Zofia Stopińska

Zofia Stopińska

email Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Koncert Karnawałowy Przemyskiego Big Bandu pod dyrekcją Antoniego Gurana - 24.stycznia 2026

Koncert Karnawałowy Przemyskiego Big Bandu pod dyrekcją Antoniego Gurana - 24 stycznia 2026 r.

Koncert Karnawałowy Przemyskiego Big Bandu pod dyrekcją Antoniego Gurana, który odbył się w sali widowiskowej Zamku Kazimierzowskiego w Przemyślu, był prawdziwą muzyczną ucztą i pięknym świętem karnawału. Historyczne wnętrza Zamku wypełniły się dźwiękami pełnymi energii, radości i elegancji, tworząc wyjątkową atmosferę sprzyjającą wspólnemu przeżywaniu muzycznych emocji.

Tego wieczoru publiczność miała okazję zanurzyć się w barwnym świecie karnawałowych rytmów – od znanych tematów muzyki filmowej, przez melodyjne i pełne ekspresji utwory musicalowe, aż po lekką i porywającą muzykę rozrywkową. Przemyski Big Band, prowadzony z pasją i ogromnym wyczuciem przez Antoniego Gurana, zaprezentował się w znakomitej formie, zachwycając precyzją, brzmieniem oraz doskonałym porozumieniem między muzykami.

Niezwykle ważnym elementem koncertu były występy solistów, którzy nadali wieczorowi wyjątkowy charakter. Paulina Muzyczka, Jakub Prachowski oraz Marysia Feduniewicz-Przeradowska oczarowali publiczność swoimi interpretacjami, sceniczną swobodą i emocjonalnym przekazem. Ich głosy doskonale współgrały z bigbandowym brzmieniem, tworząc spójną i niezwykle atrakcyjną całość. Wydarzenie muzyczne prowadził - łącząc profesjonalizm z humorem - Mieczysław Nyczek.

Jak przystało na koncert karnawałowy, Przemyskie Centrum Kultury i Nauki ZAMEK przygotowało niespodziankę w postaci gorących napojów (kawa, herbata), które jeszcze przed koncertem serwowała przedstawicielka przemyskiej kawiarni i sklepu „Złoty Dereń”. Rozdawane były również przygotowane specjalnie na tę okazję karnawałowe maseczki od środka opatrzone kolejnymi numerami. Było to istotne ponieważ podczas koncertu, posiadacz numeru 13 - w tym wypadku „szczęśliwa trzynastka” – otrzymał koszyk z pomarańczami. Wręczony został również drugi upominek – zaproszenie na spektakl Teatru KTO pt. „BAL”, który odbędzie się 15 lutego br.

Podsumowując, koncert dostarczył przemyskiej – i nie tylko – widowni wielu niezapomnianych wrażeń. Był to wieczór pełen uśmiechu, pozytywnej energii i muzycznej magii. Karnawałowy koncert Przemyskiego Big Bandu na Zamku Kazimierzowskim bez wątpienia zapisał się jako jedno z tych wydarzeń, do których chętnie będzie się wracać we wspomnieniach.

Entuzjazm i uznanie widowni dla tego, co się wydarzyło tego wieczoru na zamkowej scenie wpłynęły na to, że Dyrektor PCKiN ZAMEK Renata Nowakowska - w porozumieniu z szefem Przemyskiego Big Bandu Antonim Guranem – ogłosiła, że kolejny taki koncert odbędzie się już wkrótce, w kwietniu br.

Tekst i fotografie Tomasz Beliński
Przemyskie Centrum Kultury i Nauki ZAMEK

O marzeniach, pasjach, muzyce i przyjaźni

       W cyklu rozmów z artystami muzykami pochodzącymi z Podkarpacia zapraszam Państwa na spotkanie z dr hab., prof. UR Mirosławem Dymonem.
       To wszechstronnie wykształcony artysta, którego znam i podziwiam od wielu lat. Miał wiele zawodowych planów: najpierw zamierzał studiować medycynę, ale zmienił zdanie i kontynuował naukę gry na akordeonie w akademii muzycznej. Później rozwijał swoje zainteresowania z zakresu psychologii, muzykoterapii, teorii muzyki i pedagogiki.                                   Dotychczasowy dorobek naukowo-badawczy obejmuje szereg publikacji naukowych, w tym ponad 80 artykułów, z czego 26 opublikowano za granicą, oraz dwie monografie. W 1986 roku pan Mirosław Dymon rozpoczął pracę w Katedrze Wychowania Muzycznego Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Rzeszowie (obecnie Wydział Muzyki Uniwersytetu Rzeszowskiego) jako asystent, a później był adiunktem, dziekanem, dyrektorem Instytutu Muzyki.
      Bardzo się cieszę, że mogłam porozmawiać z prof. Mirosław Dymon o jego pasjach i wyborach. To bardzo ciekawa historia.

Od lat związany jest Pan z Rzeszowem, a trwa to od rozpoczęcia nauki w Szkole Muzycznej II stopnia przy ulicy Chopina w Rzeszowie.

        Tak, od tego czasu jestem związany z Rzeszowem, bo wówczas zdecydowałem się kontynuować naukę gry na akordeonie u wspaniałego pedagoga doc. Krzysztofa Milczanowskiego, któremu zawdzięczam fakt, że zostałem muzykiem. Równolegle uczyłem się w wymagającym bardzo I Liceum Ogólnokształcącym w Rzeszowie. Początkowo myślałem, że zostanę tak jak tato lekarzem. Zagłębiając się coraz bardziej w muzykę dzięki wspaniałym nauczycielom takim profesorom jak: Krzysztof Milczanowski, Urszula Biskupska, Izabela Pajdakowa, Małgorzata Gajewska, którzy wycisnęli na mnie ogromne piętno i sprawili, że chodziłem do szkoły muzycznej z wielką radością. Miałem ponadprzeciętne zdolności i nauka nie sprawiała mi trudności. Do południa spędzałem czas na lekcjach w liceum w klasie o profilu biologiczno-chemicznym, a po południu w szkole muzycznej oraz na ćwiczeniu. W tej samej klasie w liceum uczyła się moja żona.
       Pod koniec nauki w liceum trzeba było zdecydować co dalej. Wybrałem studia muzyczne. Nauka w szkole muzycznej II stopnia trwała 5 lat, po maturze pozostał mi rok do ukończenia nauki. Dlatego postanowiłem przed studiami ukończyć szkołę muzyczną i w tym czasie coraz bardziej zaczęła mnie interesować muzyka.

Kontynuował Pan studia w klasie akordeonu doc. Krzysztofa Milczanowskiego na Wydziale Instrumentalnym Akademii Muzycznej w Krakowie, ale wkrótce po ich ukończeniu rozpoczął Pan kolejne studia na Wydziale Filozoficzno – Historycznym Uniwersytetu Jagiellońskiego.

       Zawsze marzyłem o mariażu: muzyki, sztuki i nauki. Przez całe dorosłe życie działałem dwukierunkowo: z bardzo dobrym wynikiem ukończyłem studia w Akademii Muzycznej w Krakowie, doktorat w UJ w zakresie psychologii muzyki, wyróżniony przez komisję doktorską możliwością zewnętrznej publikacji, później celująco ukończyłem Studia Podyplomowe w zakresie muzykoterapii w Akademii Muzycznej im. Karola Lipińskiego we Wrocławiu. W 2011 roku uzyskałem stopień doktora habilitowanego w zakresie teorii muzyki i pedagogiki na Wydziale Pedagogicznym Uniwersytetu Ostravskiego. W tym czasie w Polsce trudno było znaleźć interdyscyplinarną dziedzinę łączącą sferę nauki i sztuki, i stąd wybór Ostravy.

Dymon Mirosław Dymon z akordeonem 800Mirosław Dymon - akordeon, fot. z albumu Artysty

Warto wspomnieć, że w klasie akordeonu prof. Krzysztofa Milczanowskiego w Szkole Muzycznej II stopnia w Rzeszowie, a później podczas studiów w Krakowie studiowali bardzo zdolni młodzi akordeoniści z Podkarpacia.

       W tym samym czasie grę na akordeonie zgłębiali: wirtuoz akordeonu Paweł Paluch, Leszek Teper, Jurek Kołodziej, Bogusław Sękowski, wszyscy ze Szkoły Muzycznej II stopnia przy ulicy Chopina w Rzeszowie. Byliśmy bardzo zaprzyjaźnieni i trzymaliśmy się razem.
Wymiarem tej naszej przyjaźni był działający w latach 1983 – 1987 kwintet akordeonowy „Sonores V”. Jako student zostałem zaproszony do tego zespołu. Szefem był doc. Krzysztof Milczanowski. Podczas czterech lat działalności daliśmy ponad 100 koncertów , w większości na terenie obecnych województw: podkarpackiego, małopolskiego i lubelskiego. Graliśmy oryginalne kompozycje na akordeon, transkrypcje i opracowania popularnych utworów z różnych epok.
       Wielką popularnością cieszył się w tym czasie Kwintet Warszawski, który założył i przez wiele lat prowadził prof. Lech Puchnowski, akordeonista i pedagoga zwany „twórcą polskiej akordeonistyki”.
Pamiętam koncert tego zespołu w Rzeszowie kiedy z „otwartymi buziami” słuchaliśmy fantastycznego koncertu. To także wpłynęło na moją decyzję kontynuowania studiów w zakresie gry na akordeonie.

Pamiętam czasy jak uczyliście się w szkole II stopnia, braliście udział w różnych konkursach i konkurowaliście ze sobą, ale także wspieraliście się, trzymaliście kciuki za kolegów.

      Oczywiście, że była rywalizacja, ale w dobrym sensie tego słowa. Dostęp do wydawnictw nutowych, a szczególnie nowych kompozycji był bardzo ograniczony. Podczas każdego konkursu wymienialiśmy różnego rodzaju doświadczenia i przede wszystkim nuty. Zawsze wracaliśmy z nowymi utworami lub opracowaniami i powoli nasz repertuar stawał się coraz bogatszy. Zawsze także wiele się uczyliśmy i mieliśmy ambicje, aby dorównać najlepszym akordeonistom.
       Każdy wyjazd na konkurs wymagał wielu przygotowań i zabiegów. Trzeba było przejść przez różne sita eliminacyjne. Dzisiaj bierze się paszport i jedzie się na konkurs. Wtedy ilość uczestników czy zespołów z danego kraju była ograniczona, a wszystkie sprawy proceduralne były bardzo skomplikowane i trudne. Zawsze jednak najważniejsza była muzyka.
Mnie zawsze najbardziej inspirowała gra w zespole.
       Wspominając w gronie kolegów lata nauki w Rzeszowie, mówiliśmy o rzeszowskiej szkole akordeonowej, która wyróżniała się szczególnie artykulacją. Nasz profesor Krzysztof Milczanowski w pewnym okresie był także pianistą i to była artykulacja pianistyczno-akordeonowa, a wzbogacona wskazówkami prof. Puchowskiego sprawiała, że razem oddychaliśmy, razem rozpoczynaliśmy, rozwijaliśmy i kończyliśmy każdy dźwięk. To były podstawy naszej szkoły.

Długie poszukiwania i interdyscyplinarne studia były Panu bardzo potrzebne.

       Pod kątem naukowym, psychologicznym, interesowało mnie wszystko co dotyczy zdolności muzycznych, pamięci muzycznej, tremy i stąd zainteresowania procesem twórczym. Literatura na ten temat jest bogata głównie dzięki publikacjom Joya Paula Guilforda, amerykańskiego psychologa i pedagoga, a w Polsce Prof. dr hab. Edwarda Nęcki (promotora moje pracy doktorskiej) oraz prof. dr hab. Marii Manturzewskiej, z którą współpracowałem już jako młody naukowiec. To generalnie dzięki Nim mój rozwój w dziedzinie psychologii był coraz głębszy i wyznaczył drogę dla moich twórczych poszukiwań, których wspólnym mianownikiem stała się psychologia i muzyka. Ogromnie mnie to zafascynowało, bo jako pedagog wykorzystuję tę wiedzę psychologiczną , która jest bardzo pomocna podczas właściwego kształtowania artystycznej osobowości każdego muzyka. Stąd psychologia twórczości, a później muzykoterapia.
        Susanne Langner twierdzi, że „muzyka to dźwiękowy obszar uczuć człowieka” i to jest prawda, bo niektórzy muzycy bardziej preferują przedstawienie emocji muzyką niż słowem. Ja też często wolę moje stany emocjonalne opowiedzieć za pomocą muzyki. Muzyka jest uniwersalnym międzynarodowym językiem, chociaż bardzo ważny jest również kontekst jej występowania i specyficzne uwarunkowania.
Muzycy potrafią się porozumiewać nawet nie znając dobrze języków, którymi się porozumiewają.

