relacje

61. MFŁ - Koncert poświęcony Marii Konopnickiej

        23 maja 2022, dokładnie w 180. rocznicę urodzin Marii Konopnickiej, odbył się trzeci koncert w ramach 61. Muzycznego Festiwalu w Łańcucie, poświęcony polskiej poetce, pisarce, publicystce i tłumaczce oraz wielkiej patriotce.

        Pieśni do wierszy Marii Konopnickiej śpiewała Urszula Kryger z towarzyszeniem pianisty Pawła Cłapińskiego, a fragmenty listów poetki prezentowała aktorka Lidia Sadowa.
Postać Marii Konopnickiej oraz jej działalność przybliżył publiczności pan Maksymilian Bylicki, który przypomniał, że Sejm Rzeczypospolitej Polskiej, doceniając literacki dorobek Marii Konopnickiej oraz jej wkład w działalność patriotyczną, ustanawia rok 2022 Rokiem Marii Konopnickiej. Podkreślił także, że Maria Konopnicka ostatnie lata swego życia spędziła na Podkarpaciu, bowiem w 1903 roku, na 25-lecie pracy pisarskiej Konopnicka otrzymała w darze narodowym dworek Żarnowcu niedaleko Krosna.
Dzisiaj znajduje się tam Muzeum Marii Konopnickiej, do zwiedzenia którego zapraszał publiczność gospodarz tego muzeum pan dyrektor Paweł Bukowski.

        Po tym wstępie na scenie królowały już tylko dwie sztuki - poezja i muzyka w kreacjach najznakomitszych wykonawców tego gatunku – pieśni śpiewała mezzosopranistka Urszula Kryger, jedna z najlepszych współcześnie występujących polskich artystek, wybitna interpretatorka dzieł oratoryjnych, kameralnych, ale także pieśni, w których po mistrzowsku łączy tekst i muzykę.
Przy fortepianie zasiadł Paweł Cłapiński, znakomity pianista, laureat wielu konkursów, współpracujący na stałe z panią Urszulą Kryger. Natomiast fragmenty listów Marii Konopnickiej do córek: Zofii, Laury i Heleny, prezentowała Lidia Sadowa, aktorka doskonale znana publiczności zarówno z małego jak i dużego ekranu. Te listy uświadamiały nam, jak ta twórczość przeplatała się z bardzo surowym życiem. Na przykład podróż z Warszawy do Krakowa była problemem finansowym, a także organizacyjnym, bo się przekraczało granice Prus, Rosji albo Austro-Węgier i trzeba było z dużym wyprzedzeniem starać się o odpowiednie paszporty.

        Słuchając wspaniałych kreacji pieśni, łatwo było zauważyć, że Maria Konopnicka kochała także muzykę. Często jej wiersze mają muzyczne tytuły. Trzeba podkreślić, że kilkudziesięciu polskich kompozytorów pisząc pieśni sięgało po wiersze Konopnickiej. Do programu koncertu w Łańcucie wybrane zostały pieśni nawiązujące do muzyki i tematyki ludowej.
         W pierwszej części koncertu wysłuchaliśmy:
- Zygmunta Noskowskiego cykl „W lesie” op. 60 składający się z 4 pieśni do słów Marii Konopnickiej („Wieczór mglisty, wieczór blady”, ”Zagubiona w leśnej ciszy”, „Aż na skraju tej polany”, „Stoję blada, stoję cicha”).
- Henryka Mikołaja Góreckiego – Trzy pieśni do słów Marii Konopnickiej op. 10 ( „Przez te Łąki, przez te pola”, „Kiedy Polska”, „U okienka, u mojego”).
- Władysława Żeleńskiego – 4 pieśni do słów Marii Konopnickiej („Z nocy letnich”, „Na fujarce”, „Z łąk i pól”, „Poleciały pieśni moje”).
         Część drugą wypełnił cykl Stefana Niewiadomskiego „Jaśkowa dola” – 9 pieśni do słów Marii Konopnickiej („Kołysanka”, „Na jagody”, „Rozlegnijże się”, „Latawica”, „Nie swatała mi cię matka”, „Jakże cię mam brać”, „Miesięczna noc” – Krakowiak, „Lny”, „Dzwony”).

          Wszyscy, którzy byli w poniedziałkowy, urodzinowy wieczór Marii Konopnickiej na festiwalowym koncercie w sali balowej Muzeum-Zamku w Łańcucie mogli posłuchać cudownie brzmiącego we wszystkich rejestrach mezzosopranu Urszuli Kryger. Znakomicie towarzyszył śpiewaczce pianista Paweł Cłapiński, a doskonałym uzupełnieniem były fragmenty listów poetki w interpretacji Lidii Sadowej.

         Po koncercie, pobiegłam z gratulacjami do wykonawców i udało mi się zarejestrować krótką rozmowę z panią Urszulę Kryger.

         Kilka razy była Pani zapraszana do udziału w koncertach Muzycznego Festiwalu w Łańcucie i myślę, że z radością przyjęła Pani zaproszenie, aby wystąpić w sali balowej po raz kolejny.

         Tak, bardzo jestem szczęśliwa, że pani dyrektor Marta Wierzbieniec namówiła mnie, żeby zrobić koncert poświęcony Marii Konopnickiej, ponieważ odnalazło się wiele ciekawych utworów.
Wiadomo, że cykl „Jaśkowa dola” Stefana Niewiadomskiego jest znany, chociaż też rzadko śpiewany, ale odkryte zostały bardzo ciekawe cykle Zygmunta Noskowskiego i przede wszystkim Henryka Mikołaja Góreckiego. To jest coś niebywałego, jak ekspresyjna i mocna jest ta muzyka. Skromne teksty nabierają tu niezwykłej mocy. Mamy jeszcze sporo różnych niedawno znalezionych pieśni do słów Marii Konopnickiej. Myślę, że będziemy je jeszcze prezentować w czasie trwania Roku Marii Konopnickiej.

         Skoro tak, to warto byłoby te wszystkie pieśni utrwalić.

         Ma pani rację, ale z nagrywaniem jest problem, bo to wiąże się ze środkami finansowymi, które nie zawsze można zdobyć. Warto by było utrwalić te piękne pieśni, bo ta poezja jest w szczególny sposób umuzyczniona.

         Z jakimi wrażeniami, tym razem, wyjedzie Pani z Łańcuta?

         Dla mnie Łańcut pozostaje miejscem, które jest niezwykle przyjazne. Dzisiaj rano także to przeżyłam – jak weszłam do Zamku na próbę, to poczułam się jak w domu. Być może dlatego, że dzisiaj jest poniedziałek i nie było zwiedzających i byliśmy sami. Jest to wnętrze, które sprawia wrażenie domowego, przyjaznego, w którym dobrze człowiek się czuje, a także miło jest tutaj muzykować. Wielkie znaczenie ma też świadomość, że uczestniczy się w świetnym festiwalu, który ma już 60-letnią tradycję i ta edycja rozpoczyna następną dekadę. Jestem szczęśliwa, że tutaj jestem i mogłam zaśpiewać program, który jest mojemu sercu bardzo miły.

         Jeszcze raz gratuluję wspaniałego koncertu, który dla mnie był także wielkim przeżyciem. Śpiewała Pani cudownie.

          Dziękuję za miłe słowa, ale to także zasługa Pawła Cłapińskiego, z którym bardzo dobrze się rozumiemy. Pani Lidia cudownie czytała listy. Myślę, że powinniśmy częściej razem występować.
Mam nadzieję, że niedługo będzie okazja do następnego spotkania.

