Z maestro Piotrem Palecznym nie tylko o konkursach
Gorąco Państwu polecam spotkanie z prof. dr hab. Piotrem Palecznym, jednym z najwybitniejszych polskich pianistów naszych czasów, pedagogiem, profesorem belwederskim i Profesorem Honorowym Uniwersytetu Muzycznego Fryderyka Chopina. Jest laureatem i jurorem prestiżowych międzynarodowych konkursów pianistycznych, cenionym autorytetem muzycznym, charyzmatycznym organizatorem życia muzycznego i ambasadorem polskiej kultury w świecie.
13 marca 2026, maestro Piotr Paleczny wystąpił w Rzeszowie z Koncertem fortepianowym d-moll KV 466 Wolfganga Amadeusa Mozarta z towarzyszeniem Orkiestry Filharmonii Podkarpackiej pod batutą Pawła Przytockiego.
Ramy tego wieczoru stanowiły: Adagietto z V Symfonii cis-moll Gustawa Mahlera i Poemat symfoniczny „Stanisław i Anna Oświecimowie” Mieczysława Karłowicza. Bardzo dobre wykonania utworów Mahlera i Karłowicza były gorąco oklaskiwane, ale to Mozart w kreacji maestro Piotra Palecznego fascynował najbardziej. Przez cały czas czuło się, że mistrz całym sercem zaangażowany jest w kreację dzieła oraz współpracę z orkiestrą i dyrygentem. Burza oklasków trwała długo po zakończeniu utworu. Maestro Piotr Paleczny na bis wykonał także dzieło Mozarta; Fantazję d-moll KV 397. Grał równie pięknie i fascynująco.
Ogromnie się cieszę, że mogłam się spotkać z maestro Piotrem Palecznym w Rzeszowie. Zapraszam do lektury.
W zaproszeniu na koncert w Rzeszowie maestro Paweł Przytocki wspomniał, że Koncert fortepianowy d - moll KV 466 W. A. Mozarta wykonali Panowie wspólnie 30 lat temu w Hiszpanii.
Mnie także o tym przypomniał, ale nie mogę tego potwierdzić, ponieważ nie pamiętam.
Często jest Pan proszony o wykonanie tego utworu?
Bardzo dawno grałem go publicznie, a szkoda, bo jest on bardzo piękny. To jeden z najgłębszych koncertów fortepianowych Mozarta, podczas którego można dużo publiczności powiedzieć. Najczęściej proszony jestem o koncert Chopina. Tak jest od 1970 roku, czyli od zdobycia III nagrody w Międzynarodowym Konkursie Pianistycznym im. Fryderyka Chopina w Warszawie.
Od wielu lat zasiada Pan w jury tego konkursu.
Trzy edycje później, w 1985 roku, byłem już jurorem Konkursu Chopinowskiego i do tej pory nim jestem. Grozi mi rekord, bo będę także w jury XX Konkursu, czyli po raz dziesiąty, a nikt takiego wyniku nie ma.
Maestro Piotr Paleczny i Maestro Paweł Przytocki , koncert w Filharmonii Podkarpackiej , 13 marca 2026 roku, fot Filharmonia Podkarpacka
Przygotowując się do rozmowy, analizowałam jak Polakom wiodło się do tej pory w Konkursach Chpinowskich. Lista będzie dosyć długa, bo trzeba wymienić dużo nazwisk, ale warto przypomnieć, kto był w gronie laureatów i finalistów. Czterokrotnie P:olacy zwyciężali: Halina Czerny-Stefańska (1949), Adam Harasiewicz (1955), Krystian Zimenrmann (1975) i Rafał Blechacz (2005).