Dymon Kwintet akordeonowy zdjęcie 2 800Podkarpacki Kwintet Akordeonowy "Ambitus V” , fot. z albumu M. Dymona

Jak Pan wspomniał, podczas studiów wielkim powodzeniem cieszył się kwintet akordeonowy „Sonores V”, a 20 lat temu w Instytucie Muzyki z inicjatywy Pana i Pawła Palucha powstał Podkarpacki Kwintet Akordeonowy „Ambitus V”. Panowie są pracownikami naukowo – artystycznymi Wydziału Muzyki Uniwersytetu Rzeszowskiego, a pozostali członkowie zespołu to wasi wychowankowie.

       Miłość do muzyki kameralnej pozostała i pragnęliśmy rozwijać się artystycznie. Pomysł stworzenia kwintetu akordeonowego powstał podczas spotkania z Pawłem Paluchem w restauracji „Prohibicja” w Rynku w Rzeszowie, której właścicielami byli trzej znani artyści.
W miejsce „Sonores V” powstał „Ambitus V”. Zapaliliśmy się do tego projektu i pomyśleliśmy o trzech naszych wychowankach Mariuszu Siuście, Tomku Blicharzu i Michale Stefaniku. Są absolwentami Akademii Muzycznej w Katowicach i Wydziału Edukacji w Uniwersytecie Rzeszowskim.
Przyjęli nasze propozycje z radością i zaczęliśmy wspólnie pracować.
       Z pierwszym koncertem wystąpiliśmy w Letnim Pałacu Lubomirskich przy ul. Dekerta w Rzeszowie zostaliśmy gorąco przyjęci przez publiczność.
Początkowo wzorowaliśmy się na opracowaniach Kwintetu Warszawskiego.

        Kwintet Warszawski nadal działa, ale tworzą go już inni artyści, a „Ambitus V” występuje przez cały czas w tym samym składzie.
Nasz kwintet powstał w 2005 roku i świętujemy 20-lecie. Pierwszy koncert w ramach naszego jubileuszu odbył się w Filharmonii Podkarpackiej. Cieszymy się, że podczas tego wieczoru połączona została (nauka – medycyna) z muzyką i zapoczątkowaliśmy nowy cykl o nazwie AWF – „Akademicy” w Filharmonii. Koncert kwintetu „Ambitus V” stanowił ramy wykładu prof. dr hab. nauk medycznych Artura Mazura, który mówił o związkach medycyny z muzyką. Pierwszą część naszego występu wypełniła muzyka klasyczna, a na zakończenie zabrzmiały tanga Astora Piazzolli i polskich kompozytorów. Mamy plany na następne jubileuszowe koncerty i będziemy je realizować.
         Chcemy, aby wzorem naszego jubileuszu 15-lecia zaprosić naszych wychowanków: prof. Grzegorza Stopę, który działa w środowisku akademickim w Wiedniu, Pawła Sławińskiego, który niedawno obronił doktorat w Akademii Muzycznej w Poznaniu, doktorantkę Wydziału Muzyki UR Weronikę Surę. Myślę, że przyjadą z instrumentami i także wystąpią.
Będzie okazja do szerokiego spojrzenia na to, co udało się osiągnąć w tych 20. latach.
        Skład naszego kwintetu jest ten sam, ale zdarza się, że czasem ktoś z nas z ważnych powodów nie może wystąpić, to zastępują ich młodsi wychowankowie z klas Pawła Palucha i mojej.

W ostatnich dwóch dekadach bardzo wzbogaciła się literatura na akordeon. Najlepszym dowodem jest repertuar, który proponuje „Ambitus V”.

       To prawda i myślę, że nadal będą w naszych koncertach nowości, bo mamy dużo kontaktów z kompozytorami, którzy piszą na akordeon. Jednym z nich jest działający w rzeszowskim środowisku Dominik Lasota. To bardzo zdolny kompozytor młodszego pokolenia i świetny aranżer. Napisał dla nas „Suitę Rzeszowską” i obiecał, że jeszcze coś dla nas skomponuje.
         Dodatkowo gramy jeszcze solistycznie i staramy się pokazać akordeon w innym anturażu , czego dowodem są płyty „Kamizelka” i „Emily”, czy „Muzyka z tysiąca i jednej nocy” oraz „Metamorfozy”. Niedawno byliśmy na tournée dzięki grantowi po zdobyciu I miejsca w projekcie. Koncertowaliśmy w Rumunii, Słowacji i na Węgrzech.
Dzięki takim działaniom Rzeszów jest promowany nie tylko w Polsce, ale również za granicą.

 Dymon koncert. w Filharmonii Kwintet 800Podkarpacki Kwintet Akordeonowy "Ambitus V" podczas koncertu jubileuszowego w Filharmonii Podkarpackiej, fot. z albumu M. Dymona

Zapraszają Was także ośrodki organizujące życie muzyczne na Podkarpaciu. Niedawno byliście w Jarosławiu i Przemyślu.

        Dokładnie, 18.12.2025 odbyła się promocja płyty „Ozura” z inspiracji dr Macieja Kieryła, anastezjologa – muzykoterapeuty, twórcy Mobilnej Rekreacji Muzycznej, która od blisko 30. lat jest wykorzystywana w szpitalach i ośrodkach prowadzących terapię.
Ozura to jest skrót kilku słów, określających takie stany jak: odreagowanie, zrytmizowanie, uwrażliwienie, relaksacja i aktywizacja. Pan dr Maciej Kierył wyobraził sobie, że to wszystko można przedstawić muzycznie. Podchwyciliśmy ten projekt w muzycznym sensie. Działający w rzeszowskim środowisku dr Dominik Lasota skomponował znakomity utwór na niekonwencjonalny skład 9-ciu instrumentów: akordeon, flet, fortepian, gitara, kwartet smyczkowy wibrafon. Odległe dla nas barwy instrumentów brzmią świetnie. Dyrygował prof. Sławek Wróblewski z Uniwersytetu Muzycznego Fryderyka Chopina w Warszawie. Państwo ocenią te brzmienia najlepiej sięgając po płytę. Prawykonanie odbyło się w Przemyskim Centrum Kultury i Nauki ZAMEK. Recenzował płytę dr Maciej Kierył, który był inspiratorem, a po wysłuchaniu utworu mile zaskoczony i uradowany.
Proponował, żeby go odwiedzić i omówić następne projekty.
       Okazuje się, że muzyka może być katalizatorem umożliwiającym pewnego rodzaju pozytywny bilans odpowiadający za równowagę emocjonalną, swoistą homeostazę organizmu.

Jest duże zainteresowanie takimi projektami, a działalność artystyczna i naukowa są naczyniami połączonymi.

        Chciałbym bardzo dbać o to, żeby jak najczęściej spotykać się z publicznością. Wszystko co dotyczy emocji jest bardzo ważne. Zarówno twórcy, wykonawcy oraz publiczność potrzebują naturalnego kontaktu z odbiorcami. Sam bardzo lubię słuchać muzyki na koncertach, na żywo. Oczywiście nagrania na płytach są świetne, ale dla mnie wyjście na koncert jest świętem.
       Myślę, że gdyby ludzie słuchali więcej muzyki to świat byłby lepszy.
Kiedyś Jerzy Waldorf powiedział, że „muzyka łagodzi obyczaje” i tak jest, ale „łagodzi” też emocje.

Fundamentem zespołowego działania są dobra atmosfera i przyjaźń.

       To jest bardzo ważne. Chcę powiedzieć o przyjaźni i współpracy z Pawłem Paluchem, który jest moim najbliższym kolegą. Spotykamy się na różnej niwie i znamy się co najmniej od 30. lat.
        W czasie nauki w Szkole Muzycznej II stopnia w Rzeszowie spotykaliśmy się kilka razy w tygodniu na zajęciach z: kształcenia słuchu, historii muzyki, form muzycznych, harmonii… Pamiętam, że na kształceniu słuchu prowadzonym przez panią Urszulę Biskupską byliśmy wyróżniającymi się uczniami i bardzo nas to zbliżyło do siebie. Pani Biskupska potrafiła motywować dobrych uczniów i dlatego stworzyła dla nas specjalną grupę.            Oprócz Pawła Palucha i mnie w tej grupie byli m.in.: Zbyszek Jakubek, Zdzisek Szymczyk, Jarek Pelc… To nam bardzo pomagało w opracowywaniu i słyszeniu utworów oraz w interpretacji. Aby grać piękne dźwięki, muzyk musi je słyszeć. Dużo nad tym pracowaliśmy, a często nawet robiliśmy sobie różne psikusy. Nigdy nie było nudno.
        Nawet zabawialiśmy się podczas spacerów czy podróży autobusem i słysząc różne dźwięki padały pytania – jaki to dźwięk? Coraz bardziej otwieraliśmy się na świat „słuchowy” i przede wszystkim ciągle kształciliśmy słuch.

W ten sposób nasza rozmowa zatoczyła koło – rozpoczęła się od czasów Szkoły Muzycznej II stopnia i powróciliśmy do tych lat na zakończenie. Pewnie te lata mają ogromny wpływ na wszystkich, którzy zdecydowali się na pracę pedagogiczną i z pewnością starają się aby uczniowie grali pięknym dźwiękiem, słuchali muzyki wykonywanej na żywo…

        Uczestnictwo w koncertach jest bardzo ważne, bo tworzy się wyjątkowa relacja pomiędzy wykonawcami i słuchaczami. Warto ciągle poszerzać zainteresowania muzyczne, bo to wpływa na emocjonalność człowieka, a słuchając dzieł wspaniałych kompozytorów próbujemy tej sfery „dotknąć”.

Z pewnością będziemy się spotykać na koncertach. Dziękuję poświęcony mi czas i rozmowę.

       Ja również bardzo dziękuję.

PODKARPACCY POECI w twórczości muzycznej Alka Berkowicza

PODKARPACCY POECI w twórczości muzycznej Alka Berkowicza

1 lutego 2026 r., niedziela, godz. 16:00
SALA KAMERALNA FILHARMONII PODKARPACKIEJ

ALEK BERKOWICZ – kontrabas, śpiew
KRZYSZTOF MROZIAK – fortepian
GRZEGORZ WZIĄTKA – gitara
ANDRZEJ MOZGAŁA – saksofon sopranowy
NATALIA KMITA – skrzypce
BARTOSZ GERULA – perkusja
ROZALIA BIAŁORUCKA – śpiew
KATARZYNA MOTYKA – śpiew

W programie koncertu m.in. piosenki na stałe goszczące w rozgłośniach radiowych: Kawa na dworcu w Rzeszowie, Oda do oranżady, a także akcenty fredrowskie z ostatniej płyty (Alka Berkowicza) „Fredro, jakiego nie znacie”: Ironia szczęścia, Krokodyla daj mi luby oraz „Rzeszowski blues” – zdobywca I miejsca i nagrody Prezydenta Miasta Rzeszowa w konkursie na nowy utwór o Rzeszowie

Poeci:
Jerzy Fąfara, Zdzisława Górska, Marta Januszewska, Jadwiga Kupiszewska, Ewelina Łopuszańska, Mieczysław Łyp, Andrzej Obuch, Teresa Paryna, Aleksandra Piguła, Agnieszka Przywara, Kazimierz Trela

Alek Berkowicz – absolwent Akademii Muzycznej w Krakowie, kontrabasista Filharmonii Podkarpackiej w Rzeszowie. Poza uprawianiem muzyki symfonicznej, komponuje i wykonuje muzykę rozrywkową, śpiewając i grając na kontrabasie. Ma na swoim koncie m.in. 3 wydane płyty, 3 teledyski oraz 4 filmy koncertowe, emitowane wielokrotnie w TVP. Występuje solo, w duecie, z zespołem, kwartetem smyczkowym a nawet z towarzyszeniem orkiestry. Dysponuje niezwykle szerokim i zróżnicowanym repertuarem (12 projektów koncertowych). Jedne programy są poważne, inne z uśmiechem, z elementami kabaretu, bluesa, teatru, jazzu… Koncertowe spotkanie z publicznością tworzy swoisty performance, pełen nietuzinkowego humoru, interakcji z widzami, nie pozbawiony jednak refleksji.


