relacje

XXXI Festiwal im. Adama Didura - Operowe arcydzieła - Jaskółka

24 września 2022r, Sanok i kolejny wieczór 31 edycji Festiwalu im. Adama Didura. Tego wieczoru królowali: soliści, chór i balet oraz orkiestra Opery Śląskiej w Bytomiu prezentując jedną z ostatnich kompozycji Giacomo Pucciniego - Jaskółka / La Rondine /.
Opera ta pod względem muzycznym ustępuje nieco innym utworom Pucciniego, ale zawiera jedną z najpiękniejszych arii sopranowych "Chi il bel Sogno di Doretta" .
Libretto autorstwa Giuseppe Adamiego jest swoistym koktajlem w którym wyczuwamy smaczki "Cyganerii", "Traviaty " i "Zemsty Nietoperza ".
Jest to historia kurtyzany Magdy i młodego studenta Ruggera. Magda, porzuca wygodne życie paryskiej utrzymanki, by odnaleźć u boku Ruggera prawdziwe uczucie.

Reżyser Bruno Berger-Gorski przeniósł akcję opery w lata 50-te XX wieku. W jego inscenizacji czarno - białe kostiumy dają klasyczny efekt porządku. W oryginalnej wersji akcja rozgrywa się w Paryżu i Nicei lat 20 - tych.
Zmienił też zakończenie opery, uśmiercając tym razem bohatera. Ruggero podcina sobie żyły. W oryginalnej wersji kochankowie rozstają się, każdy idzie w swoją stronę.
"Jaskółka" na deskach teatrów operowych gości stosunkowo rzadko. W Polsce ostatni raz była wystawiana w Teatrze Wielkim - Operze Narodowej w Warszawie.
Bytomski spektakl jest koprodukcją z Meiningen Staatsheater /Kulturstiftung Meiningen Eisenach zrealizowaną w Niemczech w 2019 roku.
Bytomska premiera miała miejsce 29 maja 2021 roku.

W Bytomskiej produkcji kierownikiem muzycznym jest Yaroslav Shemet; reżyserem: Bruno Berger-Gorski, autorką scenografii jest Helga Ullman, kostiumy projektował: Francoise Raybaud, choreografia: Andris Pulcis, kierownik chóru: Krystyna Krzyżanowska - Łoboda, kierownik baletu: Grzegorz Pajdzik.
W Sanoku podziwialiśmy solistów Opery Śląskiej:
Magda - Iwona Sobotka,
Lisette - Aleksandra Orłowska,
Ruggero - Andrzej Lampert,
Prunier - Albert Memeti,
Rambaldo - Adam Woźniak,
Yvette - Roksana Majchrowska,
Bianco - Kinga Czyż,
Suzy - Anna Borucka,
Perichaud - Bogdan Kurowski,
Goblin, un Givane - Michał Bagniewski,
Crebillon - Juliusz Krzysteczko,
Georgete - Magdalena Okońska,
Gabrielle - Leokadia Duży,
Lolette - Małgorzata Wierzbicka,
Adolfo e Pittori - Janusz Bolewski,Dariusz Nurzyński, Piotr Strzodka,
Rabonier - Wojciech Paczyński,
Un Maggiordomo - Adam Janik,
Voce di Sopranino - Ewelina Szybilska.

Iwona Sobotka, która debiutowała partią Magdy na scenie Bytomskiej Opery była po prostu olśniewająca, a jej głos pełen pasji i blasku. Słuchaliśmy jej z podziwem od pierwszego wejścia do ostatniej sceny. Nadmienię tylko, że partia Magdy jak i Cio-cio-san z "Madame Butterfly", czy Łucji z "Łucji z Lammermoor", to najtrudniejsze partie w sopranowej literaturze operowej. Artystce partneruje Andrzej Lampert, który wciela się w jej ukochanego Ruggera. O walorach głosowych Artysty przekonaliśmy się słuchając jego recitalu, w "Jaskółce" podziwialiśmy również jego wspaniałe aktorstwo. Fantastyczna była również Aleksandra Orłowska w roli Lisette, pokojówki Magdy. Była przebojowa, energiczna z wielkim talentem komediowym, a jej romantyczny duet z Prunierem na koniec I aktu opery był doskonały.
Albert Memeti w partii Pruniera sprawdził się zarówno wokalnie jak i aktorsko. Tą czwórkę głównych bohaterów doskonale uzupełnił Adam Woźniak w roli bankiera Rambaldo.
Jak zawsze doskonale przygotowany był chór i tu ukłon w stronę pani Krystyny Krzyżanowskiej - Łobody.
Wielkie brawa dla młodego kierownika muzycznego spektaklu pana Yaroslava Shemeta.
Bardzo długa owacja na stojąco sanockiej publiczności najdobitniej świadczyła o jej odczuciach. Spektakl był fantastyczny!!!

Tadeusz Stopiński

 

XXXI Festiwal im. Adama Didura w Sanoku - Recital mistrzowski Andrzeja Lamperta

23 września 2022r, drugi dzień 31 edycji Festiwalu im. Adama Didura w Sanoku.
To był wspaniały recital mistrzowski jednego z najlepszych polskich tenorów lirycznych swego pokolenia - Andrzeja Lamperta. Na program złożyły się pieśni kompozytorów polskich.

Pana Andrzeja szeroka publiczność poznała z jego występów w programie TVP2 "Szansa na sukces", był dwukrotnym laureatem tego programu w latach 1997,1998 /był jeszcze uczniem chorzewskiego liceum/.
Kolejnymi etapami był boysbend Boom Box i własny zespół PIN.
W 2008 roku w duecie z Sarą Brightman nagrał utwór "I Will Be with You", który znalazł się na europejskim wydaniu płyty Sary pt. Symphony. W tym samym roku pan Andrzej ukończył z wyróżnieniem Wydział Wokalno - Aktorski Akademii Muzycznej w Katowicach w klasie śpiewu solowego prof. Janusza Borowicza. Jest też absolwentem Wydziału Muzyki Rozrywkowej i Jazzu w klasie śpiewu jazzowego prof. Renaty Danel. Od 2011 roku pozostaje pod stałą opieką wokalną prof. Heleny Łazarskiej.

Jest laureatem wielu konkursów wokalnych m.in. Międzynarodowego Konkursu Sztuki Wokalnej im. Ady Sari w Nowym Sączu, III Konkursu Wokalnego im. I.J Paderewskiego w Bydgoszczy.
W 2013 roku wystąpił w Presträgenkonzert w ramach Salzburger Festspiele. 10 wykonawców koncertu wybranych zostało z ponad 1100 uczestników Sommerakademie Mozarteum w Salzburgu. Sukces ten powtórzył w roku następnym.
Zaangażowany przez Operę na Zamku w Szczecinie, wziął udział w jedynym istniejącym nagraniu opery Stanisława Moniuszki "Paria" / wydawnictwa DUX/.

Pan Andrzej Lampert na operowej scenie zadebiutował w Operze Śląskiej w 2010 r partią Alfreda w "Traviacie" w reż. Wiesława Ochmana. W 2013 na tej samej scenie wystąpił jako Leński w "Eugeniuszu Onieginie" Piotra Czajkowskiego. W latach 2013 - 2018 był solistą Opery Krakowskiej. Od 2020 jest ponownie solistą Opery Śląskiej. W repertuarze artysty są m.in. partie: Pinkertona z "Madame Butterfly" Pucciniego, Nemorina z "Napoju Miłosnego" Donizettiego, Rudolfa z " Cyganerii" Pucciniego, Tamina z "Czarodziejskiego Fletu" Mozarta, Ernesta z "Don Pascale" Donizettiego, Romea z " Romea i Julii" Gounoda , Waltera z Tannhäusera Wagnera, Pasterza z "Króla Rogera" Szymanowskiego.
W 2014 wykonał w Wiedniu partię Ewangelisty w "Pasji św. Mateusza " pod batutą Conrada Artmullera.
W 2015 wystąpił w "Pasji Jana" J.S.Bacha w Salzburgu.
W sobotni wieczór wysłuchaliśmy prawdziwie mistrzowskie wykonania pieśni polskich kompozytorów. Przy fortepianie towarzyszyła artyście Mirella Malorny-Konopka.
Pierwszą część wypełniły kompozycje Mieczysława Karłowicza z op. 1 i z op.3:
- "Zasmuconej" do słów K. Glińskiego,
- "Skąd pierwszą gwiazdy" do sł. J.Słowackiego,
- "Zawód" ze słowami Marii Konopnickiej,
- "Pamiętam ciche, jasne, złote dnie" i "Smutną jest dusza moja" do słów K. Przerwy- Tetmajera.
Kolejne pieśni tym razem z op. 3 :
- do wierszy K. Przerwy - Tetmajera;
"Mów do mnie jeszcze",
"Idzie na pola",
"Na spokojnym ciemnym morzu"
- "Śni w blaskach nocy" do sł. H Heinego, tłum. Marii Konopnickiej,
- "Przed nocą wieczną" do sł. Z. Krasińskiego,
- "Z erotyków" sł. J. Waśniewski,
- "Nie płacz nade mną" - sł. J. Iwański,
- "W wieczorną ciszę" i "Po szerokim, po szerokim morzu" do sł. K. Przerwy - Tetmajera,
Tę część koncertu zakończyła pieśń do słów Adama Asnyka - "Zaczarowana Królewna".

W drugiej części po solowym wykonaniu przez pianistkę Mirellę Malorny - Konopkę Nocturnu c - moll op. 21 op.posth. wysłuchaliśmy:
- I. J. Paderewskiego "Polały się łzy",
- S. Lipskiego - "Lecą liście z drzew",
- K. Szymanowskiego "Daleko został cały ten świat",
- K. Lubomirskiego Zawsze i wszędzie",
- S. Moniuszki, "Morel" i "Znasz li ten kraj",
- I. J. Paderewskiego "Piosenka dudarza",
- F. Chopina "Moja pieszczotka".
Każda wykonywana pieśń była swoistą perełką, stanowiła wspaniale interpretowaną zamkniętą całość nagradzaną brawami. To był wielki popis wokalnych możliwości artysty, piękne piana, cudowna dykcja i wspaniały głos. Czuło się, że i panu Andrzejowi udzielał się ten czarowny nastrój panujący na widowni.
Publiczność zgotowała Soliście i towarzyszącej mu przy fortepianie Mirelli Malorny - Konopce długotrwałą owację na stojąco. Owacją podziękowano również prowadzącemu koncert red. Piotrowi Nędzyńskiemu.
Artysta z towarzyszeniem pianistki wykonał na bis wykonał słynną pieśń neapolitańską "O sole mio" - kompozycję Edwardo Di Capua ze słowami Giovanniego Capurro. Utwór ten śpiewała z artystą cała sala.
Przyznam się, że byłem zaskoczony tym zgodnym, wspólnym śpiewem. Sanoczanie są wspaniali, a wieczór niezapomniany.

