Zawsze mówię, że to akordeon mnie wybrał
Zapraszam Państwa na spotkanie z Panem Michałem Stochelem, zwycięzcą w XXII Konkursie Eurowizji dla Młodych Muzyków, który odbył się 6 czerwca 2026 roku w Erywaniu.
To czwarty triumf Polski w historii tego prestiżowego konkursu oraz pierwszy przypadek, gdy najwyższe laury zdobył akordeonista. Wcześniej zwycięzcami byli: w 2000 roku pianista Stanisław Drzewiecki, w Bergen, w 1992 roku zwyciężył skrzypek Bartłomiej Nizioł w Brukseli i w 2016 roku Kolonii pierwsze miejsce zdobył saksofonista Łukasz Dyczko.
W tegorocznej edycji Konkursu Eurowizji dla Młodych Muzyków uczestniczyli reprezentanci 11 państw. Drugie miejsce zajęła reprezentantka Łotwy, perkusistka Sonja Misiņa, a trzecie reprezentantka Armenii, flecistka Elen Virabyan. Uczestnikom towarzyszyła Narodowa Orkiestra Filharmonii Armeńskiej pod batutą Eduarda Topchjana.
Michał Stochel jest tegorocznym maturzystą Zespołu Państwowych Szkół Muzycznych im. Artura Malawskiego w Przemyślu. Jego nauczycielem akordeonu był pan Dariusz Baszak.
Gratuluję serdecznie tego wielkiego sukcesu. Zdobyłeś Nagrodę Główną w tak ważnym konkursie.
Bardzo dziękuję. Już znalezienie się w gronie finalistów tego konkursu oraz zwycięstwo jest dla mnie ogromnym wyróżnieniem. Jestem szczęśliwy, że kilkuletnia praca pod kierunkiem mojego wspaniałego nauczyciela pana Dariusza Baszaka zakończyła się takim osiągnięciem.
Dodajmy, że Twój sukces w Erywaniu poprzedziło zwycięstwo w ogólnopolskim konkursie Młody Muzyk Roku. Pewnie wiele godzin spędziłeś codziennie na ćwiczeniu. Jak długo trwały przygotowania?
Każdy sukces wiąże się z pracą i dzięki tej pracy oceniono mnie tak wysoko. Zawsze starałem się solidnie ćwiczyć, ale przygotowania do tych konkursów były dość stresujące i trwały kilka miesięcy. Denerwowałem się, bo grałem pierwszy raz z towarzyszeniem orkiestry. Trochę się bałem, że sobie nie poradzę, ale ostatecznie wszystko poszło dobrze. Mam nadzieję, że jeszcze nie raz będę miał okazję grać z towarzyszeniem orkiestry.
Bardzo trudny utwór wybraliście na ten konkurs.
Grałem Concerto Classico, cz. III: Presto con fuoco Mikołaja Majkusiaka. Utwór dość trudny zarówno dla solisty jak i orkiestry, bardzo energetyczny i rytmiczny, ale za to bardzo efektowny. Uważam, że jest to wspaniała kompozycja na poziomie światowym.
Jak wyglądał pobyt Erywaniu?
W podróży towarzyszył mi mój profesor pan Dariusz Baszak. Zawsze pomagał mi w rozwiązaniu wszystkich problemów i wątpliwości. Byliśmy w Erywaniu tydzień, ponieważ załatwienie wszystkich spraw związanych z konkursem, próby z orkiestrą i ćwiczenie zajęło trochę czasu.
Po raz pierwszy byłem w tamtych stronach świata izobaczyłem jak różnią się od Polski. Mieliśmy trochę czasu na zwiedzanie. Bardzo mi się podobało.
Wiadomo, że pojechałeś po to, aby stanąć w szranki konkursowe, ale czy spodziewałeś się, że wygrasz?
Oczywiście, każdy z nas chciał się zaprezentować jak najlepiej, ale byłem, jak na wszystkich dotychczasowych konkursach nie byłem nastawiony na wygranie. Konkurs jest przede wszystkim po to, żeby się czegoś nauczyć, poznać nową literaturę i nowych ludzi. Nagrody zdobywa się przy okazji. Prawdę mówiąc nie spodziewałem się zwycięstwa. Kiedy padło moje nazwisko byłem w szoku.
Zarówno podczas krajowych eliminacji, jak i międzynarodowych oceniali was świetni muzycy.
Tak, podczas krajowych eliminacji (Młody Muzyk Roku 2026), polskiego reprezentanta wybierało jury, w którym zasiedli znakomici polscy muzycy: dyrygent Adam Sztaba (przewodniczący), skrzypaczka Agata Szymczewska oraz oboista Arkadiusz Krupa.
W międzynarodowym finale w Erywaniu występy oceniało wybitne jury w składzie: Roman Simović - skrzypek (Ukraina) i dyrygent, który przewodniczył jury, Julian-Sadi Salemkour – dyrygent (Niemcy/Algeria), Narek Hakhnazaryan – wiolonczela (Armenia) i Eduardo Belmar Jorda- flet (Majorka). Z pewnością jurorzy mieli problemy w wyłonieniem trzech pierwszych miejsc, ponieważ uważam, że wszyscy uczestnicy świetnie zagrali.
Bardzo się cieszę, że mogłem przebywać z tak świetnymi muzykami.
Rozmawiamy po Twoim spotkaniu w przemyskiej szkole po zwycięstwie w Erywaniu, które było bardzo miłe i wzruszające.
