały swoją światową fonograficzną premierę. Jednym z nich jest Kaprys na klarnet i fortepian Józefa Świdra czy kompozycja łódzkiego kompozytora Jerzego Bauera Toccatina na klarnet i fortepian. Idea, która za każdym razem przyświecała mi, gdy kompletowałem muzyczny materiał do płyt było pragnienie rejestrowania utworów wartościowych, które do tej pory, z bliżej nieokreślonych powodów, nie doczekały się fonograficznej publikacji.

Mariusz Barszcz i Michał Rot fot. Tomasz Ziober 12.06.2025Michał Rot - fortepian i Mariusz Barszcz - klarnet, okładka płyty "Max Reger Muzyka kameralna na klarnet i fortepian", fot. Tomasz Ziober.

Najlepszym przykładem jest płyta, która niedawno trafiła do moich zbiorów, a są na niej trzy miniatury (Romans G-dur, Albumblatt Es-dur, Tarantella g-moll) i dwie sonaty na klarnet i fortepian ( As-dur oraz fis-moll) Maxa Regara, którą nagrał Pan z wyśmienitym łódzkim pianistą Michałem Rotem.

        Płyta, o której mowa, a która, jak Szanowna Pani Redaktor wspomniała na początku naszej rozmowy, wzbogaciła Pani prywatną płytową kolekcję to mój najcenniejszy krążek wydany we wrześniu 2025 roku a nagrany wspólnie z pianistą Michałem Rotem. Album nosi tytuł: Max Reger Muzyka kameralna na klarnet i fortepian.

         Z Michałem spotkaliśmy się w Akademii Muzycznej im. Grażyny i Kiejstuta Bacewiczów w Łodzi, gdzie obaj pracujemy od 2012 roku prowadząc swoje klasy instrumentalne. Marząc od jakiegoś czasu o tym, żeby nagrać utwory z muzyką na klarnet i fortepian Maxa Regera rozglądałem się w poszukiwaniu pianisty, który podjąłby się tego bądź, co bądź wielkiego artystycznego wyzwania. Zdając sobie sprawę ze stopnia złożoności i skomplikowania oraz skali trudności faktury fortepianowej, jaką w swoich sonatach stworzył Max Reger na początku, do projektu planowałem zaprosić dwóch pianistów. Życie jednak zweryfikowało moje plany i na placu boju pozostaliśmy tylko obaj.

Mariusz Barszcz i Michał Rot na płycie fot Tomasz ZioberPłyta "Max Reger Chamber Music for Clarinet and Piano”, fot. Tomasz Ziober

Słuchając płyty „Max Reger Chamber Music for Clarinet and Piano” byłam zafascynowana doskonałą współpracą wykonawców i wspólnym tworzeniem muzyki.

        Zawodową relację, jaka wytworzyła się podczas wspólnej pracy z Michałem Rotem niezwykle sobie cenię. Traktuję ją, jako wielkie wyróżnienie, gdyż mam okazję pracować z wyjątkową artystyczną osobowością. Michał jest nie tylko wspaniałym muzykiem, kameralistą i znawcą kameralnej muzyki Regera, ale także wspaniałym Człowiekiem i zawodowym Kompanem.
Pani słowa o doskonałej współpracy wykonawców są dla nas ogromnie miłym komplementem. Nie ukrywam, że z Michałem połączyła nas głęboka muzyczna przyjaźń oraz bliskie relacje międzyludzkie. To ogromna radość, że te wartości są wyczuwalne i zauważalne w odbiorze płyty. Nasza muzyczna współpraca oparta była i jest na wzajemnym wsłuchiwaniu się w to, co słyszy i muzycznie proponuje partner, a nasze instrumentalne partie wspólnie mają się przenikać i podążać za muzyczną myślą zapisaną przez Kompozytora. Nasza praca podczas przygotowań do rejestracji utworów była niezwykle inspirująca. Odkrywanie poszczególnych elementów dzieła muzycznego i ich estetycznych meandrów zapisanych przez twórcę dla muzyków instrumentalistów jest czymś niezwykle fascynującym. W efekcie wypracowaliśmy wspólny język, którym chcieliśmy w możliwie najbardziej przekonywujący sposób przekazać niepowtarzalny kompozytorski i artystyczny idiom twórczości Maxa Regera.

Podkreślić także trzeba, że są to pierwsze w Polsce rejestracje tych utworów.

         Pomimo, że upłynęło ponad 120 lat od powstania tych kompozycji, nikt z polskich artystów wykonawców nie podjął się zarejestrowania i opublikowania tych dzieł.
W całej światowej fonograficznej spuściźnie jest znikoma ilość wydawnictw, które mogą poszczycić się opublikowaniem tych konkretnych kompozycji. Max Reger o wiele bardziej znany jest ze swoich dzieł organowych i orkiestrowych, a jego kameralna twórczość, szczególnie w oczach wydawców fonograficznych jest często pomijana i marginalizowana, co powoduje, że stoi gdzieś jakby na uboczu. I w świetle tego, co przed chwilą powiedziałem album, który wspólnie z Michałem nagraliśmy jest polską premierą fonograficzną dokumentującą utwory Maxa Regera skomponowane na klarnet i fortepian.

Myślę, że jest szansa, aby te utwory trafiły do repertuarów koncertowych.

       Głęboko wierzę, że tak. Zastanawiając się nad przyczyną znikomej popularności tego repertuaru od razu nasuwa mi się myśl i przekonanie, że dość istotne mogą tu być piętrzące się trudności wykonawcze, z jakimi muszą mierzyć się wykonawcy. Do tego jeszcze trzeba wspomnieć o braku głębszej tradycji wykonawczej kameralnej muzyki Regera. Taka sytuacja może wywoływać zarówno u wykonawców jak i organizatorów koncertów, czy festiwali pewien sceptycyzm w podejściu do kameralistyki Regera. Niestety, w praktyce często przekłada się to na pomijanie tych dzieł w repertuarach koncertowych.

        Chcąc przekonać wszystkich animatorów i organizatorów muzycznego życia naszego kraju do propagowania kameralnej muzyki Maxa Regera chciałbym przytoczyć dwa niezwykle istotne historyczne fakty. Mianowicie już w 1908 roku Wydział Filozoficzny Uniwersytetu w Jenie docenił muzykę Maxa Regera nadając kompozytorowi za jego twórczość doktorat honoris causa. Cztery lata później Wydział Medyczny Uniwersytetu Berlińskiego przyznał Regerowi kolejny tytuł doktora honoris causa argumentując w okolicznościowej laudacji fakt, że muzyka kompozytora koi nerwy. Wielu historyków przez pryzmat tego wydarzenia, osobę Maxa Regera postrzega jako protoplastę i prekursora nowego kierunku w nauce, którym w 1944 roku, a więc prawie 40 lat później, oficjalnie stała się muzykoterapia. Pani Redaktor - czy nie brzmi to zaskakująco? Nasi czytelnicy mogą łatwo to sprawdzić osobiście sięgając po naszą płytę z muzyką tego Kompozytora.

Na krążku są dwie z trzech skomponowanych przez Maxa Regera sonat przedzielone są miniaturami.

        Do końca nie znamy okoliczności powstania zaprezentowanych na krążku miniatur. Wiemy, że powstały w tym samym okresie twórczym, co sonaty z opusu 49, które zarejestrowaliśmy na płycie. Przypuszczamy, że Max Reger zdawał sobie sprawę, że ekspresyjne i rozbudowane w formie obydwie Sonaty klarnetowe, aby były lepiej przyjęte i zrozumiane przez ówczesnych słuchaczy powinny być przedzielone jakimiś drobnymi utworami. Wiele wskazuje na to, że miniatury miały być taką muzyczną przeciwwagą do sonat dając swoją stylistyką, melodyjnością i prostotą chwile emocjonalnego wytchnienia dla słuchaczy mierzących się z ekspresją i dramaturgią sonat. Tak też został skomponowany układ utworów na naszej płycie, gdzie miniatury poprzedzają i rozdzielają obie sonaty. Płyta w swoim zamyśle prowadzi słuchacza do wirtualnej sali koncertowej, gdzie publiczność do woli może delektować się muzyką w sposób bardzo zbliżony do realnego koncertu.

Chcę jeszcze zwrócić uwagę na piękno dźwięku klarnetu i fortepianu na płycie. Została także doskonale uchwycona akustyka sali, w której odbywały się nagrania.

        Dzięki uprzejmości naszej Alma Mater, czyli Akademii Muzycznej im. Grażyny i Kiejstuta Bacewiczów w Łodzi mogliśmy dokonać nagrań w Sali Kameralnej Regionalnego Ośrodka Kultury, Edukacji i Dokumentacji Muzycznej wchodzącego w skład budynków należących do naszej Akademii. Sala kameralna tego oddanego w 2014 roku nowoczesnego budynku posiada doskonały instrument (fortepian) świetne warunki akustyczne szczególnie do dokonywania rejestracji muzyki kameralnej wraz z rozbudowanym i świetnie wyposażonym zapleczem technicznym. Dodatkowo do współpracy zaprosiliśmy naszego przyjaciela Vadima Radishevskiy’ego, znakomitego dźwiękowca i reżysera, który zarejestrował i wyreżyserował całość nagrania. W efekcie powstała nasza płyta, którą serdecznie wszystkim Państwu rekomenduję i gorąco zapraszam do słuchania.

Gorąco zachęcamy do sięgnięcia po płytę „Max Reger Chamber Music for Clarinet and Piano” w wykonaniu Mariusza Barszcza i Michała Rota wydaną przez wytwórnię DUX.
Kończymy tę rozmowę z nadzieją, że niedługo będzie okazja również do spotkań podczas koncertów na Podkarpaciu.

        Mam wielką nadzieję, że tak się stanie, i niebawem zawitamy do Państwa przywożąc ze sobą wiele wspaniałych kompozycji na klarnet i fortepian.

Bardzo dziękuję za spotkanie.