Tadeusz Stopiński

Gala Operowa zainaugurowała 31. Festiwal im. Adama Didura w Sanoku

Galą Operową na którą złożyły się fragmenty oper: „Włoszka w Algierze”, „Kopciuszek” i „Cyrulik sewilski” Gioacchino Rossiniego w wykonaniu artystów Polskiej Opery Królewskiej, zainaugurowany został 31. Festiwal im. Adama Didura w Sanoku.
Partie solowe śpiewali: Justyna Stępień – sopran, Anna Radziejewska – mezzosopran, Jacek Szponarski – tenor, Witold Żołądkiewicz – baryton, Piotr Kędziora – baryton i Paweł Michalczuk – bas-baryton. Orkiestrą Polskiej Opery Królewskiej dyrygował Karol Szwech, a wykonawców oraz postać twórcy dzieł, które zabrzmiały podczas koncertu przybliżał Sławomir Pietras.

W części pierwszej słuchaliśmy fragmentów z oper „Włoszka w Algierze” i „Kopciuszek”, a druga część koncertu poświęcona została z całości najsłynniejszej operze mistrza Rossiniego, a jest to „Cyrulik sewilski”
Soliści i Orkiestra zachwycili sanocką publiczność znakomitymi kreacjami utworów i pięknym śpiewem. Na szczególne wyróżnienie zasłużyła Anna Radziejewska, która (szczególnie w części pierwszej) najczęściej pojawiała się na scenie i za każdym razem śpiewała rewelacyjnie.

Gorąco oklaskiwani także pozostali soliści, orkiestra oraz dyrygent i były to owacje w pełni zasłużone. Na zakończenie publiczność powstała z miejsc, a gorąca owacja trwała długo. Na bis powtórzony został fragment Di si feslice innesto z „Cyrulika sewilskiego", którym wszyscy soliści oraz Orkiestra Polskiej Opery Królewskiej zakończyli koncert.
To był cudowny, pełen wspaniałych wrażeń wieczór.

Bardzo interesująco zapowiadają się pozostałe wydarzenia festiwalowe.
Dzisiaj o 18.00 w Sanockim Domu Kultury z recitalem mistrzowskim wystąpi znakomity tenor Andrzej Lampert, któremu towarzyszyć będzie pianistka Mirella Malorny- Konopka. Program wieczoru wypełnią pieśni polskie, a koncert poprowadzi Piotr Nędzyński.

Zofia Stopińska

FILHARMONIA W PLENERZE - Operowe Variete

         10 września 2022r. Letni salon muzyczny Rzeszowa / parking przed gmachem Filharmonii /, ostatni w tej edycji projektu Filharmonia w plenerze koncert pod hasłem "Operowe Variete".
Program wypełniły w pierwszej części najpiękniejsze uwertury i arie z największych arcydzieł literatury operowej, po przerwie wysłuchaliśmy lżejszego repertuaru, na który złożyły się uwertury i arie operetkowe oraz słynne pieśni.
         Wykonawcami koncertu byli soliści Opery Krakowskiej Iwona Socha i Adam Sobierajski , towarzyszył im zespół ARSO Ensemble złożony z koncertmistrzów kwartetu Filharmonii Podkarpackiej, powiększony o instrumenty dęte. Koncert prowadziła Elżbieta Lewicka.

         Iwona Socha jest absolwentką Akademii Muzycznej w Katowicach w klasie śpiewu solowego prof. Jana Ballarina. Ukończyła również Wydział Radiowo Telewizyjny Uniwersytetu Śląskiego. Dziś jest jedną z najlepszych polskich sopranistek, obdarzona wspaniałym głosem i równie wspaniałą urodą.
Jest laureatką wielu konkursów muzycznych.
W 2013 została laureatką Teatralnej Nagrody Muzycznej im. Jana Kiepury w kategorii Najlepsza śpiewaczka operowa, a w 2016 otrzymała nagrodę Stowarzyszenia Wydawców Katolickich.
Jest stale obecna na scenach operowych i koncertowych w kraju. Występowała również niemal w całej Europie. Współpracowała z czołówką mistrzów batuty oraz wybitnymi reżyserami.
Posiada bogaty repertuar operowy, operetkowy jak i oratoryjno-kantatowy.

                                                                    Iwona Socha - sopran, fot. ze zbiorów Filharmonii Podkarpackiej

Filharmonia w plenerze Iwona Socha 800
Adam Sobierajski jest również absolwentem Akademii Muzycznej w Katowicach w klasie śpiewu prof. Alicji Słowakiewicz - Wolańskiej.
Jest solistą Opery Krakowskiej związany jest również z Operą Śląską w Bytomiu. Jest laureatem licznych konkursów wokalnych m.in. Im. Iwony Borowickiej w Krakowie/dwukrotnie/, Międzynarodowego Konkursu Wokalnego im. Adama Didura w Bytomiu, Międzynarodowego Konkursu Tenorów w Sosnowcu.
Współpracuje z teatrami operowymi i filharmoniami w całym kraju.
Posiada bogaty repertuar operowy obejmujący różne style i epoki od Mozarta, mistrzów belcanta po Wagnera. Równie bogata jest jego oferta operetkowa.

                                                                       Adam Sobierajski - tenor, fot. ze zbiorów Filharmonii Podkarpackiej

Filharmonia w plenerze Adam Sobierajski 800

W programie usłyszeliśmy:
- Uwerturę do opery Gioacchino Rossiniego "Cyrulik Sewilski",
- Brawurowo wykonaną arię Małgorzaty z III aktu opery "Faust" Charlesa Gounoda, tą arią Iwona Socha debiutowała jeszcze jako studenka u boku Bogdana Paprockiego na scenie Opery Śląskiej.
Kolejnymi pozycjami były:
- Uwertura do opery "Sroka Złodziejka" Gioacchino Rossiniego,
- Aria Księcia z opery "Rigoletto" Giuseppe Verdiego (Adam Sobierajski),
- Duet Alfreda i Violetty "Parigi,o caro" z opery "Traviata" Giuseppe Verdiego,
- Uwertura do opery "Cyganeria" Giacomo Pucciniego,
- Aria Lauretty "O mio bambbino caro" z opery "Gianni Schicchi" Giacomo Pucciniego (Iwona Socha)
- Aria Cavaradossiego z operu "Tosca" Giacomo Pucciniego (Adam Sobierajski),
Na zakończenie tej części wieczoru usłyszeliśmy słynny toast Alfreda i Violetty "Libiamo, ne'lieti calici"z opery "Traviata " Giuseppe Verdiego.

Po przerwie w części lżejszego repertuaru  wysłuchaliśmy:
- Uwertury do operetki " Zemsta Nietoperza" Johanna Straussa
- Arii Sylwi z operetki "Księżniczka Czardasza" Imre Kalmana (Iwona Socha),
- Arii z operetki Johanna Straussa "Baron Cygański" - " Wielka sława to żart" (Adam Sobierajski)
- Duetu z operetki Imre Kalmana "Księżniczka Czardasza" ,
- Słynny Walc Barbary z filmu "Noce i Dnie", kompozycji Waldemara Kazaneckiego w wykonaniu ARSO Ensemble,
- "Walca Caton" z III aktu operetki Ludomira Różyckiego "Casanova" (Iwona Socha),
- Przeboju Jana Kiepury -" Ninon", kompozycji Bronisława Kapera i Waltera Jurmana (Adam Sobierajski).
Ostatnią pozycją programu był duet z operetki Franza Lehara "Wesoła wdówka" - oczywiście " Usta milczą , dusza śpiewa" i śpiewała również publiczność.
Gorącą, długotrwałą owacją na stojąco publiczność uprosiła bis, a była to pieśń Mario Lanzy "La Spagnola" (wykonana przez duet Iwona Socha i Adam Sobierajski).
Wieczór był wspaniały. I był to wspaniały finał projektu "Filharmonia w plenerze ". Prosimy o bis w przyszłym roku.

Tadeusz Stopiński

XVI Festiwal Muzyki Kameralnej Bravo Maestro – relacja

       Festiwal Muzyki Kameralnej Bravo Maestro Kąśna Dolna to wydarzenie zapoczątkowane w 1996 roku przez ówczesną dyrektor Centrum Paderewskiego Annę Knapik i światowej sławy skrzypka Vadima Brodskiego, które od zarania przyciągało największe osobowości polskiej kameralistyki.
       Przez ponad dwadzieścia lat odbywał się w cyklu dwuletnim – naprzemiennie z Festiwalem Mistrzowskie Wieczory w Kąśnej. Od 2018 roku wydarzenie ma miejsce co roku – tradycyjnie w ostatnie wakacyjne dni sierpnia.

        Trzy wspaniałe koncerty złożyły się na 16. edycję Festiwalu Bravo Maestro, który odbył się od 26 do 28 sierpnia 2022 roku. Organizatorem tego wydarzenia jest Centrum Paderewskiego w Kąśnej Dolnej, kierowane przez pana Łukasza Gaja.
        Festiwal zainaugurował mistrzowski recital Małgorzaty Walewskiej, który na długo pozostanie w pamięci i sercach publiczności. Solistce znakomicie towarzyszył Taras Hlushko, świetny ukraiński pianista i kameralista.
Maestra Małgorzata Walewska to jedna z najznakomitszych polskich śpiewaczek, obdarzona przez naturę wspaniałym mezzosopranem, znana melomanom ponad 30 teatrów operowych, od Nowojorskiej Metropolitan Opera, teatry operowe USA, Meksyku po największe europejskie scen operowe m.in. Londynu, Berlina, Mediolanu, Wiednia, Madrytu, Lizbony Zurichu, Monachium. Solistka Teatru Wielkiego Opery Narodowej w Warszawie.
Jest dyrektorem artystycznym Międzynarodowego Festiwalu i Konkursu Sztuki Wokalnej im. Ady Sari w Nowym Sączu.
        Cudownie zabrzmiała w piątkowy wieczór rozpoczynająca recital Pieśń wieczorna Stanisława Moniuszki, a później kolejne dzieła liryki wokalnej: Fryderyka Chopina, Mieczysława Karłowicza, Stanisława Niewiadomskiego i oczywiście Ignacego Jana Paderewskiego. W planowanej części koncertu znalazły się także dwie arie z oper Stanisława Moniuszki – aria Cześnikowej Z tamtej strony Powiśla z opery Straszny dwór oraz aria Jak będę królową z opery Rokiczana.
Po każdym utworze rozlegały się gorące brawa. Wieczór zakończył się długotrwałą owacją na stojąco.
W podziękowaniu za to ciepłe przyjęcie Maestra ofiarowała nam rzadko wykonywaną arię Królowej Bony z opery Zygmunt August.Tadeusza Joteyki.

