Zofia Stopińska

Zofia Stopińska

email Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Robert Schumann

Twórczość Roberta Schumanna zajmuje ważne miejsce w przestrzeni europejskiego romantyzmu. Mottem jego całej twórczości było: "Rzucać światło w głąb duszy człowieka - oto powołanie artysty".
Na płycie zamieszczonych jest część utworów fortepianowych lat 30. , które charakteryzuje szczególne nasycenie emocjonalne.

Interrmezzi op. 4 - utwór ten został napisany w 1832 roku. Poświęcony jest czeskiemu kompozytorowi i skrzypkowi Janowi Kalivodzie. Kompozycja składa się z sześciu różnych utworów, występujących pod nazwą Intermezzi. Tytuł ten nawiązuje do praktyki barokowej wprowadzania wstawek muzycznych o charakterze komicznym w operze seria, które przekształciły się w osobny gatunek na przełomie XVII - XVIII wieku. Schumann jako pierwszy użył tej nazwy jako tytuł samodzielnego utworu, tę tradycję kontynuował później Brahms.
W dzienniku kompozytora znajdziemy wzmiankę na temat pracy nad utworem :
" Jedno żartobliwe intermezzo prześladuje mnie dzień i noc. Żartobliwe intermezzo - w istocie krzyk z głębi duszy"

Utwory fantastyczne op.12 zostały napisane w 1837 roku i poświęcone brytyjskiej pianistce Annie Robinii Laidlaw. Nie jest to cykl, lecz album, zawierający osiem samodzielnych różnorodnych utworów, reprezentujących główne sfery twórczości Schumanna:
1. Wieczorem, 2. Wzlot, 3. Dlaczego, 4. Dziwadła, 5. Nocą, 6. Bajka, 7. Majaki senne, 8. Skończona pieśń.

4 utwory na fortepian op. 32 jest to opus poświęcony Amalii Rieffel - córce organisty Wilhelma Rieffela z Flensburga. W albumie widoczne są tendencje, które dalej rozwijane są w późniejszych okresach twórczości. Są to przede wszystkim; emocjonalna powściągliwość, większe znaczenie racjonalnych podstaw, dbałość o barokowe formy instrumentalne, kameralne traktowanie instrumentu bliższe tradycji domowej ( Hausmusik).

Wykonawcą utworów Roberta Schumanna jest wybitna pianistka Irina Władimirowna Pietrowa - Czukowska. Artystka urodziła się w Taszkiencie w rodzinie muzyków. W wieku 12 lat została przyjęta do Centralnej Szkoły Muzycznej w Moskwie przy Moskiewskim Konserwatorium do klasy prof. Wiery Wasilijewny Gornostajewej. Od 1976 roku kontynuowała naukę w Moskiewskim Konserwatorium Państwowym najpierw w klasie Stanisława Henrykowicza Neuhausa a następnie u Wiery Wasilijewny Gornostajewej. W roku 1980 zostaje laureatką Międzynarodowego Konkursu Pianistycznego im. Fryderyka Chopina w Warszawie. Od 1985 roku jest solistką Filharmonii Moskiewskiej. W latach 1999 - 2006 była asystentką profesora Lwa Nikołajewicza Naumowa. Od 2000 roku wykłada w Rosyjskiej Akademii Muzyki im. Gniesinych w Moskwie na stanowisku profesora Katedry Fortepianu Specjalnego

Intermezzo op.4:
I. Allegro quasi maestoso
II. Presto a capriccio
III. Allegro marcato
IV. Allegro semplice
V. Allegro moderato
VI. Allegro

Fantasiestucke op. 12 :
I. Des Abends
II. Aufschwung
III. Warum?
IV. Grillen
V. In der Nacht
VI. Fabel
VII. Traumes Wirren
VIII. Ende vom Lied

4 Klavierstucke op. 32 :
I. Scherzo
II. Gigue
III. Romanze
IV. Fughette

Irina Chukovskaya - fortepian

DUX, DUX 1409, 2017

Reżyser nagrania i montaż - Aleksandr Volkov
Płytę poleca Państwa uwadze Anna Stopińska - Paja

Joanna Trzeciak DREAMS

Utwory prezentowane na niniejszej płycie zostały skomponowane w 1915 roku, a ich wspólnym tematem jest świat marzeń i fantazji. Powstały jako wyraz panujących wówczas tendencji stylistycznych i są zarazem świadectwem niezwykłego fermentu obecnego w Europie u progu Pierwszej Wojny Światowej oraz ogromnych zmian jakie przynosiła nowoczesność.

Sergiusz Prokofiew rozpoczął pracę nad "Wizjami ulotnymi" op. 22 mając 24 lata (rok 1915) i ugruntowaną już edukację muzyczną. Inspiracją do napisania tego utworu było poetyckie motto zaczerpnięte od poety Konstantina Ballmonta:
" W każdej chwili widzę światy wypełnione przez barwną grę tęczy"

Zupełnie odmienny w swym charakterze jest cykl kompozycji "Marzenia przy kominku" op. 143 - Maxa Regera.
Podczas rozpoczęcia pracy nad tym cyklem kompozytor miał czterdzieści dwa lata. Wkrótce zmarł na atak serca. Krytycy zgodnie twierdzą, że ostatnie lata życia stanowiły rozkwit dojrzałej twórczości Regera. Wielki wpływ na to miało wyzwolenie się z akademickiej szkoły Riemanna i spuścizny romantyków. Wyjątkiem pozostał Brahms, którego muzyka była do końca inspiracją dla Regera.

Tryptyk " Maski" op. 34 był tworzony we wsi Tymoszówka na Ukrainie, gdzie w latach 1915 - 1916 spędzał wakacje Karol Szymanowski. U cyklu tym przebrzmiewają echa wielkiego świata - fascynacja awangardą, europejska erudycja, inspiracja egzotyką oraz młodzieńcza bezkompromisowość. Jako cykl utworów programowych przywołuje postacie takie jak Tristan, Szecherezada czy też Don Juan. Język muzycznych tych opowieści obfituje w parodystyczny humor i tragizm.

Wykonawczynią wszystkich prezentowanych utworów jest Joanna Trzeciak.
Artystka urodziła się w Krakowie w rodzinie historyków, farmaceutów i prawników. Po ukończeniu Liceum Muzycznego w Krakowie kontynuowała studia w Wyższej Szkole Muzycznej w Warszawie w klasie prof. Jana Ekiera. Po ukończeniu studiów wyjechała na stypendium Ministerstwa Kultury i Sztuki do Konserwatorium im. Piotra Czajkowskiego w Moskwie, gdzie studiowała w klasie wybitnego pianisty i pedagoga Lwa Wlasenko.
Pianistka, obok koncertów z towarzyszeniem orkiestry i recitali dawanych w Europie, obu Amerykach i Azji, wiele czasu poświęca nagraniom. W szczególności interesuje ją oryginalny i rzadziej wykonywany repertuar.