W gronie laureatów II nagrody w dotychczasowych edycjach byli: Stanisław Szpinalski (1927), Barbara Hesse-Bukowska (1949), a III nagroda przypadła: Róży Etkin (1927), Bolesławowi Konowi (1932), Witoldowi Małcużyńskiemu (1937), Waldemarowi Maciszewskiemu (1949), Marcie Sosińskiej (1965), Piotrowi Palecznemu (1970), a tylko raz Polak Jakub Kuszlik (2021)otrzymał IV nagrodę.
Zdobywcami V nagrody wśród uczestniczących w historii dotychczasowych konkursów byli: Władysław Kędra (1949), Ewa Pobłocka (1980) i Piotr Alrxewicz (2025), zaś wśród zdobywców VI nagrody zostali: Ryszard Bakst (1949), Elżbieta Głąbówna (1965), Janusz Olejniczak 1970 i Magdalena Lisak (1985).
W gronie polskich finalistów i nagrodzonych byli m.in.: Jan Ekier (VIII miejsce w 1938 r.), Lidia Grychtołówna (VI miejsce) i Andrzej Czajkowski (VIII miejsce) w 1955 r., Józef Stompel (1860 ), Katarzyna Popova-Zydroń i Elżbieta Tarnawska (1975), Radosław Sobczak (2000), Paweł Wakarecy (2010), Szymon Nehring (2015) i Kamil Pacholec (2021).
W ostatnich dwóch dekadach Polacy wyraźnie nie mają szczęścia. Myślę, że nie brakuje im talentu, mają doskonałych nauczycieli, bo przecież wielu zagranicznych laureatów studiuje w polskich akademiach muzycznych. Może nie mają wystarczająco dużej wytrwałości i determinacji?.
Chyba wytrwałości i determinacji. Obserwatorzy tego konkursu bardzo byli zdziwieni dlaczego jury, które wybierało wśród zgłoszonych do konkurs uczestników, zaprosiło najwięcej Chińczyków? Stało się tak dlatego, że grali najlepiej.
Jurorzy, tak jak powinni, traktują poważnie wszystkich uczestników eliminacji. Jak każdemu, także grupie jurorów może się czasem zdarzyć pomyłka. W ocenie brana jest średnia arytmetyczna. Część uczestników i obserwatorów jest zadowolona, a część jest zdziwiona.
Podpisując umowę na uczestnictwo w pracach jury, jednocześnie każdy godzi się na to, że inni jurorzy będą mieli inne zdania. Na przykład mój faworyt, może nie być faworytem wszystkich jurorów. Trzeba się z tym pogodzić.
Zainteresowanie Międzynarodowym Konkursem Pianistycznym im. Fryderyka Chopina, ilość chętnych do udziału, transmisje na cały świat tego wydarzenia i gromadząca się w sali Filharmonii Narodowej w Warszawie publiczność , najlepiej świadczą o jego randze. Międzynarodowe jury ma za zadanie wybrać najlepszych z najlepszych, ale zakwalifikowanie się do drugiego etapu, a nawet sam udział w konkursie jest bardzo ważny.
Oczywiście, że tak. Konkurs Chopinowski w Warszawie różni się od wszystkich pozostałych konkursów pianistycznych. Na tym konkursie gra się wyłącznie utwory Fryderyka Chopina. Nie można wykazać się znajomością i umiejętnościami w grze dzieł mistrzów innych epok. Tutaj liczy się tylko Chopin. To jest bardzo trudny konkurs.
Coraz więcej pianistów z całego świata chce w tym wydarzeniu uczestniczyć. Do ostatniej edycji było ponad 600 zgłoszeń. Z tego należało wybrać 80 osób. Udział w konkursie jest dużym osiągnięciem dla młodego pianisty.
Zwycięzca ma zagwarantowaną karierę przynajmniej na parę lat, natomiast prawdziwy konkurs dla pozostałych laureatów rozpoczyna się dopiero po zakończeniu.
Jak obserwuję, co drugi dzień grają koncerty. Przyjmują wszystkie zaproszenia. Na przykład Eric Lu wykonał po zakończeniu konkursu w październiku do końca grudnia 2025 roku ponad 50 koncertów. To jest ogromny wysiłek dla pianisty.
