Wydrukuj tę stronę
Maestro Bartłomiej Nizioł: Staram się promować muzykę polską
Barłomiej Nizioł - skrzypce fot. Filharmonia Podkarpacka

Maestro Bartłomiej Nizioł: Staram się promować muzykę polską

        Jest mi ogromnie miło, że mogę Państwa zaprosić na spotkanie z Bartłomiejem Niziołem, wybitnym polskim skrzypkiem, który wystąpił 23 stycznia 2026 roku w Filharmonii Podkarpackiej. Bartłomiej Nizioł. Artysta urodził się w 1974 roku w Szczecinie. Naukę gry na skrzypcach rozpoczął w wieku pięciu lat. Ukończył z wyróżnieniem Akademię Muzyczną w Poznaniu pod kierunkiem prof. Jadwigi Kaliszewskiej, następnie kontynuował studia pod kierunkiem prof. Pierre’a Amoyala w Conservatoire de Lausanne. Swoje umiejętności gry na skrzypcach rozwijał także na licznych kursach muzycznych pod okiem takich znakomitych profesorów, jak: Zachar Bron, Ruggiero Ricci, Herman Krebbers czy Michael Frischenschlager.
      Bartłomiej Nizioł jest laureatem pierwszych nagród na najbardziej liczących się międzynarodowych konkursach skrzypcowych w: Poznaniu (I nagroda na X Międzynarodowym Konkursie im. Henryka Wieniawskiego, 1991), Adelajdzie, Pretorii, Brukseli i Paryżu.
       Od 1995 roku artysta mieszka w Szwajcarii.
       Miałam przyjemność spotkać się z maestro Bartłomiejem Niziołem w dniu koncertu w Rzeszowie po próbie generalnej.

Od wielu lat Pana działalność artystyczna toczy się w kilku nurtach, a przede wszystkim występuje Pan jako: solista, kameralista, koncertmistrz Orkiestry Tonhalle (1997 – 2003), a od 2003 roku Opernhaus Zürich oraz jest Pan profesorem w Hochschule der Künste Bernie

        Wszystko zależy od tego, co w danym czasie mam w kalendarzu. Oczywiście, regularnie pracuję ze studentami, ale pozostałe nurty działalności staram się planować z dużym wyprzedzeniem.

Od lat, a ostatnio szczególnie jest Pan związany z Międzynarodowym Konkursem Skrzypcowym im. Henryka Wieniawskiego w Poznaniu jako juror, a obecnie także jako organizator.

         Dość niespodziewanie przybyły mi obowiązki związane z planowanym w tym roku 17 Konkursem im. Henryka Wieniawskiego. Konkurs organizowany jest przez Towarzystwo Muzyczne im. Henryka Wieniawskiego w Poznaniu. Aktualnie prezeską tego towarzystwa Agata Szymczewska, a ja pełnię funkcję wiceprezesa. Chcieliśmy, aby na kolejny konkurs ściągnąć wielkie nazwiska. Prowadziliśmy rozmowy z Anne Sophie Mutter i Augustinem Hadelichem, ale oni prowadzą tak aktywną działalność koncertową, że nie mogą jej połączyć z udziałem w jury konkursu.
       Wtedy dyrektorka Karolina Kaźmierczak i prezeska Agata Szymczewska zaskoczyły mnie propozycją, żeby przejąć rolę przewodniczącego jury. Argumentowały, że powinien to być ktoś najbardziej z tym konkursem związany. Przekonały mnie, bo faktycznie tak jest. Jestem zwycięzcą X edycji, trzykrotnie byłem jurorem, wysłuchałem wszystkich występów w ramach IX edycji, którą wygrał Ewgienij Buszkow. Myślę, że to jest rola, która mi odpowiada, z którą mogę się identyfikować, w którą mogę się zaangażować całym sercem.
        Bardzo nam zależy, aby pracami jury nie kierowały osoby przypadkowe, które z Wieniawskim, z Poznaniem, z polską muzyką, z polską kulturą mają mało do czynienia, a tak wcześniej bywało.