Bravo Maestro Małgorzata Walewska 1
        Miałam wielką przyjemność przeprowadzić z panią Małgorzatą Walewską wywiad kilka dni przed koncertem inaugurującym Festiwal Bravo Maestro i na pytanie, czy Artystka była kiedyś w Kąśnej Dolnej, odpowiedziała: „Nigdy nie byłam w Kąśnej Dolnej, ale mam wielki sentyment do patrona festiwalu, Ignacego Jana Paderewskiego. Konkretnie do Manru, jedynej opery, jaką skomponował. Specjalnie dla Państwa, w hołdzie naszemu Wielkiemu Polakowi nauczyłam się jego pieśni Gdy ostatnia róża zwiędła. Pierwszym człowiekiem, który chciał mnie zaprosić na festiwal Bravo Maestro, był mój kolega z programu Twoja Twarz Brzmi Znajomo, nieżyjący już Paweł Królikowski. Opowiadał z pasją o tym miejscu i o ludziach, którzy tam pracują. Nie mogę się doczekać spotkania z Państwem”.
       Po koncercie poprosiłam panią Małgorzatę Walewską o podpisanie wydanej niedawno autobiograficznej książki Moja twarz brzmi znajomo, Artystka mówiła, że jest zachwycona tym miejscem: dworem, jego otoczeniem, Salą Koncertową Stodoła, świetną organizacją festiwalu i przyjęciem przez gospodarzy oraz przez publiczność. Miło było usłyszeć, że z radością powróci do Kąśnej Dolnej.

Bravo Maestro Małgorzata Walewska

                                                     Od lewej: pianista Taras Hlushko, Małgorzata Walwska dziękująca publiczności za gorące przyjęcie i Łukasz Gaj, dyrektor Centrum Paderewskiego w Kąśnerj Dolnej

          W sobotę 27 sierpnia wykonane zostało w Sali Koncertowej Stodoła najsłynniejsze dzieło Carla Orffa – kantata sceniczna Carmina Burana w opracowaniu na głosy solowe, chór, dwa fortepiany i zespół instrumentów perkusyjnych.
Wykonawcami byli:
Ewelina Szybilska – sopran;
Adam Sobierajski – tenor;
Jacek Jaskuła – baryton;
Mirella Malorny – fortepian;
Grzegorz Biegas – fortepian;
Chór Opery Śląskiej w Bytomiu.
Całość zza pulpitu prowadził Maciej Tomasiewicz.

        Tuż przed koncertem miałam okazję rozmawiać z panem Łukaszem Goikiem – dyrektorem Opery Śląskiej w Bytomiu. Ostatnio Opera Śląska w Bytomiu bardzo często występuje poza swoją siedzibą. Dzisiaj spotykamy się w miejscu, które kiedyś było własnością Ignacego Jana Paderewskiego.
         - Zgadza się. W związku z planowanym i odbywającym się remontem oraz wielką przebudową naszej sceny, czyli serca teatru, musimy podróżować.
Podróżujemy nie tylko po naszym województwie, po całej Polsce, ale też i po świecie. Niedawno wróciliśmy z prestiżowego festiwalu Dni Opery w Estonii, które odbywają się na wyspie Saarema, prezentowaliśmy przez kilka dni nasze spektakle – m.in. Romea i Julię Gounoda, Traviatę Verdiego, ale też repertuar polski – operę Flis Moniuszki, Requiem Mozarta, Koncert galowy. Niesamowite miejsce, niesamowite emocje i czas. Byliśmy bardzo gorąco przyjmowani przez tamtejszą publiczność. Nasi artyści byli również podziwiani przez Prezydenta Estonii, Ministra Kultury, była Prezydent Estonii, a przede wszystkim na każdym naszym spektaklu było blisko 2 tysiące widzów. Przez te kilka dni 13 tysięcy osób zobaczyło nasze spektakle. Na każdym naszym występie obecny był Ambasador Polski pan Grzegorz Kozłowski wraz z małżonką. To nas dodatkowo nobilitowało. Okazało się, że nie znamy zbyt dobrze Estonii, a jest to kraj, który bardzo hołduje operze i kultura w tym kraju jest na najwyższym poziomie.
W Bytomiu występujemy w naszej Sali Koncertowej im. Adama Didura.
         Czas remontu pożytkujemy na to, żeby publiczność mogła nas oglądać w różnych miejscach naszego kraju i występujemy aż na ośmiu festiwalach. Przed nami jeszcze Festiwal Bravo Maestro w Kąśnej Dolnej, gdzie prezentujemy kantatę sceniczną Carmina Burana Carla Orffa. W nieco innej wersji niż zna ten utwór nasza śląska publiczność. Niedługo będziemy w Sanoku na Festiwalu im. Adama Didura i tam pokażemy Jaskółkę Pucciniego (naszą ostatnią premierę) oraz operetkę Zemsta nietoperza Straussa. Później można będzie Operę Śląską usłyszeć na Bydgoskim Festiwalu Operowym i w Mościcach na Festiwalu Baletowym.
Natomiast na inaugurację sezonu mogę Państwa zaprosić już 10 września do Pałacu Kultury Zagłębia w Dąbrowie Górniczej na spektakl opery Romeo i Julia. W głównych rolach wystąpią Andrzej Lampert i Ewelina Szybilska.

         Czy już wykonywaliście Carmina Burana w takiej wersji, jak zabrzmi dzisiaj?
         - Nigdy, w tej wersji jest to nasza prapremiera. Pomysł i zaproszenie otrzymaliśmy od pana Łukasza Gaja, dyrektora Centrum Paderewskiego. Dla naszego chóru będzie to także pierwsze wykonanie w takiej wersji. Soliści Ewelina Szybilska i Adam Sobierajski są naszymi etatowymi solistami oraz gościnnie śpiewać będzie Jacek Jaskuła, a dyrygować będzie nasz dyrygent Maciej Tomasiewicz.
         Planujemy powtórzyć ten spektakl w listopadzie, w naszej Sali im. Adama Didura.
Cieszymy się z zaproszenia do Kąśnej Dolnej, bo Festiwal Bravo Maestro jest na bardzo wysokim poziomie artystycznym. Ciągle wspominamy jeszcze gorące przyjęcie naszej Łucji z Lammermoor, prezentowanej na tej scenie oraz wcześniejszy Straszny dwór. Wszystkie spotkania z tutejszą publicznością nasi artyści i my wspominamy bardzo ciepło.

Bravo Maestro Carmina Burana dyrygent i soliści

                     Od lewej na pierwszym planie: Maciej Tomasiewicz - dyrygent, Ewelina Szybilska - sopran, Adam Sobierajski - tenor, Jacek Jaskuła - baryton

       Należy jeszcze dodać, że Carmina Burana jest romantyczną stylizacją muzyki średniowiecza. Kompozytor oparł się na średniowiecznych tekstach moralizatorskich, miłosnych i biesiadnych
Kantata cieszy się powodzeniem nie tylko teatrów operowych czy sal koncertowych, podejmujących jej inscenizację, muzykę Orffa wykorzystuje się w filmach i reklamach. Inspiracje z niej czerpały też zespoły metalowe oraz gwiazdy popu.
       Jak już wspomniałam, w Kąśnej nie było orkiestry symfonicznej, jej rola przypadła dwóm fortepianom oraz zespołowi 6 perkusistów. Mirella Malorny oraz Grzegorz Biegas doskonale wywiązali z tych zadań. To nie tylko pedagodzy Akademii Muzycznej w Katowicach, ale też doskonali kameraliści.
       Doborowy był też zestaw wokalistów. Carl Orff solistom "zafundował" karkołomne frazy. Ewelina Szybilska urzekała nie tylko wspaniałym głosem we wszystkich rejestrach, ale też urodą. Świetnie wykonał bardzo trudną i długą partię barytonową Jacek Jaskuła, a z partią tenorową bardzo dobrze poradził sobie Adam Sobierajski.
        Jednak główny ciężar spoczął na członkach Chóru Opery Śląskiej. Byli znakomici i gorące owacje zarówno dla chórzystów, jak też kierownika Chóru Krystyny Krzyżanowskiej-Łobody były w pełni zasłużone.
Doskonale całość spektaklu poprowadził młody dyrygent Maciej Tomasiewicz, był perfekcyjny od pierwszej do ostatniej nuty.
Słowo o kompozytorze i treści poszczególnych części utworu przekazała jak zawsze doskonała Regina Gowarzewska.
Publiczność zgotowała solistom, Chórowi, pianistom i dyrygentowi zasłużoną, długotrwałą owację na stojąco.

Bravo Maestro Carmina Burana Chór

                                                                                                               Chór Opery Ślaskiej w Bytomiuna estradzie Sali Koncertowej Stodoła w Kąśnej Dolnej

        Pani Mirella Malorny, z którą spotkałam się po koncercie, często zapraszana jest przez organizatorów festiwali w Kąśnej Dolnej do wykonania partii orkiestry na fortepianie albo towarzyszy solistom. Jestem przekonana, że to miejsce jest dla Pani wyjątkowe, do którego z radością Pani przyjeżdża.
        - To prawda. Jest to dla mnie wyjątkowe miejsce i mam wiele cudownych wspomnień z nim związanych. Często występuję tu w charakterze pianisty imitującego orkiestrę albo towarzyszącego solistom podczas koncertów.
Zawsze spotykam tutaj wspaniałych muzyków, z którymi bardzo przyjemnie się pracuje, a to wpływa na mnie bardzo inspirująco.
        Atmosfera tego miejsca jest niezwykła, bo pomimo, że dużo pracujemy, aby wykonać wszystko jak najlepiej, jak tylko możemy, to nie czujemy tego wielkiego wysiłku. Jesteśmy zrelaksowani i czerpiemy ogromną przyjemność z grania. Tutaj wydaje nam się, że czas się zatrzymał, ustaje pęd dnia codziennego i można się skupić na muzykowaniu.