         I ja również bardzo dziękuję za przemiłą i serdeczną rozmowę

Zofia Stopińska

Filharmonia Podkarpacka zaprasza

Program na II część Sezonu Artystycznego 2025/ 2026 jest już dostępny na naszej stronie internetowej!
https://filharmonia.rzeszow.pl/kategoria.../repertuar/2026/

Sprzedaż abonamentów rusza 7 stycznia 2026r. i potrwa do 30 stycznia 2026r.

Ceny abonamentów:
- pełnopłatny: 650,00zł
- ulgowy: 390,00zł

Internetowa sprzedaż biletów na pojedyncze koncerty symfoniczne rozpocznie się po 30 stycznia 2026r.

Spotkajmy się w Filharmonii Podkarpackiej

Przełom roku kalendarzowego z kilku powodów jest dla Filharmonii Podkarpackiej czasem szczególnym. Kończy się jubileuszowy rok działalności orkiestry, w którym rozbrzmiewała bardzo różnorodna muzyka i gościli znakomici artyści, a w najbliższym czasie czekają nowe wyzwania. O tym gorącym czasie rozmawiam z panią prof. dr hab. Martą Wierzbieniec, dyrektor Filharmonii Podkarpackiej i Muzycznego Festiwalu w Łańcucie.

         Z wielu różnych powodów bardzo intensywna jest końcówka bieżącego roku dla Filharmonii Podkarpackiej.
To jest koniec roku jubileuszowego Filharmonii, bo 70 lat temu, w kwietniu 1955 roku orkiestra symfoniczna wystąpiła w Rzeszowie po raz pierwszy. Ten jubileusz obchodzony był przez cały rok. Na wiosnę było kilka szczególnych, nadzwyczajnych koncertów związanych z jubileuszem. Wystąpili artyści, którzy kiedyś tu już gościli i zawsze są oczekiwani oraz oklaskiwani przez publiczność: byli dyrektorzy artystyczni, szefowie orkiestry, ale także soliści w jakiś sposób kiedyś z Rzeszowem związani.
          Sięgnęliśmy także po twórczość kompozytorów, którzy swoim życiem, swoimi korzeniami też wywodzili się z naszego regionu. Wspomnę o patronie Filharmonii Arturze Malawskim, którego utwory zabrzmiały w tym roku jubileuszowym. Wspomnę o Stanisławie Wisłockim, którego utwór został zaprezentowany publiczności. Były też utwory Wojciecha Kilara, który nie urodził się co prawda w Rzeszowie, ale jak sam mawiał, to w Rzeszowie, gdzie chodził do szkoły muzycznej, zapadła decyzja, że zostanie kompozytorem i zaczęła się jego kariera zawodowa.

Odbywają się próby do ostatniego koncertu abonamentowego w tym roku, ale wiem, że trwają ostatnie przygotowania do dalekiego tournée. Właściwie już pakujecie walizki.

       Na przełomie 2025 i 2026 roku odbędziemy tournée artystyczne po Chinach, które trwać będzie od 26 grudnia 2025 roku do 10 stycznia 2026 roku. Zaplanowane mamy 9 koncertów. To już drugi wyjazd orkiestry do Chin, współpracujemy z tą samą chińską agencją koncertową, która nas zaprasza i organizuje koncerty. Ta podróż to piękny akcent na zakończenie jubileuszowego roku i wyróżnienie dla orkiestry. Powszechnie się mówi, że nie sztuką jest gdzieś się pojawić i wystąpić, sukcesem jest jeśli do tego miejsca zaproszą nas po raz drugi. Ponowne zaproszenie do Chin poczytuję sobie jako zaszczyt i chcę pogratulować wszystkim artystom muzykom, członkom Orkiestry Symfonicznym Filharmonii Podkarpackiej tak wysokiego poziomu, pogratulować całego roku, który był bardzo intensywny, obfitujący w konkrety, w bardzo różnorodne programy.
Przypomnę, że tegoroczna edycja Muzycznego Festiwalu w Łańcucie odbyła się z udziałem światowej sławy gwiazdy opery Placido Domingo. To też niebywała historia, ze tego formatu artysta wystąpił na scenie Filharmonii Podkarpackiej z towarzyszeniem orkiestry tejże Filharmonii.

Jaki program przygotowujecie na koncerty w Chinach.

        Orkiestra została zaproszona, podobnie jak 7 lat temu, na przełomie roku i Chińczycy są bardzo zainteresowani programem karnawałowym. Głównie prezentowana będzie muzyka Straussów, ale podczas dwóch koncertów, na życzenie organizatorów wykonamy VII Symfonię Beethovena. Chcemy też podziękować wszystkim, którzy udzielili nam wsparcia finansowego umożliwiającego wyjazd. Chińska agencja zapewnia nam wszystko, co jest związane z pobytem na terenie Chin, ale musieliśmy zadbać o pieniądze na podróż, a to są spore koszty.
        Ponieważ reprezentujemy nasze województwo i nas nasz kraj wsparli nas: marszałek, zarząd i samorząd województwa podkarpackiego oraz Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, które współprowadzi Filharmonię już od ośmiu lat. Dziękujemy za przekazane nam środki.
Dlatego w Chinach proponujemy też utwory polskich kompozytorów: Wojciecha Kilara oraz Stanisława Moniuszki i wielu Chińczyków po raz pierwszy dowie się, że oprócz Chopina mamy innych wspaniałych kompozytorów.

Filharmonia 2025 Inauguracja Rychert i OrkiestraInauguracja 71 sezonu koncertowego Orkiestry Symfonicznej Filharmonii Podkarpackiej. Dyryguje Zygmunt Rychwert, fot. z arch. Filharmonii Podkarpackiej

Rok kalendarzowy zamknie się imponującą ilością zorganizowanych przez Filharmonię Podkarpacką koncertów.

        Odbyło się ponad 100 koncertów i prawie 1000 audycji umuzykalniających dla dzieci i młodzieży, które odbyły się w szkołach i przedszkolach naszego województwa. Codziennie rano od połowy września do połowy czerwca wyrusza spod Filharmonii bus z wykonawcami tych audycji. Muszę powiedzieć, ze zapotrzebowanie na tego typu działalność jest ogromne. Zwieńczeniem kilku miesięcy jest pobyt dzieci w czasie koncertów mikołajkowych. W tym roku między 2 a 6 grudnia gościliśmy w Filharmonii prawie 7 tysięcy najmłodszych odbiorców. Codziennie odbywało się kilka koncertów przeznaczonych i wszystkie kończyły się entuzjastycznie. Podczas każdego zaszczycił naszych odbiorców Święty Mikołaj, z którym dzieci śpiewały i wspólnie się bawiły. Na scenie występowało kilka osób, a towarzyszyła im Orkiestra Filharmonii Podkarpackiej. To bardzo cieszy, to bardzo dobrze rokuje. Uważam, że edukacja muzyczna dzieci i młodzieży jest to bardzo ważnym wątkiem naszej działalności. Dzieci są rozśpiewane, rozbawione, roztańczone, ale trzeba ich odpowiednio do tego zachęcić i jestem przekonana, że bardzo ważną sprawą jest, żeby tej najmłodszej widowni prezentować sztukę na bardzo wysokim poziomie.

Niedawno byłam na bardzo ciekawym wydarzeniu w Waszej sali kameralnej.

       W tym roku uruchomiliśmy także nowy cykl i jestem przekonana, że powinien być kontynuowany w przyszłości, cykl pod nazwą AWF. To brzmi trochę zaskakująco, może wzbudzać zdziwienie, ale jest to po prostu skrót „Akademicy w Filharmonii”.
Organizujemy koncerty w sali kameralnej, które z założenia mają być połączone z wykładem. Wykład inauguracyjny wygłosił prof. dr hab. Artur Mazur, prorektor ds. Kolegium Nauk Medycznych Uniwersytetu Rzeszowskiego, który mówił o wzajemnym przenikaniu się medycyny i sztuki. Była to bardzo interesująca prezentacja połączona z pokazem slajdów, zdjęć i przykładów muzycznych także.
Wystąpił Podkarpacki Kwintet Akordeonowy „Ambitus V”, który tworzą pedagodzy i absolwenci Wydziału Muzyki UR, solistą był związany w tym Jacek Ścibor. Wszystko to odbyło w kameralnym nastroju podczas jednej z listopadowych niedziel. Mam nadzieję, że w przyszłości będziemy zapraszać wykładowców z różnych uczelni, nie tylko z naszego regionu, a na scenie pojawią się artyści, którzy równocześnie pracują na wyższych uczelniach.

Orkiestra Filharmonii Podkarpackiej najczęściej występuje we własnej siedzibie, ale także zapraszana jest do mniejszych miejscowości na Podkarpaciu.

Są to koncerty w ramach projektu „Przestrzeń otwarta dla muzyki”, realizowanego już od czternastu lat na terenie województwa podkarpackiego.
Cieszy na też, że koncerty symfoniczne skupiają tak dużą publiczność, bo sala jest zapełniona na każdym koncercie i przychodzi na nie coraz więcej młodych słuchaczy. Patrząc na rejestracje samochodów zostawionych na naszym parkingu przed Filharmonią widzimy, że przyjeżdżają do nad osoby z całego województwa.

Ponieważ na tournée artystyczne po Chinach nie wyjeżdżają wszyscy członkowie orkiestry, sylwestrowy i noworoczny koncert odbędą podobnie jak w latach ubiegłych. Ciekawie zapowiadają się także koncerty zaplanowane w nadchodzącym roku kalendarzowym.