         Pragnę jeszcze dodać, że na kolejny koncert 61. Muzycznego Festiwalu w Łańcucie, organizator, którym jest Filharmonia Podkarpacka im Artura Malawskiego w Rzeszowie, zaprasza 26 maja, w czwartek o 19.00 do sali balowej Muzeum-Zamku w Łańcucie. Z utworami Georga Philippa Telemanna i Johanna Sebastiana Bacha wystąpi Berliner Barock Solisten,

Zofia Stopińska

 

 

 

Wspaniała inauguracja 61. Muzycznego Festiwalu w Łańcucie

21 maja 2022r ,sala Filharmonii Podkarpackiej im. Artura Malawskiego w Rzeszowie. Inauguracyjny koncert 61. edycji Muzycznego Festiwalu w Łańcucie. Wykonawcami koncertu byli: Orkiestra Symfoniczna Filharmonii Podkarpackiej pod batutą Davida Giméneza.
Jako soliści wystąpili światowej sławy argentyński tenor - José Cura oraz chorwacko - słoweńska sopranistka - Martina Zadro.

W ich wykonaniu usłyszeliśmy :
- Arię Tonia, intermezzo, arię Cania i arię Neddy z opery Ruggiero Leoncavalla "Pagliaci",
- Intermezzo z II aktu, arię Adrianny, arię Maurizia - z opery "Adrianna Lecouvreur" Francesco Cilei,
- Intermezzo z III aktu, interludium i duet Micaeli i Don José z opery "Carmen " Georges'a Bizeta zakończyły zakończyły się I część koncertu.

Część II wypełniły następujące utwory:
- Interludium z opery "Le Villi" Giacomo Pucciniego,
- Aria Kalafa z I aktu opery "Turandot "Giacomo Pucciniego,
- Aria Wally z opery "La Wally" Alfredo Catalani'ego
- Intermezzo z III aktu opery "Manon Lescaut" Giacomo Pucciniego, oraz tego kompozytora aria Cavaradossiego z III aktu opery "Tosca",
- Aria Małgorzaty" z III aktu opery "Faust" Charlesa Gounoda,
- Sinfonia wersja z opery "Nabucco" Giuseppe Verdiego oraz duet Violetty i Alfreda z "Traviaty" tego kompozytora.
- Aria Lauretty z I aktu opery "Gianni Schicchi" Giacomo Pucciniego,
- Duet Desdemony i Otella z I aktu opery Giuseppe Verdiego - "Otello"
Koncert zakończył Jose Cura brawurowym wykonaniem arii Kalafa "Nessun dorma" z opery "Turandot" Giacomo Pucciniego.

Wieczór był wspaniały, José Cura to niekonwencjonalny artysta, doskonale nawiązujący kontakt z publicznością i kierujący jej emocjami. Jest znakomity wokalnie prezentując tak różnorodny repertuar. Doskonale partnerował Martinie Zadro.

Również wspaniale grali rzeszowscy filharmonicy towarzysząc solistom pod doskonałą dyrekcją Davida Giméneza. Pięknie partie solowe wykonali muzycy naszej Orkiestry : Jagoda Pietrusiak - Kasprzyk - flet, Robert Naściszewski - skrzypce, Anna Naściszewska - wiolonczela oraz Robert Mosior - klarnet. Gorącymi brawami publiczność nagradzała każdy wykonywany utwór. Długotrwałą owacją na stojąco dziękowała za cały wieczór.

Spełniły się słowa arii Kalafa " Nessun dorma" czyli "niech nikt nie śpi", bo po takim koncercie trudno zasnąć.
Koncert prowadził Piotr Krasnowolski.

Martina Zadro - sopran, Orkiestrą Symfoniczną Filharmonii Podkarpackiej dyryguje David Gimenez, fot. Adam Kunysz

Łańcut Martina Zadro fot. Adam Kunysz

Krzysztof Jabłoński zainaugurował 40. Tydzień Talentów

     15 maja 2022 r. Centrum Paderewskiego w Kąśnej Dolnej - jubileuszowa odsłona zapoczątkowanego w 1982 roku wydarzenia promującego szczególnie utalentowanych początkujących artystów. To wielkie święto muzyki i młodości w tym roku poświęcone będzie pięknej i wymagającej sztuce fortepianowej.

      Tegoroczny Tydzień Talentów w Centrum Paderewskiego, zainaugurował recital znakomitego pianisty Krzysztofa Jabłońskiego, który na ten koncert przyleciał z Calgary w Kanadzie, gdzie mieszka od 1998 r.
W pierwszej części artysta zaprezentował utwory na fortepian solo, a byłu to:  Ignacego Jana Paderewskiego; Menuet G - dur op.14 nr 1, Legenda As - dur op.16 nr 1 Krakowiak fantastyczny H - dur op.14 nr 6 oraz Andante spianato i Wielki polonez Es - dur op.23 Fryderyka Chopina.
W drugiej części Krzysztof Jabłoński wspólnie z Orkiestrą Kameralną Filharmonii Krakowskiej pod kierownictwem Pawła Wajraka brawurowo wykonał I Koncert fortepianowy e - moll op.11 Fryderyka Chopina.
To był wspaniały popis wirtuozerii i najwyższego mistrzostwa.
      Gorąca owacja melomanów wypełniających salę koncertową nagrodzona została bisami, którymi były Polonez As - dur op. 53 oraz Nocturn cis - moll nr 20 posth. Fryderyka Chopina. Zachwycona była publiczność, wzruszony był również solista, dla którego koncert w Centrum Paderewskiego był pierwszym spotkaniem z polską publicznością po dwuletnim okresie pandemii.
Koncert prowadził redaktor Jan Popis.
       Pan Krzysztof Jabłoński jest nie tylko znakomitym pianistą, ale również kameralistą, pedagogiem, laureatem licznych konkursów muzycznych w tym III nagrody w XI Międzynarodowym Konkursie Pianistycznym im. Fryderyka Chopina w 1985 roku.
Jest absolwentem Akademii Muzycznej w Katowicach w klasie fortepianu prof. Andrzeja Jasińskiego, studia ukończył z wyróżnieniem. W 1997 r uzyskał stopień doktora a w 2009 z rąk prezydenta Lecha Kaczyńskiego otrzymał tytuł profesora .
       Pan Krzysztof jest wybitnym pedagogiem w latach 1994 - 1995 prowadził klasę fortepianu w Akademii Muzycznej we Wrocławiu, w latach 1997 - 1999 w Akademii Muzycznej w Katowicach. Od 2004 do 2017 był wykładowcą Uniwersytetu Muzycznego Fryderyka Chopina w Warszawie. Aktualnie pracuje w Konserwatorium w Calgary. Prowadzi też kursy mistrzowskie oraz wykłady na różnych uczelniach. Brał udział w pracach jury międzynarodowych konkursów pianistycznych, m.in. XV i XVIII Międzynarodowego Konkursu Pianistycznego im. Fryderyka Chopina.
        Po zdobyciu nagrody w XI Konkursie Chopinowskim rozpoczął intensywną karierę na estradach krajowych i zagranicznych. Gościł na estradach Polski, Europy, Ameryki Północnej i Południowej oraz Izraela, Japonii i Korei Południowej. Współpracował z najwybitniejszymi dyrygentami jak i orkiestrami.
W 2006 otrzymał od Narodowego Instytutu Fryderyka Chopina w Warszawie zaszczytną propozycję będącą - jak sam artysta stwierdził - " projektem życia", zarejestrowania kompletu dzieł Fryderyka Chopina na fortepianach współczesnych i historycznych.
        Ma w dorobku wiele nagrań dokonanych w Japonii, Niemczech i Polsce. W ramach Wydania Narodowego Dzieł Fryderyka Chopina pod redakcją prof. Jana Ekiera zarejestrował komplet etiud, preludiów, Impromptu a także wariacje op. 2 i Rondo à La Krakowiak z orkiestrą Sinfonia Varsovia. Nie sposób wymienić wszystkie osiągnięcia z ponad 35-letniej działalności artystycznej pana Krzysztofa Jabłońskiego, jest bez wątpienia jednym z najwspanialszych ambasadorów polskiej kultury muzycznej na świecie.