        Tym razem wystąpiła Pani z drugim świetnym pianistą i podziwiałam Waszą współpracę, bo wszystko zabrzmiało idealnie. Wymagało to chyba wielkiego skupienia.
        - Tym drugim pianistą był profesor Grzegorz Biegas. Spotkaliśmy się na kilku próbach w Akademii Muzycznej w Katowicach, mieliśmy także próbę z zespołem perkusistów, solistami, chórem i dyrygentem. Trzeba było trochę czasu poświęcić na przygotowania, ponieważ nie można było się koncentrować tylko na sobie i na towarzyszeniu solistom, tylko musieliśmy współgrać razem z panem Profesorem, z zespołem perkusistów oraz z chórem i z solistami. Wymagało to wielkiej koncentracji, ale było to bardzo przyjemne doświadczenie. Sala Koncertowa Stodoła ma wspaniałą akustykę. Trzeba podkreślić, że mieliśmy do dyspozycji dwa znakomite fortepiany marki Fazioli. Pan dyrektor Łukasz Gaj stwarza nam komfortowe warunki. Przez lata obserwujemy rozwój tego miejsca, podziwiamy, jak wszystko wypiękniało, poczynając od Sali Koncertowej Stodoła, Dworku Ignacego Jana Paderewskiego, i całe otoczenie. To wszystko sprawia, że te koncerty są zawsze niezwykle przyjemne.
        Występowali tutaj od lat najwięksi artyści i ja zawsze czuję pokorę i odpowiedzialność, bo jestem w miejscu, które było świadkiem wspaniałych koncertów z najwyższej półki. Granie tutaj jest ogromnym wyróżnieniem i wielką przyjemnością, ale także wiąże się z odpowiedzialnością. Zawsze wracam tu z największą przyjemnością.

Bravo Maestro Mirella Malorny

                                                                                                                Przy fortepianie Mirella Malorny

        Ostatnim koncertem w ramach XVI Festiwalu Muzyki Kameralnej Bravo Maestro był tradycyjnie Maraton Muzyczny. Relację z tego wspaniałego wydarzenia rozpocznę od rozmowy z panem Klaudiuszem Baranem, znakomitym akordeonistą, bandoneonistą, profesorem sztuk muzycznych, od 2016 rektorem Uniwersytetu Muzycznego Fryderyka Chopina w Warszawie.
Od kilku, może nawet kilkunastu lat spotykamy się każdego roku w Kąśnej Dolnej.

        - W tym roku jestem w Kąśnej Dolnej po raz dwudziesty, bo pierwszy raz byłem tutaj w 2002 roku, to już nawet trochę więcej niż kilka. Chcę powiedzieć, że uwielbiam tu przyjeżdżać, ponieważ panuje tutaj znakomita atmosfera, spotykają się artyści z różnych obszarów i stylistyk, aby razem wystąpić. Koncert maratonowy jest czasami połączeniem „ognia z wodą”. Zdarza się, że czasami gdzieś indziej współpracujemy, ale w tak licznym gronie jesteśmy tylko tutaj. To jest też wyjątkowe dla nas i tego miejsca. Tegoroczny maraton wypełni muzyka filmowa, program będzie bardzo urozmaicony i mam nadzieję, że spodoba się publiczności.

        Ostatnie godziny przed Maratonem Muzycznym spędzacie na wytężonej pracy.
        - Te przygotowania trwają trochę dłużej, bo spotykamy się wcześniej i pracujemy także koncepcyjnie. Planujemy ten program, żeby on był nie tylko różnorodny, ale także ciekawy. Często się staramy pogodzić nietypowe zestawienie instrumentalne i do tej pory nam się to udawało. Mam nadzieję, że także dzisiaj publiczność będzie zadowolona.

Bravo Maestro Maraton Muzyczny Klaudiusz Baran

                                                                                                               Klaudiusz Baran podczas Maratonu Muzycznego

        Tegoroczny Maraton rozpoczął się występem Yehudi Prokopowicza - laureata Konkursu o Nagrodę im. Anny Knapik w ramach Festiwalu Tydzień Talentów 2022. W jego wykonaniu wysłuchaliśmy Mazurka a - moll op.17 nr 4 Fryderyka Chopina. Utwór ten wykorzystany został w filmie Błękitna nuta. Ten młody pianista wystąpił w dalszej części wieczoru, wykonując Etiudę c - moll Rewolucyjną op.10 nr 12. Fryderyka Chopina. Etiuda c-moll op. 10 wykorzystana została również w filmie Błękitna nuta.
Wykonawcami pozostałych dwudziestu utworów byli znakomici mistrzowie:
Katarzyna Duda – skrzypce;
Joanna Monachowicz – obój;
Janusz Wawrowski – skrzypce;
Michał Zaborski – altówka;
Karol Marianowski – wiolonczela;
Robert Morawski – fortepian;
Klaudiusz Baran – akordeon i bandoneon.

        Trudno wymienić tytuły wszystkich utworów oraz filmy, z których pochodzą, a które złożyły się na program koncertu w bardzo ciekawych aranżacjach, przygotowanych specjalnie na ten wieczór.
W koncercie, który trwał ponad trzy godziny, usłyszeliśmy kompozycje: Wojciecha Kilara, Astora Piazzolli, Andrzeja Trzaskowskiego, Arvo Parta, Marin Maraisa, Ludwiga van Beethovena, Waldemara Kazaneckiego, Fryderyka Chopina, Jerzego Petersburskiego, Michała Lorenca, Johna Williamsa, Yann Tiersena, Carlosa Gardela, Dariusza Górnioka, Ennio Moriccone, kompozycję duetu Jerry Bock/John Williams, a na zakończenie zawsze gorąco przyjmowany Czardasz Vittorio Montiego.
         Każdy wykonywany utwór był gorąco oklaskiwany, a na zakończenie wieczoru długo trwała owacja na stojąco. W ten sposób dziękowano za wspaniały wieczór Mistrzom, których nie można spotkać występujących razem na jednej estradzie.

        Po koncercie poprosiłam o chwilę rozmowy wspaniałą skrzypaczkę, panią Katarzynę Dudę. Chcę podziękować za wspaniały wieczór, który dla wykonawców był bardzo wymagający, ale dzięki Waszym wspaniałym kreacjom zakończenie Festiwalu Bravo Maestro było wyjątkowe pod każdym względem.
        - Co roku spotykamy się w podobnym składzie i to jest dla mnie osobiście uwieńczenie sezonu artystycznego i jednocześnie początek następnego. Jest to jeden z najważniejszych emocjonalnie i najbardziej wyczekiwanych przeze mnie koncertów w przeciągu roku.
Spotykamy tutaj wyrafinowaną publiczność, która wie, na co przychodzi i reaguje niezwykle spontanicznie. Nasz przekaz podczas gry odbierany jest cudownie. Tak ogromnej żarliwości próżno szukać gdzie indziej.
Od kilku lat jestem zapraszana na ten koncert co roku i to jest powód do dumy. Uważam, że mam wielkie szczęście.

        Rozmawiamy po koncercie, a wiem, że od rana trwały próby, była jedynie przerwa na obiad, a później już trzeba było przygotować się do występu. Nie miała Pani czasu chyba nawet na krótki spacer.
        - Niestety, dzisiaj nie miałam czasu, ale jutro wstanę rano i na pewno uda mi się skorzystać z niezwykłych uroków parku Mistrza Paderewskiego.
Centrum Paderewskiego, pan dyrektor Łukasz Gaj, pani Anna Podkościelna-Cyz i wszyscy, którzy nas tutaj goszczą, są ludźmi niezwykłymi. Takiej gościnności, atmosfery, profesjonalizmu próżno szukać gdzie indziej. Myślę, że mogę powiedzieć w imieniu wszystkich muzyków, którzy tu przyjeżdżają – to jest miejsce zaczarowane, to jest miejsce domowe, różniące się od innych, czekające na wykonawców i muzykę.
Reklamując koncert finałowy, czyli Maraton Muzyczny na festiwalu Bravo Maestro, na swoich portalach społecznościowych zawsze piszę, że jest to święto muzyki.

        Dzisiaj święto muzyki było przede wszystkim dla publiczności, a maraton był dla wykonawców i organizatorów sceny.
        - To prawda. Proszę też docenić, jak panowie doskonale wiedzieli, co nam jest potrzebne i jak szybko, sprawnie i inteligentnym sposobem działają, aby przerwy pomiędzy utworami były jak najkrótsze. Koncert po prostu płynie...

        Tak faktycznie było. Dziękuję za cudowne kreacje muzyczne, dziękuję za rozmowę i mam nadzieję, że niedługo będzie okazja do ponownego spotkania.
        - Ja również bardzo dziękuje i do zobaczenia.

Bravo Maestro Maraton Muzyczny Katarzyna Duda

                                                                                                                 Katarzyna Duda - skrzypce

       Na zakończenie jeszcze jedna krótka rozmowa z osobą, która o muzyce wie prawie wszystko i znakomicie przybliża publiczności utwory oraz ich wykonawców. Jest to pani Regina Gowarzewska, która podobnie jak w latach ubiegłych, w czasie festiwalu Bravo Maestro, była naszym przewodnikiem. Pani Regina potrafi także zwrócić uwagę publiczności na wagę i urodę tego miejsca, bo sama bardzo je kocha.
        - Nie wyobrażam sobie końca wakacji bez pobytu w Kąśnej Dolnej, bez odbywających się tu koncertów, bez spotkań z artystami, którzy tutaj przyjeżdżają, bo jednak wielu z nich występuje tu często – szczególnie jeśli chodzi o Maraton Muzyczny, bez publiczności, którą już znam. Poza tym uwielbiam to miejsce. W tej ciszy, w tym spokoju, w tym pięknym otoczeniu odpoczywam. Uwielbiam tu przyjeżdżać.

        Pewnie jest trochę czasu na odpoczynek, ale ma Pani także sporo pracy w czasie wieczornych koncertów, a przecież wiadomo, że jak się prowadzi koncert, to trzeba być na próbie. Sam program nie wystarcza.
         - Zawsze się trzeba pouczyć, przygotować, żeby nie zawieźć publiczności, bo jednak wysoki poziom jest od wszystkich wymagany. Oczywiście, że praca jest bardzo ważna, ale zawsze znajduję czas, żeby pójść na wycieczkę czy na spacer. To jest wyjątkowe miejsce, w którym można połączyć relaks z pracą.