         Postanowiliśmy, że nie będziemy pozbawiać publiczności tych koncertów i zachowamy wieloletnią tradycję filharmonii. Do członków orkiestry, którzy nie jadą do Chin dołączy kilkunastu zaproszonych muzyków. W programie przeważać będzie głównie muzyka rodziny Straussów zarówno w Sylwestra jak i Nowy Rok. Jestem pewna, że wspaniałe koncerty odbędą się dla naszych stałych melomanów.
         Mamy wiele ambitnych planów, ale musimy je realizować zgodnie z możliwościami finansowymi. W całym sezonie staramy się tak układać programy, żeby były zróżnicowane, bo będzie zarówno muzyka współczesna, muzyka polska – w tym polska współczesna. Będą także utwory, które Janusz Cegiełła, nieżyjący krytyk muzyczny nazwałby prawdziwymi przebojami, bo na pewno do takich utworów można zaliczyć słynne Bolero Ravela. Będą wspaniali wykonawcy, między innymi w styczniu wystąpi skrzypek Bartłomiej Nizioł, a w marcu zasiądzie przy fortepianie Piotr Paleczny. Będą także znakomici dyrygenci, których Państwo znają, ale też tacy, którzy wystąpią u nas po raz pierwszy, bo przecież jesteśmy też otwarci na młodych, na debiutantów często bardzo młodych, ale już utytułowanych dyrygentów, laureatów konkursów.

Filharminia 2024 Inauguracja J. Maksymiuk P Kowalski 800Inauguracja 70 sezonu koncertowego Orkiestry Filharmonii Podkarpackiej. Partie solowe gra Paweł Kowalski, dyryguje Jerzy Maksymiuk, fot. arch. Filharmonii Podkarpackiej

Pewnie niedługo melomani będą pytać o program najbliższej edycji Muzycznego Festiwalu w Łańcucie

        Na przełomie maja i czerwca zapraszamy Państwa na 65. Jubileuszową edycję Muzycznego Festiwalu w Łańcucie. Ten festiwal już jest zaplanowany i dopinamy tylko szczegóły związane z podpisywaniem umówi ustalaniem różnych drobiazgów, które w trakcie realizacji mogą się okazać niezwykle istotne przy realizacji koncertów. Dotyczą one nie tylko hoteli, przejazdy i całe zaplecze dla artystów, którzy do nas przybywają, ale też sprzętu jaki będzie potrzebny, bo odbędzie się taki koncert podczas którego sprzęt nagłośnieniowy będzie miał ogromne znaczenie.

Druga część 71. sezonu koncertowego w Filharmonii Podkarpackiej będzie z pewnością bardzo interesująca.

        Zapraszam na koncerty symfoniczne, koncerty dla dzieci, koncerty familijne, koncerty organizowane w ramach cyklu BOOM (Balet, Opera, Operetka, Musical).
        Serdecznie Państwa zapraszam spotykajmy się w Filharmonii. Życzę Państwu szczęśliwego, wspaniale brzmiącego 2026 roku.

 

Zofia Stopińska

Filharmonia Podkarpacka zaprasza - Ibert, Franck

AB 19 grudnia 2025r., piątek, godz. 19:00
SALA KONCERTOWA FILHARMONII PODKARPACKIEJ

ORKIESTRA SYMFONICZNA FILHARMONII PODKARPACKIEJ
TOMASZ TOKARCZYK – dyrygent

WERONIKA BALCERZYK – flet

W programie:
J. Ibert – Hommage à Mozart. Rondo na orkiestrę
Koncert na flet i orkiestrę
C. Franck – Symfonia d-moll FWV 48

Jacquesowi Ibertowi (1890-1962) trudno przypisać jeden, określony styl muzyczny – sam kompozytor stanowczo sprzeciwiał się wszelkim próbom szufladkowania, twierdząc, że “wszystkie systemy są ważne”. Z tego względu jego twórczość często określa się mianem eklektycznej. Hommage à Mozart (1955) to zwięzły utwór orkiestrowy, w którym Ibert świadomie nawiązuje do stylu Mozarta. Nie chodzi tu jednak o próbę kopiowania mistrza klasycyzmu, lecz raczej o swobodne czerpanie z jego estetyki. Lekkość, muzyczny humor oraz szczególna rola instrumentów dętych drewnianych przywodzą na myśl mozartowski sposób myślenia o formie i barwie.

Koncert na flet i orkiestrę (1932) Iberta składa się z trzech części: Allegro, Andante i Allegro scherzando. Od samego początku zachwyca pomysł na prowadzenie narracji – solowy flet, pokazujący w pełni swoje możliwości, jest niekwestionowanym bohaterem utworu, choć rola orkiestry również jest znacząca. Kompozytor eksperymentuje ze zmianami metrum, tworząc specyficzną akcentację zarówno w pierwszej części – Allegro, jak i w części trzeciej – Allegro scherzando. Część środkowa – Andante – wprowadza uspokojenie i skupia w sobie esencję piękna muzyki francuskiej pierwszej połowy XX wieku.

César Franck (1822-1890) pisał swoją jedyną Symfonię w latach 1886-1888, przywiązując do niej ogromne znaczenie, ponieważ było to dzieło pełne jego osobistych refleksji. Kompozycja wykorzystuje harmoniczne innowacje Wagnera, a w połączeniu z gęstą instrumentacją i kontrapunktyczną fakturą wywołała chłodne reakcje podczas prawykonania. Z czasem jednak wyjątkowość tego utworu została doceniona, a Symfonia d-moll na stałe wpisała się w repertuar koncertowy.

TOMASZ TOKARCZYK
Dyrygent. Absolwent Akademii Muzycznej w Krakowie w klasie dyrygentury prof. Jerzego Katlewicza oraz w klasie skrzypiec prof. Ewy Szubry-Jargoń. W latach 2002-2004 dyrygent oraz kierownik muzyczny w Operze na Zamku w Szczecinie. W latach 2004-2023 związany z Operą Krakowską jako dyrygent i kierownik muzyczny. W sezonie artystycznym 2023-2024 kierownik muzyczny Opery Śląskiej w Bytomiu.

Poprowadził ponad 900 spektakli operowych, operetkowych jak i baletowych, w tym sprawował kierownictwo muzyczne w blisko 40 premierach. Dyryguje również wieloma koncertami symfonicznymi i oratoryjnymi. W swoim dorobku artystycznym posiada zarówno prawykonania, jaki i liczne nagrania muzyki teatralnej i filmowej oraz szereg aranżacji i opracowań muzycznych, m. in. opracowanie muzyczne spektaklu baletowego Makbet, wystawionego w Operze Śląskiej w 2024 r.

Dla krakowskiej sceny przygotował premiery dzieł m.in. „Der Kaiser von Atlantis” Ullmanna, „Madama Butterfly”, „Cyganeria” i „Turandot” Pucciniego, „Baron cygański” Straussa, „Traviata”, „Trubadur”, „Otello” i „Requiem” Verdiego, „Ariadna na Naxos” R. Straussa, „Wesele Figara” Mozarta, „Carmina Burana” Orffa, „Miłość do trzech pomarańczy” Prokofiewa, „Mefistofeles” Boito, „Tannhäuser” Wagnera, „Opowieści Hoffmanna” J. Offenbacha, a także w ramach Festiwalu K. Pendereckiego „Diabły z Loudun”. Po remoncie sceny Opery Śląskiej, przygotował wznowienia spektakli m. in. „Cyganeria” Pucciniego, „Don Pasquale” Donizettiego, „Nabucco” Verdiego oraz premiery „Bal Maskowy” Verdiego, „Makbet” Verdiego, „Cyrk Giuseppe” Mossa czy „Don Giovanni” Mozarta.

Występuje z wybitnymi artystami, m.in.: Aleksandrą Kurzak, Andrzejem Dobberem, Mariuszem Kwietniem, Katarzyną Oleś-Blacha, Arturem Rucińskim, Małgorzatą Walewską. Współpracuje z licznymi instytucjami w kraju i za granicą, m. in. orkiestrą symfoniczną w Trondheim (Norwegia), Teatrem Opery i Baletu w Czelabińsku (Rosja), Instytutem Promocji Kultury Polskiej, Polską Orkiestrą Sinfonia Iuventus, Orkiestrą Akademii Beethovenowskiej, orkiestrami Filharmonii: Narodowej, Podkarpackiej, Śląskiej, Krakowskiej, Częstochowskiej, Szczecińskiej, Dolnośląskiej, Pomorskiej, Koszalińskiej; orkiestrami symfonicznymi z Torunia i Płocka; orkiestrami Akademii Muzycznych z Krakowa, Wrocławia oraz z Operą Wrocławską, Operą i Filharmonią Podlaską, Operą Bałtycką, Operą Nova, Operą Krakowską i Operą Śląską oraz Teatrem Wielkim w Łodzi czy Teatrem Wielkim w Poznaniu. Brał udział w licznych festiwalach m.in.: Wexford Festival Opera (Irlandia), Opera Gala Festival (Kuwejt), Festival Internazionale delle Orchestre Giovanili (Włochy), Operaverseny Es Festival Szeged (Węgry) czy Festival International de Musica Sacra de Bogota (Kolumbia), jak i Bydgoski Festiwal Operowy, Festiwal im. A. Didura w Sanoku oraz Festiwal im. J. Kiepury w Krynicy Zdroju.

Odznaczony przez Prezydenta m. Krakowa medalem Honoris Gratia, otrzymał Brązowy Medal „Zasłużony Kulturze Gloria Artis” od Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz Medal „Polonia Minor” za profesjonalną i wieloletnią pracę na rzecz wzbogacania życia kulturalnego Małopolski i jej mieszkańców od Samorządu Województwa Małopolskiego. W 2020 r. otrzymał Teatralną Nagrodę Muzyczną im. Jana Kiepury w kategorii „Najlepszy dyrygent”.

Od 2016 r. jest wykładowcą, a od roku akademickiego 2023/2024 prowadzi Orkiestrę Symfoniczną Akademii Muzycznej im. K. Pendereckiego w Krakowie, w 2024 roku został mianowany adiunktem. W 2023 r. otrzymał tytuł doktorat sztuki na Wydziale Dyrygentury, Kompozycji i Teorii Muzyki Akademii Muzycznej w Gdańsku.