Tadeusz Stopiński

"Muzyczne Oskary" - relacja

Autorski program z muzyką filmową zaproponowany przez Maestro Mariusza Smolija, wypełnił w całości koncert, który odbył się 13 maja br w sali Filharmonii Podkarpackiej im. Artura Malawskiego w Rzeszowie.
Swój program zatytuował Mistrz "Muzyczne Oskary", a wypełniły go utwory kompozytorów nagrodzonych tą najsłynniejszą statuetką jak również muzyka do filmów nagrodzonych Oskarami.

W doskonałym wykonaniu Orkiestry Symfonicznej Filharmonii pod batutą Maestro Mariusza, który również zapowiadał poszczególne utwory, przybliżając publiczności sylwetki ich twórców, wysłuchaliśmy m.in. kompozycje : Herberta Stotharta "Over the Reinbow" z "Czarnoksiężnika z Oz", Miklòsa Ròzsa wiązankę z najsłynniejszej produkcji Hollywoodu "Ben Hur", temat "Tary" Maxa Steinera z niezapomnianego przeboju "Przeminęło z wiatrem", przebojów z westernów m.in. "Siedmiu Wspaniałych", "Jak zdobywano dziki zachód", "Silwerado", czy "Tańczący z wilkami".
Poczesne miejsce w programie zajęła twórczość muzycznej legendy Hollywoodu - Johna Williamsa z jego ponad 50 nominacji do Oscara /a zdobył ich 5/ wysłuchaliśmy wiązanek z filmów "Indiana Jonsa" , "Gwiezdne wojeny cz.IV" oraz wspaniałej muzyki do "Listy Schindllera" tu solo na skrzypce perfekcyjnie wykonał koncertmistrz naszej Filharmonii - Robert Naściszewski.
Kolejnymi utworami były kompozycje twórcy muzyki do "Titanica" Jamsa Roya Hornera, oraz Henrego Manciniego - wiązanka przebojów tego wszechstronnego kompozytora w tym i fragmenty z "Różowej pantery".

Ta tematyka koncertu spowodowała, że sala Filharmonii "pękała w szwach". Publiczność gorącymi brawami dziękowała Maestro Mariuszowi Smolijowi oraz Orkiestrze za każdy utwór, a na zakończenie owacjom nie było końca. W nagrodę otrzymaliśmy dwa bisy, a były to "Moon River" Henrego Manciniego z niezapomnianego filmu "Śniadanie u Tiffaniego" oraz "The Music Man" Mereditha Willsona.

I jeszcze kilka zdań o bohaterze wieczoru. Pan Mariusz Smolij jest doskonale znany naszym melomanom, każde jego pojawienie się w Rzeszowie, to gwarancja doskonałych muzycznych doznań, to mistrzowskie aranżacje i wspaniała praca z orkiestrą. Jest absolwentem Akademii Muzycznej w Katowicach. Od 1986 roku przebywa stale w USA, tu kontynuował studia w zakresie kameralistyki w Winconsin oraz dyrygentury w Tennessee i Estman School of Music w Rochester, gdzie w 1998 roku otrzymał tytuł doktorski.
Współpracuje z ponad 100. orkiestrami w 25 krajach na wszystkich kontynentach. Jest niezłomnym propagatorem muzyki polskiej.
Stale w różnych formach pracuje z polskimi orkiestrami m.in. Filharmonią Narodową, Sinfonią Varsovią i zespołami filharmonicznymi w całym kraju. Posiada bogaty dorobek w postaci nagrań dla czołowych wytwórni płytowych m.in. NAXOS, Hungarotron CD Acord, Narodowego Radia USA /NPR/.

Tadeusz Stopiński

                                                                                    Orkiestra Symfoniczna Filharmonii Podkarpackiej, fot. materiały prasowe organizatora

Filharmonia Podkarpacka 800

Oratorium "Kazimierz Pułaski" w Filharmonii Podkarpackiej

8 maja br, długotrwałą owacją na stojąco zakończył się koncert w Filharmonii Podkarpackiej im. Artura Malawskiego w Rzeszowie. Usłyszeliśmy Oratorium "Kazimierz Pułaski " skomponowane przez Włodzimierza Korcza do słów krakowskiej poetki Moniki Partyk.

Wykonawcami byli soliści: Alicja Majewska, Olga Bończyk, Łukasz Zagrobelny, Grzegorz Wilk. Solistom przy fortepianie towarzyszył sam kompozytor Włodzimierz Korcz oraz Przemyska Orkiestra Kameralna a także połączone chóry - Strzyżowski Chór Kameralny, Chór "Akord" z Mielca i Podkarpacki Chór Męski, który był organizatorem koncertu.
Za pulpitem dyrygenckim stał prof. Grzegorz Oliwa - pomysłodawca powstania Oratorium.
Teksty recytował aktor Andrzej Ferenc.

Inspiracją do powstania Oratorium była m.in. 250.rocznica wydarzeń związanych z Konfederacją Barską na ziemi Rzeszowskiej. Jedna z ważniejszych bitew miała miejsce na Pobitnem, obecnie dzielnicy Rzeszowa, w której dowodził Kazimierz Pułaski, późniejszy bohater walk o niepodległość Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej.
Prawykonanie Oratorium miało miejsce 28 września 2019 r w Kolegiacie Niepokalanego Poczęcia NMP i Bożego Ciała w Strzyżowie. Kolejne wykonania miały miejsce w Zamku Kazimierzowskim w Przemyślu / 29 września 2019 r/ oraz 10 września 2021 roku w miejscu urodzenia Kazimierza Pułaskigo, w Warce.

Znakomity tekst krakowskiej poetki Moniki Partyk stał się inspiracją do skomponowania wyjątkowej muzyki przez maestro Włodzimierza Korcza, podkreślającej charakter każdej części Oratorium oraz poszczególnych bohaterów. Ten utwór mieni się wspaniałą paletą barw. Pani Monika Partyk jest również autorką narracji wprowadzającej słuchacza w poszczególne sceny.

Cóż, trudno ten wspaniały utwór opisać słowami, trzeba go wysłuchać. Publiczność wypełniająca szczelnie salę Filharmonii Podkarpackiej otrzymała wspaniałe dzieło w bardzo dobrym wykonaniu, które na długo pozostanie   w pamięci.