DREAMS spis utworów:

Sergiej Prokofiew - " Wizje ulotne" op. 22 - części:
I Lentamente
II Andante
III Allegretto
IV Animato
V Molto giocoso
VI Con eleganza
VII Pittoresco (Arpa)
VIII Commodo
IX Allegro tranquillo
X Ridicolosamente
XI Con vivacita
XII Assai Moderato
XIII Allegretto
XIV Feroce
XV Inquieto
XVI Dolente
XVII Poetico
XVIII Con una dolce lentezza
XIX Presto agitassimo e molto accentuate
XX Lento irrealmente

Max Reger - " Trzu utwory z marzeń przy kominku" op. 143
I Con motto
II Molto adagio
III Molto sostenuto

Karol Szymanowski - "Maski" op. 34
I Szeherezada
II Bałazen Tantris
III Serenada Don Juana

Joanna Trzeciak - fortepian

DUX, DUX 1254, 2017
Reżyser nagrania i montaż - Marcin Guz
Płytę poleca Państwa uwadze Anna Stopińska - Paja

La serva padrona na Zamku Kazimierzowskim

5 sierpnia 2017 r. godz. 19.30 – opera barokowa „La serva padrona” („Służąca panią”)

Sala widowiskowa Zamku Kazimierzowskiego

Bilety w cenie 30 zł do nabycia w sklepie muzycznym „MUSICLAND” ul. Serbańska 13, tel. 16 675 01 82 oraz przed spektaklem na Zamku Kazimierzowskim.

Słynne dzieło Giovanniego Battisty Pergolesiego opowiadające zabawną historię majętnego kawalera terroryzowanego przez pokojówkę zaprezentowane zostanie w ramach XVII Międzynarodowego Przemyskiego Festiwalu SALEZJAŃSKIE LATO MUZYCZNE „Wielcy Mistrzowie znani i nieznani”.

Komiczna, dwuaktowa opera z prostym, lapidarnym, aczkolwiek życiowo przekonującym libretto jest żartem na temat starokawalerstwa.

AKT PIERWSZY
Podstarzały doktor Uberto rozmyśla przy śniadaniu nad swym smutnym życiem, musi bowiem znosić humory i kaprysy swojej służącej Serpiny. Wychował ją jak ojciec, a ona tyranizuje go, jak gdyby była panią domu. „Zapomniała” mu przynieść czekoladę i wyszła z domu. Uberto posyła po nią głupawego służącego Vespone. Wkrótce nadchodzi Serpina, bardzo pewna siebie i rezolutna. Uberto, pragnąc uwolnić się od jej tyranii, oświadcza, że zamierza się ożenić, a wówczas Serpina najspokojniej stwierdza, że ona właśnie jest żoną, której Ubertowi potrzeba. Przerażony Uberto ucieka do swego pokoju.

AKT DRUGI
Aby zostać żoną Uberta, Serpina używa podstępu. Przebiera Vespone za „kroackiego oficera”, który ma rzekomo zostać jej mężem. Tym sposobem chce podniecić zazdrość Uberta, a jednocześnie wzbudzić w nim litość dla siebie, przy pożegnaniu bowiem oświadcza Ubertowi ze łzami, że nie znajdzie szczęścia w małżeństwie z grubiańskim oficerem. Wszystkie rachuby sprytnej Serpiny sprawdzają się co do joty. Rozczulony Uberto współczuje jej i wreszcie wyznaje jej miłość. Służąca zostaje panią.

Wykonawcy:
Anna Moniuszko – dyrygent
Małgorzata Trojanowska – sopran (Serpina)
Roman Ciumakin – bas (Uberto)
Bartosz Budny – (Vespone – postać niema)
Zespół Muzyki Dawnej Diletto

Roma Owsińska zaprasza do Buska-Zdroju

Zofia Stopińska: Piękny upalny sierpniowy dzień postanowiłam spędzić w Busku – Zdroju i spacerując w pobliżu Sanatorium „Marconi” zobaczyłam afisze zapowiadające dwie muzyczne imprezy. Spotkałam też osobę, która jest pomysłodawczynią i dyrektorem artystycznym tych imprez, a jest nią pani dr Roma Owsińska – wybitna polska śpiewaczka, którą z pewnością dobrze pamiętają melomani odwiedzający Filharmonię Podkarpacką i stali bywalcy Festiwalu im. Adama Didura w Sanoku. Poprosiłam artystkę o rozmowę, aby Państwu przybliżyć wydarzenia, które już niedługo będą się odbywać w Busku – Zdroju.

Roma Owsińska: W tym roku organizuję tutaj w najbliższych dniach dwa wielkie wydarzenia, bo oprócz III Świętokrzyskich Warsztatów Wokalistyki i Plastyki Ruchu po raz pierwszy organizuję Ogólnopolski Konkurs Wokalny „Bella Voce”, ale ten Konkurs stał się od razu imprezą międzynarodową. Zgłosiło się wielu młodych znakomitych śpiewaków, którzy już zdobyli nagrody na międzynarodowych konkursach i w większości są to już absolwenci wydziałów wokalno-aktorskich akademii muzycznych, niektórzy pracują już w teatrach operowych. Mamy 60-ciu uczestników tego konkursu – to bardzo dużo i stąd decyzja, że będzie to konkurs jednoetapowy. Każdy powinien przygotować pięć utworów: arię barokową, oratoryjną lub klasyczną, pieśń polską, pieśń obcą czy utwór polski dla drugiej - starszej grupy oraz utwór dowolny. Z tych pięciu utworów – dwa wybiera jury, a jeden uczestnik. Sądzę, że wszyscy uczestnicy będą z takiego rozwiązania zadowoleni i będą się mogli pokazać z najlepszej strony. Oprócz Polaków do konkursu zgłosili się: Rosjanie, Białorusini, Ukraińcy, Koreańczycy, Chińczycy, a nawet Hindus. Jurorzy będą mieli bardzo dużo pracy, a tutejsza publiczność będzie zachwycona, bo wszyscy w Busku - Zdroju kochają śpiew. Zaplanowałam też udział w konkursie młodzieży uczęszczającej do średnich szkół muzycznych i jestem zaskoczona, że zgłosiło się dużo mniej uczestników. Są wśród nich również laureaci innych konkursów, ale myślę, że na tym etapie być może nie wszyscy są już zafascynowani śpiewem i świadomi swoich możliwości.