19.12.2025 Weronika Balcerzyk Filharmonia Podkarpacka Easy Resize.comWeronika Balcerzyk - flet, fot. z arch. Filharmonii Podkarpackiej

Weronika Balcerzyk swoją edukację artystyczną rozpoczęła w wieku 8 lat pod opieką Barbary Wasiak. Jest absolwentką Ogólnokształcącej Szkoły Muzycznej I i II st. im. K. Szymanowskiego we Wrocławiu w klasie fletu Cezarego Traczewskiego. Ukończyła z wyróżnieniem studia I i II stopnia w Akademii Muzycznej im. K. Pendereckiego w Krakowie pod kierunkiem dra hab. Wiesława Suruło, prof. AMKP. Brała udział w licznych konkursach i festiwalach w kraju i za granicą zdobywając nagrody, m. in. Międzynarodowy Konkurs Muzyczny „Opus” (I nagroda, 2025 r.), Konkurs „
Gram z orkiestrą” w Akademii Muzycznej im. K. Pendereckiego w Krakowie (2024 r.), Amadeus International Music Awards (I nagroda, 2024 r.), Bach International Music Competition (I nagroda, 2023 r.), World Grand Prix International Music Contest (I nagroda – absolute first prize; Excellent Interpretation Special Award, 2023 r.), The Music of 18th Century (I nagroda, 2022 r.), IV International Competition of Musical Execution ‘City of Sarzana’, Włochy (I nagroda – premio assoluto, 2021 r.), International Gathering of Flautists ‘Tahir Kulenovi ’, Valjevo, Serbia (I nagroda, 2018 r.). W uznaniu jej dokonań artystycznych w 2022 roku została stypendystką programu „Młoda Polska”. Uhonorowano ją również dwukrotnie Stypendium Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego – w roku 2015 oraz 2023. W latach 2014–2019 oraz 2021–2023 była beneficjentką Stypendium Artystycznego Prezydenta Wrocławia. Trzykrotnie otrzymała Stypendium Rektora Akademii Muzycznej im. K. Pendereckiego w Krakowie.

Koncertowała w orkiestrze Filharmonii Sudeckiej, FMF Youth Orchestra podczas Festiwalu Muzyki Filmowej w Krakowie oraz „Or_kiestrze”. Współpracuje również z Agencją Artystyczną Pro Musica. Uczestnicząc w licznych projektach orkiestrowych, koncertowała w kraju i za granicą w takich salach jak: Gewandhaus w Lipsku, Admiralpalast w Berlinie, Alte Oper we Frankfurcie nad Menem, Musikhalle/Leaeiszhalle w Hamburgu, Kulturpalast w Dreźnie, Konzerthalle w Bambergu, Victoria Hall w Genewie, Tonhalle w Zurychu, Stadtcasino Bazylei, Kursaal Arena w Bernie, Centrum Kongresowe ICE w Krakowie, Filharmonia im. K. Szymanowskiego w Krakowie, Filharmonia im. Mieczysława Karłowicza w Szczecinie, Filharmonia Sudecka im. J. Wiłkomirskiego w Wałbrzychu. Doskonaliła swoją grę u wybitnych flecistów i pedagogów z całego świata, takich jak: Peter-Lukas Graf, András Adorján, Juliette Hurel, Aldo Baerten, Dejan Ga Paolo Taballione, Wally Hase, Carlo Jans, Nuno Inácio, Anne-Cathérine Heinzmann, Łukasz Długosz, Agata Igras, Antoni Wierzbiński.

Biuro Koncertowe
Filharmonii Podkarpackiej
im. Artura Malawskiego w Rzeszowie
tel. + 48 17 862 85 07
www.filharmonia.rzeszow.pl

Z kart historii Towarzystwa Muzycznego w Przemyślu

       Zapraszam Państwa na spotkanie z panem Jerzym Zajączkowskim, autorem książki„Towarzystwo Muzyczne w Przemyślu za czasów Ludwika D”Army Dietza. Kronika”, dokumentującej życie muzyczne Przemyśla na przełomie XIX i XX wieku. Kronika przybliża czas intensywnej działalności Towarzystwa Muzycznego, który należy do ważnych, ale już zapomnianych rozdziałów w historii miasta. 

Bardzo się cieszę, że znalazł Pan czas na spotkanie i możemy czytelnikom polecić tę bardzo ciekawą publikację. Skąd pomysł na książkę?

        Pomysł rodził się powoli. Kiedyś, przed laty, interesowała mnie sama muzyka, analiza dzieł, ich struktura i konstrukcja, dochodzenie do przesłania kompozytora, szukanie klucza do dzieła, odnajdywanie idei twórcy i środków do realizacji zamiarów. Z czasem doszła ciekawość sytuacji czy momentu „człowiek wobec muzyki”: kompozytor, wykonawca, słuchacz. Ale kiedy życie koncertowe i rynek płytowy coraz bardziej nasycały moją muzyczną przestrzeń setkami wykonań i nagrań największych mistrzów – kantatami Bacha, koncertami Vivaldiego, operami Mozarta, kwartetami i symfoniami Beethovena, dziełami Brahmsa i Mahlera czy operami Rossiniego i Verdiego - wtedy to w poszukiwaniu odmiany i nowych, świeżych emocji zrodziła się potrzeba zaglądnięcia za tą fasadę doskonałości; wejścia w nieco tajemniczy krąg drugiego czy trzeciego rzędu muzyków (twórców i wykonawców), bo przecież ci najwięksi nie pojawili się znikąd! Mariaż tego stanu umysłu i emocji z miejscem urodzenia i zamieszkania odbył się już w sposób bardzo naturalny, niemal samoczynnie.

Kiedy zaczął się Pan interesować historią życia muzycznego w Przemyślu?

        Przeszłość muzyczna Przemyśla interesuje mnie od kilkudziesięciu lat. Miałem okazję wielokrotnie pisać o niej przywołując wybrane postaci i wyrywkowo wydarzenia muzyczne z różnych lat. Tym razem skupiłem się na stosunkowo krótkim okresie, starając się pokazać różne zjawiska w ich pełniejszym i różnorodnym kształcie. Książka obejmuje szczegółowo lata 1873 – 1901; pierwszy rozdział dotyczy nieznanych faktów z początkowego okresu istnienia przemyskiego Towarzystwa Muzycznego, czyli lat 1862-1879, a rozdziały zamykające odnoszą się do życia, dorobku kompozytorskiego i aktywności pedagogicznej Ludwika d’Army Dietza.

Gdzie odnalazł Pan dokumenty na ten temat? Jak wyglądała sama praca?

        Podstawą publikacji były prasa z tego okresu i kwerendy w różnych archiwach, muzeach i bibliotekach. Ogólnie dostępna wiedza o życiu muzycznym Przemyśla jest, delikatnie mówiąc, bardzo skromna. Mając tego świadomość zakładałem na początku, że efekty moich poszukiwań zmieszczą się w broszurze objętości 35-50 stron. Zagłębiając się coraz bardziej w zagadnienie, wraz ze wzrostem ilości materiałów, zmuszony byłem mocno zawęzić zakres czasowy, a i tak powstała praca wielokrotnie przekraczająca pierwotne zamiary. Najciekawszą, najbardziej wciągającą część tej pracy, od której ciężko było się oderwać, stanowiło przeglądanie wielu roczników codziennych gazet i periodyków. Muzyczna krytyka to temat na osobną i długą rozmowę. Zwyczajem ówczesnej prasy, nie tylko przemyskiej, było podawanie jedynie inicjałów wykonawcy, często i kompozytora. Nie raz przekręcano nazwiska i tytuły utworów lub nadawano im nowy tytuł. Brakowało tonacji, numerów opusowych czy katalogowych. Zdarzało się, że zapowiadano koncert lub go recenzowano bez podania daty wydarzenia. Starałem się uzupełnić te braki i dokonać korekty ewidentnych błędów.

Dlaczego Pana uwaga skupiła się szczególnie na II połowie XIX wieku?

        Jestem członkiem Towarzystwa Muzycznego w Przemyślu i brakowało mi monografii tego stowarzyszenia - bodaj najstarszego działającego w Polsce. Okres tzw. autonomii galicyjskiej przyniósł ogromne zmiany na wielu polach, w tym w zakresie nauczania muzyki i form jej uprawiania. Nie da się jednak wyrwać czy wysupłać postaci z otoczenia, w jakim żyła i działała. Ten sam mechanizm - czyli trudność z rozdzieleniem dwóch rzeczy w zasadzie nierozłącznych - zadziałał na nieco szerszym planie książki, bo nie można pisać wyłącznie o aktywności Dietza w Towarzystwie Muzycznym czy tylko znaczeniu tegoż Towarzystwa w życiu kulturalnym miasta. Dzieje współpracy Dietza z Towarzystwem Muzycznym odtwarzam na szerszym tle artystycznych wizyt znakomitych muzyków w Przemyślu, aktywności innych stowarzyszeń oraz odnosząc i porównując Przemyśl do innych miejscowości Galicji. Obraz, jaki się wyłonił z tych poszukiwań jest doprawdy niesamowity.

Jerzy Zajączkowski 2025 spotkanie w Muzeum prowadzi Izabela FacJerzy Zajączkowski, autor książki „Towarzystwo Muzyczne w Przemyślu za czasów Ludwika D”Army Dietza. Kronika” i dr Izabella Fac, prowadząca spotkanie, podczas wieczoru w Archiwum Państwowym w Przemyślu 7 listopada 2025 roku, fot. Towarzystwo Muzyczne w Przemyślu.

Kim był Ludwik d’Arma Dietz?