Tadeusz Stopiński

 

       Twórcy Oratorium "Kazimierz Pułaski" na scenie Filharmonii Podkarpackiej: Monika Partyk - tekst i Włodzimierz Korcz - muzyka, fot. z telefonu

Kazimierz Pułaski twórcy

14. Wiosenne Kursy Mistrzowskie w Przemyślu - Koncert finałowy

      Od 27 kwietnia do 3 maja 2022 roku odbywały się 14. Wiosenne Kursy Muzyczne w Przemyślu. Bardzo się cieszę, że wysłuchałam Koncertu Finałowego, który odbył się 3 maja w Sali Towarzystwa Muzycznego. Przed koncertem był czas, aby porozmawiać z panią Agnieszką Kucab-Weryk, która te Kursy organizuje oraz z panią Elżbietą Domańską ze Stowarzyszenia Terapii przez Sztukę "Katarsis".

Przemyśl Kursy Koncert Agnieszka Weryk  

     Pani Agnieszko, z pewnością przystępując do organizacji tegorocznej edycji miała Pani pewne obawy.

        - Dwa lata trwała pandemia, teraz trochę nas przestraszyła sytuacja u naszych sąsiadów na Ukrainie, jednak postanowiliśmy zorganizować 14. Wiosenne Kursy Mistrzowskie w Przemyślu. Trochę mniej profesorów gościło w tym roku, ale kursy cieszyły się dużym zainteresowaniem i na niektóre instrumenty zgłosiło się więcej osób, niż mogliśmy przyjąć w związku z warunkami, jakie w tym roku mieliśmy. Cieszy nas, że młodzież chce się kształcić i doskonalić swe umiejętności w dziedzinie muzyki.

       Najwięcej zgłosiło się pianistów oraz skrzypków i wiolonczelistów.
        - Tak faktycznie było, najwięcej młodych pianistów i grających na instrumentach smyczkowych mieliśmy w tym roku. Od tych instrumentów rozpoczynaliśmy przed laty nasze kursy. Jednak ciągle nas ciągnie w kierunku instrumentów dętych i trzeba przyznać, że w tym roku także klasa klarnetu była pokaźna i chociaż zajęcia trwały troszkę krócej, to były bardzo owocne.

        W poprzednich latach zajęcia odbywały się w Zespole Państwowych Szkół Muzycznych w Przemyślu.

        - Tak, ale w tym roku wszystkie zajęcia odbywały się w salach Towarzystwa Muzycznego i stąd mniej profesorów mogliśmy zaprosić i także przyjąć mniejszą ilość uczestników. Mamy nadzieję, że może już w przyszłym roku będziemy mogli powrócić do pomieszczeń szkoły.

        Kończycie tę edycję Wiosennych Kursów Mistrzowskich koncertem w wykonaniu znakomitych pedagogów.

        - Bardzo nas to cieszy, że finał kursów odbywa się 3 Maja, w święto Konstytucji, która w obecnych czasach uczy nas bardzo dużo. Jest jeszcze trzeci powód tego koncertu – ukłon w stronę Stowarzyszenia Terapii przez Sztukę „Katarsis”, które współpracuje z nami od lat. Nasi muzycy – wiolonczelista Wojciech Fudala i pianista Michał Rot chętnie zgodzili się wystąpić charytatywnie na rzecz tego stowarzyszenia. To Stowarzyszenie działa może bez wielkiego rozgłosu, ale bardzo prężnie i jego podopieczni robią ogromne postępy, które ja osobiści mam okazje obserwować już ponad dziesięć lat.

To świadczy o naszym człowieczeństwie, cytując naszego Wielkiego Polaka, Świętego Jana Pawła II – „Wielkością narodu jest to, jak zajmujemy się najsłabszymi”. Chcieliśmy uświadomić także młodym ludziom, że nie będziemy dobrymi Polakami, nie będziemy dobrymi muzykami, jak tę wrażliwość będziemy w sobie zabijać. Trzeba ją pielęgnować.

        To jest dobra puenta naszej krótkiej rozmowy. Życzę Pani i wszystkim, który pomagają w organizacji Kursów, aby następna edycja odbyła się w normalnych warunkach lokalowych i spokojnych czasach.
        - Dziękuję za te słowa. Bardzo tęsknimy za czasami, kiedy mogliśmy przyjąć nawet ponad stu uczestników i organizować prawie codziennie koncerty, na które tłumnie przychodzą także mieszkańcy Przemyśla. Czekamy na to.

Przemyśl Kursy Katsaris

 

        Stowarzyszenie Terapii przez Sztukę „Katarsis” reprezentuje pani Elżbieta Domańska. Ten koncert jest możliwy dzięki współpracy Stowarzyszenia „Katarsis”” z Towarzystwem Muzycznym w Przemyślu. Jak działacie?

         - Stowarzyszenie Terapii przez Sztukę „Katarsis” powstało w 2012 roku i w październiku będziemy obchodzić 10-lecie. Inicjatorami byli terapeuci i rodzice dzieci z niepełnosprawnościami. Chcieliśmy zrzeszyć się, żeby wspólnie organizować dla naszych podopiecznych różnego rodzaju zajęcia, a ponieważ widzieliśmy, że taka terapia przez sztukę bardzo trafia do nich, niezależnie od niepełnosprawności, którą każde z nich miało, rozwija ich i oni nabierają pewności siebie i bardzo chętnie uczestniczą w takich zajęciach.

         Od samego początku współpracowaliśmy z Towarzystwem Muzycznym w Przemyślu. Na początku były to zajęcia umuzykalniające dla naszych podopiecznych, a prowadziły je pani Ania Wiatrowska-Wawro i pani Agnieszka Kucab-Weryk. W tamtym momencie, to były jedne z najważniejszych zajęć dla naszych podopiecznych, bardzo chętnie na nie chodzili i do tej pory, mimo, że od tych pierwszych zajęć minęło już 10 lat, ciepło je wspominają.

          To była nie tylko wiedza merytoryczna na temat muzyki, ale także rozwój emocjonalny, który następował pod wpływem obcowania z muzyką. Dla nas, rodziców, zaskoczeniem było, że była to muzyka klasyczna, po którą mało kto z rodziców by sięgnął w terapii swojego dziecka.
Podczas zajęć w Towarzystwie Muzycznym przekonaliśmy się, że to jest jedna z dróg, która może rozwijać naszych podopiecznych.

         Później poszliśmy dalej, organizowaliśmy różnego rodzaju zajęcia muzykoterapii, a obecnie łączymy muzykę z ruchem i z teatrem. Nasi podopieczni mają zajęcia z teatroterapii i arteterapii, ale współpraca z Towarzystwem Muzycznym nadal istnieje. Zawsze możemy liczyć na ich wsparcie, na współpracę przy takich koncertach jak dzisiejszy.

          Pierwszy taki koncert odbył się 5 lat temu, także z inicjatywy pani Agnieszki Kucab-Weryk, i wtedy nasi podopieczni pokazywali to, co sami wypracowali przez rok – swoją etiudkę, a potem występowali muzycy i uczniowie pobliskich szkół muzycznych. To był „strzał w dziesiątkę”, bo połączyliśmy dwa różne światy, które teoretycznie niewiele miały ze sobą wspólnego, a tak naprawdę przyniosło to wiele korzyści. Nasze dzieciaki (bo teraz to już jest młodzież, nawet pełnoletnia), poczuły się bardzo dowartościowane. Cieszyli się, że ktoś docenia to, co oni robią i że warto pracować i rozwijać się w tym kierunku. Z drugiej strony, też widzieliśmy jak wpływa to na uczniów szkół muzycznych i artystów. Przekonali się, jak bardzo ich muzyka wypływa również na takich odbiorców jak nasi podopieczni.