Biuro Koncertowe
Filharmonii Podkarpackiej
im. Artura Malawskiego w Rzeszowie
tel. + 48 17 862 85 07
www.filharmonia.rzeszow.pl

Filharmonia Podkarpacka zaprasza - Beethoven, Ravel, Musorgski

Koncert symfoniczny

AB 30 stycznia 2026r., piątek, godz. 19:00
SALA KONCERTOWA FILHARMONII PODKARPACKIEJ

ORKIESTRA SYMFONICZNA FILHARMONII PODKARPACKIEJ
JULIAN GILEWSKI – dyrygent
MARIA KOŻEWNIKOW – sopran

W programie:
L. van Beethoven – Ah, perfido! Op. 65 (scena i aria na sopran i orkiestrę)
M. Ravel – Bolero
M. Musorgski/M. Ravel – Obrazki z wystawy

Dramatyczna scena i aria Ah, perfido! Op. 65 Ludwiga van Beethovena (1770-1827) rozpoczyna się recytatywem, który następnie przechodzi w pełną pasji arię zranionej kobiety, poszukującej zemsty na “niewiernym, krzywoprzysiężnym, barbarzyńskim zdrajcy”. Utwór pełen jest sprzecznych emocji i gwałtownych kontrastów. Powstał w roku 1796, pochodzi więc z wczesnego okresu twórczości Beethovena.
Bolero Maurice’a Ravela (1875-1937) to apoteoza rytmu. Jeden krótki, 18-taktowy temat, nieustannie przewija się wraz ze swoimi wariantami, przechodząc przez różne instrumenty na tle jednostajnego, rytmicznego akompaniamentu, narzuconego na początku utworu przez werbel. Hipnotyzująca monotonia rytmu przenosi słuchacza do gorącej Hiszpanii, skąd pochodzi ten niezwykły taniec. Nieustanne narastanie faktury, dynamiki i harmoniki prowadzi do olśniewającej siłą i blaskiem kulminacji.
W 1874 Modest Musorgski (1839-1881) wziął udział w wystawie akwarel i rysunków swojego niedawno zmarłego przyjaciela, Wiktora Hartmanna. Wrażenia wyniesione z tego wernisażu zainspirowały kompozytora do stworzenia jednego z najciekawszych programowych dzieł instrumentalnych – fortepianowego cyklu Obrazki z wystawy. Podczas koncertu zaprezentowana zostanie wersja zinstrumentalizowana przez Maurice’a Ravela (1875-1937). Opracował on cykl w sposób wyjątkowo twórczy, zachowując przy tym esencję muzyki Musorgskiego.

JULIAN GILEWSKI polski dyrygent, urodzony w Warszawie. W 2025 roku ukończył studia dyrygenckie na Uniwersytecie Muzycznym Fryderyka Chopina w klasie prof. dr hab. Moniki Wolińskiej. W czerwcu 2024 roku zadebiutował na scenie Filharmonii Narodowej, prowadząc Orkiestrę Symfoniczną FN podczas koncertu dyplomowego. W sezonie artystycznym 2024/2025 pełnił funkcję dyrygenta-rezydenta w Filharmonii Lubelskiej w ramach programu Narodowego Instytutu Muzyki i Tańca „Dyrygent–Rezydent”. W 2025 roku został przyjęty do elitarnego programu dyrygenckiego Tanglewood Conducting Seminar (USA), jednego z najważniejszych ośrodków kształcenia młodych dyrygentów na świecie. W jego ramach pracował z wybitnymi artystami i poprowadził koncerty w prestiżowej sali Seiji Ozawa Hall Od sezonu 2023/2024 współpracuje z Teatrem Wielkim–Operą Narodową w Warszawie jako dyrygent-asystent, m.in. przy produkcjach Dracula, Chorus Opera, Romeo i Julia Charles’a Gounoda oraz Prometeusz, pod kierunkiem Maestro Patricka Fournilliera. Asystował również takim dyrygentom jak Andrey Boreyko, Jerzy Maksymiuk i Daniel Raiskin. Laureat I nagrody IV Ogólnopolskiego Konkursu Studentów Dyrygentury im. Adama Kopycińskiego (Wrocław, 2023). Współpracował z wieloma polskimi orkiestrami, w tym z: Orkiestrą Filharmonii Narodowej w Warszawie, NFM Filharmonią Wrocławską, Orkiestrą Polskiego Radia, Polską Orkiestrą Kameralną Sopot, a także z filharmoniami w Lublinie, Kielcach, Katowicach i Rzeszowie. Stypendysta Fundacji im. Jerzego Semkowa (2022), Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego (2023) oraz Rektora Uniwersytetu Muzycznego Fryderyka Chopina.

Filharmonia 30.01.2026 M.Kożewnikow fot. M.ŻaboklickiMaria Kożewnikow - sopran, fot. Mateusz Zaboklicki

MARIA KOŻEWNIKOW
sopran, doktorantka Wydziału Wokalno-Aktorskiego Uniwersytetu Muzycznego Fryderyka Chopina w Warszawie. Ukończyła studia na UMFC na specjalności opera oraz kameralistyka (dyplom z wyróżnieniem). Ze śpiewem związana od 7 roku życia. Doświadczenie sceniczne zdobywała już w trakcie studiów, biorąc udział w projektach organizowanych przez Wydział Wokalno- Aktorski UMFC w Teatrze Wielkim – Operze Narodowej, śpiewając tytułową rolę w operze Suor Angelica Giacomo Puccinego. Śpiewała również pod batutą znanych dyrygentów z orkiestrami takimi jak na przykład Sinfonia Varsovia. Od początku edukacji wielokrotnie doskonaliła technikę wokalną, uczestnicząc w kursach mistrzowskich z pedagogami z Polski i zagranicy w tym z Arturem, Rucińskim, Izabelą Kłosińską, Jakubem Józefem Orlińskim, Iwoną Sobotką, Stefanią Toczyską, Jolantą Żmurko, Ewą Iżykowska, Jackiem Laszczkowskim czy Iriną Bogachevą oraz Mariną Shaguch. Miała przyjemność pracować także z wieloma coachami wokalnymi, kameralistami oraz pianistam takimi jak Michał Biel, Robert Morawski czy Grzegorz Biegas. Śpiewała również w Warszawskiej Operze Kameralnej, Filharmonii Warmińsko-Mazurskiej czy Filharmonii Świętokrzyskiej, a także w Centrum Paderewskiego w Kąśnej Dolnej, Pałacu na Wodzie w Łazienkach Królewskich w Warszawie oraz w Pałacu w Radziejowicach.

Biuro Koncertowe
Filharmonii Podkarpackiej
im. Artura Malawskiego w Rzeszowie
tel. + 48 17 862 85 07
www.filharmonia.rzeszow.pl

KONCERT FORTEPIANOWY W WDK W RZESZOWIE

1 lutego 2026 r., godz. 17.00
sala widowiskowa WDK w Rzeszowie

Wojewódzki Dom Kultury w Rzeszowie i Podkarpacka Fundacja Rozwoju Kultury zapraszają na wieczór z muzyką fortepianową w mistrzowskim wykonaniu. Na scenie zagrają dwie wybitne osobowości świata muzyki: Philippe Giusiano oraz Indrė Eugenija Želvytė

W programie:

Johann Sebastian Bach
Jesu, Joy of Man’s Desiring z kantaty BWV 147
(Indrė Eugenija Želvytė – partia I, Philippe Giusiano – partia II)

Franz Schubert
Fantazja f-moll na fortepian na cztery ręce, D 940
Allegro molto moderato – Largo – Allegro – Con delicatezza
(Indrė Eugenija Želvytė– partia I, Philippe Giusiano – partia II)

Fryderyk Chopin
Ballada nr 2 F-dur, op. 38
4 mazurki, op. 24
– nr 1 g-moll, nr 2 C-dur, nr 3 As-dur, nr 4 b-moll
Polonez b-moll, op. posth. Pożegnanie (Les adieux)
Scherzo nr 2 b-moll, op. 31
(Philippe Giusiano – fortepian)

Artyści:

Indrė Eugenija Želvytė – litewska pianistka i muzykolog, absolwentka Litewskiej Akademii Muzyki i Teatru oraz Konserwatorium im. N.A. Rimskiego-Korsakowa w Sankt Petersburgu. Doktor nauk o muzyce Uniwersytetu Paryskiego Sorbona, koncertująca w Europie i poza nią, ceniona wykładowczyni i ekspertka międzynarodowych konkursów pianistycznych.

WDK Rzeszów 01.02.2026 Giusiano

Philippe Giusiano– wybitny francuski pianista, laureat II nagrody XIII Międzynarodowego Konkursu Pianistycznego im. Fryderyka Chopina w Warszawie, uznawany za jednego z najwybitniejszych interpretatorów twórczości Chopina. Pedagog i juror XVIII Konkursu Chopinowskiego, od lat związany z Międzynarodowym Forum Pianistycznym „Bieszczady bez granic”. 

WDK Rzeszów 01.02.2026 Giusiano Philoppe
Koncert poprowadzi Maksymilian Bylicki

Wydarzenie towarzyszy XXI Międzynarodowemu Forum Pianistycznemu „Bieszczady bez granic” Sanok 2026, dofinansowanemu ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Artyści zasiądą przy nowym fortepianie koncertowym Bechstein, zakupionym przez Wojewódzki Dom Kultury w Rzeszowie dzięki dotacji Urzędu Marszałkowskiego Województwa Podkarpackiego.

Bilety dostępne w kasie WDK (ul. Okrzei 7, tel. 17 853 25 35) oraz online https://bilety.kulturapodkarpacka.pl/#

Serdecznie zapraszamy 

Maestro Bartłomiej Nizioł: Staram się promować muzykę polską

        Jest mi ogromnie miło, że mogę Państwa zaprosić na spotkanie z Bartłomiejem Niziołem, wybitnym polskim skrzypkiem, który wystąpił 23 stycznia 2026 roku w Filharmonii Podkarpackiej. Bartłomiej Nizioł. Artysta urodził się w 1974 roku w Szczecinie. Naukę gry na skrzypcach rozpoczął w wieku pięciu lat. Ukończył z wyróżnieniem Akademię Muzyczną w Poznaniu pod kierunkiem prof. Jadwigi Kaliszewskiej, następnie kontynuował studia pod kierunkiem prof. Pierre’a Amoyala w Conservatoire de Lausanne. Swoje umiejętności gry na skrzypcach rozwijał także na licznych kursach muzycznych pod okiem takich znakomitych profesorów, jak: Zachar Bron, Ruggiero Ricci, Herman Krebbers czy Michael Frischenschlager.
      Bartłomiej Nizioł jest laureatem pierwszych nagród na najbardziej liczących się międzynarodowych konkursach skrzypcowych w: Poznaniu (I nagroda na X Międzynarodowym Konkursie im. Henryka Wieniawskiego, 1991), Adelajdzie, Pretorii, Brukseli i Paryżu.
       Od 1995 roku artysta mieszka w Szwajcarii.
       Miałam przyjemność spotkać się z maestro Bartłomiejem Niziołem w dniu koncertu w Rzeszowie po próbie generalnej.