         Wiadomo, że trzeba się bardzo dobrze przygotować, ale wielką sztuką jest poczucie czasu na estradzie. Pani zapowiedzi są zawsze ciekawe i nie za długie.
         - Nigdy nie potrafię powiedzieć, ile będzie trwała zapowiedź, ponieważ ja nie potrafię przygotować wcześniej całej zapowiedzi i jej wygłosić. Wcześniej zbieram pewne elementy, układam je sobie w głowie i nigdy nie potrafię powiedzieć, ile to będzie trwało, ale zawsze bardzo się staram, aby nie trwało za długo.

         Dlatego Panią tak cenię i podziwiam. Uważam, że publiczność jest w stanie słuchać słowa najwyżej przez pięć minut.
         - Później już kończy się uwaga. Zgadzam się z tym i dlatego staram się to wyważyć, żeby nie przykryć słowem tego, co jednak jest najważniejszą częścią koncertu, czyli muzyki.

         Sierpniowe festiwale Bravo Maestro prowadzi Pani każdego roku, ale czasami zdarzają się nadzwyczajne koncerty, o prowadzenie których także jest Pani proszona.
         - Tak i zawsze z wielką przyjemnością to robię. Jadąc ostatnio samochodem do Kąśnej, rozmawialiśmy z synem, iż tak się ułożyło zawodowo, że bardzo często przyjeżdżamy w ten rejon, czyli Kąśna Dolna, Krynica, Nowy Sącz, Rzeszów.
Tutaj najczęściej jestem zapraszana i pojawiam się na koncertach. Ten region wrósł w moją pracę, a ja już też wrosłam w ten region.

Bravo Maestro Maraton Muzyczny Regina Gowarzewska

                                                                                                                 Regina Gowarzewska podczas prowadzenia Maratonu Muzycznego w Kąśnej Dolnej

       Szanowni Państwo! XVI Festiwal Muzyki Kameralnej Bravo Maestro przeszedł już do historii, ale pozostały wspaniałe wspomnienia zarówno w sercach publiczności, jak i wykonawców koncertów. W najbliższych tygodniach postaram się powrócić do dłuższych rozmów ze znakomitymi wykonawcami, które z pewnością Państwa zainteresują. Zachęcam do odwiedzania wspaniałego miejsca, jakim jest Centrum Paderewskiego w Kąśnej Dolnej nie tylko wtedy, kiedy odbywają się koncerty.
Mam nadzieję, że najpóźniej za dziesięć miesięcy organizatorzy zapraszać będą na kolejną, równie ciekawą edycję festiwalu Bravo Maestro.

BRavo Maestro Maraton Muzyczny wszyscy wykonawcy 800

                 Wykonawcy Maratonu Muzycznego - od lewej: Janusz Wawrowski - skrzypce, Yehuda Prokopowicz - fortepian, Michał Zaborski - altówka, Robert Morawski - fortepian, Karol Marianowski - wiolonczela,  Klaudiusz Baran - akordeon / bandoneon, Joanna Monachowicz - obój, Katarzyna Duda - skrzypce, Regina Gowarzewska  - słowo o muzyce.

Wszystkie zdjęcia:. Kornelia Cygan / Centrum Paderewskiego w Kąśnej Dolnej

                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                      Zofia Stopińska                                                                                                

Filharmonia w plenerze - W rytmie tanga

       17 lipca 2022 roku w ramach projektu Filharmonia w plenerze organizowanego corocznie przez Filharmonię Podkarpacką w Rzeszowie, odbył się koncert znakomiktego polskiego zespołu grającego tradycyjne (i nie tylko) tanga argentyńskie - Bandonegro.

      Zespół zaprezentował na scenie zarówno klasyczne utwory Astora Piazzoli, własne kompozycje, jak i klasyczne tanga argentyńskie, w trakcie których pokazy tanga dała para tancerzy: Tekla Gogrichiani (Gruzja) & Julio Saavedra (Argentyna). Para podróżuje po całym świecie ucząc i prezentując tango argentyńskie na najwyższym poziomie - w trakcie koncertu mogliśmy obejrzeć zarówno eskpresyjne tango sceniczne (escanario), klasyczny tango salon, skoczną i wesołą milongą oraz płynny tango vals.

      Jednakże nie tylko koncert i pokaz tanga odbył się w niedzielny wieczór na scenie letniej Filharmonii Podkarpackiej - tango argentyńskie, to także wydarzenie społeczne, zatem miłośnicy tanga z wielu miast zjawili się tego dnia w Rzeszowie, aby zatańczyć na scenie zarówno do muzyki zespołu Bandonegro (który zagrał specjalnie dla tancerzy kilka setów muzycznych), jak i do utworów przygotowanych specjalnie na tą okazję przez DJa tangowego - Andrzeja Adamczyka z Sandomierza.

      Milonga, czyli impreza dla miłosników tanga, to zarówno spotkanie osób już tańczących tango jak i wszystkich tych, którzy chcą tylko popatrzeć na ten wyjątkowy taniec lub posłuchać wspaniałej muzyki (głównie z lat 30-tych i 40-tych ubiegłego wieku).

      Tango argentyńskie zdobywa popularność ponownie na całym świecie - otwarta formuła tego tańca (brak schematów oraz improwizacja) powodują, że tango to znakomity relaks, ale także uważność skierowana na drugą osobę (partnerkę/partnera), to również wejście w świat muzyki i ruchu wpisanego w 2009 roku na listę niematerialnego dziedzictwa UNESCO, jako światowe dziedzictwo kulturowe. Zapraszamy serdecznie do nauki tanga argentyńskiego zarówno w Rzeszowie jak i w innych miastach w Polsce.

Tango Sandomierz - https://www.facebook.com/groups/1659913007667753

El Viento - Kielce - https://www.facebook.com/groups/673667756143711

Tango Argentino Rzeszów - https://www.facebook.com/tangoargentinorzeszow

Andrzej Adamczyk

                                                                            Miłośnicy tanga na plenerowej scenie Filharmonii Podkarpackiej, fot. ze zbiorów Filharmonii Podkarpackiej

Filharmonia Podkarpacka tango miłośmicy

Letnia Akademia Doskonałości 2022 - relacja

         Od 18 do 24 lipca w Centrum Paderewskiego w Kąśnej Dolnej odbyła się po raz drugi Letnia Akademia Doskonałości im. Bogdana Paprockiego.
Jest to nowatorski projekt kompleksowych wokalnych kursów mistrzowskich, wzbogaconych o zajęcia z ruchu scenicznego, charakteryzacji i stylizacji.
Uczestnikami LAD mogli być studenci i absolwenci Wydziałów Wokalno-Aktorskich polskich uczelni muzycznych, którzy otrzymali dyplomy ukończenia studiów nie wcześniej niż w 2018 roku.
      Organizatorem tego wydarzenia było Stowarzyszenie im. Bogdana Paprockiego, współpracujące z Centrum Paderewskiego w Kąśnej Dolnej.
Jestem zafascynowana tym wydarzeniem i chcę je Państwu przybliżyć, zapraszając do przeczytania rozmów z organizatorami, wykładowcami, towarzyszącymi śpiewakom pianistami oraz uczestnikami.

       Pierwszym rozmówcą jest prof. dr hab. Adam Zdunikowski, znakomity tenor, pedagog Akademii Muzycznej im. F. Nowowiejskiego w Bydgoszczy, Filii Uniwersytetu Muzycznego Fryderyka Chopina w Białymstoku oraz Zespołu Szkół Muzycznych w Warszawie, prezes Stowarzyszenia im. Bogdana Paprockiego.

Kąśna Adam Zdunikowski         Druga edycja Letniej Akademii Doskonałości wraz z ostatnimi nutami koncertu w wykonaniu uczestników odbywających się przez tydzień warsztatów, przejdzie do historii. Mnóstwo czasu zajęła z pewnością zarządowi Stowarzyszenia im. Bogdana Paprockiego organizacja tego projektu, ale z pewnością w tym roku było łatwiej niż przed rokiem.
       Na pewno, z uwagi na nasze zeszłoroczne doświadczenia, choć nie obyło się bez drobnych komplikacji. Plany zawodowe zmusiły Mariusza Kwietnia, który miał być jednym z pedagogów, do nieobecności w naszych kursach, zaprosiliśmy prof. Marka Rzepkę z Hochschule für Musik Theater und Medien w Hanowerze.
       Ponadto, udało się wszystkie nasze plany  zrealizować, bo znaliśmy dobrze to miejsce i jego możliwości. Dużo łatwiej było nam także dzięki temu, że nie było już takich ograniczeń pandemicznych jak w roku ubiegłym.

       Myślę, że bardzo ważna jest także integracja pomiędzy młodymi śpiewakami oraz nawiązanie kontaktów z mistrzami. W tym roku wszyscy mogli usiąść i porozmawiać.

       Oczywiście, dlatego też tak ważne są zajęcia zbiorowe, które wyróżniają nasze kursy spośród wielu innych propozycji. Uczestnicy mają także możliwość słuchania siebie nawzajem podczas zajęć ze śpiewu u pozostałych pedagogów. W ten sposób nabieraja odwagi, która miejmy nadzieję, przełoży się potem na scenę.
      

        To najlepszy dowód na to, że dobrze się ze sobą czują.

        Z pewnością tak, ale myślę, że to dobre samopoczucie wynika też z tego, że oni oddają to, co dostają. My ich traktujemy bardzo równo. Nie ma znaczenia, na jakim etapie edukacji jest uczestnik, w której uczelni studiuje czy studiował. Podczas indywidualnych zajęć ze śpiewu przekazujemy młodym śpiewakom całą swoją wiedzę wokalną i doswiadczenie sceniczne. Na warsztatach panuje zawsze bardzo przyjazna i życzliwa atmosfera. Staramy się wszystkich wspierać. Naszą dewizą jest to, że organizujemy te kursy tak, jakbyśmy je organizowali dla siebie.

        Zauważyłam także, że instalowany jest sprzęt nagrywający, co oznacza, że ten koncert będzie rejestrowany i wszyscy będą mieli okazję go posłuchać i zobaczyć.

        Niestety, w tym roku nie będzie transmisji, ale rejestrujemy koncert, który zostanie przygotowany do retransmisji i można go będzie zobaczyć i posłuchać na kanale YouTube Stowarzyszenia im. Bogdana Paprockiego, a także na stronie Centrum Paderewskiego w Kąśnej Dolnej.

         Letnia Akademia Doskonałości jest tylko jednym z nurtów działalności Stowarzyszenia im. Bogdana Paprockiego.