Nie spodziewałem się, tak miłego spotkania. Byłem bardzo wzruszony kiedy zobaczyłem profesora Dariusza Baszaka i moich wszystkich kolegów, którzy przyszli mi pogratulować. Obejrzeliśmy jeszcze raz nagranie z mojego występu w konkursie i rozmawialiśmy. Był tort i kwiaty. To było bardzo miłe.
Z wielkim sentymentem żegnam już szkołę, ale zawsze będę pamiętał o Przemyślu, w którym uczyłem się przez sześć lat. Zawsze z sentymentem będę wracał do tego pięknego miasta.
Pewnie też z wielkim sentymentem będziesz wspominał Państwową Szkołę Muzyczną I stopnia w Kolbuszowej, gdzie rozpoczynałeś naukę gry na akordeonie.
To prawda. Do czasu spędzonego w Szkole Muzycznej w Kolbuszowej powracam ze wspaniałymi wspomnieniami. Zacząłem swoją przygodę z muzyką w tej szkole, gdzie uczył mnie gry na akordeonie pan Tomasz Blicharz. Miałem osiem lat kiedy zacząłem się kształcić.
Dlaczego wybrałeś akordeon?
Zawsze mówię, że to akordeon mnie wybrał. Kiedy miałem siedem lat byłem na wycieczce w Sandomierzu. Zobaczyłem tam pana, który grał na ulicy na akordeonie. Od pierwszego spojrzenia zafascynowałem się tym instrumentem, nie mogłem oderwać wzroku.
Wkrótce rodzice zapisali mnie do szkoły muzycznej na akordeon i wszystko się dalej potoczyło.
Mój dom rodzinny znajduje się w Zarębkach niedaleko Kolbuszowej, gdzie chodziłem do szkoły podstawowej. Byłem małym chłopcem i rodzice musieli mnie wozić kilka razy w tygodniu do szkoły muzycznej. To było dosyć trudne logistyczne, bo pracowali, ale zawsze sterali się godzić wszystkie obowiązki.
Jeszcze większy problem rozpoczął się, kiedy ukończyłem naukę w szkole I stopnia. Bardzo chciałem kontynuować naukę w Przemyślu, gdzie poziom nauczanie gry na akordeonie jest bardzo wysoki. Nie mogłem dojeżdżać na zajęcia do Przemyśla z Zarębek. Przeprowadził się ze mną tata, ponieważ mama musiała zostać w domu, bo starszy brat uczył się w liceum i także nie mógł zostać sam.
Na każdy weekend staraliśmy się z tatą wracać do domu. Nie zawsze się udawało z powodu różnych zobowiązań, ale jak tylko mogliśmy to jechaliśmy do domu.
Niedawno wróciliście do domu w Zarębkach, ale po wakacjach znowu będziesz musiał wyjechać na dłużej, bo rozpoczniesz studia.
Studia też się wiążą z opuszczeniem domu rodzinnego, ale taka jest kolej rzeczy. Chcę studiować w Polsce i wybrałem Akademię Muzyczną w Katowicach.
Czy w rodzinie są tradycje muzyczne?
Jest w rodzinie kilku grających na instrumentach kuzynów, ale nikt nie zajmuje się muzyką profesjonalnie. W tym sensie będę pierwszy.
Będąc uczniem szkół muzycznych w Kolbuszowej i Przemyślu często brałeś udział w konkursach i wiele z nich wygrałeś.
Tych konkursów było bardzo dużo zarówno w Polsce, jak i za granicą. Ciężko to policzyć. Tak jak już powiedziałam na konkursy jedzie się po to, żeby się czegoś nauczyć.
Wyniki to jest osobna kwestia, do której po prostu nie należy przykładać zbyt dużej wagi, bo muzyka jest subiektywną sztuką i każdy może ją inaczej odbierać.
Każdy sukces to nie była tylko i wyłącznie moja praca ale także praca moich nauczycieli, zarówno z Kolbuszowej jak i z Przemyśla. Bez ich pomocy, zaangażowania i wytrwałości na pewno nie odniósł bym takiego sukcesu. Jestem im za to bardzo wdzięczny.
Obserwując i słuchając Twoich nagrań koncertowych, zauważyłam, że potrafisz znakomicie współpracować z publicznością, ująć ją swoimi interpretacjami.
Staram się jak najbardziej przemówić do publiczności muzyką i myślę, że moje wykonania trafiają do ludzi. To jest bardzo ważne i jestem z tego bardzo zadowolony.
Sukces w Konkursie Eurowizji dla Młodych Muzyków sprawił, że różne media bardzo interesują się Tobą i jestem przekonana, że masz sporo propozycji koncertów.
Faktycznie zainteresowanie mediów jest duże. Nie jestem przyzwyczajony do tego . Otrzymałem także sporo zaproszeń na koncerty w różnych terminach. Myślę, że Konkurs Eurowizji otworzył mi wiele drzwi.
Życzę kolejnych sukcesów oraz wiele wytrwałości, cierpliwości i radości z wykonywanej muzyki.
Bardzo dziękuję za rozmowę.
Ja również dziękuję bardzo.
Zofia Stopińska
Galeria
-
To akordeon mnie wybrał
To akordeon mnie wybrał
-
To akordeon mnie wybrał
To akordeon mnie wybrał
-
To akordeon mnie wybrał
To akordeon mnie wybrał
https://www.klasyka-podkarpacie.pl/wywiady/item/4038-zawsze-mowie-ze-to-akordeon-mnie-wybral?print=1&tmpl=component#sigProId8ee22a92be