Od wielu lat Pana działalność artystyczna toczy się w kilku nurtach, a przede wszystkim występuje Pan jako: solista, kameralista, koncertmistrz Orkiestry Tonhalle (1997 – 2003), a od 2003 roku Opernhaus Zürich oraz jest Pan profesorem w Hochschule der Künste Bernie

        Wszystko zależy od tego, co w danym czasie mam w kalendarzu. Oczywiście, regularnie pracuję ze studentami, ale pozostałe nurty działalności staram się planować z dużym wyprzedzeniem.

Od lat, a ostatnio szczególnie jest Pan związany z Międzynarodowym Konkursem Skrzypcowym im. Henryka Wieniawskiego w Poznaniu jako juror, a obecnie także jako organizator.

         Dość niespodziewanie przybyły mi obowiązki związane z planowanym w tym roku 17 Konkursem im. Henryka Wieniawskiego. Konkurs organizowany jest przez Towarzystwo Muzyczne im. Henryka Wieniawskiego w Poznaniu. Aktualnie prezeską tego towarzystwa Agata Szymczewska, a ja pełnię funkcję wiceprezesa. Chcieliśmy, aby na kolejny konkurs ściągnąć wielkie nazwiska. Prowadziliśmy rozmowy z Anne Sophie Mutter i Augustinem Hadelichem, ale oni prowadzą tak aktywną działalność koncertową, że nie mogą jej połączyć z udziałem w jury konkursu.
       Wtedy dyrektorka Karolina Kaźmierczak i prezeska Agata Szymczewska zaskoczyły mnie propozycją, żeby przejąć rolę przewodniczącego jury. Argumentowały, że powinien to być ktoś najbardziej z tym konkursem związany. Przekonały mnie, bo faktycznie tak jest. Jestem zwycięzcą X edycji, trzykrotnie byłem jurorem, wysłuchałem wszystkich występów w ramach IX edycji, którą wygrał Ewgienij Buszkow. Myślę, że to jest rola, która mi odpowiada, z którą mogę się identyfikować, w którą mogę się zaangażować całym sercem.
        Bardzo nam zależy, aby pracami jury nie kierowały osoby przypadkowe, które z Wieniawskim, z Poznaniem, z polską muzyką, z polską kulturą mają mało do czynienia, a tak wcześniej bywało.

Pewnie po zmianach w zarządzie Towarzystwa Muzycznego w Poznaniu można się spodziewać nowego spojrzenia na Konkurs.

        Tak, Chcemy, aby to było ogromne wydarzenie kulturalne promujące polską muzykę, polskich kompozytorów. W ostatniej edycji konkursu za mało było muzyki polskiej, a nawet samego Henryka Wieniawskiego.
         Program XVII edycji jest już ogłoszony. Wiele osób jest zaskoczonych, że nie ma koncertów Mozarta, ale są piękne koncerty z orkiestrą kameralną, których nigdy wcześniej nie było – na przykład: Mieczysława Weinberga i Aleksandra Panufnika.
Ważne jest też, żeby konkurs rozpoczął się i skończył się muzyką Wieniawskiego. Zwycięzca będzie musiał wygrać koncertem Wieniawskiego.
         Bardzo nam zależy, żeby ten konkurs był ważnym wydarzeniem i świętem muzyki dla szerokiego grona publiczności w Polsce.
Międzynarodowy Konkurs Skrzypcowy im. Henryka Wieniawskiego jest rozpoznawalny na całym świecie, a najlepiej dowodzi o tym fakt, że do udziału można było się zgłosić do 9 stycznia i napłynęła rekordowa ilość – ponad 320 zgłoszeń kandydatów z całego świata.
Ponieważ zaangażowałem się w organizację będę słuchał wszystkich nagrań. Pierwsza runda to są nagrania wideo i najlepsi kandydaci zostaną wybrani do przesłuchań na żywo, które będą się odbywały w: Chinach, Korei, Nowym Jorku (ponieważ mamy ponad 20 skrzypków z obu Ameryk), oraz w Poznaniu, gdzie wystąpi ponad 150 osób.
         Z tych bardzo dobrych skrzypków musimy wybrać 50-ciu najlepszych, którzy przyjadą na październikowy konkurs do Poznania.

Pamiętam jak trzymaliśmy kciuki za Polaków w 1991 roku podczas X Międzynarodowego Konkursu Skrzypcowego im. Henryka Wieniawskiego w Poznaniu. Jest Pan zwycięzcą Konkursu Eurowizji w Brukseli oraz konkursów w Adelajdzie, Pretorii, Londynie i Paryżu, ale to zwycięstwo w Konkursie im Henryka Wieniawskiego w Poznaniu otworzyło Panu drzwi do najsłynniejszych sal koncertowych na świecie.

        Zdecydowanie tak. Musimy także pamiętać, że to były też inne czasy w historii Polski. To był okres wielkich przemian. Teraz mamy o wiele łatwiej. Po zakończeniu tegorocznej edycji będzie organizowana z udziałem laureatów wielka trasa koncertowa po całym świecie. W moich czasach było trochę inaczej, ale zwycięstwo gwarantowało zdecydowaną pozycję na rynku polskim i ja grałem mnóstwo koncertów w Polsce, ale również zapraszany byłem na koncerty za granicą.
        Drogi do sukcesów są różne, a jedną z nich jest uczestnictwo w poważnych konkursach skrzypcowych.

Nizioł Bartłomiej Koncert w Rzeszowie 2Maestro Bartłomiej Nizioł podczas koncertu w Filharmonii Podkarpackiej, 23 stycznia 2026 roku, fot. Filharmonia Podkarpacka im. Artura Malawskiego w Rzeszowie

Spotykamy się 23 stycznia w Filharmonii Podkarpackiej w Rzeszowie po próbie generalnej, a wieczorem wykona Pan partie solowe w II Koncercie skrzypcowym d-moll Henryka Wieniawskiego. Czy ten koncert wykonał Pan na finał Konkursu im. H. Wieniawskiego w 1991 roku?

        Tak, grałem Koncert d-moll Wieniawskiego podczas Konkursu w Poznaniu. Tym razem w Rzeszowie planowaliśmy Koncert skrzypcowy Zygmunta Stojowskiego, ale okazało się, że są problemy z materiałem nutowym na orkiestrę, bo nuty znajdują się w jednej z bibliotek w Stanach Zjednoczonych. Ponieważ nie udało się zorganizować tego materiału i stąd zmiana na II Koncert Wieniawskiego.

Koncert d-moll jest jednym z najczęściej wykonywanych polskich koncertów skrzypcowych na świecie, daje soliście możliwość do wirtuozowskich popisów i zachwyca publiczność, ale wymaga starannego przygotowania i dobrej współpracy solisty z orkiestrą i dyrygentem.

       Pokazem wirtuozowskim jest także I Koncert skrzypcowy fis-moll Henryka Wieniawskiego, ale jego II Koncert powstał kilkanaście lat później, stąd bardziej jest naładowany emocjonalnie i dojrzalszy. Jest to piękna muzyka. Towarzyszyć mi będzie Orkiestra Filharmonii Podkarpackiej pod batutą Łukasza Ksobiraja, który podobnie jak ja jest absolwentem Akademii Muzycznej im. Ignacego Jana Paderewskiego w Poznaniu. Jesteśmy dobrze przygotowani i zapraszam na piękny koncert.

Pewnie wielu melomanów, którzy dzisiaj wypełnią salę koncertową Filharmonii Podkarpackiej, podobnie jak ja, dobrze pamięta wspaniały wieczór 22 maja 2019 roku, kiedy to w Sali balowej Zamku wystąpił Pan z pianistą Michałem Francuzem z sonatami na skrzypce i fortepian Ignacego Jana Paderewskiego, Zygmunta Stojowskiego i Władysława Żeleńskiego. Koncert odbył się w ramach Muzycznego Festiwalu w Łańcucie.

        Staram się promować polskie sonaty. Jest to łączący się program ponieważ wymienieni kompozytorzy to także wielcy pianiści, którzy byli ze sobą bardzo związani. Pierwszym był Żeleński, jego następcą był Paderewski, a najmłodszym był Stojowski, który uczył się prywatnie gry na fortepianie i kompozycji u Żeleńskiego, później uczył się także u Paderewskiego i pozostał z nim w przyjaźni prawie pół wieku. Stojowski mieszkał nawet przez pewien czas u Paderewskiego w Szwajcarii. Paderewski bardzo pomógł Stojowskiemu w jego karierze na rynku amerykańskim.          Stojowski był znanym i cenionym w Stanach Zjednoczonych pianistą i pedagogiem.
         Pamiętam, że nasz koncert z sonatami wymienionych kompozytorów został bardzo dobrze przyjęty podczas Muzycznego Festiwalu w Łańcucie.

Z ogromnym wzruszeniem wspominam także wcześniejsze Pana występy w Sali balowej w ramach Międzynarodowych Kursów Muzycznych w Łańcucie. To było już ponad 30 może nawet 35 lat temu, ale Pan pewnie też wspomina długie podróże ze Szczecina do Łańcuta i prace pod kierunkiem mistrzów.

         To były inne czasy. Teraz wsiada się do samolotu i można być bardzo szybko w każdej europejskiej stolicy, a wtedy dojazd pociągiem relacji Świnoujście – Przemyśl był wielkim wydarzeniem trwającym kilkanaście godzin.
         Kursy łańcuckie mają ogromną tradycję. To była bardzo ważna impreza (i do tej pory jest) dla młodych muzyków. Była „oknem na świat”. Przyjeżdżali do Łańcuta wielcy profesorowie z całej Europy. Nie zapomnę lekcji z profesorem Zacharem Bronem, który przyjeżdżał do Łańcuta ze swoimi uczniami m.in.: Maximem Vengerovem i Vadimem Repinem.
Z Wiednia przyjeżdżał prof. Michael Frischenschlager, który zapraszał mnie, (a nawet raz z całą klasą prof. Jadwigi Kaliszewskiej) na koncerty do Wiednia. Podczas łańcuckich kursów mieliśmy kontakt ze światowym muzycznym na najwyższym poziomie.

Pamiętam jak obecny patron kursów prof. Zenon Brzewski wspominał o sukcesach w konkursach do których przygotowywał się Pan z Łańcucie.

        Zdarzyło się tak, że na Konkurs skrzypcowy im. Carla Flescha w Londynie pojechałem prosto z Łańcuta. Wtedy podczas kursów w Łańcucie miałem możliwość wystąpić z towarzyszeniem Orkiestry Symfonicznej Filharmonii Rzeszowskiej z Koncertem skrzypcowym Johannesa Brahmsa, który później grałem w finale konkursu w Londynie. Byłem wtedy bardzo dobrze przygotowany.

Nizioł Bartłomiej Koncert w Rzeszowie 3Maestro Bartłomiej Nizioł i Orkiestra Symfoniczna Filharmonii Podkarpackiej pod batutą Łukasza Ksobiraja, koncert 23 stycznia 2026 roku w Filharmonii Podkarpackiej, fot. Filharmonia Podkarpacka

Jak często występuje Pan obecnie w Polsce?

        W tym roku będę bardzo często grał w Polsce, bo w sumie mam zaplanowanych ponad 20 koncertów. W ubiegłym roku także często występowałem. Zaczęło się od recitali z pianistą Piotrem Sałajczykiem w ramach cyklu „Z klasyką przez Polskę” organizowanych przez Narodowy Instytut Muzyki i Tańca. Później występowałem podczas tournée „Muzyka katedr” z utworem „1025” Alka Dębicza, w którym wykonałem partię solową skrzypiec. Wystąpiliśmy w kilku ważnych katedrach w Polsce : Gniezno, Poznań, Kołobrzeg, Wrocław, Warszawa i Kościół Mariacki w Krakowie.
        Później grałem w Filharmonii Krakowskiej, na Festiwalu Paderewskiego w Poznaniu, w Filharmonii w Gdańsku oraz w Filharmonii Narodowej.
Dzisiaj jestem w Rzeszowie, a w niedzielę wystąpię w Nowy Sączu z Concertino na skrzypce i orkiestrę kameralną, napisanym specjalnie dla mnie przez Sebastiana Perłowskiego, kompozytora i dyrygenta. Prawykonanie tego utworu dobyło się kilka tygodni temu w Filharmonii Śląskiej. Czeka mnie jeszcze recital w Filharmonii w NOSPR.
         Bezpośrednio z Rzeszowa i Nowego Sącza jadę na Maltę gdzie wystąpię po raz pierwszy z orkiestrą kameralną, a później gram Koncert skrzypcowy d-moll Wieniawskiego w Manili na Filipinach.