Piotr Paleczny - fortepian, podczas koncertu z Orkiestrą Filharmonii Podkarpackiej w Rzeszowie, 13 marca 2026 , fot. Filharmonia Podkarpacka
Jestem przekonana, że każdy solista, a przede wszystkim jego opiekun, powinien jednak umiejętnie wybierać. To jedyna recepta na długą karierę. Pan z pewnością nie był w stanie grać wszędzie gdzie Pana zapraszano.
Oczywiście, że tak. Przyjmuję tylko te zaproszenia, które dam radę zrealizować, Tak samo robili i robią Krystian Zimermann i Rafał Blechacz. Melomani często im zarzucają, że zbyt rzadko koncertują. Podróże bywają wprost zabójcze, a głównie tournée.
Jeden z moich studentów Tomoharu Ushida z Japonii, nie zakwalifikował się do finału Konkursu Chopinowskiego, chociaż moim zdaniem powinien był wejść. Nie był też finalistą, ale został laureatem Medici.tv Audience Prize w ostatniej edycji w konkursie pianistycznym Leeds International Piano Competition. Otrzymał nagrodę dzięki głosom kilkunastu tysięcy melomanów z całego świata, którzy obserwowali konkursowe transmisje Medici.tv.
Można się zastanawiać komu wierzyć, czy parunastu jurorom, czy bezstronnej publiczności.
Tomoharu Ushida teraz w ciągu miesiąca ma tournée w Japonii, które obejmuje 20 recitali. Gra tam wyłącznie utwory Brahmsa. Wkrótce będzie grał koncert Beethovena i znowu ma zaplanowane tournée w Korei. Później przyjedzie do mnie na lekcje, bo w dalszym ciągu jest moim studentem. Jak będę prowadził kurs we Włoszech to także się spotkamy na lekcjach. Tomoharu Ushida jest fantastycznym, wszechstronnym pianistą. W obydwu konkursach nie dostał się do finału, ale robi karierę.
Maestro, jak długo jest Pan związany z Uniwersytetem Muzycznym Fryderyka Chopina w Warszawie?
Dopiero od 1998 roku. Bardzo późno zacząłem uczyć, bo już po ukończeniu 50-ciu lat. Wcześniej nie miałem na to czasu. Ówczesny rektor prof. Andrzej Chorosiński zdołał mnie przekonać mówiąc, że powinienem wykształcić następców.
Może nie wypada się chwalić, ale od mojego konkursu w 1970 roku do dzisiaj, tylko dwóch studentów naszej warszawskiej uczelni zdobyło tytuł laureata Konkursu Chopinowskiego. Obaj są Japończykami i studiowali w mojej klasie. Szkoda, że nie ma Polaków.
Kilka tygodni temu ogłosił Pan program 81. Międzynarodowego Festiwalu Chopinowskiego w Dusznikach Zdroju. Jest to najstarszy działający nieprzerwanie festiwal pianistyczny na świecie. Od 1993 roku jest Pan dyrektorem artystycznym tego festiwalu.
Ten Festiwal cieszy się ogromną estymą wśród zapraszanych pianistów. Publiczność słuchająca ich recitali, wybiera swojego faworyta. Moim zdaniem niepotrzebnie, bo powinni raczej cieszyć się możliwością wysłuchania wybitnie utalentowanych artystów, a nie oceniać.
W tym roku będziemy gościć w Dusznikach wielu młodych pianistów, ponieważ Festiwal odbędzie się w dwusetną rocznicę pobytu i koncertów 16-letniego Chopina w Dusznikach Zdroju. w tej samej Sali, na tej samej estradzie.