Pewnie po zmianach w zarządzie Towarzystwa Muzycznego w Poznaniu można się spodziewać nowego spojrzenia na Konkurs.

        Tak, Chcemy, aby to było ogromne wydarzenie kulturalne promujące polską muzykę, polskich kompozytorów. W ostatniej edycji konkursu za mało było muzyki polskiej, a nawet samego Henryka Wieniawskiego.
         Program XVII edycji jest już ogłoszony. Wiele osób jest zaskoczonych, że nie ma koncertów Mozarta, ale są piękne koncerty z orkiestrą kameralną, których nigdy wcześniej nie było – na przykład: Mieczysława Weinberga i Aleksandra Panufnika.
Ważne jest też, żeby konkurs rozpoczął się i skończył się muzyką Wieniawskiego. Zwycięzca będzie musiał wygrać koncertem Wieniawskiego.
         Bardzo nam zależy, żeby ten konkurs był ważnym wydarzeniem i świętem muzyki dla szerokiego grona publiczności w Polsce.
Międzynarodowy Konkurs Skrzypcowy im. Henryka Wieniawskiego jest rozpoznawalny na całym świecie, a najlepiej dowodzi o tym fakt, że do udziału można było się zgłosić do 9 stycznia i napłynęła rekordowa ilość – ponad 320 zgłoszeń kandydatów z całego świata.
Ponieważ zaangażowałem się w organizację będę słuchał wszystkich nagrań. Pierwsza runda to są nagrania wideo i najlepsi kandydaci zostaną wybrani do przesłuchań na żywo, które będą się odbywały w: Chinach, Korei, Nowym Jorku (ponieważ mamy ponad 20 skrzypków z obu Ameryk), oraz w Poznaniu, gdzie wystąpi ponad 150 osób.
         Z tych bardzo dobrych skrzypków musimy wybrać 50-ciu najlepszych, którzy przyjadą na październikowy konkurs do Poznania.

Pamiętam jak trzymaliśmy kciuki za Polaków w 1991 roku podczas X Międzynarodowego Konkursu Skrzypcowego im. Henryka Wieniawskiego w Poznaniu. Jest Pan zwycięzcą Konkursu Eurowizji w Brukseli oraz konkursów w Adelajdzie, Pretorii, Londynie i Paryżu, ale to zwycięstwo w Konkursie im Henryka Wieniawskiego w Poznaniu otworzyło Panu drzwi do najsłynniejszych sal koncertowych na świecie.

        Zdecydowanie tak. Musimy także pamiętać, że to były też inne czasy w historii Polski. To był okres wielkich przemian. Teraz mamy o wiele łatwiej. Po zakończeniu tegorocznej edycji będzie organizowana z udziałem laureatów wielka trasa koncertowa po całym świecie. W moich czasach było trochę inaczej, ale zwycięstwo gwarantowało zdecydowaną pozycję na rynku polskim i ja grałem mnóstwo koncertów w Polsce, ale również zapraszany byłem na koncerty za granicą.
        Drogi do sukcesów są różne, a jedną z nich jest uczestnictwo w poważnych konkursach skrzypcowych.

Nizioł Bartłomiej Koncert w Rzeszowie 2Maestro Bartłomiej Nizioł podczas koncertu w Filharmonii Podkarpackiej, 23 stycznia 2026 roku, fot. Filharmonia Podkarpacka im. Artura Malawskiego w Rzeszowie

Spotykamy się 23 stycznia w Filharmonii Podkarpackiej w Rzeszowie po próbie generalnej, a wieczorem wykona Pan partie solowe w II Koncercie skrzypcowym d-moll Henryka Wieniawskiego. Czy ten koncert wykonał Pan na finał Konkursu im. H. Wieniawskiego w 1991 roku?