        Zgadza się. Mamy cały czas bardzo dużo pomysłów, ale doszliśmy do wniosku, że na razie skupimy się na trzech projektach, każdy z nich jest inny. Oprócz warsztatów sceniczno-wokalnych w Kąśnej, organizujemy Konkurs im. Bogdana Paprockiego, którego trzecia edycja jest zaplanowana na listopad przyszłego roku. Ponadto organizujemy coroczny koncert „Viva Paprocki” w Filharmonii Narodowej poświęcony patronowi naszego stowarzyszenia. Jesteśmy dumni, że w tym roku będziemy mogli zaprezentować laureatów dwóch edycji Konkursu im. Bogdana Paprockiego w Bydgoszczy. Już dzisiaj Państwa zapraszam na to wydarzenie, które odbędzie się 9 października w Filharmonii Narodowej w Warszawie.
         Wracając do Letniej Akademii Doskonałości, chcę powiedzieć, że po koncercie spotykamy się z panem Łukaszem Gajem, dyrektorem Centrum Paderewskiego w Kąśnej Dolnej, aby ustalić termin Letniej Akademii Doskonałości w przyszłym roku

       W gronie organizatorów i jednocześnie wykładowców była dr hab. Iwona Hossa – świetna sopranistka, pedagog śpiewu, sekretarz oraz skarbnik Stowarzyszenia im. Bogdana Paprockiego.

Kąśna Iwona Hossa        Rok temu zachwycałam się pierwszą edycją Letniej Akademii Doskonałości, w tym roku obserwując przez Internet tę imprezę odnoszę wrażenie, że było wszystko jeszcze bardziej urozmaicone i było jeszcze bardziej kolorowo.

        Te Pani obserwacje nie są bezzasadne, dzięki temu, że mamy media społecznościowe, możemy chwalić się przede wszystkim wspaniałymi młodymi artystami, którzy zechcieli przyjechać na drugą edycję Letniej Akademii Doskonałości im. Bogdana Paprockiego oraz pokazywać całemu światu, jak ci artyści wspaniale pracują; przede wszystkim nad swoim głosem, nad stylem, techniką śpiewu i interpretacją, ale też nad ruchem scenicznym ze wspaniałym, wybitnym Emilem Wesołowskim. Podziwiamy ich pracę nad rolą i kostiumami oraz wizerunkiem scenicznym pod okiem Marii Balcerek, aktualnie chyba największej mistrzyni projektowania kostiumu i dekoracji. Nie tylko uczestników bardzo interesowała praca z Darkiem Kubiakiem, absolutnym mistrzem charakteryzacji.
        Dzięki mediom społecznościowym możemy pokazywać światu, co się u nas dzieje i jak wielka jest magia teatru, nie tylko w pomieszczeniach zamkniętych, ale także w plenerze.
Jako Stowarzyszenie im. Bogdana Paprockiego – organizatorzy LAD-u, czyli Letniej Akademii Doskonałości jesteśmy szczęśliwi przede wszystkim dlatego, że mogliśmy już drugą edycję zorganizować, ale najbardziej cieszymy się z ogromnego zainteresowania młodych adeptów sztuki wokalnej, bo mieliśmy ponad 60 zgłoszeń, a mogliśmy przyjąć, podobnie jak w zeszłym roku, tylko 24 osoby, ponieważ tylko tylu osobom jesteśmy w stanie zapewnić taką ilość zajęć, jaka jest zawarta w naszym regulaminie i to na bardzo wysokim poziomie.
         Centrum Paderewskiego w Kąśnej Dolnej jest wspaniałym, ważnym historycznie, inspirującym, przepięknym i idealnym na tego typu warsztaty miejscem, ale ma też swoje ograniczenia, jeśli chodzi o ilość sal, które można przeznaczyć na zajęcia, dzięki uprzejmości pana dyrektora Łukasza Gaja.
Stąd stosunkowo niewielka liczba osób, ale zainteresowanie przeszło nasze najśmielsze oczekiwania. To jest wielka radość, bo to oznacza, że takie warsztaty faktycznie są potrzebne i jest duże zainteresowanie pracą z artystami z ogromnym dorobkiem, doświadczeniem i pasjonatami w swoim zawodzie.

         Przyjechali tutaj doskonalić swoje umiejętności studenci, ale także absolwenci akademii muzycznych.

         Tak, oprócz studentów byli także absolwenci wydziałów wokalnych, czy wokalno-aktorskich oraz młodzi artyści, którzy już pracują w zawodzie, ale uznali, że jeszcze chcą podszlifować swój warsztat wokalny i uzupełnić swoją wiedzę o zajęcia, których na studiach nie mieli, bo od kilkunastu lat niestety w programach studiów nie ma już zajęć z charakteryzacji, z ruchu scenicznego, a to jest bardzo ważne dla młodego śpiewaka czy studenta, który wchodzi w ten świat. Te zajęcia powinny być integralną częścią kształcenia w tym zawodzie. Stąd nasz pomysł, żeby wyjść z ofertą tych uzupełniających zajęć.

         Zwykle podczas toczącej się edycji organizatorzy rozmawiają już o kształcie następnej. Czy Letnia Akademia Doskonałości będzie kontynuowana?

         Mamy plany i nie mamy już cienia wątpliwości, że chcielibyśmy za rok zorganizować trzecią edycję, a potem kolejne. Marzy nam się, żeby zorganizować więcej niż jeden turnus w ramach jednego sezonu, ale to wszystko zależy od dotacji, które udało nam się pozyskać z programu ministerialnego i jeśli będziemy nadal wspierani finansowo przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, to na pewno w takim samym kształcie LAD będzie w kolejnych edycjach się odbywał.
         To wsparcie jest bardzo ważne, bo naszym celem nie jest działalność komercyjna i zarabianie na młodych artystach, ale inwestowanie w nich. Każdy z uczestników musi pewną kwotę wpisowego zapłacić, bo oprócz zajęć mają zapewnione także noclegi i pełne wyżywienie. Naszym celem jest organizowanie tych bardzo bogatych w zajęcia warsztatów dla najzdolniejszych młodych artystów, w których warto inwestować, a nie tylko działalność komercyjna, czyli żeby te warsztaty były bardzo drogie, a tym samym niedostępne dla części młodych ludzi.

        W gronie wykładowców była także dr Ewa Wolak – kontralt o niezwykłej, ciemnej barwie, bardzo dużej skali, a także biegłości.

Kąśna Ewa Wolak         Bardzo się cieszę, że spotykamy się w tym roku Kąśnej Dolnej i jest to już druga edycja, w czasie której pracuje Pani z młodymi śpiewakami ze szczególnym uwzględnieniem głosów mezzosopranowych. Pewnie było dużo pracy.

         To piękny czas, bardzo intensywny, czas, na który czekam cały rok, można powiedzieć. Po raz drugi jestem na tym kursie zorganizowanym przez moich przyjaciół, artystów, z którymi spotykałam się przez lata na scenach przede wszystkim polskich, z którymi poruszaliśmy również tematy młodzieży wokalnej, adeptów sztuki.
Kurs powstał, kończy się już jego druga edycja. Gromadzimy wspaniałą młodą część artystów, którzy dopiero rozkładają skrzydła do lotu, mają ku temu wielkie predyspozycje i cudowne talenty.
Szczególnie cieszy mnie moja grupa – grupa mezzosopranów.
         Przez wiele lat czekaliśmy na głosy, które się pojawią. Ciągle były pytania: a gdzie te mezzosoprany? Sopranów jest tak wiele, innych głosów też, a mezzosopranów brak.
Proszę Państwa, ogłaszam, że mamy wspaniałe, cudowne, młode głosy, piękne, ciemne i myślę, że z ogromną przyszłością.
Wszyscy bardzo intensywnie pracowali, to jest trudny czas, ale widzę, że wszyscy są radośni z efektów. Pracowali nad techniką, nad wyrazem, nad pieśniami, nad ariami. Repertuar był bardzo szeroki, co bardzo cieszy i daje powody do ogromnej satysfakcji.

         Pracowała Pani tylko z mezzosopranami, czy każdy mógł do Pani przyjść na zajęcia?

         Wszystko tu jest cudownie zorganizowane. Każdy pedagog śpiewu ma z reguły grupę swojego głosu, natomiast wspaniałą rzeczą jest to, że każdy z uczestników przez ten cały tydzień niejako przechodzi przez wszystkich profesorów prowadzących kurs i ma możliwość czynnego spotkania, i przedstawienia swojej arii lub pieśni każdemu z profesorów.
Uważam, że to jest bardzo wzbogacające dla nich i bardzo dobre doświadczenie.

         Dla Pani to też była pewna odskocznia, bo jak skończyły się pandemiczne ograniczenia, to wszyscy byli bardzo zapracowani. Było bardzo dużo koncertów, które zostały przełożone na późniejsze terminy i ostatnio wszyscy starali się nadrobić to, co się nie mogło wcześniej odbyć. Tutaj praca przebiegała zupełnie inaczej.

         To prawda, tych koncertów jest bardzo dużo. Wszyscy chcieliśmy zaśpiewać jeszcze więcej, niż było to przed pandemią. Nareszcie i cieszymy się bardzo.
Praca tutaj, to jest dla mnie również chleb powszedni, ponieważ pracuję na dwóch uczelniach – w Krakowie i Berlinie, stąd mam spojrzenie na tę młodzież z dwóch stron. Wszędzie nie brakuje utalentowanej młodzież. Nie mamy co chylić czoła przed Zachodem, bo mamy cudowne własne talenty, ale trzeba pracować bardzo intensywnie. Żeby jeszcze możliwości było więcej, byłoby jeszcze lepiej.
Ten tydzień w Kąśnej Dolnej to dla mnie jest radość ze spotkania z młodymi ludźmi, a także kontynuacja mojej pracy na co dzień.

         Może teraz znajdzie się czas przynajmniej na krótki odpoczynek.

         Mam nadzieję na ten krótki odpoczynek w gronie rodziny i przyjaciół, bo trzeba naładować baterie na następną pracę, która się od października bardzo intensywnie rozpocznie, ale przez cały czas gdzieś w tle towarzyszy mi śpiew, bo trudno się zupełnie od tego oderwać, ale jednak chcemy odprężyć się i odpocząć.

         Był taki czas, kiedy trudno było Panią usłyszeć w Polsce, teraz chyba jest troszeczkę łatwiej.

         Może to wynikało z tego, że wcześniej były inne czasy. Ja bardzo szybko po studiach uciekłam na dalsze kształcenie w Hochschulefür Musik w Karlsruhe i jak już tam stopę swoja postawiłam, to bardzo intensywne kontakty się pojawiły na terenie całych Niemiec z orkiestrami, z teatrami muzycznymi i trudno się było oderwać, bo kalendarz ciągle był zapełniony, ale bardzo często czułam się jak w domu w Filharmonii Narodowej w Warszawie pod batutą maestro Antoniego Wita, czy w NOSPR w Katowicach, albo we Wrocławiu. Zawsze czułam więź i ochotę, aby występować na polskich scenach, ale nie zawsze miałam czas.