        W dotychczas wydanych opracowaniach określano Dietza jako ważną postać życia muzycznego miasta. Brakowało jednak bliższych danych o jego rzeczywistej działalności. Zebrane materiały nie pozostawiają wątpliwości – to była wybitna postać kultury muzycznej regionu. Absolwent Instytutu Muzyki w Warszawie, uczeń m.in. Kątskiego i Moniuszki, przyjechał do Przemyśla w kwietniu 1873 i jako dyrektor artystyczny szybko uporządkował dosyć chaotyczne działania Towarzystwa Muzycznego w zakresie organizacji prób i koncertów oraz doboru repertuaru. Już jesienią tegoż roku rozpoczęła działalność szkoła muzyczna Towarzystwa, w której Dietz prowadził naukę fortepianu, skrzypiec, śpiewu solowego i chóralnego. Później uczył jeszcze muzyki w Seminarium Nauczycielskim Żeńskim i własnej szkole. Pełen energii pracował z dużym poświęceniem i oddaniem. Jednocześnie pozyskiwał nuty (co nie było wtedy tak proste, jak dzisiaj), opracowywał je do wykonania, sam komponował, pisał podręczniki. Udzielał się jako solista i kameralista (skrzypek, pianista, chórmistrz), śpiewał i kierował chórem Towarzystwa Muzycznego i „Sokoła”, prowadził chór katedralny, był członkiem Towarzystwa Dramatycznego. Za sprawa osobistych kontaktów Dietza wystąpiło w Przemyślu wielu muzyków europejskiej rangi. Współtworzył galicyjskie organizacje muzyków, był jurorem oceniającym instrumenty na wystawie we Lwowie i członkiem komisji egzaminacyjnych dla nauczycieli szkół ludowych. Jako człowiek jawi się kimś świadomym własnej wartości, choć nie wyniosłym. W kontaktach z otoczeniem cechowała go elegancja, kultura i takt. Namiastkę systemu wartości Dietza odnajdziemy np. w dedykacjach własnych utworów (wśród nich papież Leon XIII, Mickiewicz, Kraszewski, Ujejski, arcyksiążę Rudolf, ruch sokolski), w doborze autorów tekstów do swych pieśni (Kochanowski, Heine, Pol, Konopnicka, Bełza), niektóre kompozycje wydał pod nieprzypadkowym pseudonimem „Szczerbiec”. W codziennym działaniu był bardzo dokładny, skrupulatny i konsekwentny, myślał perspektywicznie. Nie bał się artystycznego ryzyka, a za takie należy uznać wykonywanie skrzypcowych kompozycji Bacha, Bibera, Leclaira, Haendla czy niedocenianej wtedy i mocno krytykowanej Sonaty wiolonczelowej Chopina (w opracowaniu na skrzypce); w programach koncertów zestawiał swoje kompozycje obok dzieł największych mistrzów np. Mozarta, a wizyty najwybitniejszych europejskich kwartetów smyczkowych nie powstrzymały go od prezentowania amatorskimi siłami kwartetów Haydna.

Jak wtedy wyglądało życie muzyczne Przemyśla?

       Odpowiem nie wprost. Na kształt kultury muzycznej miasta, zdominowanej w tym okresie przez aktywność Dietza, miały wpływ inne czynniki takie jak rozwój techniczny i cywilizacyjny. Wybudowanie linii kolejowej między Lwowem i Krakowem (a tym samym Wiedniem i Warszawą) wydatnie przyspieszało rozpowszechnianie prasy, literatury i dóbr kultury, pełniejszy i szybszy przepływ prądów, myśli i idei. Wpływało to na kształt kontaktów pomiędzy ludźmi oraz formy i jakość życia kulturalnego miasta. Kolej ułatwiała wizyty wybitnych muzyków i zespołów z całej Europy. W tamtym czasie koncertowali w Przemyślu m.in. skrzypkowie: Stanisław Barcewicz, Nikodem Biernacki, Eduard Remenyi, Gustaw Friemann, Fritz Kreisler; wiolonczeliści: Stanisław Szczepanowski, David Popper: śpiewacy: Wanda Kleczkowska, Bronisława Dowiakowska, Irena Bohuss-Hellerowa, Mieczysław Horbowski, Władysław Floriański; pianiści: Sophia Menter, Karol Mikuli, Ludwik Marek, Marcelina Czartoryska, Raul Koczalski, Ignacy Friedman, Ignacy Jan Paderewski, Józef Wieniawski, Maria Wąsowska-Badowska. Dodajmy jeszcze koncerty dwóch najlepszych europejskich kwartetów smyczkowych z Wiednia i Florencji oraz stałą obecność lwowskich muzyków. Równie znacząca była decyzja zbudowania tu twierdzy. Sama budowa przyciągała różnych specjalistów, przybywało wojska i oficerów, którzy będą stanowić nie tylko publiczność koncertową. Stacjonujące tutaj pułki miały ambicję posiadania własnych orkiestr, a ich muzycy wpłyną na poziom produkcji muzycznych miejscowych wykonawców. Samo Towarzystwo Muzyczne organizowało w sezonie 6-8 wieczorów muzycznych i 2-3 dużych koncertów, a jego członkowie zapewniali oprawę muzyczną licznych uroczystości patriotycznych i religijnych. Przez lata nawet Kraków nie dorównywał Przemyślowi w obszarze atrakcyjności i poziomu życia muzycznego.

Jerzy Zajączkowski 2025 spotkanie w Towarzystwie Muzycznym prowadzi Anna SienkiewiczJerzy Zajączkowski i prowadząca spotkanie Anna Sienkiewicz podczas koncertu w Towarzystwie Muzycznym w Przemyślu 8 listopada 2025 roku, fot. Towarzystwo Muzyczne w Przemyślu

Skąd pochodziły środki finansowe na działalność?

        Generalnie Towarzystwo Muzyczne utrzymywało się ze sprzedaży biletów na koncerty i składek członków. W najlepszym okresie działalności było ich ponad dwustu; wśród nich muzycy, prawnicy (sędziowie i adwokaci), nauczyciele, księża, dziennikarze, urzędnicy, przedsiębiorcy, wojskowi. Bardzo kosztowne było prowadzenie szkoły muzycznej, bo część biedniejszych uczniów była zwolniona z opłat. Niestety, wnioski do Sejmu Krajowego o dotacje na prowadzenie szkoły czy zakup instrumentów spotykały się z odmowami – w przeciwieństwie do hojnie finansowanych instytucji Lwowa i Krakowa. Ze smutkiem muszę stwierdzić, że choć otaczająca nas rzeczywistość mocno różni się od tej z II połowy XIX wieku, to duże problemy finansowe nadal pozostają największym utrapieniem tego niezwykle zasłużonego Towarzystwa.

Jak powstała wystawa prezentująca unikalne materiały pozyskane w czasie prac nad książką?

         Pomysł wystawy zrodził się w trakcie przygotowywania publikacji do druku. Zgromadzonego wcześniej materiału nie udało się w całości wykorzystać w książce i kiedy Archiwum Państwowe w Przemyślu zaproponowało pokazanie ich na wystawie, to przystałem na to ochoczo. Tym sposobem książka i wystawa, zatytułowana „Towarzystwo Muzyczne w partyturze dziewiętnastowiecznego Przemyśla”, wzajemnie się dopełniają. Większość materiałów przedstawionych na wystawie pochodzi ze zbiorów przemyskiego Archiwum. Ta wystawa to podróż przez świat dźwięków miasta, które z pomocą pasjonatów stworzyło własną muzyczną opowieść. To opowieść o ludziach, którzy w czasach politycznej niepewności potrafili zbudować wspólnotę wokół tego, co najpiękniejsze — wspólnego muzykowania i przeżywania muzyki. W świecie salonów, publicznych koncertów i różnych inicjatyw społecznych - muzyka artystyczna była nie tylko formą spędzania wolnego czasu czy rozrywką, ale fundamentem budowania tożsamości Polaków, integracji mieszkańców miasta i kształtowania świadomości kulturowej jego mieszkańców.

Podczas dwóch wieczorów – w Archiwum Państwowym w Przemyślu i Towarzystwie Muzycznym w Przemyślu , spotkał się Pan z melomanami i osobami zainteresowanymi bogatą historią życia kulturalnego Przemyśla. Było z pewnością dużo ciekawych pytań i dyskusji.

         W najśmielszych myślach nie spodziewałem się tak dużego zainteresowania. Wprawdzie na publicznym forum dyskusji nie było, bo i zawartość publikacji była znana tylko nielicznym osobom, ale w rozmowach, podczas podpisywania książki jej przyszłym czytelnikom, dało się zauważyć duże zainteresowanie poruszanymi w niej zagadnieniami. Mam nadzieję, że przełoży się to na większą znajomość i popularność życia muzycznego Przemyśla i dziejów samego Towarzystwa Muzycznego.

Czy myśli Pan o kolejnych książkach na temat życia muzycznego w Przemyślu, a może prezentacji zbiorów muzycznych twórców działających w tym mieście lub utworów znajdujących się w archiwach?

         Tak, pomysłów i możliwości nie brakuje, oby tylko zdrowie pozwoliło na ich realizację. Sporo materiałów pozyskanych podczas przygotowywania tej książki pozostaje nadal niewykorzystanych. Liczę też na większe zainteresowanie tymi zagadnieniami badaczy z różnych ośrodków akademickich, bo do tej pory nie było z tym najlepiej.

Bardzo dziękuję za rozmowę.

         Ja również dziękuję.

Zajączkowski Jerzy okładka książki

 

         Podczas spotkania z panem Jerzym Zajączkowskim zdążyliśmy poruszyć tylko niektóre, bardzo interesujące tematy związane z życiem muzycznym dawnego Przemyśla oraz powstaniem Kroniki. Gorąco polecam, aby sięgnęli Państwo po książkę, która została wydana przez Archiwum Państwowe w Przemyślu. Publikacja powstała we współpracy z Towarzystwem Muzycznym w Przemyślu.
        Na zakończenie zacytuję trzy zdania zafascynowanej lekturą recenzentki książki dr hab. Moniki Wilińskiej-Tarcholik, znakomitej pianistki i kameralistki, prodziekan Wydziału Instrumentalnego Akademii Muzycznej im. Krzysztofa Pendereckiego w Krakowie: „Niewątpliwym atutem „Kroniki” jest bardzo naturalne w odbiorze wplecenie cytatów i recenzji w ogólną narrację. Zabieg ten skłania czytelnika do refleksji nad poruszanymi kwestiami: oceną poziomu krytyki muzycznej, niedocenianiem polskich artystów, staraniami o krzewienie treści patriotycznych. Bardzo ciekawie prezentują się też rozważania Jerzego Zajączkowskiego na temat roli kobiet w ówczesnym świecie i ograniczeń ich dotyczących.”