        Tak, grałem Koncert d-moll Wieniawskiego podczas Konkursu w Poznaniu. Tym razem w Rzeszowie planowaliśmy Koncert skrzypcowy Zygmunta Stojowskiego, ale okazało się, że są problemy z materiałem nutowym na orkiestrę, bo nuty znajdują się w jednej z bibliotek w Stanach Zjednoczonych. Ponieważ nie udało się zorganizować tego materiału i stąd zmiana na II Koncert Wieniawskiego.

Koncert d-moll jest jednym z najczęściej wykonywanych polskich koncertów skrzypcowych na świecie, daje soliście możliwość do wirtuozowskich popisów i zachwyca publiczność, ale wymaga starannego przygotowania i dobrej współpracy solisty z orkiestrą i dyrygentem.

       Pokazem wirtuozowskim jest także I Koncert skrzypcowy fis-moll Henryka Wieniawskiego, ale jego II Koncert powstał kilkanaście lat później, stąd bardziej jest naładowany emocjonalnie i dojrzalszy. Jest to piękna muzyka. Towarzyszyć mi będzie Orkiestra Filharmonii Podkarpackiej pod batutą Łukasza Ksobiraja, który podobnie jak ja jest absolwentem Akademii Muzycznej im. Ignacego Jana Paderewskiego w Poznaniu. Jesteśmy dobrze przygotowani i zapraszam na piękny koncert.

Pewnie wielu melomanów, którzy dzisiaj wypełnią salę koncertową Filharmonii Podkarpackiej, podobnie jak ja, dobrze pamięta wspaniały wieczór 22 maja 2019 roku, kiedy to w Sali balowej Zamku wystąpił Pan z pianistą Michałem Francuzem z sonatami na skrzypce i fortepian Ignacego Jana Paderewskiego, Zygmunta Stojowskiego i Władysława Żeleńskiego. Koncert odbył się w ramach Muzycznego Festiwalu w Łańcucie.

        Staram się promować polskie sonaty. Jest to łączący się program ponieważ wymienieni kompozytorzy to także wielcy pianiści, którzy byli ze sobą bardzo związani. Pierwszym był Żeleński, jego następcą był Paderewski, a najmłodszym był Stojowski, który uczył się prywatnie gry na fortepianie i kompozycji u Żeleńskiego, później uczył się także u Paderewskiego i pozostał z nim w przyjaźni prawie pół wieku. Stojowski mieszkał nawet przez pewien czas u Paderewskiego w Szwajcarii. Paderewski bardzo pomógł Stojowskiemu w jego karierze na rynku amerykańskim.          Stojowski był znanym i cenionym w Stanach Zjednoczonych pianistą i pedagogiem.
         Pamiętam, że nasz koncert z sonatami wymienionych kompozytorów został bardzo dobrze przyjęty podczas Muzycznego Festiwalu w Łańcucie.

Z ogromnym wzruszeniem wspominam także wcześniejsze Pana występy w Sali balowej w ramach Międzynarodowych Kursów Muzycznych w Łańcucie. To było już ponad 30 może nawet 35 lat temu, ale Pan pewnie też wspomina długie podróże ze Szczecina do Łańcuta i prace pod kierunkiem mistrzów.

         To były inne czasy. Teraz wsiada się do samolotu i można być bardzo szybko w każdej europejskiej stolicy, a wtedy dojazd pociągiem relacji Świnoujście – Przemyśl był wielkim wydarzeniem trwającym kilkanaście godzin.
         Kursy łańcuckie mają ogromną tradycję. To była bardzo ważna impreza (i do tej pory jest) dla młodych muzyków. Była „oknem na świat”. Przyjeżdżali do Łańcuta wielcy profesorowie z całej Europy. Nie zapomnę lekcji z profesorem Zacharem Bronem, który przyjeżdżał do Łańcuta ze swoimi uczniami m.in.: Maximem Vengerovem i Vadimem Repinem.
Z Wiednia przyjeżdżał prof. Michael Frischenschlager, który zapraszał mnie, (a nawet raz z całą klasą prof. Jadwigi Kaliszewskiej) na koncerty do Wiednia. Podczas łańcuckich kursów mieliśmy kontakt ze światowym muzycznym na najwyższym poziomie.