          Czy Pani miejsce na ziemi, do którego Pani wraca, znajduje się w Polsce?

          Ja myślę, że to zawsze będzie Polska. Jestem bardzo mocno związana z krajem, gdzie są moje korzenie. Mam też cudowny dom niedaleko Krakowa. To jest moje miejsce na ziemi, ale tych malutkich miejsc, filii domu rodzinnego jest jeszcze kilka na świecie – chociażby Berlin, chociażby Karlsruhe, w którym zakotwiczyłam się kiedyś na dłuższy czas i z ogromnym sentymentem wracamy z rodziną w tamte strony, bo mamy tam dużo przyjaciół i dużo wspomnień.

          Chcę jeszcze powrócić na zakończenie naszej krótkiej rozmowy do Kąśnej Dolnej, gdzie rozmawiamy. Myślę, że warunki do pracy wszyscy mieli dobre.

          Miejsce jest urokliwe, inspirujące, cudowne… Można się wyciszyć, znaleźć ten wewnętrzny głos artystyczny, jest bardzo dobre powietrze, świetny klimat, zieleń… Zapraszamy uczestników na przyszły rok i zapraszamy państwa również na nasze koncerty, w których pokazujemy efekty naszej tygodniowej ciężkiej pracy. Już niedługo z wielką przyjemnością słuchać będę razem z państwem młodych artystów.

                             Pedagodzy prowadzący klasy śpiewu: na pierwszym planie dr hab. Iwona Hossa, wyżej od lewej: dr. Ewa Wolak, prof. dr hab. Marek Rzepka, prof. dr hab. Adam Zdunikowski

Kąśna Pedagodzy śpiewu

         Pianista jest nieodzownym towarzyszem śpiewaków, dlatego zarówno w ubiegłym, jak i w tym roku w klasach pracowali pianiści: Joanna Steczek, Alicja Tarczykowska, Robert Marat i Radosław Zaworski.
O chwilę rozmowy poprosiłam panią Alicję Tarczykowską.

          Czy to prawda, że praca ze śpiewakami wymaga od pianistów szczególnych predyspozycji?

          Na pewno jest to wymagająca, specyficzna praca, ale bez względu na to, czy towarzyszę śpiewakowi, czy skrzypkowi, to zawsze wymaga to ode mnie uważnego słuchania i wspierania solisty. Dla mnie jest to podobna praca, chociaż w przypadku śpiewaka muszę szczególną uwagę zwracać również na oddechy. Za każdym razem staram się zachować czujność, elastyczność i reagować na bieżąco na to, co proponuje śpiewak.

          Taki rodzaj kameralistyki trzeba po prostu polubić.

          Na pewno, mnie zresztą bardzo fascynuje śpiew. Dlatego słucham pilnie wszystkich uwag, które mam okazję słyszeć podczas takich kursów i staram się je sobie przyswajać, ponieważ interesują mnie nie tylko czysto muzyczne sprawy, ale również wokalne. Każdy pedagog nieco inaczej tłumaczy dane zagadnienie. Chodzi o ten sam efekt, ale każdy używa troszeczkę innych sformułowań i mnie to bardzo interesuje. Staram się zapamiętywać te uwagi.

          Podczas ostatniego tygodnia w Kąśnej Dolnej siedziała Pani przy fortepianie od rana do wieczora.

          Z przerwą na obiad. Były zajęcia pełnowymiarowe, podczas których była bardzo szczegółowa praca nad utworem i były też dziesięciominutowe prezentacje pozostałych uczestników, którzy nie byli w klasie danego pedagoga. Moim zdaniem jest to fantastyczny pomysł, ponieważ młodzi śpiewacy będą musieli również występować na przesłuchaniach i tutaj maja okazję zetknąć się z taką formą, a jednocześnie uzyskać jakieś wskazówki. Byłam pełna podziwu podczas zajęć z prof. Markiem Rzepką, który potrafił w tak krótkim czasie każdemu uczestnikowi powiedzieć, nad czym jego zdaniem powinien pracować, co powinien jeszcze poprawić. Zawsze najpierw uważnie słuchał prezentacji, a później zawsze przekazał jakieś rady.

          Pani Ewa Wolak powiedziała przed chwilą, że to jest bardzo dobre i inspirujące miejsce.

           To prawda. Ponadto panująca tu atmosfera sprzyja pracy twórczej. Ważne było także to, ze młodzi śpiewacy nie tylko mogli brać czynny udział w lekcjach, ale też słuchać swoich kolegów. To z pewnością też było dla nich bardzo pomocne. Przede wszystkim wszystko było tu doskonale zorganizowane. Przygotowany był bardzo szczegółowy harmonogram. Każdy wiedział, o której godzinie ma swoje aktywne zajęcia, kiedy może uczestniczyć w zajęciach jako bierny słuchacz.
           Harmonogram był naprawdę perfekcyjny i powiem szczerze, że rzadko spotyka się tak dobrą organizację. Chcę jeszcze zwrócić uwagę, że wszyscy pianiści dostali dużo wcześniej spis repertuaru, a tutaj również komplet materiałów. Mogliśmy się wcześniej przygotować, tak, żeby nie tracić czasu na szukanie nut.
           Młodzież także była bardzo dobrze przygotowana. Poziom uczestników był bardzo wysoki, bo wszyscy byli kwalifikowani na podstawie nadesłanych nagrań i zostali wybrani najlepsi. Także wszyscy się starali, aby ta praca była jak najbardziej efektywna.

           Za rok przyjedzie Pani do Kąśnej Dolnej?

           Oczywiście, jeśli tylko otrzymam zaproszenie. Dzisiaj jeszcze przed nami koncert, podczas którego wszyscy posłuchamy efektów naszej pracy.

                                                    Pianiści Letniej Akademii Doskonałości - od lewej: Radosław Zaworski, Alicja Tarczykowska, Joanna Steczek, Robert Marat

Kąśna Akompaniatorzy na spacerze

       Trudno było namówić na dłuższe rozmowy uczestników Letniej Akademii Doskonałości zarówno przed koncertem, bo przygotowywali się do występu, jak i po koncercie, bo jeszcze chcieli porozmawiać z pedagogami, a także z innymi uczestnikami oraz jak najwięcej utrwalić na zdjęciach, ale udało mi się zarejestrować trzy wypowiedzi.

        Agnieszkę Gralę pytałam, czego w ciągu tygodnia można się było nauczyć na tych warsztatach.

        Wszyscy jesteśmy na jakimś etapie swojej drogi i podczas tygodniowego kursu jest bardzo mało czasu, ale szlifujemy pewne elementy techniczne, interpretacyjne, uczymy się, jak zachować się na scenie, oraz podstaw charakteryzacji, bo nie zawsze jest czas i nie zawsze są możliwości, żeby profesjonalista mógł to zrobić. Musimy być w pewien sposób niezależni, a bardzo rzadko na uczelniach są zajęcia z dziedziny charakteryzacji. Poza doskonaleniem pewnych rzeczy, które już wiemy, nabywamy nowych umiejętności.
Dwór Ignacego Jana Paderewskiego w Kąśnej Dolnej i jego otoczenie jest bardzo dobrym miejscem na takie kursy. Odbywają się one daleko od miejskich aglomeracji i siłą rzeczy przez cały czas jesteśmy w tym trybie pracy, co jest bardzo motywujące.

         Z podobnym pytaniem zwróciłam się do dwóch tenorów - Filipa Bańkowskiego i Bartosza Nowaka.

         Filip: To, czego można się nauczyć, zależne jest od tego, z czym przychodzimy. Każdy z nas uczy się czegoś innego, pracujemy nad innymi zagadnieniami i każdy z nas ma inny głos. Część przyjeżdża tu, żeby coś poprawić. Ja nauczyłem się kontroli nad swoim głosem i tego, że nie muszę wszystkiego pilnować, bo technika zrobi to sama za mnie i za to jestem bardzo wdzięczny profesorowi Adamowi Zdunikowskiemu.

         Bartosz: można też nauczyć się systematycznej pracy, która powoduje u nas możliwość wyrobienia sobie dobrych nawyków. Ważne jest, że kurs odbywa się w cudownej atmosferze. W tym roku zdarzyła nam się wspaniała grupa, gdzie przez ten tydzień mogliśmy się ze sobą zżyć, bardzo się polubiliśmy i chcemy śledzić swój rozwój wzajemnie. Jesteśmy bardzo zadowoleni i chwalimy wspaniałą organizację Letniej Akademii Doskonałości.

                              Pianistka Joanna Steczek i Filip Bańkowski - tenor po wykonaniu arii "Comfort ye... Every valley" z oratorium "Mesjasz" G. F. Haëndla

Kąśna Haendel

       Pragnę jeszcze dodać, że w kończącym tegoroczną Letnią Akademię Doskonałości koncercie uczestnicy zaprezentowali się w bardzo zróżnicowanym, często trudnym repertuarze. Z pewnością należy podkreślić, że rosną nam nowe, ciekawe głosy, zarówno w grupie mezzosopranów, tenorów, sopranów, jak i barytonów.
       Koncert prowadził dyrektor Centrum Paderewskiego - Pan Łukasz Gaj, współorganizator kursów. Jak powiedział prof. Adam Zdunikowski, koncertu będzie można posłuchać i oglądnąć go na kanale YouTube Stowarzyszenia im. Bogdana Paprockiego oraz Centrum Paderewskiego w Kąśnej Dolnej.
Cieszy fakt, że ta wspaniała inicjatywa Stowarzyszenia im. Bogdana Paprockiego będzie kontynuowana, a trzecia edycja odbędzie się latem 2023 roku.