Z. S.: Wspomniała Pani o publiczności. Czy przesłuchania konkursowe będą otwarte dla publiczności?

R. O.: Przesłuchania będą otwarte, ponieważ, jak już powiedziałam, publiczność kocha śpiew i z pewnością będą przychodzić na te występy także kuracjusze, a wielu z nich przyjechało tutaj z zagranicy. Będą mogli posłuchać wielu młodych Polaków oraz uczestników z innych krajów.

Z. S.: Do jury zaprosiła Pani wielkie autorytety z różnych ośrodków muzycznych w Polsce.

R. O.: Są to nie tylko artyści o światowej sławie, ale także znakomici pedagodzy: pan prof. Piotr Kusiewicz z Gdańska, pan prof. Piotr Łykowski z Wrocławia, pani prof. Jolanta Omiljanowicz-Quatrini – światowej sławy śpiewaczka, o której w Polsce niewiele się mówi, będzie pan prof. Jacek Ścibor z Wydziału Muzyki Uniwersytetu Rzeszowskiego, który oprócz udziału w Jury będzie prowadził zajęcia z plastyki ruchu, będzie także pani Ewa Warta-Śmietana – Prezes Fundacji „Czardasz” z Krakowa, Renata Kuczyńska z Brauschweig w Niemczech i moja skromna osoba.

Z. S.: Chyba dobrze się złożyło, że Konkurs „Bella Voce” odbywa się w czasie trwania Warsztatów Wokalistyki i Plastyki Ruchu.

R. O.: Warsztaty rozpoczynają się już 7 sierpnia i młodzi śpiewacy wiele się u nas nauczą. Po raz trzeci zaprosiłam pana prof. Jacka Ścibora, który będzie prowadził zajęcia z plastyki ruchu i świetnie pracuje z młodzieżą, pomaga jej wyzwolić się z pewnych kompleksów. Występując na scenie nie można się wstydzić swoich emocji, nie można także być spiętym. Bardzo ważna jest także nauka wyjścia na scenę, ja tego uczę i pod tym względem moi uczniowie bardzo się różnią od innych, ale nie wszyscy nauczyciele zwracają na to uwagę. Oczywiście jest także wiele zajęć z dziedziny wokalistyki. Koroną tych warsztatów są koncerty. Od dwóch lat włączyłam do programów tych koncertów także muzykę operetkową i musicalową, bo ludzie kochają tę muzykę. Młodzi ludzie powinni próbować śpiewać także inne gatunki muzyki i najlepiej przygotowywać się do takich występów pod kierunkiem pedagoga. Jak często to obserwujemy, najwięksi śpiewacy świata potrafią znakomicie wykonywać zarówno muzykę klasyczną, operetkową, musicalową i piosenki. Trzej Tenorzy nauczyli nas i słuchać, i wykonywać taki szeroki repertuar.

Z. S.: Świętokrzyskie Warsztaty Wokalistyki i Plastyki Ruchu odbywają się w cyklu rocznym, a jak często będzie się odbywał Konkurs Wokalny „Bella Voce”?

R. O.: Na podstawie dużego zainteresowania pierwszą edycją Konkursu „Bella Voce” mogę powiedzieć, że mój pomysł zorganizowania go był „strzałem w dziesiątkę”. Zastanawiamy się, czy będziemy go robić każdego roku, czy co dwa lata. Z pewnością Świętokrzyskie Warsztaty i Konkurs „Bella Voce” są wielką promocją Buska - Zdroju i naszego kurortu. Dostarczamy mieszkańcom i kuracjuszom rozrywki w postaci pięknej muzyki, która pozwala się wszystkim radować i być szczęśliwym.

Z. S.: Macie odpowiednią bazę, aby przeprowadzić dwie duże imprezy w tym samym czasie?

R. O.: Mamy do dyspozycji budynek Szkoły Muzycznej I stopnia im. K. Pendereckiego i piękne Buskie Samorządowe Centrum Kultury. Mamy bardzo dobre warunki i wystarczającą ilość scen i sal do prowadzenia zajęć. Będziemy koncertować także poza Buskiem – w Solcu Zdroju. Organizujemy także koncerty muzyki sakralnej w kościele, a zaprasza nas ks. prałat Marek Podyma, który również ma duszę artysty – jest fotografem, pięknie recytuje i bierze również udział w naszych koncertach. Są osoby, które przyjeżdżają odpoczywać i leczyć się w trakcie trwania naszych Warsztatów. Poprzednie edycje odbywały się trochę później, a w tym roku rozpoczynamy już 7 sierpnia, bo później jest z kolei Święto Buska – Zdroju. Pani doktor z Łodzi, która organizowała sobie i swoim znajomym pobyt w Busku – Zdroju w czasie trwania Warsztatów, była niepocieszona tą zmianą terminu, ale udało się jej zmienić daty pobytu i będą także w tym roku z nami. Osób, które nam towarzyszą każdego roku, jest o wiele więcej.

Z. S.: Pani jest szefem artystycznym obydwu imprez, a głównym organizatorem jest Stowarzyszenie Voce.

R. O.: Jestem również Prezesem Stowarzyszenia Voce, które zajmuje się promocją młodych talentów. Pomagamy młodzieży nie tylko w czasie roku szkolnego organizując im koncerty, a na wakacjach uczestniczą w Świętokrzyskich Warsztatach Wokalistyki i Plastyki Ruchu. Ukłony i słowa podziękowania kieruję do pana burmistrza Waldemara Sikory, dziękuję panu staroście i przede wszystkim Marszałkowi Województwa Świętokrzyskiego panu Adamowi Jarubasowi, który jest zachwycony moim pomysłem i wspiera mnie znacznie, wspierają mnie także burmistrz i starosta. Bez tego wsparcia byłoby bardzo trudno zorganizować Warsztaty i Konkurs.

Z. S.: Rozmawiałam z Panią dawno temu, przy okazji koncertu w Rzeszowie, a później planowałyśmy spotkanie w Sanoku podczas Festiwalu im. Adama Didura i do Sanoka Pani nie przyjechała.