          Staramy się te koncerty robić każdego roku, dwa lata temu pandemia nam odwołała zaplanowany koncert, ale dziś wracamy do tej tradycji i bardzo się cieszymy, że możemy tutaj być.
Dzisiaj nasi podopieczni nic nie pokażą, ale na pewno będą słuchać z zainteresowaniem i wielką przyjemnością tego, co zaoferują artyści.

        Kilka minut po koncercie poświęcili mi czas znakomici wykonawcy: wiolonczelista Wojciech Fudala i pianista Michał Rot.

        Dziękuję Panom za wspaniały koncert. Gdyby został nagrany, to byłby świetny materiał na płytę.

        Michał Rot: Prosto z Przemyśla jedziemy do Łodzi nagrywać te utwory na płytę.

        Koncert rozpoczął się od „Pieśni Roksany” z opery Król Roger oraz Sonaty op. 9 Karola Szymanowskiego, później wykonaliście dwie pieśni i Sonatę Leoša Janáčka, a zakończyliście fascynującą, nieznaną mi muzyką.

        Wojciech Fudala: Kompozytorką tych utworów jest Rebecca Clarke. My także na te utwory natrafiliśmy przypadkiem. Trzy lata temu byłem z żoną na Azorach w Portugalii. Zwiedzaliśmy te wyspy wynajętym samochodem i przy okazji słuchaliśmy muzyki. Tam usłyszeliśmy świetne wykonanie Sonaty tej kompozytorki na altówce. Moja żona jest pianistką i znała ten utwór, bo grała go podczas studiów z zaprzyjaźnioną altowiolistką.
Kiedy usłyszała, że tak mi się ten utwór podoba, to zapytała – czemu tego nie grasz? Tym bardziej, że jest także wersja tej Sonaty na wiolonczelę.

        Michał Rot: To jest transkrypcja, którą zrobiła Rebecca Clarke, ale pisała także oryginalne utwory na wiolonczele i fortepian. Mamy w planie włączyć je do naszego repertuaru, bo zachwyciliśmy się jej twórczością.

        Wojciech Fudala: Komponowała też przepiękne pieśni. Mogli się Państwo przekonać, słuchając mojej transkrypcji na wiolonczelę pieśni „The cloths of heaven”. Mamy zresztą taki pomysł, aby na płycie oprócz sonat znalazła się także jedna pieśń każdego z kompozytorów sonat: Szymanowskiego, Janáčka i Clarke.

        Michał Rot: Nawiązujemy do tradycji, którą w Polsce tylko Dominik Połoński propagował, bo ten jego słynny album z sonatami zawierał też transkrypcje pieśni Brahmsa i Schumanna, i uważamy, że to jest szlachetna idea. Później były też słynne nagrania Maisky’ego z Giliłowem, które też oprócz sonat zawierały pieśni.

                                                                                                                Wojciech Fudala - wiolonczela, fot. Maciej Weryk

Kursy Koncert Fudala 800 fot. Maciej Weryk

       Słuchając dzisiejszego koncertu, odniosłam wrażenie, że Pana wiolonczela śpiewa tak pięknie, jakby była do tego repertuaru zbudowana.

        Wojciech Fudala: Jest coś w tym. Kilka razy po koncertach, w programie których znajdowała się Sonata Karola Szymanowskiego , wiele osób z publiczności mówiło, że ta Sonata brzmi na wiolonczeli co najmniej tak dobrze jak na skrzypcach. Kazimierz Wiłkomirski, autor transkrypcji, miał szansę kiedyś spotkać się z Karolem Szymanowskim i namawiał go, aby napisał coś na wiolonczelę, a Szymanowski odpowiedział, że przykro mu, ale on nie czuje wiolonczeli. W ten sposób zakończył temat zupełnie, ale Wiłkomirski ”nie odpuścił” i zrobił transkrypcje Sonaty na skrzypce i fortepian op. 9 na wiolonczelę i fortepian. Można powiedzieć, że Szymanowski mylił się w swoim twierdzeniu.

        Wasz koncert był znakomitym zakończeniem 14. Wiosennych Kursów Mistrzowskich. Wspaniałym gestem z Waszej strony była dedykacja tego koncertu młodym ludziom, dla których słuchanie muzyki klasycznej jest terapią.

Michał Rot: Agnieszka dużo nam opowiadała o Stowarzyszeniu „Katarsis”, które pomaga młodym osobom z niepełnosprawnościami i uważamy, że idea leczenia przez muzykę jest bardzo potrzebna. Ważne jest także, żeby oni czuli, że są częścią społeczności. Dla nas to były także wzruszające chwile. Podziwiamy osoby, które z poświęceniem pracują na rzecz niepełnosprawnej młodzieży i otaczają ją opieką. To jest niezwykłe.

                                                                                                                Michał Rot - fortepian, fot. Maciej Weryk

Kursy Koncert Rot 800 fot. Maciej Weryk

        Przez kilka dni prowadzili Panowie zajęcia z młodymi wiolonczelistami i pianistami. Pomimo, że pandemia trwała długo i wiele zajęć odbywało się online, to młodzież jest nadal pełna zapału i wiele czasu poświęca na doskonalenie swojej gry.

        Wojciech Fudala: Oczywiście, zarówno dla mnie, jak i dla młodych wiolonczelistów jest ważne, aby spotykać się naprawdę. Jest wtedy większa możliwość wymieniać się spostrzeżeniami i inspirować się nawzajem, bo dla mnie te zajęcia są tak samo inspirujące, jak dla nich.

         Zamieścił Pan na Facebooku zdjęcie, które było zrobione w budynku Towarzystwa Muzycznego.

         Wojciech Fudala: Tak, zrobiłem je w pierwszym dniu z okna. Tu jest przepiękny widok. To miejsce jest wyjątkowe i panuje tu wspaniała atmosfera, a tworzą ją Agnieszka z mężem. Dziękuję im i życzę wszystkiego najlepszego.

         Michał Rot: Ja po raz pierwszy w tym roku prowadziłem zajęcia i to były bardzo intensywne dni. Młodzież bardzo otwarta, chętna do zmian w interpretacji i poszukiwań. To jest piękne, że po tej pandemii, która była ciężka dla nich, a kontakt osobisty zastąpiliśmy kamerami i mikrofonami, wróciliśmy do normalności i kontaktu z osobowościami. Kontakt z drugim człowiekiem jest bardzo potrzebny. Ta sfera psychologiczna jest bardzo ważna, żeby ktoś dodawał odwagi, dodawał skrzydeł młodym ludziom, a nie podcinał. Trzeba ich wspierać w trudnej drodze artystycznej i motywować do dalszej pracy.

         Mam nadzieję, że wkrótce tutejsze Towarzystwo Muzyczne zacznie planować koncerty, a za rok odbędzie się kolejna edycja Wiosennych Kursów Mistrzowskich. Mam nadzieję, że niedługo będzie okazja do spotkania.

        Michał Rot: Zawsze tu chętnie przyjeżdżamy. Możliwe, że uda się nawet już w tym roku jesienią znowu wystąpić w Przemyślu z koncertem.

        Dziękuję Panom za rozmowę oraz za wspaniały koncert. Do zobaczenia.