Zofia Stopińska

 

Zostawiłam tu kawałek serca. To serce cały czas radośnie drży.

Podążając śladami artystów związanych z Podkarpaciem zapraszam dzisiaj na spotkanie z dr hab. Bernadettą Grabias, znakomitą polską śpiewaczką operową obdarowaną przez naturę pięknym głosem mezzosopranowym, solistką łódzkiego Teatru Wielkiego oraz pedagogiem śpiewu w Katedrze Wokalistyki Wydziału Sztuk Scenicznych Akademii Muzycznej w Łodzi.
Rozmowa została zarejestrowana podczas odbywającego się niedawno w Rzeszowie X Ogólnopolskiego Konkursu Wokalnego im. Barbary Kostrzewskiej organizowanego przez Fundację Szkolnictwa Muzycznego w Rzeszowie we współpracy z Zespołem Szkół Muzycznych nr 1 im. Karola Szymanowskiego w Rzeszowie i Filharmonię Podkarpacką.

Wielu rzeszowian, melomanów, a przede wszystkim uczniów Zespołu Szkół Muzycznych nr 1 w naszym mieście szczyci się tym, że Pani stąd się wywodzi. Tak naprawdę nie urodziła się Pani w Rzeszowie.

        Nie jestem rzeszowianką z urodzenia, ale cała moja rodzina pochodzi z tych rejonów. Mama urodziła się niedaleko Rzeszowa, tato pochodzi z okolic Przemyśla. To, że urodziłam się we Wrocławiu, to było pewne zrządzenie losu. Przez pewien czas rodzice mieszkali i pracowali we Wrocławiu, ale chętnie wrócili w te strony i zamieszkali w Rzeszowie. Miałam wtedy już 13 lat kiedy przyjechałam razem z nimi i poczułam się jak u siebie.

Słyszałam, że Pani ojciec był muzykiem.

        Nie, pomimo, że talenty muzyczne w rodzinie były, ale nigdy nie były kształcone. Ja jestem pierwszą osobą, która poszła w tym kierunku.

Dość długo szukała Pani swojego przeznaczenia, bo w szkole muzycznej I stopnia uczyła się Pani grać na fortepianie, a później na oboju.

        Od dzieciństwa lubiłam śpiewać. Mój tato nagrywał na szpulowych taśmach moje występy ze znanymi wokalistami. Byłam muzykalna i rodzice posłali mnie do szkoły muzycznej gdzie najpierw uczyłam się grać na fortepianie. Po przyjeździe do Rzeszowa, kontynuowałam naukę na fortepianie w Szkole Muzycznej I stopnia przy ulicy Sobieskiego, ale stwierdziłam, że to nie jest jeszcze droga, którą chciałabym podążać i zdecydowałam się na kształcenie w Liceum Muzycznym w klasie oboju u pana Edwarda Prajsnara. Instrument mnie zachwycił, chociaż początki były bardzo trudne, bo obój jest szalenie wymagający. Uwielbiałam obój ze względu na piękną barwę i melodyjność. Z zachwytem chodziłam na zajęcia, bo Profesor nauczył mnie przede wszystkim muzykalności i bycia na scenie. Poczułam wtedy sens występowania solistycznego i to było najważniejszym aspektem grania na oboju. Wiedziałam dobrze, że nie jestem najlepszą uczennicą w klasie oboju, natomiast przez cały czas towarzyszył mi śpiew.
Pisałam piosenki, miałam mały zespół poezji śpiewanej. Pani Anna Budzińska słysząc mnie na jednym z konkursów, stwierdziła, że śpiew to bardzo dobry kierunek dla mnie i zgodziła się przygotować mnie do egzaminów wstępnych na studia wokalne.

Została Pani studentką Wydziału Wokalno-Aktorskiego Akademii Muzycznej w Łodzi.

        Tak, ale to też nie obyło się bez przygód, które z perspektywy czasu wyszły mi na dobre. Nie dostałam się na studia wokalne za pierwszym razem, bo po prostu nie byłam jeszcze gotowa, ale wiedziałam, że chcę zostać w Łodzi. Dostałam się na Wydział Edukacji Artystycznej, gdzie miałam również zajęcia śpiewu. Zaczęłam też pracę nad dyrygowaniem chórami i mniejszymi zespołami orkiestrowymi, co później przydało mi się, bo pracowałam podczas z studiów z amatorskim chórem czterogłosowym.
        Podczas tego roku obserwowałam jak uczą pedagodzy śpiewu na Wydziale Wokalnym, u którego w przyszłości chciałabym się uczyć. Wybrałam klasę prof. Ziemowita Wojtczaka, który prowadził mnie przez całe studia.
         Wydawało mi się na początku, kiedy nie zostałam przyjęta na studia wokalne, że to tragedia, ale okazało się, że to było bardzo potrzebne.

Czytając Pani CV zwróciła uwagę, że na drugim roku studiów wokalnych była Pani angażowana do występów z spektaklach operowych.

         Tak, to był prawdziwy debiut na scenie Teatru Wielkiego w Łodzi. Śpiewałam partię Matki Joanny w „Dialogach Karmelitanek” Francisa Poulenca. Była to maleńka partia, ale dla mnie było to bardzo duże wyzwanie stanąć na tej scenie – doświadczenie niebywałe dla tak młodej adeptki śpiewu.
         Uczyłam się jak zachowywać się na scenie w ogromie przestrzeni, która trzeba wypełnić nie tylko głosem, ale i sobą.
Kiedy ukończyłam studia i uczestniczyłam w 2004 roku w przesłuchaniach na solistkę Teatru Wielkiego w Łodzi już miałam tę scenę oswojoną.

Ryszard Cieśla 2025 jury konkursu w pełnym składzieJury X Ogólnopolskiego Konkursu Wokalnego im. Barbary Kostrzewskiej w pełnym składzie, od lewej: mgr. Małgorzata Drzewicka - Dudek - z-ca dyrektora ZSM nr 1 w Rzeszowie, sekretrz, prof. Katarzyna Oleś-Blacha, sopran koloraturowy, Akadenia Muzyczna im. Krzysztofa Pendereckiego w Krakowie, prof. Ryszard Cieśla baryton, Uniwersytet Muzyczny Fryderyka Chopina w Warszawie, przewodniczący jury, dr hab. Bernadetta Grabias - mezzosopran, Akademia Muzyczna im. Grażyny i Kiejstuta Bacewiczów w Łodzi, fot. ZSM nr 1 im.Karola Szymanowskiego w Rzeszowie.

Podziwiając i oklaskując wykonujących partie solowe w operach, operetkach i musicalach śpiewaków, często nawet nie zastanawiamy się ile pracy każdy z nich włożył w przygotowanie spektaklu czy koncertu, poczynając od nauczenia się swojej partii na pamięć.

        To jest nieodłączny element naszego zawodu. Żeby dobrze wejść w rolę musimy ją dobrze znać na pamięć. Mało tego, zawsze musimy mieć odpowiednio długi czas (w zależności od długości roli, od jej ważności w danym dziele), żeby sobie nie tylko przyswoić każdy element partytury, ale również zbudować rolę. To jest bardzo ważne, żeby każde zdanie, które wypowiadamy było nie tylko zdaniem napisanym przez kompozytora, tylko wypowiadanym przez naszą postać. Stąd ten czas, który jest potrzebny.
Są pewne sposoby na szybkie nauczenie się tekstu, ale żeby dobrze skompletować rolę całą, niezbędny jest czas.

Trzeba się uczyć partii ze świadomością, że za kilka sezonów trzeba będzie ją sobie odświeżyć i ponownie w nią wejść.

        Miałam w ubiegłym sezonie taką przygodę, że zatelefonowano do mnie z prośbą o zastępstwo za chorą koleżankę w Operze Kameralnej w Warszawie. Była to partia Donny Elwiry w „Don Giovannim” Mozarta. Śpiewałam tę partię 10 lat wcześniej, ale miałam ją przygotowaną tak dobrze, że w trzy dni zdołałam ją sobie w całości przypomnieć. Przyznam się, że nawet sama byłam zaskoczona, bo to bardzo duża i wymagająca rola. Kosztowało mnie to sporo stresu, ale wszystko gładko poszło.
Jeśli ma się dobrze przygotowaną rolę, zagra się kilka, czasem kilkanaście spektakli, to nawet po dłuższej przerwie można szybko do niej wrócić.

Najdłużej i najbardziej jest Pani związana z Teatrem Wielkim w Łodzi i często występuje Pani także w Operze Narodowej w Warszawie, ale mnóstwo premierowych spektakli wykonała Pani w innych polskich teatrach operowych oraz za granicą.

        Miałam bardzo dużo szczęścia i zapraszana byłam często do kreowania głównych ról w zagranicznych teatrach operowych. Uważam, że bardzo dobre jest dla śpiewaka jeżeli ma swój macierzysty teatr, w którym może się bezpiecznie rozwijać i budować swój repertuar. Bardzo ważne jest, żeby repertuar zawsze był dostosowany do jego możliwości, do wieku i aktualnych trendów. Głos i osobowość także się rozwijają. W macierzystym teatrze jest do tego najlepsze miejsce.
        Jednak z drugiej strony współpraca z innymi teatrami jest bardzo potrzebna, żeby współpracować także z innymi zespołami, odświeżyć swoje przyzwyczajenia zmieniając miejsca, w których się śpiewa, bo każde miejsce jest troszeczkę inne.

Można śmiało powiedzieć, że jest Pani rozchwytywana również dlatego, że ma Pani wspaniały głos.