R. O.: Miałam przyjechać na Festiwal, ale dotknęło mnie straszne nieszczęście, bo poszłam do dentysty i usunęłam zęba. Pani doktor nie zrobiła wcześniej prześwietlenia i okazało się, że zrobiła mi się przetoka – czyli dziura do zatoki. Nie wolno mi było w ogóle śpiewać, potrzebna była interwencja chirurga i musiałam spędzić kilka dni w szpitalu. Zbiegło się to z planowanym wyjazdem na Festiwal im. Adama Didura do Sanoka. Pamiętam, że jak Pani dzwoniła, to byłam jeszcze w szpitalu.

Z. S.: Pamiętam, że wówczas pracowała Pani w Teatrze Wielkim w Łodzi, miała Pani wiele zaproszeń do innych teatrów operowych oraz koncertów i nie można było znaleźć czasu na pracę pedagogiczną. Teraz to się zmieniło.

R. O.: Tak, od tamtego czasu wiele się zmieniło. Pewnie Państwo wszyscy wiecie, że w tej naszej Łodzi działo się nieciekawie, ciągle się zmieniali dyrektorzy Teatru Wielkiego, były różne finansowe kłopoty, bo było nawet tak, że nie dostawaliśmy całej pensji. W pewnym momencie miałam już tego wszystkiego dość i postanowiłam korzystać z zaproszeń zagranicznych. Później umożliwiono osobom o długim stażu pracy przejście na emeryturę, a ponieważ spełniałam wymagane warunki, skorzystałam z tego i przyjechaliśmy tutaj, w rodzinne strony mojego męża. Kiedyś nie lubiłam takich małych ośrodków i początkowo były to tylko wakacyjne pobyty, ale szybko zmieniłam zdanie, zaczęliśmy remontować dom po rodzicach męża i postanowiliśmy tutaj zostać. Mąż jeszcze krótko pracował w Łodzi, ale pewnego dnia przyjechał i powiedział: „Roma złożyłem podanie - odchodzę” i zostaliśmy tutaj. Wówczas rozpoczęłam pracę pedagogiczna, która mnie bardzo pochłonęła. Cieszę się ogromnie, bo wielu moich wychowanków zdobywa nagrody na konkursach, bez kłopotu zdają egzaminy na uczelnie: do Katowic, do Warszawy, Gdańska, Bydgoszczy, a także studiują poza granicami Polski. Mam się czym pochwalić. Sama również śpiewam recitale, a najbliższy występ będę miała podczas Warsztatów Świętokrzyskich, ponieważ zawsze pedagodzy także występują – oprócz mnie zaśpiewają: Jolanta Omiljanowicz-Quatrini, Ewa Warta-Śmietana, Piotr Kusiewicz, Piotr Łykowski, Jacek Ścibor. Zapraszamy na koncerty - 11 sierpnia koncertujemy w Solcu Zdroju, podczas którego młodzież zaprezentuje się w koncercie zatytułowanym „ W krainie muzyki”, natomiast w Busku Zdroju 15 sierpnia odbędzie się w kościele św. Brata Alberta koncert „Vivat Regina”, Koncert Galowy uczestników III Świętokrzyskich Warsztatów Wokalistyki i Plastyki Ruchu odbędzie się 16 sierpnia o 19.00. W tym koncercie wystąpią również pedagodzy, natomiast 13 sierpnia o 19.00 w Sali Koncertowej Sanatorium „Marconi” rozpocznie się koncert laureatów I Konkursu Wokalnego „Bella Voce”. Zapraszamy serdecznie.

Zespół Parnassos wystąpił w Przemyślu

Zofia Stopińska: Po niezwykłym i wspaniałym koncercie Zespołu „Parnassos” na 17. Międzynarodowym Przemyskim Festiwalu Salezjańskie Lato Muzyczne rozmawiam z panią Martyną Pastuszką - skrzypaczką, która ten zespół w 2001 roku założyła i nadal nim kieruje. Poruszyli Państwo przemyską publiczność tak, że ludzie nie wytrzymywali i po bardzo dynamicznych częściach rozlegały się oklaski.

Martyna Pastuszka: Rzeczywiście, ale to jest bardzo miłe, kiedy jest prośba, aby nie klaskać, a te oklaski są, tak jak na koncercie jazzowym. Świadczy to o tym, że komuś się bardzo podobało i chce nagrodzić oklaskami. W tym momencie odczuwamy, że to jest bardzo naturalne i nie polega to na przyjętych zasadach, że nagradzamy artystów po zakończeniu utworu, tylko ktoś bije brawo, bo jest tak „naładowany emocjami”, że nie może czekać na koniec. Myślę, że to jeden z najlepszych komplementów, jakie możemy dostać.

Z. S.: Czy wszystkie osoby grające w zespole związały życie z muzyką minionych epok?

M. P.: Różnie. Dla mnie i dla Adama Pastuszki minione epoki to rzeczywiście chleb powszedni, ale coraz bardziej przesuwamy się w kierunku początku XX wieku. Dla Anny Firlus, która jest też organistką, a może przede wszystkim, całe życie poświęciła organom i gra na tym instrumencie także olbrzymi repertuar XIX – wieczny i współczesny, a ulubioną jej formą są wielkie symfonie organowe. Krzysztof Firlus jest I kontrabasistą w Narodowej Orkiestrze Symfonicznej Polskiego Radia w Katowicach i nieustannie ma kontakt ze współczesną muzyką, jest jednym z bardziej pożądanych kameralistów, a na violi da gamba także często gra muzykę współczesną. W poszukiwaniu innego brzmienia, delikatności i zmysłowości dźwięku współcześni kompozytorzy często tworzą utwory z udziałem instrumentów dawnych. Te instrumenty mają w brzmieniu coś organicznego, ludzkiego – może przez to, że używamy jelitowych strun, na których gra się tak, jakby się dotykało kogoś. To nie jest tylko taka rozmowa – krótko, długo, ostro, piano, forte. Mówi się na przykład, żeby smyczek był wolniejszy albo wszedł w głąb struny i to jest porównywalne z dotykiem.