Wiele czasu zajmują Panu podróże związane z działalnością koncertową. Na szczęście kocha Pan podróże. Czy czasem udaje się Panu podróżować bez skrzypiec dłużej niż kilka dni?

       Jak najbardziej. Staramy się z żoną przynajmniej raz w roku wyjechać do różnych ciekawych miejsc. Chętnie jeździmy do Azji: Tajlandia, Indonezja, Chiny…

Czy publiczność ma wpływ na Pana grę?

        Oczywiście, że ma wpływ. Już po kilku minutach wiem czy publiczność jest zainteresowana koncertem, czy słucha z uwagą. W Polsce bardzo przyjemnie się gra. Zawsze czuję, że jest duże zainteresowanie. Zwykle na koncertach jest dużo młodzieży, przychodzą także grający muzycy, którzy po koncercie podchodzą do mnie aby chwilę porozmawiać. To jest bardzo przyjemne i dobrze rokujące na przyszłość.

Bardzo długo, bo już chyba ponad 17 lat prowadzi Pan działalność pedagogiczną.

        Od 2008 roku jestem profesorem w Hochschule der Künste Bern. Mam już utalentowanych wychowanków, którzy występują jako soliści i muzycy orkiestrowi.

Może Pan poradzić rozpoczynającym karierę młodym artystom jak pracować nad swoim rozwojem, żeby być w dobrej formie artystycznej i fizycznej przez długie lata?

        Przede wszystkim przez cały czas trzeba się starać, żeby pokazać swoją osobowość, znaleźć swój sposób na granie, nie starać się imitować kogoś. To jest najważniejsze, aby na scenie pokazać siebie, ale z założeniem, że wszystkie sprawy techniczne będę współgrały. Bardzo mi się podoba granie dbające o szczegóły i stylistycznie interesujące. Nie można grać muzyki klasycystycznej tak jak romantycznej. Trzeba mieć wiedzę na ten temat i zgodnie z tą wiedzą prezentować swoje interpretacje.

Należy jeszcze powiedzieć o nagraniach. Bardzo dużo Pan nagrywa.

        Tak, to jest jedna z bardzo ważnych rzeczy dla artysty, żeby regularnie nagrywać i szukać nowych utworów, które nie zostały jeszcze utrwalone. Na przykład niedługo ukażą się moje najnowsze nagrania. Jest to 5 koncertów Feliksa Janiewicza, pierwszego polskiego wirtuoza skrzypiec działającego jeszcze przed Karolem Lipińskim. Janiewicz był autorem pierwszego polskiego koncertu skrzypcowego.

Wiem, że Feliks Janiewicz i Niccolo Paganini dobrze się znali.

        Najlepszym dowodem jest list, w którym Paganini zwraca się do Janiewicza „Mój mistrzu…”. Janiewicz był bardzo cenionym skrzypkiem z dobrą, długą karierą. Jest to zapomniany w Polsce artysta, ale cieszę się, że rośnie zainteresowanie jego postacią i coraz więcej skrzypków sięga po jego utwory.
Jest już dostępny materiał nutowy i można koncerty Janiewicza grać z orkiestrami.

Należy Pan do grona najwybitniejszych współczesnych polskich skrzypków, ale mieszka Pan od lat na stałe w Szwajcarii. Po ukończeniu z wyróżnieniem studiów w Akademii Muzycznej w Poznaniu w klasie prof. Jadwigi Kaliszewskiej, kontynuował Pan naukę u prof. Pierre’a Amoyala w Conservatoire de Lausanne i pozostał Pan w Szwajcarii.

         Taka była nasza decyzja. Tak jak wspomniałem to były zupełnie inne czasy. Szwajcaria jest pięknym, otwartym krajem i można tam się dobrze czuć. Jest krajem dobrze położonym i stamtąd bardzo wygodnie się podróżuje. Miasta szwajcarskie takie jak Zürych, Berno czy Genewa są duże, ale nie są tak przytłaczające jak: Berlin, Paryż, Wiedeń czy Nowy Jork.  
         W Szwajcarii podobnie jak w innych miejscach na świecie staram się promować utwory polskich kompozytorów – głównie Wieniawskiego, Szymanowskiego, Pendereckiego…
          Staram się informować o moich koncertach na bieżąco: na moim portalu, Instagramie czy Facebooku.
Jak już wspomniałam, rozpoczyna się dla mnie bardzo gorący czas w związku z przygotowaniami do XVII Międzynarodowego Konkursu Skrzypcowego im. Henryka Wieniawskiego, który odbędzie się od 8 do 25 października 2026 roku.

Mam nadzieję, że czas spędzony w Rzeszowie będzie Pan miło wspominał i niedługo zechce Pan wrócić do Rzeszowa, Łańcuta albo innego miasta na Podkarpaciu.

        Bardzo chętnie. Zawsze podkreślam, że czuję się tutaj dobrze ponieważ to są także moje rodzinne strony. Mój ojciec urodził się w Jarosławiu, wojenne losy rzuciły go na Syberię, a po powrocie zamieszkał w Szczecinie. Rodzina mojego ojca jmieszka niedaleko stąd.
        Bardzo chętnie przyjadę w te strony z koncertem.

Bardzo Panu dziękuję za rozmowę.

        Ja także bardzo dziękuję.

Bartłomiej Nizioł Koncert w Rzeszowie 4Bartłomiej Nizioł i Orkiestra Symfoniczna Filharmonii Podkarpackiej w Rzeszowie p/b Łukasza Ksobiraja, 23 stycznia 2026 roku, fot. Filharmonia Podkarpacka

        Szanowni Państwo!
        Wieczór, który odbył się 23 stycznia 2026 roku zaliczymy z pewnością do najważniejszych wydarzeń artystycznych trwającego sezonu w Filharmonii Podkarpackiej dzięki znakomitemu wykonaniu przez maestro Bartłomieja Nizioła II Koncertu skrzypcowego d-moll op. 22 Henryka Wieniawskiego. Trudno opisać słowami cudowne brzmienie skrzypiec Guarneri del Gesù z 1727 roku, na których Artysta grał.
         Ogromna wrażliwość i doskonała technika solisty, piękno każdej frazy, każdego dźwięku w jego wykonaniu oraz bardzo dobrze dobrane proporcje partii solisty i orkiestry sprawiły, że publiczność przez prawie pół godziny znalazła się w zaczarowanym świecie muzyki.
         Długo i gorąco oklaskiwana była wspaniała gra maestro Bartłomieja Nizioła, który odwdzięczył się bisem.
Ramy koncertu stanowiły: Uwertura „Karnawał” op. 92 Antonina Dvořaka oraz Suity z opery Carmen (nr 1 i nr 2) Georges’a Bizeta. wykonanie tych utworów nagrodzone zostało również gorącymi brawami i także podziękowała  publiczności fragmentem suity na bis.
        Orkiestra Symfoniczna została przygotowana i wystąpiła pod batuta Łukasza Ksobiraja

Zofia Stopińska

Filharmonia Podkarpacka zaprasza - Dvořák, Wieniawski, Bizet

AB 23 stycznia 2026r., piątek, godz. 19:00
SALA KONCERTOWA FILHARMONII PODKARPACKIEJ

ORKIESTRA SYMFONICZNA FILHARMONII PODKARPACKIEJ
ŁUKASZ KSOBIRAJ – dyrygent
BARTŁOMIEJ NIZIOŁ – skrzypce

W programie:
A. Dvořák – Uwertura „Karnawał” op. 92
H. Wieniawski – II Koncert skrzypcowy d – moll op. 22
G. Bizet – Suita nr 1 oraz Suita nr 2 z opery Carmen

Uwertura koncertowa Karnawał op. 92 (1891) Antonína Dvořáka (1841-1904) stanowi, wraz z uwerturami Na łonie przyrody i Otello, część muzycznego tryptyku. Celem kompozytora było ukazanie trzech potężnych uczuć, które mogą zawładnąć ludzką duszą: samotności, radości życia oraz miłości skażonej zazdrością. W najbardziej znanej i najczęściej wykonywanej części cyklu – właśnie Karnawale – żywiołowa melodyka, pulsujący rytm i efektowna orkiestracja wyrażają radosną afirmację życia.

ŁUKASZ KSOBIRAJ
Absolwent Akademii Muzycznej im. I. J .Paderewskiego na kierunku dyrygentura operowo-symfoniczna. Studia licencjackie ukończył w klasie prof. AM Jerzego Koska natomiast studia magisterskie na specjalności dyrygentura symfoniczna pod kierunkiem prof. AMP Przemysława Neumanna oraz na specjalności dyrygentura operowa pod kierunkiem prof. Warcisława Kunca.

Dyrygent uczestniczył w cyklicznych warsztatach „Pracownia fagocisty” odbywających się na Akademii Muzycznej w Poznaniu, dwukrotnie prowadząc koncerty finałowe. Muzyk ma również na swoim koncie współpracę z takimi zespołami jak Orkiestra Akademii Muzycznej w Poznaniu, Orkiestra Filharmonii Dolnośląskiej w Jeleniej Górze, Orkiestra Filharmonii Sudeckiej w Wałbrzychu, Orkiestra Filharmonii im. Mieczysława Karłowicza w Szczecinie, Orkiestra Filharmonii im. Tadeusza Szeligowskiego w Poznaniu, Orkiestra Filharmonii im. Stanisława Moniuszki w Koszalinie, Orkiestra Filharmonii im. Karola Szymanowskiego w Krakowie, Orkiestra Opery i Filharmonii Podlaskiej im. Stanisława Moniuszki w Białymstoku, Polska Orkiestra Sinfonia Iuventus im. Jerzego Semkowa, Orkiestra Filharmonii Zielonogórskiej im. Tadeusza Bairda, Orkiestra Filharmonii Śląskiej im. Henryka Mikołaja Góreckiego, Toruńska Orkiestra Symfoniczna, Orkiestra Akademii Beethovenowskiej czy zespół Sepia Ensamble. Dyrygent miał też okazję współpracować w roli asystenta z takimi dyrygentami jak Jerzy Kosek, Aleksander Gref czy Przemysław Neumann. Współprowadził wykonanie Symfonii na 104 perkusistów Marty Ptaszyńskiej na inauguracji 45 Festiwalu „Poznańska Wiosna Muzyczna”. Przygotowywał również prawykonania kompozycji polskich twórców m.in: Agnieszki Zdrojek-Suchodolskiej, Artura Kroschla.

Dyrygent brał także udział w licznych kursach dyrygenckich m.in. z Tadeuszem Strugałą, Jackiem Delektą czy Wojciechem Rodkiem. Łukasz Ksobiraj został laureatem Ogólnouczelnianego Konkursu Dyrygenckiego Akademii Muzycznej im. I. J. Paderewskiego w Poznaniu oraz nagrody specjalnej – koncertu z Orkiestrą Filharmonii Poznańskiej im. Tadeusza Szeligowskiego. Jest również laureatem III nagrody na III Ogólnopolskim Konkursie Studentów Dyrygentury im. Adama Kopycińskiego we Wrocławiu oraz I nagrody na VIII Ogólnopolskim Konkursie Młodych Dyrygentów im. Witolda Lutosławskiego w Białymstoku.