        Nie mamy wpływu na to jaki mamy instrument. To jest po prostu dar, który otrzymujemy. Nawet będąc w tych dniach w Rzeszowie, słuchając młodych uczestników Konkursu Wokalnego im. Barbary Kostrzewskiej cały czas myślę, jakie oni mają szczęście, że otrzymali tak piękne i wartościowe talenty. Tylko od nas tak naprawdę zależy, czy ten talent będziemy szlifować i czy będziemy się czuć szczęśliwi wykonując pracę śpiewaka.
        Powiem szczerze, że jest to bardzo ciężka praca i zawsze porównuję ją do pracy sportowca. Cały czas pracujemy nad ciałem, żeby było w najlepszej formie.

Często również możemy zobaczyć i posłuchać Pani na scenie podczas koncertów i recitali. Ma Pani także szczęście, że od studiów ma Pani u swego boku pianistę.

        Przyznam się, że sama zabiegam o recitale i o repertuar, żeby oprócz arii operowych śpiewać także pieśni.
        Jesteśmy muzyczną rodziną, ponieważ mój mąż jest pianistą, a to wpływa na zrozumienie specyfiki nazego trudnego zawodu. Przenosimy do domu pewne elementy naszej pracy, emocje oraz potrafimy sobie doradzić w rozwiązaniu pojawiających się problemów.
To że współpracowaliśmy razem przez całe studia bardzo nas umocniło.
Teraz wspólnych recitali nie mamy dużo dlatego, że każdy z nas poszedł w trochę innym kierunku. Myślę, że to dobrze wpływa na rodzinną atmosferę w domu.
        Trochę jednak tęskniąc za wspólnymi występami i żeby przenieść ten aspekt teatralny, stworzyliśmy nieduży spektakl zatytułowany „Dróżki pana Moniuszki”, w którym mój mąż grał na fortepianie, ja śpiewałam około dwadzieścia pieśni Stanisława Moniuszki. Zaprosiliśmy też aktora Mariusza Siudzińskiego i stworzyliśmy wspólnie słowno-muzyczną historię w stylu fredrowskim. Długo jeździliśmy razem z tym spektaklem i mieliśmy z tego wiele radości. Zawsze możemy do niego wrócić.

Jak już Pani wspomniała, do Rzeszowa została Pani zaproszona do udziału w pracach jury w X Ogólnopolskim Konkursie Wokalnym im. Barbary Kostrzewskiej. Nadmienię jeszcze, że Pani również dopisywało szczęście w konkursach wokalnych. Wspomnę tylko III nagrodę w „Queen Elizabeth International Music Competition of Belgium” w Brukseli w 2006 roku.

        Zanim doszłam do Konkursu Królowej Elżbiety, to uczestniczyłam z różnym szczęściem w wielu konkursach, takich jak ten w Rzeszowie. Nie zawsze udawało mi się zdobywać nagrody, aczkolwiek każdy występ poza murami akademickimi stanowił dla mnie pewnego rodzaju sprawdzian i bardzo dużo się wtedy uczyłam.
         Zawsze starałam się dowiedzieć od pedagogów, którzy nas oceniali, co mogę jeszcze poprawić, a co jest dobre i warto je pielęgnować.
Ustawiczna trudna praca, nie poddawanie się różnym drobnym zawiłościom, które pojawiły się po drodze, doprowadziły mnie m.in. do Konkursu Królowej Elżbiety, w którym brałam udział dwa razy.
         Pierwszy raz, jeszcze jako studentka dostałam się tylko do drugiego etapu, a po czterech latach pojechałam jeszcze raz, wiedząc już jak dobrze przygotować się do tego konkursu. Udało mi się dojść do finału i zdobyć III nagrodę.

Przez kilka lat była Pani wyłącznie śpiewaczką. Dopiero w 2011 roku zdecydowała się Pani dzielić swoimi doświadczeniami i rozpocząć pracę pedagogiczną w Akademii Muzycznej w Łodzi. Celowo tak powiedziałam, ponieważ praca ta polega nie tylko na nauce śpiewu, ale również wszystkiego, co związane jest z występem; zachowaniem na scenie, współpracą w innymi artystami…

        Dodam, że bardzo istotna jest także warstwa psychologiczna i zrozumienie młodych ludzi. Wspomniałam o bardzo krótkiej karierze w roli dyrygenta chóralnego, która miała wpływ na moje dalsze wybory. Zanim podjęłam pracę pedagogiczną w AM, uczyłam trochę prywatnie i czułam, że znajduję łatwo sposoby, aby komuś pomóc w odnalezieniu swojego głosu w ciele. Dla mnie to najważniejsza rzecz. Przekonałam się, że tą ścieżką mogę pójść, że ten zawód chcę wykonywać, że będzie mi to dawać satysfakcję i zadowolenie. Dlatego stanęłam do konkursu w Akademii Muzycznej w Łodzi, wróciłam po ośmiu latach do swojej macierzystej uczelni. Szczęście i przychylność profesorów, którzy byli w komisji spowodowały, że dostałam tę pracę i prowadzę swoją klasę śpiewu. Mam fantastycznych absolwentów. Nie wszyscy zostali w zawodzie, ale ze wszystkimi udało mi się tak pracować, że mogli siebie odnaleźć w śpiewie.

Pewnie niedługo będzie Pani występować ze swoimi wychowankami.

        Już tak się zdarza. Aleksandra Borkiewicz, pierwsza studentka, która ukończyła studia pod moim kierunkiem, jest moją koleżanką ze sceny. Jedna moja wychowanka jest solistą opery w Niemczech, druga dostała się do Opera House w Zurichu. Jestem dumna jako pedagog.

Katarzyna Oleś Blacha 2025 jury konkursu podczas koncertu laureatówjpgKoncert Laureatów X Ogólnopolskiego Konkursu Muzyki wokalnej im. Barbary Kostrzewskiej w Rzeszowie, od lewej: Marta Dybka-Tyczyńska - prezes Fundacji Szkolnictwa Muzycznego, z-ca dyrektora ZSM nr 1 im. Karola Szymanowskiego w Rzeszowie, Krystyna Stachowska - zastępca Prezydenta Miasta Rzeszowa. dr hab. Bernadetta Grabias - mezzosopran, członek jury. prof. Katarzyna Oleś-Blacha - sopran koloraturowy, członek jury, prof. Ryszard Cieśla - baryton, przewodniczący jury, fot. ZSM nr 1 w Rzeszowie

Z jakimi wrażeniami wyjedzie Pani z Rzeszowa, jak Pani ocenia poziom tegorocznego Konkursu im. Barbary Kostrzewskiej?

         Jest to fantastyczny konkurs, który pozwala rozpoczynającym naukę śpiewu osobom zaprezentować to, czego nauczyli się do tej pory. Podkreślam potencjał urody głosów uczestników oraz sposób znalezienia się na scenie, co także jest niezwykle istotne.
Poziom jest bardzo wyrównany, zaskakująco wysoki.
         Konkurs przebiegał bardzo sprawnie, bo był znakomicie przygotowany. Organizatorzy spisali się na medal.
Świetnie napisany jest regulamin oraz uczestnicy i ich pedagodzy stosuję się do niego. Mogliśmy spokojnie słuchać i oceniać. Po pierwszym etapie mieliśmy problem, ponieważ bardzo dużo osób pretendowało do znalezienia się w drugim etapie.
         Śpiew to nie jest matematyka. Staramy się myśleć wieloaspektowo i obrady trwały długo. Pracujemy w komfortowych warunkach, uczestnicy i ich pedagodzy czują się także bardzo dobrze.
         Konkurs odbywa się w cyklu dwuletnim i jestem przekonana, że najmłodsi uczestnicy chętnie przyjadą do Rzeszowa aby wziąć udział w kolejnej edycji.
          Ja zawsze, kiedy jest tylko taka możliwość, bardzo chętnie tu przyjeżdżam z wielką ciekawością ale i z wielką przyjemnością. Zostawiłam tu kawałek serca. To serce cały czas radośnie drży.

Bardzo dziękuję za poświęcony mi czas i rozmowę. Mam nadzieję, że spotkamy się podczas kolejnej edycji konkursu, a może nawet wcześniej usłyszymy Panią na podkarpackich scenach.

         Ja także mam taką nadzieję i bardzo dziękuję za miłe spotkanie.

Zofia Stopińska

Recital Hyuka Lee w RCKP w Krośnie

RECITAL FORTEPIANOWY: HYUK LEE / KOREA POŁUDNIOWA
FINALISTA KONKURSU CHOPINOWSKIEGO - XVIII MIĘDZYNARODOWEGO KONKURSU PIANISTYCZNEGO IM. FRYDERYKA CHOPINA

Miejsce: Regionalne Centrum Kultur Pogranicza, sala widowiskowa, ul. Kolejowa 1, Krosno, województwo podkarpackie
Termin: 24 stycznia 2026, godzina 17.00
Szczegóły: www.rckp.krosno.pl

Bilety: 70 zł, 60 zł ulgowy, 50 zł z Krośnieńską Kartą Mieszkańca

Regionalne Centrum Kultur Pogranicza: ul. Kolejowa 1 (p. 231) | kasa czynna: poniedziałek - piątek 10.00-17.30 oraz godzinę przed wydarzeniem | bilety on-line: https://bilety.rckp.krosno.pl/ | rezerwacje: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript. | szczegóły: www.rckp.krosno.pl | tel. 13 43 218 98 w. 159

Regionalne Centrum Kultur Pogranicza w Krośnie zaprasza na recital fortepianowy jednego z najbardziej fascynujących pianistów młodego pokolenia - Hyuka Lee, finalisty Międzynarodowego Konkursu Pianistycznego im. Fryderyka Chopina. Artysta, ceniony za niezwykłą muzykalność, dojrzałość interpretacyjną i imponującą wirtuozerię, wystąpi w Krośnie 24 stycznia 2026 roku, prezentując program łączący lirykę Czajkowskiego z późnoromantyczną głębią dzieł Chopina.