Z. S.: Swoje organizacyjne zdolności i pasje przełożyła Pani nie tylko na niewielki zespół, ale także na orkiestrę.

M. P.: Tak. Od pięciu lat tworzymy w tym gronie, w którym jesteśmy wspólnie - orkiestrę. Ja jestem przewodnikiem, szefem artystycznym i koncertmistrzem, menager Artur Malke dba o to, abyśmy gościli na łamach prasy oraz innych mediów i działa fantastycznie. Bez współpracy Pastuszka – Malke nie byłoby zespołu, jakim jest Orkiestra Historyczna. Mamy ogromny repertuar, który się powiększa, bo ciągle mamy pasję spoglądania w partytury i zjadania ich oczami. Jak do stałego składu zaangażujemy dawne oboje i fagoty, i jak wszystko zagrają dokładnie tak, jak jest zapisane w partyturze, to jest dopiero ogromna przyjemność. Udaje nam się funkcjonować na polskim rynku muzyki klasycznej. W ciągu pięciu lat nagraliśmy pięć płyt. Dwie płyty czekają na wydanie. Do końca roku Musicon wyda naszą płytę z Mszą Wojciecha Dankowskiego ze Zbiorów Jasnogórskich, a także pod koniec bieżącego roku lub na początku przyszłego belgijska wytwórnia wypuści nasz album z concerti grossi włoskimi w Anglii – czyli: Avizon, Francesco Scarlatti, Francesco Geminiani. To wspaniała muzyka – dosyć późne concerti grossi z solującymi: partią skrzypiec, fantastyczną partią wiolonczeli i do tego duże continuo.

Z. S.: W Zespole Parnassos grają małżeństwa.

M. P.: Tak i to powoduje, że relacje pomiędzy ludźmi są inne. Wszystkie małżeństwa są bardzo udane i bardzo zżyte, chociaż nie oznacza to wcale, że rodzinnie to bezkonfliktowo, ale nam akurat się udaje bezkonfliktowo przechodzić przez życie w związku. To ma trochę inny poziom ciepła, zaufania i emocjonalności pomiędzy muzykami, kiedy mamy ze sobą dobre relacje i one muszą być naznaczone troską i szczerością. Słychać to także w muzyce. Na przykład jeśli pomylę się, albo jeżeli próbuję coś zrobić, to osoby, które są przyjaciółmi, wiedzą, że ja teraz się uczę coś robić. W tym przypadku spotykam się z „parasolem ochronnym” i większym zrozumieniem. Powtarzamy, uczymy się, bo to, czego się nauczymy jako grupa, to jest nasz kapitał.

Z. S.: Od początku do końca słuchałam Waszej wspaniałej gry z wielkim zainteresowaniem, a patrząc na Was w trakcie koncertu odnosiłam wrażenie, że Wy jesteście muzyką, która wychodzi z Waszych serc, poprzez mózg , ręce i palce przenosi się na smyczki, struny...

M. P.: Ładnie powiedziane. W sumie takie jest nasze założenie. W życiu dobieramy sobie przyjaciół i partnerów, a tworząc muzykę dobieramy sobie tych samych ludzi. Tworzymy grupę osób, dla których w momencie grania muzyka jest najważniejsza, co wcale nie oznacza, że w życiu jesteśmy wolni od trosk i obowiązków. Jesteśmy młodzi, mamy dzieci, prowadzimy domy i może dlatego jak wychodzimy z domu i bierzemy instrumenty, to myślimy wyłącznie o muzyce. Gramy z „apetytem” – można wyjść z domu i grać. W czasie próby czy koncertu cały czas odczuwamy przyjemność ze wspólnego grania i w każdym z nas cały czas coś drży w środku z niecierpliwości. Jesteśmy szczęśliwi, że tak wspaniale zostaliśmy przyjęci w Przemyślu, ale zapraszamy na nasze koncerty także do innych miast, a przede wszystkim do Katowic, gdzie występujemy najczęściej.

Z panią Martyną Pastuszką, założycielką i szefem artystycznym Zespołu „Parnassos” rozmawiała Zofia Stopińska 29 lipca 2017 roku w Przemyślu.

Zespół muzyki dawnej „Parnassos” wystąpił w Przemyślu w składzie: Martyna Pastuszka – skrzypce, Adam Pastuszka – skrzypce, Anna Firlus – klawesyn i Krzysztof Firlus – viola da gamba. Wystąpiła także gościnnie, współpracująca często z Zespołem sopranistka - Karolina Brachman.
Zespół „Parnassos” powstał w 2001 roku. Specjalizuje się w wykonywaniu muzyki okresu przedromantycznego, zgodnie z przyjętymi zasadami tzw. wykonawstwa historycznego, a więc grając na kopiach instrumentów właściwych danej epoce z użyciem dostępnych wówczas środków wykonawczych. Wszyscy są absolwentami katowickiej Akademii Muzycznej. W marcu roku 2004 członkowie zespołu wraz z sopranistką Karoliną Brachman i lutnistą Christophem Barthem zdobyli drugą nagrodę na Konkursie muzyki kameralnej „Concerto Barocco” w Wuppertal (Niemcy). Od chwili powstania zespół występował na niezależnych koncertach, był również gościem wielu festiwali w Polsce i za granicą. Zaproszenia do współpracy z zespołem przyjmują tak uznani soliści, jak Simon Standage, Barthold Kuijken, Dariusz Paradowski, Piotr Olech. We wrześniu 2007 roku ukazała się pierwsza płyta zespołu zatytułowana „O piękny czasie! O godzino wieczorna!” zawierająca utwory kompozytorów niemieckich XVII stulecia.

ANNA NETREBKO & YUSIF EYVAZOV - ROMANZA

Premiera 8 września

Romanza“ to nie tylko pierwszy album Anny Netrebko nagrany w duecie z mężem, ale także pierwsza w jej repertuarze pozycja wykraczająca poza ściśle rozumianą muzykę klasyczną. Na dwóch płytach znalazły się: miłosne duety autorstwa znanego rosyjskiego kompozytora i producenta Igora Krutoya oraz antologia najwybitniejszych interpretacji pieśni i arii operowych dokonanych przez światowej sławy sopranistkę.

Anna Netrebko i jej mąż, tenor Yusif Eyvazov prezentują 18 romantycznych pieśni miłosnych skomponowanych specjalnie dla nich przez Igora Krutoya.
Rosyjski producent i kompozytor stworzył wszystkie osiemnaście utworów z myślą o Annie i Yusifie. Wiele lat bliskiej współpracy z małżeństwem śpiewaków pozwoliło mu napisać pieśni, które idealnie pasują do ich głosów. Przede wszystkim jednak kompozycje Igora są po prostu hołdem złożonym miłości.