Zofia Stopińska

                                      Bartosz Nowak - tenor z towarzyszeniem pianistki Joanny Steczek śpiewa arię Stefana "Cisza dokoła" z III aktu opery "Straszny dwór" Stanisława Moniuszki

Kąśna Bartosz Nowak Joanna Steczek

 Wszystkie zdjęcia z materiałów prasowych organizatorów Letniej Akademii Doskonałości im. Bogdana Paprockiego

Niezapomniany koncert w leżajskiej bazylice

        Bardzo gorąco zostali przyjęci wykonawcy koncertu, który odbył się 25 lipca w ramach XXXI Międzynarodowego Festiwalu Muzyki Organowej i Kameralnej Leżajsk 2022.
      Wieczór rozpoczął recital organowy Jaroslava Tumy, wybitnego czeskiego organisty, absolwenta Akademii Muzycznej w Pradze w klasie organów prof. Milana Šlechty oraz klawesynu Zuzany Růžičkovej. Artysta jest laureatem pierwszych nagród w międzynarodowych konkursach organowych (Linz, Praga Lipsk) oraz międzynarodowych konkursach improwizacji organowej (Haarlem, Norymberga). Jaroslav Tuma prowadzi ożywioną działalność koncertową i pedagogiczną w macierzystej uczelni, a także jest zapraszany do jury międzynarodowych konkursów organowych i klawesynowych. W bogatym repertuarze koncertowym Artysty są m. in. wszystkie dzieła organowe Johanna Sebastiana Bacha.
      Jaroslav Tuma wspaniale wykonał na organach nawy głównej leżajskiej bazyliki własną kompozycję z 1956 roku zatytułowaną „Czeska lutnia”. Utwór jest suitą na tematy Adama Václava Michny z Otradovic – czeskiego organisty i kompozytora okresu baroku, który większość życia spędził w swym rodzinnym Jindřichowym Hradcu, gdzie ukończył gimnazjum jezuickie i pracował jako organista.
Nie mogło w tym recitalu zabraknąć mistrzowskich wykonań dzieł Johanna Sebastiana Bacha - wysłuchaliśmy najpierw Partity „Sei gegrüsset, Jesu gütig” (Zawitaj mi, Jezu dobrotliwy), a później Fantazji i fugi g-moll BWV 542.
Długie i gorące oklaski były najlepszym dowodem, że publiczność była zachwycona.

                                                                                    Jadwiga Skwierz-Sakakibara - sopran, Mariusz Drzewicki - fortepian, fot. Ryszard Węglarz

Mariusz Drzewicki i Jadwiga Skwierz fot. Ryszard Węglarz 800

       Bardzo różnorodny i bogaty program zaprezentowali w kameralnej części koncertu artyści, którzy w Szkole Muzycznej w Leżajsku rozpoczynali swą muzyczną drogę: sopranistka Jadwiga Skwierz-Sakakibara i Mariusz Drzewicki.
        Jadwiga Skwierz-Sakakibara kontynuowała naukę w Szkole Muzycznej II stopnia w Rzeszowie w klasie śpiewu, a później ukończyła Wydział Wokalno-Aktorski w Akademii Muzycznej w Katowicach. Jeszcze w czasie studiów koncertowała w Polsce i za granicą. Artystka od lat mieszka, występuje i prowadzi działalność pedagogiczną w Japonii. Jest wspaniałą ambasadorką polskiej kultury muzycznej w dalekiej Japonii. Swój talent artystyczny i zamiłowanie do śpiewu wykorzystuje także prowadząc działalność charytatywną.
        Jadwiga Skwierz-Sakakibara rozpoczęła swój występ w bazylice leżajskiej arią „Lascia ch'io pianga” z opery „Rinaldo” – Georga Friedricha Haendla, później zabrzmiały kolejno: aria z oratorium Feliksa Mendelssohna, dwie pieśni japońskie oraz aria „Un bel di vedremo” – „Tam na wschodniej stronie” z opery „Madame Butterfly” Giacomo Pucciniego.
Po nastrojowym Nokturnie cis moll op. posth. Fryderyka Chopina we wspaniałej kreacji Mariusza Drzewickiego – Jadwiga Skwierz-Sakakibara skupiła się na repertuarze polskim i wykonała dwie pieśni: „Smutna rzeka” - Fryderyka Chopina i „Zasmuconej” Mieczysława Karłowicza oraz arię Halki z IV aktu opery „Halka” Stanisława Moniuszki.
To był ostatni z zaplanowanych w programie utworów w wykonaniu Jadwigi Skwierz-Sakakibary z towarzyszeniem pianisty Mariusza Drzewickiego. Chcę podkreślić, że wszystkie utwory w wykonaniu Artystki spotkały się z bardzo gorącym przyjęciem i były gorąco oklaskiwane.

                                                                                                                Mariusz Drzewicki - fortepian, fot. Ryszard Węglarz

Mariusz Drzewicki fortepian fot. Ryszard Węglarz 800
       Na zakończenie Mariusz Drzewicki oczarował publiczność przepięknym wykonaniem Andante spianato i Poloneza Es-dur op. 22 Fryderyka Chopina.
To nie były jednak ostatnie dźwięki tego wieczoru.
       Pani Jadwiga Skwierz-Sakakibara w krótkim wystąpieniu powiedziała, że właśnie mija 20 lat jej działalności artystycznej w Japonii i podziękowała wszystkim, którzy ją wspierali i nadal wspierają.
Podziękowała też publiczności za wspaniałe przyjęcie, a na bis bardzo wymownie zabrzmiała pieśń „Pamiętam ciche, jasne, złote dnie” Mieczysława Karłowicza.
Leżajska publiczność z pewnością bardzo długo będzie ten wieczór pamiętać.

Zofia Stopińska

Mistrzowski recital Szymona Nehringa

22. lipca salę Samorządowego Centrum Kultury w Mielcu wypełnili melomani. Za sprawą Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, Narodowego Instytutu Muzyki i Tańca, Polskiego Impresariatu Muzycznego oraz Samorządowego Centrum Kultury w Mielcu został zorganizowany koncert z cyklu “Z klasyką przez Polskę”. Solistą tego wydarzenia był zwycięzca XV Międzynarodowego Mistrzowskiego Konkursu im. Artura Rubinsteina w Tel-Avivie, finalista XVII Międzynarodowego Konkursu Pianistycznego im. Fryderyka Chopina – pan Szymon Nehring – znakomity pianista, uwielbiany i bardzo ceniony na całym świecie.

W programie usłyszeliśmy:
- 4 Mazurki op. 50 – Karola Szymanowskiego
- Kompozycję z początku XX w, napisaną przez pradziadka pana Szymona: Hermana Nehringa – Trois Preludes op.10
- Claude Debussy’ego - 6 Preludiów z zeszytu I:
• Tancerki delfickie
• Żagle
• Wiatr na równinie
• Dźwięki i wonie roztaczane w aurze wieczoru
• Wzgórza Anacapri
• Kroki na śniegu
- Koncert zakończył utwór Fryderyka Chopina – Polonez – Fantazja As-dur op. 61

W tak skomponowanym repertuarze pianista ukazał niezwykle przemyślaną interpretację, wspaniale dobrane środki wyrazu oraz doskonałą technikę gry. Pan Szymon Nehring “zaczarował” publiczność niezwykle barwną grą oraz przepięknym dźwiękiem. Publiczność nagrodziła artystę gromkimi brawami.
Szymon Nehring wykonał brawurowo na bis : F. Mendelsohna – F. Liszta –V. Horowitza – Marsz weselny. W utworze tym ukazał nieskazitelną technikę gry. Publiczność nagrodziła pana Szymona Nehringa owacjami na stojąco.
Koncert ten był prawdziwą ucztą duchową oraz przepięknym zakończeniem piątkowego wieczoru.

Anna Stopińska

                                                Szymon Nehring na scenie Domu Kultury SCK w Mielcu, fot. Samorządowe Centrum Kultury w Mielcu

Mielec Szymon Nehring 1

Inauguracja II turnusu Międzynarodowych Kursów Muzycznych w Łańcucie.

15 lipca 2022r, wspaniała, pełna muzycznych tradycji sala balowa Muzeum Zamku w Łańcucie. Koncert inaugurujący II turnus 48 Międzynarodowych Kursów Muzycznych im. Zenona Brzewskiego.

Przed koncertem Pan Krzysztof Szczepaniak - Przewodniczący Komitetu Organizacyjnego Kursów w serdecznych słowach powitał pedagogów, dzieci, młodzież i studentów , którzy będą uczestniczyć w kursowych zajęciach, ich rodziców i opiekunów, jak również przedstawicieli Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz przybyłego na uroczystość Burmistrza Łańcuta.

Później rozpoczął się recital jednego z najznakomitszych polskich skrzypków, owianego miedzynarodową sławą, wspaniałego wirtuoza, solisty i kameralisty, który jako siedemnastolatek otrzymał wyróżnienie na Międzynarodowym Konkursie Skrzypcowym im. Niccolo Paganiniego w Genewie. Pan Konstanty Andrzej Kulka jest laureatem I miejsca Międzynarodowego Konkursu Radiowego ARD w Monachium. Uhonorowany został licznymi nagrodami państwowymi i muzycznymi w tym "Grand Prix du Disque" za nagrania płytowe z kompozycjami Szymanowskiego dla wytwórni EMI, czterema Fryderykami, w tym Złotym Fryderykiem za całokształt osiągnięć muzycznych i wkład w rozwój polskiej muzyki.
Był jurorem wielu prestiżowych konkursów skrzypcowych. Jest wspaniałym pedagogiem, długoletnim profesorem Uniwersytetu Muzycznego im. Fryderyka Chopina w Warszawie.
W 2017 r uhonorowany został tytułem doktora honoris causa Akademii Muzycznej w Gdańsku. Jak sam mistrz przyznał, na estradzie sali balowej łańcuckiego Zamku po raz pierwszy wystąpił w 1974 roku w ramach Festiwalu Muzycznego w Łańcucie.

Dziś, w wykonaniu Mistrza, wysłuchaliśmy kolejno:
- Poloneza D - dur op.9 nr 3 Karola Lipińskiego,
- Sonaty skrzypcowej a - moll op.13 Ignacego Jana Paderewskiego ;
cz. I Allegro con fantasta,
cz.II Intermezzo, Andantino,
cz.III Finale. Allegro moto quasi presto,
- Fantazji na tematy z opery "Krakowiacy i Górale" J. Stefaniego op.33 Karola Lipińskiego.
Na zakończenie Artysta zachwycił wszystkich niezwykle trudnym, efektownym bisem.
Mistrzowi przy fortepianie towarzyszył Pan Grzegorz Skrobiński.
Szczelnie wypełnijąca salę publiczność zgotowała Mistrzowi długotrwałą owację.
Po koncercie pani prof. Krystyna Makowska - Ławrynowicz, dyrektor artystyczny i naukowy Kursów przedstawiła uczestnikom kadrę dydaktyczną.
To kolejny wspaniały, niezapomniany dla słuchaczy, wieczór tegorocznych łańcuckich Kursów.

Tadeusz Stopiński

Subskrybuj to źródło RSS