Filharmonia Podkarpacka 23 stycznia 2026 Łukasz Ksobiraj dyrygentjpgŁukasz Ksobira - dyrygent, fot. z arc. Filharmonii Podkarpackiejj

BARTŁOMIEJ NIZIOŁ
Urodził się w 1974 roku w Szczecinie. Grę na skrzypcach rozpoczął w wieku 5 lat. Ukończył z wyróżnieniem Akademię Muzyczną w Poznaniu w klasie prof. Jadwigi Kaliszewskiej, a następnie kontynuował naukę u prof. Pierre’a Amoyala w Conservatoire de Lausanne.Jest laureatem pierwszych nagród w prestiżowych konkursach skrzypcowych, m.in. Międzynarodowego Konkursu im. H. Wieniawskiego w Poznaniu (1991), Konkursu Eurowizji w Brukseli oraz konkursów w Adelajdzie, Pretorii i Paryżu.

Od blisko czterech dekad koncertuje na całym świecie, występując zarówno jako solista, jak i kameralista.
Od 1995 roku mieszka w Szwajcarii. Był koncertmistrzem Orkiestry Tonhalle w Zurychu (1997–2003), a od 2003 roku pełni tę funkcję w orkiestrze opery zuryskiej (Opernhaus Zürich).

Od 2008 roku jest profesorem Hochschule der Künste Bern.
Zasiadał w jury najważniejszych konkursów skrzypcowych, m.in. Konkursu im. H. Wieniawskiego, Konkursu im. T. Wrońskiego na skrzypce solo, Premio Paganini w Genui oraz Konkursu im. Karola Szymanowskiego w Katowicach. Pełni również funkcję wiceprezesa Towarzystwa Muzycznego im. Henryka Wieniawskiego.

Jest laureatem pięciu nagród Fryderyk za nagrania utworów Henryka Wieniawskiego, Grażyny Bacewicz, Eugène Ysaÿe’a, Karola Lipińskiego i Karola Szymanowskiego. W 2015 roku otrzymał prestiżową nagrodę Echo Klassik za album nagrany ze Spyros Piano Trio.

Artysta ma w dorobku ponad 20 albumów. Wkrótce ukaże się jego najnowsza płyta, na której wraz z Wrocławską Orkiestrą Barokową dokonał pierwszego nagrania wszystkich koncertów skrzypcowych Feliksa Janiewicza.

Bartłomiej Nizioł jest honorowym ambasadorem Szczecina i laureatem nagrody Prezydenta Miasta Poznania.

Gra na skrzypcach Guarneri del Gesù z 1727 roku. 

Biuro Koncertowe
Filharmonii Podkarpackiej
im. Artura Malawskiego w Rzeszowie
tel. + 48 17 862 85 07
www.filharmonia.rzeszow.pl

Nie wyobrażam sobie życia bez koncertów

Miło mi zaprosić Państwa na spotkanie z panem Marianem Mosiorem - klarnecistą, aranżerem, pedagogiem oraz wspaniałym, życzliwym człowiekiem. Ten znakomity artysta muzyk związany jest od 60. lat z Filharmonią Podkarpacką, najpierw przez ponad trzy dekady jako członek orkiestry, a później meloman. Od lat spotykamy się często w piątkowe wieczory w Filharmonii Podkarpackiej przed koncertami albo w przerwach, ale przed laty miałam szczęście oklaskiwać Mariana Mosiora jako solistę, kameralistę i muzyka orkiestrowego naszej Filharmonii.

Naszą rozmowę rozpoczynamy od wspomnień. Naukę gry na klarnecie rozpocząłeś w Rzeszowie.

        Wychowało mnie rzeszowskie środowisko muzyczne. W Rzeszowie ukończyłem średnią szkołę muzyczną w klasie klarnetu prof. Stefana Kielara, a moimi kolegami byli związani później z Filharmonią: Antoni Walawender, Józef Nawojski, Edward Sondej – pięć lat chodziliśmy do jednej klasy w Średniej Szkole Muzycznej w Rzeszowie.
        W 1962 roku odbył się w Warszawie Ogólnopolski Konkurs Średnich Szkół Muzycznych, w którym zdobyłem II miejsce, bo to był konkurs dla instrumentów dętych drewnianych i pierwsze zajęła flecistka. Dzięki temu udało mi się dostać na studia na Wydziale Instrumentalnym w Państwowej Wyższej Szkole Muzycznej w Warszawie.

Po studiach postanowiłeś wrócić w rodzinne strony.

        Pod koniec studiów dowiedziałem się, że jest zapotrzebowanie na klarnecistę w Rzeszowie. Po rozmowie z profesorem postanowiłem złożyć odpowiednie dokumenty i starać się o przyjęcie do Orkiestry Symfonicznej w Rzeszowie. Przesłuchania zakończyły się dla mnie pomyślnie i w 1965 roku rozpocząłem pracę.
        Nie była to moja pierwsza praca, bo podczas studiów w PWSM w Warszawie, przez dwa lata grałem w Orkiestrze Reprezentacyjnej Wojska Polskiego w Warszawie, ale nie w zespole marszowym tylko w koncertowym. To była prawdziwa szkoła gry w orkiestrze. Dęte instrumenty: flety, klarnety , oboje i fagoty grały bardzo trudne partie (odpowiadające pierwszym i drugim skrzypcom w orkiestrze symfonicznej). Jak zostałem członkiem Orkiestry Symfonicznej w Rzeszowie, to wszystko wydawało mi się łatwiutkie do grania.

Przez wiele lat byłeś muzykiem tego zespołu i dlatego proszę o wspomnienia. Opowiedz o orkiestrze, swoich szefach i kolegach.

       Do pracy przyjmował mnie ówczesny dyrektor Józef Maroń, którego starania i wytrwałość przyczyniły się do powstania obecnej siedziby Filharmonii. Pomimo, że byłem młodym muzykiem wkrótce zostałem wybrany do rady zakładowej oraz rady artystycznej i dość długo działałem społecznie.
Dyrektorem artystycznym i dyrygentem był Janusz Ambros, a drugim dyrygentem był Tadeusz Chachaj.
        Później przyszedł czas na zmiany. W 1970 roku odszedł Tadeusz Chachaj, w następnym roku Józef Maroń przeszedł na stanowisko zastępcy dyrektora, a rok później odszedł z Rzeszowa Janusz Ambros i na stanowisku II dyrygenta zatrudniony został Andrzej Jakubowski.
        Wtedy też dyrektorem i dyrygentem naszej orkiestry został Stanisław Michalek. Bardzo go ceniłem i lubiłem grać pod jego batutą, bo był świetnym muzykiem. Pamiętam jak znakomicie przygotował wykonanie Carmina Burana Carla Orffa. Wystąpiliśmy z tym utworem najpierw w Rzeszowie, a później w Filharmonii Narodowej w Warszawie. Gorąco nas przyjęła w Warszawie publiczność, a wysoki poziom orkiestry i dyrygenta pochwalił w recenzji Andrzej Chłopecki, któremu szczególnie podobało się wykonanie Suity Artura Malawskiego.
        Później szefami artystycznymi naszej orkiestry byli: Andrzej Rozmarynowicz, Bogdan Olędzki, Józef Radwan, Adam Natanek…
Zapraszani byli także do prowadzenia koncertów znakomici dyrygenci polscy i zagraniczni.

Do 1974 roku siedzibą Orkiestry Filharmonii Podkarpackiej był Wojewódzki Dom Kultury w Rzeszowie.

         Doskonale pamiętam warunki, w jakich pracowaliśmy w Wojewódzkim Domu Kultury w Rzeszowie – garderoby w piwnicach z wieszakami, na scenie sali, w której odbywały się próby i koncerty zawieszone były miękkie kotary, stąd dźwięk był bardzo surowy i delikatnie mówiąc akustyka była trudna.
        Bywały różne proporcje brzmieniowe, ponieważ w obsadzie orkiestry, a szczególnie w instrumentach smyczkowych brakowało skrzypków, altowiolistów, wiolonczelistów. Dopiero w późniejszych latach zaczęli być doangażowywani grający na instrumentach smyczkowych muzycy z Ukrainy, a także zatrudnieni zostali bardzo dobrzy polscy wioliniści i te proporcje uległy zmianie.
        W ostatnich dekadach w smyczkach jest pełna obsada i angażowani są młodzi, świetni muzycy po studiach. Tak samo jest w grupie instrumentów dętych i perkusji. Miło słuchać brzmienia orkiestry podczas koncertów.

Dosyć długo trwała budowa gmachu Filharmonii Podkarpackiej.

        Mnóstwa zabiegów i starań wymagało zaprojektowanie i budowa gmachu filharmonii. Pamiętam, że podczas uroczystości położenia kamienia węgielnego pod ten gmach grał Tosiek Walawender.
        Jak w 1974 roku przenieśliśmy się do nowej siedziby warunki się zmieniły. Poszczególne grupy instrumentów mają swoje garderoby z szafkami, korytarze są przestronne, a sala koncertowa znakomita, słynąca z doskonałej akustyki.

Marian Mosior Kwintet dęty Leon Koczewski flet Ludwik Sowiński obój Stanisław Turczyn waltornia Bolesław Antoniak fagot Marian Mosior klarnet

Lata 70. XX wieku, Kwintet dęty w składzie:  Leon Koczewski - flet, Ludwik Sowiński - obój, Stanisław Turczyn - waltornia, Bolesław Antoniak - fagot, Marian Mosior - klarnet, fot. z arch. Filharmonii Podkarpackiej.

Przeglądając programy koncertów zauważyłem, że wielokrotnie występowałeś jako solista podczas koncertów symfonicznych.

        Często miałem okazję grać partie solowe z towarzyszeniem orkiestry. Na zakończenie studiów w PWSM w Warszawie przygotowałem m.in. Koncert klarnetowy Wolfganga Amadeusa Mozarta, który najpierw wykonałem z Orkiestrą Filharmonii Narodowej. W 1966 roku wykonałem ten koncert z towarzyszeniem orkiestry w WDK w Rzeszowie. Prawie każdego roku lub co dwa lata grałem w Rzeszowie koncerty solowe na klarnet. Po koncercie Mozarta grałem m.in. koncerty: Carla Stamitza, Carla Marii von Webera, Preludia taneczne Witolda Lutosławskiego… Dużo koncertowałem z orkiestrą.

Podkreślmy, że koncerty odbywały się nie tylko w Rzeszowie.

        Orkiestra często występowała z koncertami na terenie naszego województwa w: Sanoku, Krośnie, Jarosławiu, Przemyślu, Tarnobrzegu… Przez pewien czas, prawie co roku wyjeżdżaliśmy z koncertami do Ciechocinka w ramach Festiwalu Orkiestr Symfonicznych.
         Wyjeżdżaliśmy także na Węgry, do Czechosłowacji, Bułgarii, Ukrainy. Dosyć długo Filharmonia Rzeszowska utrzymywała kontakty z Filharmonią w Szumen w Bułgarii. Tamtejsza orkiestra koncertowała u nas, a my występowaliśmy w Szumen. Była też wymiana muzyków solistów. Pamiętam, że nasza rada artystyczna wytypowała na kilka koncertów w Szumen – Józia Nawojskiego (trąbka), Witka Staszczyszyna (puzon) i mnie (klarnet). Byliśmy tam cały miesiąc, stąd był czas na odpoczynek, zwiedzanie i wiele atrakcji.
         W latach 70-tych ubiegłego wieku, prężnie działał w Filharmonii Rzeszowskiej kwintet dęty w składzie: Leon Koczewski – flet, Marian Mosior – klarnet, Ludwik Sowiński- obój, Bolesław Antoniak – fagot i Stanisław Turczyn – waltornia. Koncertów kameralnych było dużo, bo działały jeszcze w tym czasie kwartet smyczkowy, trio fortepianowe.
        Pragnę podkreślić, że przez cały czas mojej pracy w Filharmonii, w zespole panowała dobra, sprzyjająca pracy atmosfera. Jedynie na początku, przez pewien czas orkiestra podzielona była na dwie grupy – jedni woleli współpracować z dyrektorem artystycznym Januszem Ambrosem, a drudzy z Tadeuszem Chachajem. Moim zdaniem obaj byli bardzo dobrymi, utalentowanymi muzykami i dyrygentami, chociaż ich upodobania różniły się. Dyrektor Ambros obdarowany został przez naturę słuchem absolutnym, był bardzo pracowitym i precyzyjnym dyrygentem dbającym o każdy szczegół, a w centrum jego zainteresowań była muzyka poważna.
         Pan Tadeusz Chachaj był także wspaniałym dyrygentem i aranżerem, był bardzo przedsiębiorczy i ogromną wyobraźnią. Z jego inicjatywy, z orkiestry symfonicznej wyłoniony został big-band, dla którego Tadeusz Chachaj aranżował różne utwory.
         Grałem w Orkiestrze Filharmonii Rzeszowskiej ponad 30 lat. Jak przeszedłem na emeryturę to został przyjęty mój uczeń Wiesio Brudek, ale po kilku latach wyjechał do Sanoka, a z kolei jego miejsce zajął mój syn Robert Mosior, który do tej pory jest członkiem Orkiestry Filharmonii Podkarpackiej.