Zofia Stopińska

                                                                                                                 Wojciech Fudala - wiolonczela, Michał Rot - fortepian. fot. Maciej Weryk

Kursy Koncert duet 800 fot. Maciej Weryk

Wyjątkowy wieczór w Filharmonii Podkarpackiej

       Wszyscy, którzy wybrali się 22 kwietnia 2022 roku na koncert do Filharmonii Podkarpackiej, na długo zapamiętają ten wieczór z kilku powodów. Przede wszystkim dlatego, że w programie znalazły się utwory doskonale znane i często wykonywane, a także takie, które zabrzmiały w Rzeszowie po raz pierwszy.

        Gościliśmy w Rzeszowie prof. Pawła Gusnara, wybitnego solistę, kameralistę i pedagoga. Paweł Gusnar jest absolwentem Uniwersytetu Muzycznego im. Fryderyka Chopina w Warszawie. Od 2003 r. jest wykładowcą macierzystej uczelni, jednocześnie prowadzi klasę saksofonu w Akademii Muzycznej im. Grażyny i Kiejstuta Bacewiczów w Łodzi.
Jest cenionym wykonawcą zarówno muzyki klasycznej i współczesnej oraz jazzowej, i rozrywkowej. Propaguje muzykę współczesną. Z jego inspiracji i dla niego powstało ponad 80 utworów, w tym 16 na saksofon z orkiestrą.
Dokonał wielu prawykonań dzieł kompozytorów polskich, m.in. Krzysztofa Pendereckiego, Krzysztofa Knittla, Bartosza Kowalskiego, Krzysztofa Herdzina.
Pan Gusnar koncertuje często z polskimi orkiestrami filharmonicznymi, a także na estradach prestiżowych sal koncertowych w Europie, Korei Południowej, Chinach, w Emiratach Arabskich i Stanach Zjednoczonych. Czterokrotnie jego płyty nagradzane były „Fryderykami”. W dorobku ma ponad 60 płyt CD, w tym blisko 20 autorskich i współautorskich. Od 2016 r jest prorektorem w Uniwersytecie Muzycznym im. Fryderyka Chopina w Warszawie.

        Orkiestra Filharmonii Podkarpackiej wystąpiła pod batutą Sławomira Chrzanowskiego, który w Rzeszowie występuje dość często i nasi filharmonicy bardzo lubią z nim pracować, a publiczność zawsze wysoko ocenia prowadzone przez niego koncerty. Pan Sławomir Chrzanowski jest absolwentem Akademii Muzycznej w Katowicach, a dyrygenturę ukończył w klasie prof. Karola Stryi.
Jest laureatem licznych konkursów dyrygenckich. Od 1990 roku jest dyrektorem Naczelnym i Artystycznym Filharmonii Zabrzańskiej. Razem z tą orkiestrą dał ponad 1200 koncertów nie tylko w Zabrzu i innych polskich miastach, ale występował również za granicą, m.in. w Rosji, Czechach, Słowacji i w Japonii. Dyrygował większością polskich orkiestr filharmonicznych i kameralnych. Stale współpracuje z NOSPR w Katowicach. Regularnie występuje z orkiestrą Filharmonii w Ostrawie oraz zespołami operowymi w Bytomiu i Lwowie. Kilkakrotnie gościł w Stanach Zjednoczonych.

        Na znak solidarności z walczącą Ukrainą koncert rozpoczęły utwory: Melodia i Synchronizacje Myroslava Skoryka, wybitnego współczesnego ukraińskiego kompozytora, muzykologa, pianisty i dyrygenta . Trzecim utworem był Koncert na saksofon i orkiestrę smyczkową Sławomira Kaczorowskiego, znakomitego polskiego kompozytora i pedagoga. Ponieważ w przerwie koncertu mogłam zarejestrować krótkie rozmowy z solistą i kompozytorem, chcę je teraz Państwu zaprezentować.   

Paweł Gusnar 800

 

prof. Paweł Gusnar  - saksofonista i pedagog Uniwersytetu Muzycznego Fryderyka Chopina w Warszawie oraz Akademii Muzycznej w Łodzi,  

 

    Gratuluję wspaniałego wykonania i gorącego przyjęcia przez publiczność. Widać, że jest Pan zmęczony, ale przecież podczas całej pierwszej części grał Pan partie solowe. Wieczór rozpoczęły dwa utwory Myroslawa Skoryka: Melodia i Synchronizacje. Zachwyciła mnie niezwykła znajomość języka muzycznego Skoryka - znał Pan wcześniej twórczość tego kompozytora?

         - Znałem i wiedziałem, że Myroslav Skoryk urodził się w 1938 roku we Lwowie. Nie tak dawno, bo w 2019 roku miałem okazję spotkać kompozytora. Jak się okazało, było to rok przed jego śmiercią – zmarł w 2020 roku w Kijowie. Przez wiele lat był dyrektorem Opery Kijowskiej, był też muzykologiem, ale przede wszystkim znakomitym kompozytorem. Skomponował m. in.: operę, dwa balety, cztery kantaty na chór i orkiestrę symfoniczną, cztery poematy symfoniczne, koncert na orkiestrę, trzy koncerty fortepianowe i dziewięć skrzypcowych, komponował suity i partity na orkiestrę kameralną, wiele utworów kameralnych i chóralnych. Napisał także mnóstwo fantastycznej muzyki dla potrzeb teatru i filmu. Jego Melodia to motyw przewodni dramatu wojennego „Vysoky pereval” z 1982 r. i była ona powszechnie znana.
         W rozmowie z Myroslavem Skorykiem stwierdziłem, że fantastycznie by ten utwór zabrzmiał na saksofonie. Kompozytor się tylko uśmiechnął. Myślę, że dzisiejsze wykonanie mogło być pierwsze w Polsce.

         Druga kompozycja Myroslava Skoryka była o wiele dłuższa i trudniejsza, a w dodatku nieznana polskiej publiczności.

         - Synchronizacje były na pewno polskim prawykonaniem utworu, który został napisany tuż przed śmiercią kompozytora, dla mojej serdecznej przyjaciółki, Anny Stepanovej, saksofonistki, która jest profesorem w Odessie. Wiem, że obecnie przebywa w Szwajcarii i czeka na lepsze czasy. Synchronizacje skomponowane zostały na saksofon sopranowy i orkiestrę smyczkową. Dla mnie było to także absolutne prawykonanie.

         Muszę się przyznać, że trzeciego utworu wysłuchałam po raz pierwszy.

         - Trzecim utworem był Koncert na saksofon i orkiestrę smyczkową autorstwa Sławomira Kaczorowskiego, wybitnego polskiego kompozytora, twórcy wielu wspaniałych dzieł, związanego z łódzką szkołą kompozytorską. Profesor Kaczorowski rozpoczął pracę w Akademii Muzycznej w Łodzi 25 lat temu, ja trochę później bo prawie 20 lat temu. Po kilkunastu latach znajomości poprosiłem go o skomponowanie utworu na saksofon. Mam to szczęście, że ten koncert dedykował mi przed sześcioma laty. Prawykonanie odbyło się pięć lat temu, później koncert został zarejestrowany. Zawsze bardzo się cieszę, jak mogę grać nowe, tak wspaniałe utwory.
         Dzisiaj miałem przyjemność wykonać go w Rzeszowie ze wspaniałymi muzykami Filharmonii Podkarpackiej pod batutą Sławomira Chrzanowskiego.
W obecnej sytuacji politycznej ten utwór nabrał zupełnie innego wymiaru niż po prawykonaniu w Łodzi. Teraz jest jeszcze bardziej ekspresyjny i nawet dyrygent zauważył, że słychać coś dramatycznego w jego charakterze.