Poprzedni album Anny Netrebko - Verismo (2016) - przeprowadził fanów śpiewaczki przez okres rewolucyjny dla stylu operowego (od 1890 do 1920 roku). Znalazły się na nim utwory takich mistrzów jak Francesco Cilea, Umberto Giordano, czy Giacomo Puccini. Netrebko otrzymała za niego przyznawaną w Niemczech nagrodą Echo Klassik w kategorii “Wokalistka Roku”. Była też nominowana do nagrody Grammy za “Najlepszy Klasyczny Solowy Album Wokalny.”
Anna spotkała swojego męża, tenora Yusifa Eyvazova, podczas wystawiania Manon Lescaut w Operze Rzymskiej w marcu 2014 roku. Od ich ślubu w grudniu 2015 roku, para koncertuje wspólnie na całym świecie. 7 grudnia 2017 r., operą Andrea Chénier, słynne małżeństwo zainauguruje sezon w La Scali. Dla Anny będzie to debiut w roli Maddaleny.

Album ukazuje się w wersji 1 CD (duety) oraz 2CD Deluxe (duety + wyselekcjonowane przez artystkę jej solowe nagrania arii operowych).

Zakochałam się w tym miejscu i chętnie powrócę do Przemyśla

Znakomity koncert Zespołu „Parnassos” odbył się 29 lipca w Kościele Salezjanów w Przemyślu w ramach 17. Międzynarodowego Przemyskiego Festiwalu Salezjańskie Lato Muzyczne. Zespół „Parnassos” wystąpił w składzie: Karolina Brachman – sopran, Martyna Pastuszka – skrzypce, Adam Pastuszka – skrzypce, Anna Firlus – klawesyn, Krzysztof Firlus – viola da gamba.
Wspaniale zabrzmiały podczas tego wieczoru dzieła Georga Friedricha Haendla oraz utwory znakomitych polskich twórców: Adama Jarzębskiego i Stanisława Sylwestra Szarzyńskiego.
Po koncercie był czas na krótka rozmowę ze śpiewaczką Karoliną Brachman, która oczarowała licznie zgromadzoną publiczność niezwykłej urody sopranem i interpretacją utworów Stanisława Sylwestra Szarzyńskiego i Georga Friedricha Haendla.

Zofia Stopińska: Serdecznie gratuluję i dziękuję za wspaniały wieczór, dzięki któremu mogliśmy poznać bardzo rzadko wykonywane utwory Georga Friedricha Haendla i kompozytorów polskich. Przepięknie i wzruszająco zabrzmiała we wnętrzu Kościoła Salezjanów kompozycja Stanisława Sylwestra Szarzyńskiego „Jesu spes mea”. Dowiedziałam się, że Pani repertuar i doświadczenia obejmują także różne gatunki muzyki wokalnej późniejszych epok oraz muzykę współczesną. To wielka sztuka, wymagająca wiedzy i umiejętności.

Karolina Brachman: Nie wiem, czy to wielka sztuka, ale przede wszystkim wielka frajda. To są różne światy i za każdym razem jest to ogromny przywilej móc wtopić się w świat danej epoki. Przede wszystkim za pomocą muzyki, bo to jest mój zawód, ale też literatury i innych dziedzin sztuki. To mi daje poczucie, że wiem, w jakim miejscu jestem. Samodzielnie robię programy z muzyką dawną. Jeśli chodzi o muzykę nową, to raczej jestem „muzykiem do wynajęcia”, a także śpiewaczką, dla której różni kompozytorzy piszą. Ostatnio połączenie muzyki dawnej i najnowszej spotyka się bardzo często, ponieważ twórcy muzyki współczesnej bardzo cenią sobie rodzaj dźwięku bardzo klarowny, czysty i dlatego muzyka dawna, i współczesna nie są trudne do połączenia. To są bardzo bliskie światy i obydwa polegają również na improwizacji.

Z. S.: Podziwiałam Panią dzisiaj, z jaką łatwością i dokładnością wykonywała Pani wszystkie ozdobniki, których w muzyce dawnej jest bardzo dużo. Wielokrotnie trwały one długo i realizowane były na jednym oddechu, przepona musi wówczas pracować bardzo sprawnie.

K. B.: Wszystko musi wtedy pracować – serce, przepona, głowa. To musi stanowić jedność, aby można się było zacząć bawić tym, czego przez długie lata uczyliśmy się.

Z. S.: Dzisiaj miała Pani bardzo dobre towarzystwo do kreowania muzyki ponad trzech wieków.

K. B.: Towarzystwo miałam znakomite. To koledzy, z którymi współpracuję już bardzo długo. To wspaniali muzycy. Pani Martyna Pastuszka od jakiegoś czasu prowadzi także orkiestrę i uważam, że jest to najbardziej żywiołowa orkiestra, jaką w tym kraju można usłyszeć.

Z. S.: Zamieszczone w programie koncertu utwory Georga Friedricha Haendla stanowiły pewną spójną całość, jednak wspaniałe wykonanie sprawiło, że kilkakrotnie ręce publiczności same składały się do braw i pewnie to trochę Wam przeszkadzało.

K. B.: To w zasadzie nie przeszkadzało. Pewne części były tak dynamiczne, że brawa były naturalnym efektem. Może nawet byłoby bardzo dziwnie, gdyby muzycy skończyli z taką ekspresją, a później byłaby cisza. Mieliśmy inne plany, ale publiczność je zmieniła i to jest właśnie ta fantastyczna rzecz na żywych koncertach, że dynamika z muzyków przechodzi na publiczność i to jest jeden z najważniejszych powodów, dla którego my ten zawód wykonujemy.

Z. S.: Większość Pani występów odbywa się niestety poza granicami Polski. Podobnie jak działalność pedagogiczna.

K. B.: Tak, już od piętnastu lat mieszkam w Niemczech i tam obecnie też pracuję na uczelni, ale moje kontakty z Polską i polskimi muzykami są bardzo częste. Dotyczy to zarówno muzyki dawnej, jak i współczesnej. Najczęściej współpracuję z Orkiestrą Historyczną i z tym zespołem.

Z. S.: Była już Pani w tych stronach?

K. B.: Byłam w Przemyślu parę lat temu, kiedy wykonywaliśmy program „Welon i tonsura” złożony z utworów kompozytorów duchownych – zakonników i zakonnic. Jednym z ważnych punktów mojej działalności jest twórczość kompozytorek i bardzo wiele z nich było zakonnicami, najczęściej we Włoszech albo w Austrii.

Z. S.: Wiele osób, które przyjeżdżają na Podkarpacie z koncertami mówi, że od razu wiedzą, że są na terenie dawnej Galicji.