Robert Mosior jest znakomitym klarnecistą i z pewnością jesteś z niego dumny.

         Oczywiście, że jestem dumny i chcę się pochwalić osiągnięciami syna, bo Robert w 1987 roku zdobył II miejsce w Międzynarodowym Konkursie Klarnetowym im. C. M. Webera w Warszawie, a w 1989 roku wygrał w Międzynarodowym Konkursie Klarnetowym im. K. Kurpińskiego we Włoszakowicach. Uczestniczyło w tym konkursie 31 klarnecistów z całego świata i jurorzy przyznali I miejsce Robertowi.
         W rodzie Mosiorów Robert jest trzecim klarnecistą, bo drugim byłem ja, a pierwszym był mój tato, znanym klarnecistą i saksofonistą.
         Przypomina mi się ciekawa historia z mojej młodości. Warunkiem przyjęcia do szkoły muzycznej było wtedy posiadanie własnego instrumentu. Rozpoczynając naukę grałem na starym, przedwojennym instrumencie taty, z bardzo prymitywnymi klapami i poduszkami. Przez pond rok męczyłem się ćwicząc na nim. Dopiero później, grając z wujkami w rodzinnym zespole na weselach i zabawach, odłożyłem trochę pieniędzy i mogłem już kupić sobie lepszy instrument średniej klasy. Natomiast Robert rozpoczynał naukę na bardzo dobrych instrumentach i szybko robił postępy.

 Klarnety Marian Mosior Wiesław Król xx Kazimierz Markowicz

Grupa klarnetów z lat 70. i późniejszych. U dołu Marian Mosior, u góry: Wiesław Król, Józef Buda i Kazimierz Markowicz, fot. z arch. Filharmonii Podkarpackiej

Nie można pominąć faktu, że długo byłeś także kierownikiem muzycznym „Resovii Saltans”.

         Z wielką przyjemnością wspominam ten czas. Oprócz koncertów w Polsce często występowaliśmy za granicą. Byliśmy gorąco oklaskiwani prawie we wszystkich krajach europejskich, koncertowaliśmy w :Brazylii, Kanadzie, Chinach, Korei…
         Pamiętam jak w Koninie zdobyliśmy I nagrodę w ogólnopolskim konkursie za najlepsze wykonanie tańców rosyjskich, a nagrodą był miesięczny pobyt w ówczesnym Związku Radzieckim.
        Było bardzo dużo pracy, bo pracowałem na pełnym etacie w Filharmonii Podkarpackiej, na pół etatu byłem zatrudniony w Uniwersytecie Rzeszowskim (wcześniej WSP) i szkole muzycznej. Moi wychowankowie grają w różnych ośrodkach muzycznych na świecie - w Polsce, Stanach Zjednoczonych, we Francji…
         Podczas koncertów z „Resovią Saltans” wykonywane były napisane i zaaranżowane przeze mnie programy. Jako prowadzący grałem całe koncerty na pamięć.

Wiem, że nie odłożyłeś klarnetu po przejściu na emeryturę.

        Po przejściu na emeryturę jestem nadal częstym gościem w Filharmonii, bo nie wyobrażam sobie życia bez koncertów. Codziennie chodzę na basen, bo pływanie jest najważniejsze dla zdrowia, natomiast dla równowagi psychicznej , dla odprężenia, są bardzo ważne koncerty. Wybierając się na koncert biorę pod uwagę: dyrygentów, solistów i programy. Mam abonament i jestem obecny na większości koncertów, ale mniej więcej 10 % koncertów pomijam, szczególnie te z lżejszą muzyką, bo wolę utwory Brahmsa, Beethovena…
         Będąc emerytem nie odłożyłem klarnetu do futerału. Długo jeszcze grałem w Zespole Pieśni i Tańca „Resovia Saltans”, bo wykonywane były całe programy, które opracowywałem. Pisałem utwory dla baletu, dla wokalistów i dla kapeli. Jako prowadzący całe koncerty grałem na pamięć.
W ostatnich latach zdarza się, że proszą mnie, aby zagrać na ślubie, a często też muzyką żegnam kolegów którzy odchodzą.

Wiem, że podczas jednego spotkania trudno podsumować sześć dekad działalności, opowiedzieć o muzycznych pasjach, trudnej pracy muzyków, wybitnych artystach, z którymi występowałeś, ale mam nadzieję, że może niedługo uda nam się spotkać ponownie.
Dziękuję za rozmowę.

          Ja także bardzo dziękuję.

Zofia Stopińska

Viva Wiedeń, Viva Broadway. Koncert Wiedeński z Gwiazdami 2026

Viva Wiedeń, Viva Broadway. Koncert Wiedeński z Gwiazdami 2026

Noworoczna gala muzyczna pod hasłem „Koncert Wiedeński z Gwiazdami – Viva Wiedeń, Viva Broadway” po raz kolejny przeniesie publiczność Jasielskiego Domu Kultury w świat najpiękniejszych melodii operowych, operetkowych i musicalowych. To wyjątkowy projekt muzyczny przygotowany przez AVIP Group – Woytek Mrozek Production, który łączy w sobie elegancję wiedeńskiego balu i energię nowojorskiej sceny Broadwayu.
Koncert odbędzie się 17 stycznia 2026 o godz. 16.00 i 19.00. Bilety w cenie 120 zł (zwykły) i 110 zł (ulgowy).
Na scenie JDK wystąpią międzynarodowi artyści, cenieni zarówno w Polsce, jak i za granicą. Wśród nich znajdą się: Agata Sava (mezzosopran) – solistka opery w Pradze, koncertująca na całym świecie; Barbara Gutaj (sopran) – związana z Teatrem Wielkim w Poznaniu i laureatka Teatralnej Nagrody Muzycznej im. Jana Kiepury; Nazar Tatsyshyn (tenor) – solista Opery Narodowej w Budapeszcie, nazywany jednym z najwybitniejszych tenorów młodego pokolenia; oraz Andrzej Witlewski (bas) – aktor i wokalista współpracujący z wieloma instytucjami kultury.
Wirtuozerią skrzypiec zachwyci Marjan Lomaha, który koncertował w prestiżowych salach Europy i Japonii, a w Polsce zaprezentuje m.in. parafrazy ze „Skrzypka na dachu”, „Czardasza Montiego” oraz utwory z repertuaru Roby Lakatosa. Nie zabraknie również kunsztu tanecznego – scenę ubarwią soliści Baletu Opery Lwowskiej, wprowadzając publiczność w klimat prawdziwej wiedeńskiej gali.
Całość poprowadzi światowej sławy klarnecista i dyrygent Maestro Woytek Mrozek, którego „Süddeutsche Zeitung” określiła jako artystę należącego do grona najbardziej poszukiwanych na świecie.
W noworocznym programie znajdą się utwory największych mistrzów: Johanna Straussa, Franza Lehára, Imre Kálmána oraz klasyczne pieśni neapolitańskie, a także przeboje musicalowe i filmowe. Publiczność usłyszy m.in. walc „Nad pięknym modrym Dunajem”, kuplety z „Barona Cygańskiego”, arie z „Księżniczki Czardasza” i „Wesołej wdówki”, pieśń „O sole mio” w wersji Elvisa Presleya, „New York, New York” Franka Sinatry czy „Przetańczyć całą noc” z musicalu „My Fair Lady”.
Wiedeńska gala to 120 minut muzycznej podróży od romantycznego, roztańczonego Wiednia do pełnego energii i blichtru Nowego Jorku. To wydarzenie, które łączy najwyższy poziom wokalny i instrumentalny z widowiskową choreografią, barwnymi kreacjami i noworoczną atmosferą. To święto muzyki i spotkanie, które dostarcza niezapomnianych emocji. To także potęga wokalu, pasja sceniczna i wyjątkowa energia, która zawsze udziela się publiczności i na długo pozostaje w pamięci.

JDK

Jasło koncert noworoczny 800

Filharmonia Podkarpacka zaprasza - Muzyka duszy; Carlos Paredes i inni…

AB 16 stycznia 2026r., piątek, godz. 19:00
SALA KONCERTOWA FILHARMONII PODKARPACKIEJ

ORKIESTRA SYMFONICZNA FILHARMONII PODKARPACKIEJ
ARTUR PINHO MARIA – dyrygent
BERNARD SANTOS – fortepian
BRUNO COSTA – gitara

W programie:
A. Fragoso – Nokturn Des – dur
J. D. Bomtempo – Koncert fortepianowy D-dur op. 12 nr 4
C. Paredes – Wybrane fragmenty w transkrypcji na gitarę i orkiestrę

Nokturn Des-dur António Fragoso (1897-1918) to pełen spokoju i błogości, jakby wyśniony, poetycki pejzaż. Liryczna, spokojna linia melodyczna osadzona jest na przepięknych harmoniach. Początek utworu do złudzenia przypomina Nokturn Des-dur op. 27 nr 2 Fryderyka Chopina (1810-1849), jednak dalsza narracja podąża w zupełnie innym kierunku – koncentruje się na nastrojowości i większej swobodzie w kształtowaniu formy. Portugalski kompozytor i pianista António Fragoso został okrzyknięty przez jemu współczesnych “jednym z największych talentów swojego pokolenia”. Zmarł tragicznie w wieku zaledwie 21 lat. Z jego twórczości fortepianowej najwyżej cenione są Preludia, Petite Suite oraz Nokturny.
João Domingos Bomtempo (1775-1842) był pierwszym kompozytorem portugalskim tworzącym muzykę symfoniczną. Jego utwory utrzymane są w stylistyce klasycznej, zauważalne są wpływy twórczości Clementiego. Nie inaczej jest w przypadku Koncertu fortepianowego D-dur op. 12 nr 4, skomponowanego w Paryżu i po raz pierwszy wykonanego 15 stycznia 1810 roku w Salle Olympique. Kompozycja została bardzo dobrze przyjęta przez publiczność: “(…) na uwagę zasługuje Koncert pana Bomtempo, napisany w sposób rozbudowany i przyjemny; zwracamy uwagę na Andantino, które łączy w sobie podwójną atrakcyjność utworu pełnego uczucia i doskonałego wykonania”. Oprócz koncertów fortepianowych w dorobku Bomtempo znajdują się symfonie, liczne sonaty, utwory religijne, a nawet opera.