         Koncert na saksofon i orkiestrę smyczkową Sławomira Kaczorowskiego jest bardzo wymagający pod wieloma względami: kondycji, stopnia trudności różnych elementów sonorystycznych i wirtuozerii.
Jestem pod ogromnym wrażeniem znakomitej współpracy ze świetną Orkiestrą Filharmonii Podkarpackiej i fantastycznym dyrygentem. Czuję wielki komfort, bardzo się cieszę i dziękuje za zaproszenie do Rzeszowa.

 

           Cieszę się ogromnie, że mogłam poznać i rozmawiać z prof. dr hab. Sławomirem Kaczorowskim.
          Proszę powiedzieć o swoich wrażeniach po wysłuchaniu swojego koncertu

          - Jestem bardzo zadowolony z tego wykonania, tym bardziej, że to było już piąte wykonanie i mam porównanie. Jestem bardzo miło zaskoczony i usatysfakcjonowany poziomem orkiestry, bo w tej kompozycji trzeba zwrócić uwagą na detale – różnego rodzaju crescenda i decrescenda w poszczególnych głosach, które decydują o tym, że ta faktura jest taka różnorodna i tak się mieni. Dyrygent był doskonały, a klasa Pawła Gusnara jest powszechnie znana nie tylko w Polsce, ale także na świecie. On mnie także zainspirował do napisanie tego koncertu i kiedy pracowałem nad tym utworem, wyobrażałem sobie, jak on gra i to mi bardzo pomagało, i stymulowało do intensywnej pracy nad kompozycją.

          Jak długo komponował Pan ten utwór?

          - Około dwa kwartały, szczerze mówiąc, już dobrze nie pamiętam, bo już parę lat minęło. Bodajże w 2015 roku, a rok później miał swoje prawykonanie w Filharmonii Łódzkiej. Koncert został też nagrany i jest zamieszczony na mojej płycie „KACZOROWSKI LIVE”, która została wydana przez Akademię Muzyczną w Łodzi. Orkiestrą Filharmonii Łódzkiej dyrygował Jerzy Swoboda, a Paweł Gusnar wykonał partie solowe.

           Czy pan Paweł Gusnar jest jedynym wykonawcą tego utworu?

           - Tak, na razie tylko on jest wykonawcą solowych partii w tym utworze. Bardzo się cieszę, że mogłem dzisiaj w Rzeszowie słuchać świetnego wykonania swojego utworu.

           Rozmawiamy tuż po rzeszowskim prawykonaniu Pana koncertu, widzę, że jeszcze jest sporo osób chcących Panu pogratulować i dlatego musimy chyba kończyć rozmowę.

           - Tak, ale mam nadzieję, że będziemy mogli się spotkać i porozmawiać dłużej. Dziękuję bardzo.

           Za kilka minut rozpoczęła się druga odsłona wieczoru, którą wypełniły trzy, z cyklu sześciu, poematów symfonicznych Má vlast (Moja ojczyzna) Bedřicha Smetany, które powstały w latach 1875 – 1888.
Dzieła Smetany należą do kanonu muzyki XIX stulecia, a on nazywany jest ojcem czeskiej muzyki narodowej i w pełni sobie na ten przydomek zasłużył. Jego dzieła w czasie powstawania posiadały nie tylko artystyczne, ale także polityczne znaczenie. W okresie niewoli kompozytor głosił nimi całemu światu, „że i on posiada piękną wspaniałą ojczyznę, że także jego naród ma bogatą w sławne okresy historię”.
Wyszehrad poświęcony jest sławnemu, najstarszemu zamkowi Pragi. Szarka to jedna z przywódczyń mitycznych amazonek czeskich, które kiedyś współrządziły ojczyzną. Wełtawa – to główna rzeka w Czechach, przepływająca przez Pragę i z jej nurtem słuchacze podążają od samego początku.
           Z ogromną przyjemnością słuchałam jak pięknie, z jaką dbałością o każdy detal Orkiestra Symfoniczna Filharmonii Podkarpackiej pod batutą Sławomira Chrzanowskiego wykonała te trzy poematy.
Gorące brawa dla wyróżnianych przez dyrygenta wykonawców solówek oraz dla całej orkiestry były w pełni zasłużone.

Zofia Stopińska

Ryszard Cieśla - Triduum paschalne 2022

Piękne życzenia wraz z poezją przesłał nam pan prof. Ryszard Cieśla, znakomity polski śpiewak operowy, wybitny pedagog i poeta urodzony w Tyczynie

Chcemy się z Państwem podzielić pięknymi poetyckimi strofami na czas Triduum Paschalnego.

 

 

Warszawa, 16.04.2022

Triduum paschalne 2022

Wielki Piątek
Dźwigając Krzyż na Golgotę,
w nim dźwiga moje przewiny,
moje rozterki, głupotę,
najcięższe świadome czyny.

Kiedy pod Krzyżem upada,
a żołnierz go jeszcze kopie
Wiem jako smakuje zdrada
Jak ważą winy moje

Kiedy Mu z Krzyża ciężaru
ujmuje niechętnie Szymon,
zazdroszczę mu tego daru,
z którym się mogłem rozminąć.

Gdy Mu pot krwawy z oblicza
ociera chustą niewiasta,
swoje przewiny wciąż zliczam,
którymi stale obrastam.

Znowu upada pod Krzyżem,
raz drugi i zaraz trzeci…
jakby nie dosyć poniżeń
dla ukochanych swych dzieci.

A potem, tam na Górze
zdzierają z Niego szaty
i wywyższają Krzyżem,
znakiem wzgardy ostatnim.

Gdy już bezpiecznie w ramionach
Matki, pod Krzyżem spoczywa,
w ciszy zalęgłej dokoła
świat przerażeniem zastyga.

Nie rozumiejąc bezmiaru
Miłości Boga do ludzi,
nie umie przeczuć Daru,
który go wkrótce obudzi…
R.C.

 Wielka Sobota

Czekając na Zmartwychwstanie,
na święte Hosanna z Nieba,
błagalny zmawiam różaniec,
bo tego Bogu potrzeba.

Trzeba Mu mojej modlitwy,
bo choć mi Niebo otworzył,
dla mej niewiary bezsilny,
kiedy mnie wolnym stworzył.

Trzeba mu mej modlitwy,
zwłaszcza w godzinie czekania.
Jak wody na pustyni
trzeba modlitwy starania.

Trzeba Mu mej ofiary,
z czasu który mi dany,
bym w doczesności nie zastygł,
gdym do wieczności wezwany.

Trzeba czuwania u Grobu,
zmagania ze zwątpieniem
i marnotrawnych powrotów
znoszących winy brzemię.

By krusząc pieczęć skały,
co miała więzić na wieki,
gdy przyjdzie w Koronie Chwały
pokruszył też moje lęki…
R.C.

 Zmartwychwstanie

By mi otworzyć Niebo,
urodził się człowiekiem,
Stworzenia Pan wszelkiego,
Słowo sprzed wieków wiekiem.

By moje grzechy odkupić,
wziął je na barki swoje.
On, który był bez grzechu,
za winy umarł moje.

Wymyślił dla mnie wszystkie
najcudowniejsze chwile
i te cierpienia najświętsze,
gdy mi do Niego bliżej.