Program koncertu:
P. Czajkowski
Cztery pory roku op. 37a
Przerwa
F. Chopin
Polonez-Fantazja op. 61
Sonata h-moll op. 58

„Hyuk Lee, świetlisty pianista, który zachwyca olśniewającym opanowaniem instrumentu i wrodzonym wyczuciem dramaturgii” [CLASSICA, 2022 Paryż]

Hyuk Lee - urodził się w Seulu w 2000 roku i zaczął grać na fortepianie i skrzypcach jednocześnie w wieku trzech lat. Zadebiutował z orkiestrą w wieku dziewięciu lat, wykonując koncert fortepianowy F-dur Mozarta, KV 413 z Orkiestrą Kameralną Mirabell w Pałacu Mirabell w Salzburgu. Od tego czasu Hyuk regularnie występuje z orkiestrami na całym świecie w prestiżowych miejscach koncertowych, takich jak Théâtre du Châtelet, Filharmonia Narodowa, Rudolfinum, Sala Smetany, Wielka Sala Konserwatorium im. Czajkowskiego w Moskwie, Tokyo Kioi Hall.

Pianista zdobył Grand Prix na prestiżowym Międzynarodowym Konkursie Pianistycznym Long-Thibaud w Paryżu w 2022 roku z jego znakomitą interpretacją II koncertu fortepianowego Sergiusza Prokofiewa. Od tego czasu Hyuk Lee odciska silne piętno w świecie muzyki klasycznej jako muzyk solowy, artysta o bogatym repertuarze koncertowym i kameralista.

W sezonie 2023-2024 Hyuk Lee wykonał szeroki wachlarz repertuaru z licznymi orkiestrami. Najważniejsze wydarzenia obejmują trasę po Japonii z NHK Symphony Orchestra (Koncert fortepianowy Griega), Orchestre de l’Opéra Royal de Versailles (V Koncert fortepianowy Beethovena), Baden-Baden Philharmonic Orchestra (V Koncert fortepianowy Saint-Saënsa), Orkiestrą Filharmonii Śląskiej w Katowicach (IV Koncert fortepianowy Beethovena). W Korei występował z KBS Symphony Orchestra i Korean National Symphony Orchestra.

Występował również na prestiżowych festiwalach, takich jak Le Concert de Paris w dniu Bastylii odbywającym się pod Wieżą Eiffla z udziałem 300 000 widzów i transmisją telewizyjną, Festiwal Radio France w Montpellier, Festiwal Chopinowski w Dusznikach-Zdroju, Festiwal w Nohant, Le Touquet Les Piano Foiles, Gstaad New Year Festival, Festival Les Nuits du Piano d’Erbalunga, Gdańska Jesień Pianistyczna, koncert pod pomnikiem Chopina w Łazienkach, koncert sylwestrowy w Seoul Arts Center. W ramach paryskich Igrzysk Olimpijskich Kulturalnych poprzedzających Igrzyska Olimpijskie 2024, Hyuk dał specjalny recital z programem wyłącznie chopinowskim w Palais Royal, który został nagrany przez francuską telewizję i transmitowany w całej Europie. Tego samego dnia wykonał Koncert fortepianowy e-moll Chopina z Orchestre de la Garde républicaine w Katedrze Les Invalides w Paryżu.

W sezonie 2024-2025 Hyuk Lee występuje w prestiżowych miejscach na całym świecie, m.in. w Teatro Colón w Buenos Aires, Théâtre des Champs-Elysées, Rudolfinum, Teatrze Wielkim-Operze Narodowej oraz z kilkoma renomowanymi orkiestrami, takimi jak Buenos-Aires Philharmonic, Praska Filharmonia, Sinfonia Varsovia, Orkiestra Kameralna Polskiego Radia AMADEUS. Ponowi także występy z L'Orchestre de la Garde républicaine, Orchestre de l’Opéra Royal de Versailles i innymi.

Hyuk, pasjonat muzyki kameralnej, regularnie występuje w recitalach duetów fortepianowych ze swoim bratem, Hyo Lee. W sezonie 2023-2024 bracia Lee zagrali wspólne recitale na dwa fortepiany m.in. w Filharmonii Narodowej, filharmoniach Łódzkiej, Bałtyckiej, Salle Cortot w Paryżu. Ich program recitalu, który zawiera dzieła Astora Piazzolli, Dariusa Milhauda, George'a Gershwina, Camille'a Saint Saënsa i Nikołaja Kapustina, spotkał się z wielkim uznaniem zarówno publiczności, jak i krytyków. Z okazji 200. rocznicy kultowej IX Symfonii Beethovena, bracia Lee odbyli trasę po Polsce z programem obejmującym opracowanie IX Symfonii Beethovena na dwa fortepiany F.Liszta, La Valse Ravela (opracowanie na dwa fortepiany przez samego kompozytora) oraz „Six Caribbean Pieces” na dwa fortepiany australijskiego kompozytora Arthura Benjamina.

Hyuk studiował w Konserwatorium im. P. Czajkowskiego w Moskwie pod kierunkiem profesora Władimira Owczynnikowa, a później uzyskał dyplom magisterski w École Normale de Musique w Paryżu otrzymując prestiżową nagrodę Prix Cortot dla najlepszego pianisty roku.

Podczas studiów zdobył wiele medali na ważnych konkursach pianistycznych m.in. I nagrodę na Konkursie Paderewskiego w Bydgoszczy w 2016 r., zapisując się w historii jako najmłodszy zwycięzca tego konkursu, III nagrodę w Konkursie Hamamatsu w Japonii w 2018, był też finalistą Konkursu Chopinowskiego w Warszawie w 2021 roku.

Oprócz fortepianu, Hyuk Lee pasjonuje się również grą na skrzypcach oraz szachami. Bierze udział w międzynarodowych turniejach szachowych i posiada międzynarodowy ranking FIDE.

Tekst RCKP w Krośnie 

RCKP Hyuk Lee recital fortepianowy 2026 plakat

29 listopada 2025 r. - Koncert pt. „Magia Opery – Andrzejkowy Wieczór na Zamku”

Andrzejkowy wieczór w Zamku Kazimierzowskim w Przemyślu okazał się prawdziwą ucztą dla miłośników muzyki operowej i operetkowej. Wypełniona po brzegi sala widowiskowa przemieniła się w magiczną przestrzeń, w której klasyczne brzmienia spotkały się z elegancją, humorem i romantyczną aurą późnojesiennego spotkania ze sztuką.

Już od wejścia na wszystkich gości czekała słodka niespodzianka – w foyer przygotowano słodki poczęstunek, w tym ciasteczka z zapieczoną wróżbą, które wprowadzały w andrzejkowy nastrój jeszcze przed rozpoczęciem koncertu. Dopełnieniem tej chwili była aromatyczna kawa oraz okolicznościowa ścianka, stworzona z myślą o eleganckich, pamiątkowych fotografiach. Wieczór rozpoczął się więc w atmosferze pełnej uroku i wyjątkowości.

Na sali widowiskowej, od pierwszych taktów widzowie zostali porwani w świat muzyki pełnej blasku i emocji. Program koncertu obejmował najpiękniejsze arie i duety operowe oraz operetkowe, a także wirtuozowskie utwory instrumentalne – od namiętnego Libiamo z „Traviaty” Giuseppe Verdiego, przez lekkość i wdzięk walców Johanna Straussa, aż po ognisty czardasz Kálmána i subtelne, porywające „Usta milczą, dusza śpiewa” Franza Lehára.

Wieczór uświetnili wybitni soliści, gwiazdy Opery Krakowskiej: Katarzyna Oleś-Blacha (sopran) oraz Tomasz Kuk (tenor). Ich interpretacje zachwycały zarówno techniczną precyzją, jak i wyjątkową muzyczną wrażliwością. Artyści z lekkością prowadzili publiczność przez krainę wielkich uczuć – od płomiennej miłości po radosne uniesienia charakterystyczne dla klasycznych duetów operetkowych.

Towarzyszący im ARSO Ensemble z Filharmonii Podkarpackiej w składzie: Robert Naściszewski (I skrzypce), Orest Telwach (II skrzypce), Urszula Ostrouch (altówka), Anna Naściszewska (wiolonczela) oraz Sławomir Ujek (kontrabas) – stworzył pełne elegancji brzmieniowe tło, podkreślając kunszt solistów i nadając muzycznej podróży wyjątkową barwę. Aranżacje, precyzja wykonania i artystyczna swoboda zespołu sprawiły, że każdy utwór zabrzmiał świeżo i porywająco.

Koncert wiódł publiczność od Wiednia aż po słoneczny Neapol – była to podróż przepełniona pasją, finezją i uśmiechem. Publiczność reagowała entuzjastycznie, nagradzając artystów gromkimi brawami i owacjami, które potwierdziły, jak potrzebne są tego rodzaju wydarzenia kulturalne.

Organizatorami koncertu byli: Filharmonia Podkarpacka im. Artura Malawskiego w Rzeszowie oraz Przemyskie Centrum Kultury i Nauki ZAMEK. Wydarzenie odbyło się w ramach projektu „Przestrzeń otwarta dla muzyki”, którego celem jest przybliżanie sztuki najwyższej próby szerokiej publiczności.

Dyrektor Przemyskiego Centrum Kultury i Nauki ZAMEK składa specjalne, serdeczne podziękowania dla Dyrekcji Filharmonii Podkarpackiej im. Artura Malawskiego w Rzeszowie Pani prof. Marcie Wierzbieniec i Pani Marcie Gregorowicz za wybór Zamku Kazimierzowskiego w Przemyślu na miejsce koncertu. Przy okazji wizyty Pań Dyrektor z Rzeszowa w przemyskim Zamku omawiano dalszą – z pewnością owocną – współpracę.

Szefowa przemyskiej instytucji kultury kieruje również gorące podziękowania do partnerów: Beaty i Pawła Kanieckich – „Miejsce Kawa i Zabawa”, Cukierni „SZANTER”, Restauracji ”Perła Przemyśla”, Anny Sedlaczek z „Mary Kay.

Tekst i fotografie Tomasz Beliński
Przemyskie Centrum Kultury i Nauk ZAMEK

Subskrybuj to źródło RSS