K. B.: To prawda. Jak byłam tu pierwszy raz parę lat temu, to się absolutnie zakochałam w tym miejscu i od razu pomyślałam, że muszę tu wrócić. Jestem bardzo wdzięczna panu Tomaszowi Ślusarczykowi, że mnie zaprosił, ponieważ od jutra rozpoczynam urlop w Krasiczynie. Bardzo się cieszę, bo Galicja ma niesamowity, nigdzie niespotykany klimat i taką dobroczynną powolność. Zazwyczaj wszystko robimy szybko, ciągle się śpieszymy i bez przerwy żyjemy w stresie – starczy chwila w Przemyślu, a wszystko robimy wolniej i spokojniej. Okazuje się, że mam więcej czasu i potrafię się bardziej skupić na pracy. Jest w tym coś, co mnie bardzo uwiodło. Myślę, że w czasie urlopu te moje odczucia i miłość do tych stron jeszcze bardziej się ugruntują. Z niecierpliwością będę czekać na następne zaproszenie. Dziękuję publiczności za wspaniałe przyjęcie i mówię do zobaczenia.

Z sopranistą Karoliną Brachman rozmawiała Zofia Stopińska 29 lipca w Przemyślu.

Nie było czasu na dłuższą rozmowę i dlatego pozwolę sobie zamieścić krótki życiorys Artystki.
Karolina Brachman urodziła się w Rudzie Śląskiej, obecnie mieszka w Wuppertalu. Studiowała teorię muzyki oraz śpiew w Akademii Muzycznej im. Karola Szymanowskiego w Katowicach. Studia wokalne kontynuowała w Hochschule für Musik w Kolonii w klasie prof. Barbary Schick. Ukończyła je w 2007 roku, uzyskując dyplom z wyróżnieniem. Działalność artystyczna Karoliny Brachman związana jest najsilniej z nurtem historycznej praktyki wykonawczej muzyki dawnej. Artystka współpracuje z wieloma dyrygentami i zespołami. Jej repertuar i doświadczenia obejmują jednak nie tylko muzykę średniowieczną, w tym chorał gregoriański, czy wszystkie gatunki muzyki wokalnej baroku i klasycyzmu, ale też romantyczną muzykę kameralną i oratoryjną, pieśni oraz muzykę współczesną. Projekty koncertowe i nagrania płytowe z muzyką średniowieczną i barokową z udziałem Karoliny Brachman zdobywały w ostatnich latach uznanie międzynarodowej krytyki oraz liczne nagrody. Od kilku lat sopranistka prowadzi wykłady i warsztaty poświęcone historycznym praktykom wykonawczym, zaś w roku 2012 objęła klasę śpiewu solowego w Instytucie Muzyki Hochschule Osnabrück.

XI Wieczór z Operą i Operetką w Krośnie

Regionalne Centrum Kultur Pogranicza w Krośnie oraz Krośnieńskie Towarzystwo Muzyczne zapraszają do udziału w XI Wieczorze z operą i operetką.

XI WIECZÓR Z OPERĄ I OPERETKĄ

6 sierpnia 2017, godzina 19.00
Letnia scena w Rynku, Krosno*

W programie znane arie i duety z oper, operetek i musicali.

Wykonawcy:

Anna Bacciarelli - sopran
Dominika Farbaniec - sopran
Tomasz Furman - tenor
Paweł Trojak - baryton
Małgorzata Busz-Perkins - mezzosopran

Kwartet fortepianowy "Team for Voices"

Anna Stępień - skrzypce
Izabela Tobiasz - altówka
Halina Hajdaś - wiolonczela
Janusz Tomecki - fortepian

Zespół, znany już krośnieńskiej publiczności, powstał w lutym 2011 roku na zapotrzebowanie wokalistów i organizatorów koncertów, którzy preferują pełniejszą formę brzmieniową akompaniamentów. Kwartet tworzą muzycy Podkarpackiej Filharmonii im. Artura Malawskiego w Rzeszowie.

Muzycy występowali między innymi w Podkarpackiej Filharmonii, w Regionalnym Centrum Kultur Pogranicza, na Rynku w Krośnie oraz na Politechnice Rzeszowskiej.

Koncert poprowadzi Małgorzata Busz-Perkins

*W przypadku deszczowej pogody koncert zostanie przeniesiony do sali widowiskowej

Koncert mistrzów w Przemyślu

17. Międzynarodowy Przemyski Festiwal Salezjańskie Lato Muzyczne - „Wielcy mistrzowie znani i nieznani”.

Piątek 04.08.2017r. ; godz.19.30 ; Kościół Salezjanów w Przemyślu

Wystąpią światowej sławy polscy artyści: Łukasz Długosz – flet i Roman Perucki – organy

W programie:

Johann Sebastian Bach (1685-1750)
Preludium i fuga Es-dur BWV 552

Hermann Schroeder (1904-1984)
Sonata for flute
Allegro animato, Larghetto cantabile, Vivace

Antonio Vivaldi (1678-1741)
La Stravaganza, op. 4
Allegro, Grave, Allegro

Cecile Chaminade (1857-1944)
Meditation

Julien Bret (*1974)
Hevelius

Wojciech Kilar ( 1932-2013)
Aria

Wstęp wolny

Zapraszamy na Salezjańskie Lato Muzyczne do Przemyśla

Zofia Stopińska: Na półmetku 17. Międzynarodowego Przemyskiego Festiwalu Salezjańskie Lato Muzyczne rozmawiam z panem Tomaszem Ślusarczykiem – dyrektorem artystycznym tej imprezy. „Wielcy mistrzowie znani i nieznani” - ten tytuł łączy wszystkie koncerty, ale trzeba podkreślić, że tych wielkich nieznanych mistrzów jest ciągle wielu.