Pamiętam jak obecny patron kursów prof. Zenon Brzewski wspominał o sukcesach w konkursach do których przygotowywał się Pan z Łańcucie.

        Zdarzyło się tak, że na Konkurs skrzypcowy im. Carla Flescha w Londynie pojechałem prosto z Łańcuta. Wtedy podczas kursów w Łańcucie miałem możliwość wystąpić z towarzyszeniem Orkiestry Symfonicznej Filharmonii Rzeszowskiej z Koncertem skrzypcowym Johannesa Brahmsa, który później grałem w finale konkursu w Londynie. Byłem wtedy bardzo dobrze przygotowany.

Nizioł Bartłomiej Koncert w Rzeszowie 3Maestro Bartłomiej Nizioł i Orkiestra Symfoniczna Filharmonii Podkarpackiej pod batutą Łukasza Ksobiraja, koncert 23 stycznia 2026 roku w Filharmonii Podkarpackiej, fot. Filharmonia Podkarpacka

Jak często występuje Pan obecnie w Polsce?

        W tym roku będę bardzo często grał w Polsce, bo w sumie mam zaplanowanych ponad 20 koncertów. W ubiegłym roku także często występowałem. Zaczęło się od recitali z pianistą Piotrem Sałajczykiem w ramach cyklu „Z klasyką przez Polskę” organizowanych przez Narodowy Instytut Muzyki i Tańca. Później występowałem podczas tournée „Muzyka katedr” z utworem „1025” Alka Dębicza, w którym wykonałem partię solową skrzypiec. Wystąpiliśmy w kilku ważnych katedrach w Polsce : Gniezno, Poznań, Kołobrzeg, Wrocław, Warszawa i Kościół Mariacki w Krakowie.
        Później grałem w Filharmonii Krakowskiej, na Festiwalu Paderewskiego w Poznaniu, w Filharmonii w Gdańsku oraz w Filharmonii Narodowej.
Dzisiaj jestem w Rzeszowie, a w niedzielę wystąpię w Nowy Sączu z Concertino na skrzypce i orkiestrę kameralną, napisanym specjalnie dla mnie przez Sebastiana Perłowskiego, kompozytora i dyrygenta. Prawykonanie tego utworu dobyło się kilka tygodni temu w Filharmonii Śląskiej. Czeka mnie jeszcze recital w Filharmonii w NOSPR.
         Bezpośrednio z Rzeszowa i Nowego Sącza jadę na Maltę gdzie wystąpię po raz pierwszy z orkiestrą kameralną, a później gram Koncert skrzypcowy d-moll Wieniawskiego w Manili na Filipinach.

Wiele czasu zajmują Panu podróże związane z działalnością koncertową. Na szczęście kocha Pan podróże. Czy czasem udaje się Panu podróżować bez skrzypiec dłużej niż kilka dni?

       Jak najbardziej. Staramy się z żoną przynajmniej raz w roku wyjechać do różnych ciekawych miejsc. Chętnie jeździmy do Azji: Tajlandia, Indonezja, Chiny…

Czy publiczność ma wpływ na Pana grę?

        Oczywiście, że ma wpływ. Już po kilku minutach wiem czy publiczność jest zainteresowana koncertem, czy słucha z uwagą. W Polsce bardzo przyjemnie się gra. Zawsze czuję, że jest duże zainteresowanie. Zwykle na koncertach jest dużo młodzieży, przychodzą także grający muzycy, którzy po koncercie podchodzą do mnie aby chwilę porozmawiać. To jest bardzo przyjemne i dobrze rokujące na przyszłość.

Bardzo długo, bo już chyba ponad 17 lat prowadzi Pan działalność pedagogiczną.

        Od 2008 roku jestem profesorem w Hochschule der Künste Bern. Mam już utalentowanych wychowanków, którzy występują jako soliści i muzycy orkiestrowi.