ARTUR PINHO MARIA
Artur Pinho Maria ukończył dyrygenturę w konserwatorium Conservatório Superior de Música de Gaia w klasie Maestro Mário Mateusa. Razem z nim studiowali Anton de Beer, Edgar Saramago, John Roos, Vianey da Cruz, Jean-Marc Burfin, Peppe Prates, Vasco Pearce de Azevedo, José Luís Borges Coelho, Ivo Cruz, António Vassalo Lourenço oraz Ernst Schelle.
Od 2010 do 2012 r. Artur Pinho Maria był dyrektorem artystycznym i głównym dyrygentem Orquestra Clássica do Centro, a gościnnie prowadził Orquestra Filarmonia das Beiras, Orquestra do Norte, Orquestra op. 21, Orquestra Espoarte, Orquestra Clássica do Centro, Orquestra Filarmonia de Gaia, Orquestra da Fundação Conservatório Regional de Gaia, Orquestra Clássica da Madeira, Orquestra da Ópera na Academia e na Cidade oraz Orquestra do Atlântico.
Obecnie jest głównym dyrygentem i dyrektorem artystycznym Orquestra Inês de Castro, a także kieruje Movimento Musical Cooperativo.
Podczas swojej kariery zawodowej prowadził różne chóry akademickie i regionalne. Obecnie jest głównym dyrygentem i dyrektorem artystycznym Coro Sinfónico Inês de Castro, Orfeão de Vale de Cambra oraz Orfeon Académico de Coimbra. Gościnnie dyrygował różnymi chórami, w tym Ensemble Vocal Pro Musica, Coro do Departamento de Música da Universidade do Minho, Coro Académico da Universidade do Minho, Coro de Câmara de Amarante, Coro dos Antigos Orfeonistas da Universidade de Coimbra, Coro Municipal Marquês de Pombal, Coral de Sant’Ana, Grupo Coral de Maçainhas, Coro Médico de Lisboa, Nova Era Schola oraz Orfeão Tomás Alcaide.
Poza Portugalią prowadził Orkiestrę Filharmonii Podkarpackiej (Polska), Orchestra Sinfonica Città di Grosseto (Włochy) oraz chór i orkiestrę Voices International (Luksemburg).
Ponadto, jako główny dyrygent dyrygował chórami w różnych miastach europejskich podczas tournée z tymi chórami. Był członkiem jury Międzynarodowego Konkursu Dyrygentów im. Siergieja Kusewickiego (Włochy, 1923)
Od 2015 do 2020 r. był asystentem na Wydziale Muzycznym Uniwersytetu w Minho.
Do najważniejszych utworów jakie nagrał, należą pierwsze pełne wydanie wszystkich dzieł kompozytora Fernando Lopes Graça (Fernando Lopes Graça – Canções Regionais Portuguesas, 2007), CD/DVD ze światowej premiery Requiem Inês de Castro (2012), koncertu skomponowanego przez Pedro Macedo Camacho, oraz mozartowskie Requiem ze stowarzyszeniem chóru Coro e Orquestra Sinfónicos Inês de Castro (2021).
Był odpowiedzialny za prowadzenie różnych kursów dla chórów i klas mistrzowskich z techniki głosu, zarówno w kraju, jak również za granicą. Wspólnie z maestro Edgarem Saramago jest od samego początku odpowiedzialny za kursy z dyrygowania chórami i kursy z techniki głosu organizowane w Vila Franca de Xira. Jest rektorem nowo utworzonej szkoły APM Schola.

16.012026 bernard Santos fortepianBernerd Santos - fortepian, fot. z arch. Filharmonii Podkarpackiej

BERNARD SANTOS
Portugalski pianista Bernardo Santos wystąpił jak dotąd w ponad 20 krajach z recitalami, ze stowarzyszeniem orkiestry oraz jako muzyk wykonujący muzykę kameralną. Koncertował m.in w Tonhalle Düsseldorf, Palau de la Musica Catalana, Teatro Liceo, National Concert Hall, Sala São Paulo, Teatro Degollado, Casa da Música, Convento São Francisco. Regularnie gości na festiwalach w całej Europie, Ameryce Południowej i Azji.
Jako ceniony solista był zapraszany do występowania razem z orkiestrami. Bernardo Santos miał możliwość koncertowania z Portugalską Orkiestrą Filharmoniczną, Barcelona Metropolitan Orchestra, Orkiestrą Filharmoniczną Północnych Czech, Orkiestrą Filharmonii Podkarpackiej, Santa Fe Symphony Orchestra, Vidin State Philarmonic Orchestra, Espinho Classical Orchestra i innymi. Występował pod batutą takich dyrygentów jak m.in. Carlos Vieu, Ernst Schelle, Gregor Böttcher, Guilherme Mannis, Jean-Marc Burfin, Kira Omelchenko, Ligia Amadio, Osvaldo Ferreira, Rui Miguel Marques, Silvio Viegas.
Dla japońskiej wytwórni Da Vinci Publishing Bernardo Santos dokonał nagrania dzieł fortepianowych i orkiestrowych (Noce w ogrodach Hiszpanii autorstwa Manuela de Falla oraz Noce na ulicach Mourarii utworu skomponowanego przez Ruy Coelho), sonat skrzypcowych i fortepianowych Edvarda Griega, kwintetów fortepianowych Saint-Saëns i Dworzaka oraz dzieł na dwa fortepiany skomponowanych przez Piazzollę, Infante oraz Ravela. Dla wytwórni MPMP Bernardo Santos nagrał dzieła fortepianowe portugalskiego kompozytora Ruy Coehlo.
Jako kameralista Bernardo Santos pobierał lekcje u Antonio Chagas Rosa, Eugene’a Asti oraz Martino Tirimo. Bernardo Santo często współpracuje z innymi artystami, w tym z Arturem Pizarro, Pascalem Rogé czy Denizem Armanem Gelenbe. Od wielu lat występuje ponadto z wiolonczelistą Burakem Özkanen, z którym Santos gra w duecie i w innych formacjach.
Obok swojej kariery artystycznej Bernardo Santos zajmuje się badaniami nad twórczością portugalskich kompozytorów Berty Alves de Sousa oraz Frederico de Freitas i jest odpowiedzialny za krytyczną edycję oraz publikację dzieł obydwu kompozytorów. Obecnie jego głównym przedmiotem badań jest muzyka fortepianowa portugalskiego kompozytora Ruy Coelho. Bernardo Santos prowadził klasy mistrzowskie na licznych festiwalach, uniwersytetach i w szkołach muzycznych w Argentynie, Brazylii, Kolumbii, Malezji, Meksyku, Portugalii, Hiszpanii, Turcji i Wietnamie.
Bernardo Santos bierze aktualnie udział w programie studiów doktorskich uniwersytetu Aveiro na kierunku wykonanie muzyki i jest stypendystą Instytutu Entomuzykologii. Bernardo Santos ukończył konserwatorium muzyczne Trinity Laban Conservatoire of Music and Dance w Londynie, Akademię Muzyczną w Lublanie, Conservatori del Liceu w Barcelonie oraz uniwersytet Aveiro (nagroda miasta Aveiro). Studiował razem z Dubravką Tomsic, Denizem Gelenbe, Josepem Colom, Álvaro Teixeira Lopes oraz Klarą Dolynay.
Bernardo Santos jest prezesem portugalskiego oddziału Światowego Stowarzyszenia Nauczycieli Gry na Fortepianie (WPTA), współzałożycielem i jednym z dyrektorów odbywającego się w Meksyku Festival Internacional de Piano y Orquesta de Guadalajara (FIPOG) oraz dyrektorem artystycznym serii koncertów pod nazwą „Ciclos Lua Nova”, które z pomocą Fundação Dionísio Pinheiro e Alice Cardoso Pinheiro odbywają się w portugalskim Águeda. 

16.01.2026 Bruno Costa gitaraBruno Costa - gitara, fot. arch. Filharmonii Podkarpackiej

Bruno Costa urodził się w 1981 r. w Coimbrze. Naukę gry na gitarze portugalskiej rozpoczął w wieku 12 lat pod okiem mistrza Jorge Gomesa.
Występował m.in. wspólnie z takimi sławnymi artystami jak Luiz Goes, Vitorino Salomé, Jorge Palma, Cuca Roseta, António Zambujo, Tiago Bettencourt, André Sardet, Cristina Branco, Pedro Jóia czy Maria João Grancha. Obecnie gra na gitarze w duecie CORDIS (razem z pianistą Paulo Figueiredo). Pomysł duetu CORDIS narodził się w 2005 r. w wyniku przypadkowego spotkania fortepianu Paulo Figueiredo oraz gitary portugalskiej Bruno Costy. Po nagraniu dwóch pierwszych płyt, które ukazały się w 2008 r. (CORDIS piano & guitarra portuguesa) oraz 2011 r. (CORDIS2) i zawierały nowe aranżacje dzieł uznanych kompozytorów z Coimbry, w 2013 r. CORDIS wydał potrójny album obejmujący nagranie koncertu na żywo z udziałem wielu gościnnie występujących artystów oraz dwie pierwsze płyty. W 2015 r. duet wydał album TERCEIRO, na którym znalazły się wyłącznie nowe utwory, nagrane ze stowarzyszeniem kwartetu smyczkowego Arabesco. Po licznych występach na żywo, w 2020 r. CORDIS wydał nową płytę (Reflexo), nawiązującą do Terceiro, na której można usłyszeć fortepian, gitarę portugalską oraz kwartet smyczkowy. REFLEXO – album prezentowany w portugalskim radiu Antena1 – jest wynikiem doświadczeń, wizyt w różnych miejscach, występów na różnych scenach i spotkań z różnymi ludźmi na przestrzeni 15 lat, które ukształtowały CORDIS.
Bruno Costa występuje regularnie od prawie 25 lat. Podczas koncertów, na których gra utwory na gitarę portugalską autorstwa m.in. Carlosa Paredesa, Artura Paredesa, António Portugala, Francisco Filipe Martinsa i oraz swoje własne utwory, towarzyszy mu Nuno Botelho na gitarze klasycznej. Bruno Costa akompaniuje również António Ataíde, jednemu z najbardziej cenionych wykonawców muzyki fado z Coimbry. Bruno Costa jest obok Ataíde i Botelho jednym z najwybitniejszych przedstawicieli tego wyjątkowego stylu muzycznego, ściśle powiązanego z historiami miłosnymi, życiem studentów uniwersytetu w Coimbrze oraz samym miastem.
Aktualnie Bruno Costa odgrywa kluczową rolę w projekcie 100PAREDES, stworzonym w celu uczczenia setnej rocznicy urodzin Carlosa Paredesa (urodzonego 16 lutego 1925 r.) i oddania hołdu jego dziedzictwu muzycznemu, kulturowemu i społecznemu.
Nad 100PAREDES, będącym przedstawieniem dokumentalnym, obejmującym utwory zaaranżowane przez kompozytora Rodrigo Morte i wykonywane pod batutą Artura Pinho Marii, Bruno Costa pracuje jako dyrektor muzyczny razem z André Varandasem (dyrektor artystyczny). W ramach tego wspaniałego projektu wykonuje on kultowe utwory Carlosa Paredesa na gitarę portugalską. Premierowe przedstawienie, podczas którego na scenie wystąpiło prawie 200 artystów, w tym chór, orkiestra lokalnej społeczności, tancerze oraz aktorzy i pokazywane były materiały dokumentalne na video, odbyło się 15 lutego 2025 r. w Coimbrze, w Convento de São Francisco przed pełną widownią, składającą się z 1200 osób. Kluczowym elementem i wyróżnikiem tego projektu jest uwzględnienie lokalnych społeczności poprzez udział lokalnych zespołów z różnych regionów.
W sezonie 2025/2026 projekt 100PAREDES wyrusza na tournée i odwiedzi ponad 25 portugalskich miast oraz ok. 20 krajów, w tym m.in. Wyspy Świętego Tomasza i Książęcą, Kubę, Argentynę, Urugwaj, Indie, Makao, Niemcy, Francję, Gwineę i Brazylię. Stanowi on część oficjalnego programu kulturalnego „Variations for Carlos Paredes”, promowanego przez różne instytucje, w tym przez Ministerstwo Kultury we współpracy z Muzeum Fado EGEAC.
Bruno Costa jest jednym z najbardziej cenionych muzyków grających na gitarze portugalskiej. Występuje on w Portugalii i poza jej granicami. Regularnie gości na scenach w całej Portugalii, a dźwięk gitary portugalskiej prezentował w Hiszpanii, Francji, Irlandii, Anglii, Szkocji, Belgii, Niemczech, Polsce, Czechach, Austrii, Słowacji, Grecji, Bośni i Hercegowinie, Rosji, Maroku, Stanach Zjednoczonych Ameryki, Kanadzie, Japonii, Makao, Hongkongu, we Włoszech, na Węgrzech i na Wyspach Świętego Tomasza i Książęcej.

Biuro Koncertowe
Filharmonii Podkarpackiej
im. Artura Malawskiego w Rzeszowie
tel. + 48 17 862 85 07
www.filharmonia.rzeszow.pl

Subskrybuj to źródło RSS