W większości będą to laureaci Międzynarodowego Konkursu Chopinowskiego im Fryderyka Chopina w Warszawie, ale będą też zwycięzcy m.in.: Międzynarodowego Konkursu im. Królowej Elżbiety w Brukseli, zwycięzca w Międzynarodowym Konkursie Marquerite Long i Jacques Thibaud w Paryżu, zwycięzca w Międzynarodowym Konkursie Pianistycznym im. Ignacego Jana Paderewskiego w Bydgoszczy .
Powinien też się pojawić zdobywca Złotego Medalu w Międzynarodowym Mistrzowskim Konkursie Pianistycznym im. Artura Rubinsteina w Tel-Awiwie. Ten konkurs powinien odbyć się w maju tego roku. Po raz czwarty zostałem zaproszony do jury.
Artur Rubinstein był nie tylko wybitnym pianistą, ale również bardzo wrażliwym człowiekiem, który nienawidził wojny. Osobiście znałem mistrza Rubinsteina, nawet miałem z nim lekcje.
Jak wszyscy wiemy, obecnie Izrael prowadzi wojnę i wiem, że Artur Rubunstein nie byłby zadowolony gdyby konkurs jego imienia odbywał się w czasie, kiedy giną codziennie ludzie.
Jest to jeden z najważniejszych konkursów pianistycznych na świecie, ale Konkurs Chopinowski jest prawdopodobnie najważniejszym konkursem pianistycznym, a jak panował COVID-19, to konkurs został przesunięty na następny rok. Napisałem do organizatorów, że to nie jest czas na konkurs i jeśli wojna będzie trwać, to powinien być przesunięty na czas, kiedy wszystko się uspokoi.
Piotr Paleczny - fortepian i Orkiestra Symfoniczna Filharmonii Podkarpackiej pod batutą Pawła Przytockiego, fot. Filharmonia Podkarpacka
Co tak naprawdę w życiu się liczy: rodzina, miłość, wygoda, spokój, dobrobyt, kariera?
Wszystko po trochu jest ważne. Trudno mi tak jednoznacznie powiedzieć. Żona zmarła 15 lat temu. Dla mnie pewien etap życia się skończył. W Polsce jestem sam, bo mój syn i wnuk mieszkają w cudownym miejscu w południowej Hiszpanii i dobrze się im powodzi. Ja zawsze byłem związany z Polską .
Po Konkursie Chopinowskim mogłem wyemigrować i wygodnie żyć gdzie indziej, ale uważałem, że nie potrafię. Nie widzę potrzeby wyjazdu na stałe, a szczególnie w moim wieku.
Co miałem w życiu zrobić, to już zrobiłem i nie oczekuję, że zrobię dużo więcej. Staram się moje doświadczenia przekazywać młodym adeptom pianistyki i dlatego nie jestem na emeryturze. To nie jest tylko moja decyzja, ale przede wszystkim rektoratu, który zaproponował mi właściwie dozgonnie etat w UMCH i mam kontakt z młodzieżą. To jest dla mnie najważniejsze.
Poza tym mam sporo koncertów i kursów w Polsce i za granicą, które również polegają na kontaktach z młodzieżą. Żyję wśród młodych i to mi bardzo pomaga w dobrym samopoczuciu i zdrowiu.
Bardzo dawno Pan w Rzeszowie nie występował.
To prawda, że mnie tu nie było dość długo, ale to nie moja wina. Z moich zapisów wynika, że we wrześniu 2007 roku i pod batutą Marka Pijarowskiego wykonałem partie solowe w IV Symfonii Karola Szymanowskiego.
Później 24 października 2014 roku wykonałem w Rzeszowie z orkiestrą pod batutą śp. Wojciecha Michniewskiego Koncert e-moll Fryderyka Chopina.
Nigdy też nie byłem zaproszony na festiwal do Łańcuta, który odbywa się od kilkudziesięciu lat.
Kończymy spotkanie z nadzieją, że niedługo usłyszymy Pana ponownie w Rzeszowie. Dziękuję za rozmowę.
Ja również dziękuję.
Zofia Stopińska