Tomasz Ślusarczyk: Skupiamy się wokół twórców, którzy goszczą na scenach koncertowych świata, ale jesteśmy przekonani, że także warto pokazywać tych zapomnianych. W Polsce jest ich wielu i pewnie nie wszystkich będziemy mogli pokazać, bowiem przez nasz kraj przetoczyło się mnóstwo wojen. Przykładowo potop szwedzki zniszczył ponad czterdzieści procent populacji, nie mówiąc już o zbiorach dzieł sztuki, wśród których były także muzykalia, które zaginęły. Później, w czasach saskich, kryzys w działalności muzycznej był bardzo widoczny i dopiero pod koniec XVII wieku Polska trochę odetchnęła, ale większość dzieł minionych epok przepadła. Stąd koncert Zespołu Parnassos, podczas którego zabrzmiały wspaniałe dzieła Georga Friedricha Haendla, stanowiące koronę epoki baroku, a do tego polscy kompozytorzy – Stanisław Sylwester Szarzyński i Adam Jarzębski. Okazuje się, że ich muzyka wcale nie odbiegała poziomem od dzieł powstających na terenie innych krajów europejskich. Jakże często o tym zapominamy i skupiamy się na wychwalaniu zachodnich kompozytorów, a zapominamy, że mieliśmy naprawdę wielkich twórców – do wymienionych przed chwilą dodajmy jeszcze Mielczewskiego i Zieleńskiego, który wydawał swe dzieła w weneckiej oficynie. „Mistrzowie znani i nieznani” – ten tytuł odnosi się także do muzyków, szczególnie tych młodych, bo zadaniem naszego festiwalu jest zapraszanie nie tylko sławnych muzyków, którzy mają już ugruntowaną karierę w Polsce i na świecie, ale także zapraszanie młodych artystów, którzy dopiero rozpoczynają działalność artystyczną na estradach polskich i europejskich. Staram się zapraszać utalentowanych studentów z akademii muzycznych, w których pracuję – Akademii Muzycznej w Bydgoszczy, Akademii Muzycznej w Krakowie i Uniwersytetu Muzycznego Fryderyka Chopina w Warszawie. Chcemy ich w ten sposób promować. Kolejnym celem Festiwalu jest także propagowanie koncertów. Wiele osób zbyt wielką wagę przykłada do nagrań i słucha prawie wyłącznie utworów utrwalonych na płytach, nie doceniając odbioru na żywo.

Z. S.: Na szczęście nic nie zastąpi koncertu i kontaktu z artystą podczas koncertu.

T. Ś.: To są inne wrażenia, inne emocje. Będąc na koncercie łatwiej nam się przenieść w czasy, kiedy te dzieła powstawały z potrzeby duszy oraz do określonych pomieszczeń (kościoły, dwory) i na specjalne okazje. To pomaga spojrzeć na te dzieła oczami ówczesnych twórców.

Z. S.: Do końca „Salezjańskiego Lata Muzycznego”, czyli do 12 sierpnia będą jeszcze bardzo różnorodne koncerty; jutro (30 lipca) zapraszacie na Zamek Kazimierzowski na recital chopinowski, w piątek (4 sierpnia) w Kościele Salezjanów wystąpią artyści koncertujący na całym świecie – flecista Łukasz Długosz i organista Roman Perucki, po raz pierwszy na tym Festiwalu wystawiona zostanie opera.

T. Ś.: Jestem bardzo dumny, że udało nam się zorganizować spektakl operowy. Tej formy brakowało mi bardzo. Do tej pory były recitale organowe, skrzypcowe, wokalne, przez kilka lat przyjeżdżały do nas wielkie orkiestry symfoniczne z Anglii, orkiestry dęte, rozbrzmiewała muzyka dawna sakralna i świecka, muzyka cerkiewna, chorał gregoriański, a w tym roku przyszedł czas na operę. W sobotę (5 sierpnia) w Sali Zamku Kazimierzowskiego wystawiona zostanie „La Serva Padrona” Giovanniego Battisty Pergolesiego, którą wykonają artyści z Białegostoku, działający w tamtejszej filii Uniwersytetu Muzycznego Fryderyka Chopina w Warszawie.

Z. S.: Oczekiwany jest także koncert muzyki z dawnych źródeł, odnalezionych w tych stronach.

T. Ś.: Jak zwykle takiego koncertu nie zabraknie. Będzie to koncert z muzyką cerkiewną w Katedrze Greckokatolickiej w środę 9 sierpnia w wykonaniu zespołu Exchatofonia. Program wypełnią opracowania zachowanych rękopisów z tzw. Skitu Maniawskiego z XVII wieku. Skit Maniawski to prawosławny klasztor mieszczący się niedaleko Stanisławowa, był ostatnim z klasztorów prawosławnych, który kontynuował tradycje muzyczne dawnej prawosławnej eparchii przemyskiej. Usłyszymy śpiewy, które kiedyś istniały i były kultywowane na tych ziemiach, a klasztory prawosławne były ośrodkami, w których kształtowano ten styl. Źródła zachowały się na Ukrainie i opracował je nieżyjący już prof. Roman Stelmaszczuk z Akademii Muzycznej we Lwowie. W tym koncercie wystąpi także saksofonista, który będzie improwizował na tematy utworów w wykonaniu śpiewaków. Ostatni koncert poświęcony będzie muzyce odnalezionej. Pojawią się utwory, które w XVIII wieku skomponowali: Jan Krtitel Dolar, który działał prawdopodobnie na dworze cesarza Leopolda II , a usłyszymy jego Sonatę na trąbkę, cztery puzony i basso continuo, drugim kompozytorem jest Augustin Kerzinger i na sam koniec Creato Butner – znakomity organista i kompozytor działający w Gdańsku. W ubiegłym roku odnaleziono jego monumentalne „Te Deum” na 3 chóry, 2 trąbki, kotły, 4 puzony, 4 viole da gamba i koncertujące skrzypce. Ten utwór zabrzmi na zakończenie Festiwalu 12 sierpnia.

Z. S.: Dodajmy jeszcze, że koncert odbędzie się w Kościele Karmelitów w Przemyślu.

T. Ś.: Mamy taką możliwość w Przemyślu, że często muzyka może rozbrzmiewać we wnętrzach z epoki. Kościół Karmelitów to jedna z najpiękniejszych świątyń w tej części Polski, posiadająca piękną bryłę i jedną z najlepszych akustyk. Muzyka, która powstała w tym samym czasie, co świątynia, zabrzmi w jej wnętrzach z pewnością znakomicie.

Z. S.: Na większość z koncertów wstęp jest wolny.

T. Ś.: Festiwal został dofinansowany ze środków Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, i zgodnie z wnioskiem sporządzonych przez Przemyskie Centrum Kultury i Nauki Zamek, część koncertów powinna być biletowana. Pani Renata Nowakowska – Dyrektor Festiwalu zadecydowała, że będą to: koncert Leszka Możdżera i opera. Odbędzie się jeszcze 10 sierpnia w Kościele Salezjanów impreza towarzysząca zorganizowana w ramach obchodów 50. Rocznicy śmierci Zoltana Kodalya. Wkrótce pojawią się afisze.

Z. S.: Należy zaglądać na strony Przemyskiego Centrum Kultury i Nauki Zamek i Klasyki na Podkarpaciu, gdzie wkrótce będą szczegółowe informacje.


Z dr Tomaszem Ślusarczykiem – dyrektorem artystycznym 17. Międzynarodowego Przemyskiego Festiwalu Salezjańskie Lato Muzyczne rozmawiała Zofia Stopińska 29 lipca 2017r.

Subskrybuj to źródło RSS