Posyła wszystkich Aniołów,
których codziennie spotykam.
Bym kiedyś wstał z popiołów,
staraniem swym dotyka

serca, w najtkliwszym miejscu,
gdzie zawsze skra nadziei,
gdzie wiary korzeń najświętszy.
Skroś najstraszliwszej zawiei,

skroś świata zawierusze,
gdzie nucę Hosanna stale.
Niebo dla mnie poruszył,
bym zdążał tam wytrwale…
R.C.

Koncert Wielkopostny w Kościele Świętego Krzyża w Rzeszowie

      Bardzo pięknym dopełnieniem uroczystego świętowania Niedzieli Palmowej w Kościele Świętego Krzyża w Rzeszowie, był wieczorny Koncert Wielkopostny w wykonaniu Zespołu Wokalnego VOCI D’ORO oraz uczniów i pedagogów Zespołu Szkół Muzycznych nr 1 w Rzeszowie pod dyrekcją Małgorzaty Walkiewicz.
W wypełnionej publicznością świątyni wykonane zostało „Stabat Mater” Giovanniego Battisty Pergolesiego.

      Jest to szczególne z wielu powodów dzieło, które stało się synonimem sztuki Pergolesiego. Niestety, zaledwie 26-letni twórca pisał je ostatnim wysiłkiem, w wyścigu ze śmiercią. Udało mu się zwyciężyć – ukończył swój „Łabędzi śpiew”, ale go nigdy nie usłyszał; zmarł w kilka dni po jego napisaniu.
Pergolesi skomponował swoje ostatnie dzieło na dwa głosy żeńskie - częściowo solistycznie, częściowo chóralnie, orkiestrę smyczkową i continuo.
„Stabat Mater” Pergolesiego zajmuje bardzo ważne miejsce w historii muzycznych opracowań tej średniowiecznej sekwencji. Dzieło nie posiada nic z kościelnej surowości, a jest przepiękną, liryczną, przepełnioną niezwykłą słodyczą, wypowiedziedzią kompozytora. To właśnie te cudowne brzmienia i oszczędność środków oraz intensywna emocjonalność zapewniły dziełu niezwykłą popularność.

      10 kwietnia 2022 roku „Stabat Mater” Giovaniego Battisty Pergolesiego zabrzmiało w Kościele Świętego Krzyża w Rzeszowie w wykonaniu chóru żeńskiego, partie solowe wykonały: Dominika Celińska-Głogowska – nauczycielka śpiewu solowego oraz uczennice wydziału wokalnego, towarzyszył im kwintet smyczkowy, a dyrygowała Małgorzata Walkiewicz. Gorąco dziękował wykonawcom ksiądz prałat Władysław Jagustyn, gospodarz Kościoła Świętego Krzyża w Rzeszowie.
Piękne wykonanie oraz niezwykłej urody dzieło zachwyciło publiczność, która nagrodziła wykonawców długimi, gromkimi brawami.

Zofia Stopińska

Ukraińskie krajobrazy

8 kwietnia 2022, koncert w Filharmonii Podkarpackiej im. Artura Malawskiego w Rzeszowie. W wykonaniu : Orkiestry Symfonicznej Filharmonii Podkarpackiej, Chóru Filharmonii Krakowskiej pod batutą Tomasza Chmiela oraz solisty - tenora Mariusza Solarza, wysłuchaliśmy programu, na który złożyły się następujące utwory:
- " Chwała Ukrainie " kompozycja Tomasza Chmiela,
- kantata na tenor solo, chór mieszany i orkiestrę symfoniczną - "Sonety krymskie" Stanisława Moniuszki,
- Poemat symfoniczny " Step" op. 66 Zygmunta Noskowskiego.

W poczuciu solidarności z walczącą Ukrainą na początku koncertu zabrzmiała bardzo interesująca, krótka kompozycja Tomasza Chmiela "Chwała Ukrainie".
Kolejnym utworem była kantata na tenor solo, chór mieszany i orkiestrę symfoniczną - "Sonety krymskie "Stanisława Moniuszki, o którym w swej recenzji po pierwszym wykonaniu, z zachwytem pisał w 1868 roku Oskar Kolberg "Sonety ułożone w muzykę - rzecz prawie nie praktykowana".
Niestety z uwagi na wielki stopień trudności, utwór ten nie wszedł przebojem do sal koncertowych. Moniuszko spośród 18 sonetów Mickiewiczowskiego cyklu, wybrał 9 i ułożył je w muzyczno - poetycką opowiewieść o fascynującej podróży Wieszcza na Półwysep Krymski. Gorącymi brawami publiczność podziękowała wszystkim wykonawcom .

                                                                                                                 Chór Filharmonii Krakowskiej, fot. A. Golec

Filh. Chór Filharmonii Krakowskiej fot. A. Golec 800

Może kilka słów o wykonawcach.
Chór Filharmonii Krakowskiej powstał w 1945 roku, od 1950 uzyskał status zespołu zawodowego. Ma w swoim repertuarze zarówno utwory oratoryjno-kantatowe, jak i a cappella od XVII wieku do czasów współczesnych. Od przeszło 77 lat swej działalności, koncertując po Polsce i świecie w pełni zasłużył na tytuł "ambasadora Kultury polskiej" . Do dzisiejszego koncertu Chór przygotował p.o. kierownika pan Piotr Piwko.

                                                                                                                 Mariusz Solarz - tenor , fot ze zbiorów Filharmonii Podkarpackiej

Filh. Mariusz Solarz

Solista - Mariusz Solarz - tenor, jest absolwentem Wydziału Wokalno - Aktorskiego Akademii Muzycznej w Krakowie, w klasie śpiewu prof. Ryszarda Karczykowskiego. Od ukończenia studiów współpracuje z Operą Krakowską oraz zespołem "Capella Cracoviensis", prowadzi też ożywioną działalność solistyczną i kameralną.

Tomasz Chmiel urodził się w Rzeszowie, jest doskonale znany rzeszowskimi melomanom. Ukończył z wyróżnieniem zarówno klasę dyrygentury u prof. Jerzego Katlewicza jak I fortepianu u doc. Marka Koziarza w Akademii Muzycznej w Krakowie. Dziś jest wykładowcą macierzystej uczelni. Oprócz pracy dydaktycznej współpracuje z teatrami operowymi w Krakowie, Lublinie jak też orkiestrami filharmonicznymi w: Krakowie, Szczecinie, Rzeszowie, Łodzi, Białymstoku. Poza Polską koncertuje w wielu krajach Europy oraz Korei Płd.

Na zakończenie koncertu wysłuchaliśmy Poematu symfonicznego "Step" op.66 Zygmunta Noskowskiego. To najpopularniejszy i najczęściej grywany utwór symfoniczny Noskowskiego. Ukończony w 1896 wykonany został po raz pierwszy w Warszawie pod batutą kompozytora. Jako klasyczny poemat symfoniczny, jest pierwszym w muzyce polskiej, utworem programowym. W tym wypadku program miał wzruszać i rozbudzać patriotyczne uczucia słuchaczy. I nadal wzrusza on kolejne pokolenia.
Najsilniejszą stroną dzieła jest jego melodyka, związana częściowo z folklorem polskim i ukraińskim.  Wykonanie doceniła publiczność, która długimi i gorącymi brawami dziękowała Wszystkim Wykonawcom.

Tadeusz Stopiński

                                Orkiestra Symfoniczna Filharmonii Podkarpackiej, fot. ze zbiorów Filharmonii Podkarpackiej

Filh Filharmonia Podkarpacka 800

Subskrybuj to źródło RSS