Może Pan poradzić rozpoczynającym karierę młodym artystom jak pracować nad swoim rozwojem, żeby być w dobrej formie artystycznej i fizycznej przez długie lata?

        Przede wszystkim przez cały czas trzeba się starać, żeby pokazać swoją osobowość, znaleźć swój sposób na granie, nie starać się imitować kogoś. To jest najważniejsze, aby na scenie pokazać siebie, ale z założeniem, że wszystkie sprawy techniczne będę współgrały. Bardzo mi się podoba granie dbające o szczegóły i stylistycznie interesujące. Nie można grać muzyki klasycystycznej tak jak romantycznej. Trzeba mieć wiedzę na ten temat i zgodnie z tą wiedzą prezentować swoje interpretacje.

Należy jeszcze powiedzieć o nagraniach. Bardzo dużo Pan nagrywa.

        Tak, to jest jedna z bardzo ważnych rzeczy dla artysty, żeby regularnie nagrywać i szukać nowych utworów, które nie zostały jeszcze utrwalone. Na przykład niedługo ukażą się moje najnowsze nagrania. Jest to 5 koncertów Feliksa Janiewicza, pierwszego polskiego wirtuoza skrzypiec działającego jeszcze przed Karolem Lipińskim. Janiewicz był autorem pierwszego polskiego koncertu skrzypcowego.

Wiem, że Feliks Janiewicz i Niccolo Paganini dobrze się znali.

        Najlepszym dowodem jest list, w którym Paganini zwraca się do Janiewicza „Mój mistrzu…”. Janiewicz był bardzo cenionym skrzypkiem z dobrą, długą karierą. Jest to zapomniany w Polsce artysta, ale cieszę się, że rośnie zainteresowanie jego postacią i coraz więcej skrzypków sięga po jego utwory.
Jest już dostępny materiał nutowy i można koncerty Janiewicza grać z orkiestrami.

Należy Pan do grona najwybitniejszych współczesnych polskich skrzypków, ale mieszka Pan od lat na stałe w Szwajcarii. Po ukończeniu z wyróżnieniem studiów w Akademii Muzycznej w Poznaniu w klasie prof. Jadwigi Kaliszewskiej, kontynuował Pan naukę u prof. Pierre’a Amoyala w Conservatoire de Lausanne i pozostał Pan w Szwajcarii.

         Taka była nasza decyzja. Tak jak wspomniałem to były zupełnie inne czasy. Szwajcaria jest pięknym, otwartym krajem i można tam się dobrze czuć. Jest krajem dobrze położonym i stamtąd bardzo wygodnie się podróżuje. Miasta szwajcarskie takie jak Zürych, Berno czy Genewa są duże, ale nie są tak przytłaczające jak: Berlin, Paryż, Wiedeń czy Nowy Jork.  
         W Szwajcarii podobnie jak w innych miejscach na świecie staram się promować utwory polskich kompozytorów – głównie Wieniawskiego, Szymanowskiego, Pendereckiego…
          Staram się informować o moich koncertach na bieżąco: na moim portalu, Instagramie czy Facebooku.
Jak już wspomniałam, rozpoczyna się dla mnie bardzo gorący czas w związku z przygotowaniami do XVII Międzynarodowego Konkursu Skrzypcowego im. Henryka Wieniawskiego, który odbędzie się od 8 do 25 października 2026 roku.

Mam nadzieję, że czas spędzony w Rzeszowie będzie Pan miło wspominał i niedługo zechce Pan wrócić do Rzeszowa, Łańcuta albo innego miasta na Podkarpaciu.

        Bardzo chętnie. Zawsze podkreślam, że czuję się tutaj dobrze ponieważ to są także moje rodzinne strony. Mój ojciec urodził się w Jarosławiu, wojenne losy rzuciły go na Syberię, a po powrocie zamieszkał w Szczecinie. Rodzina mojego ojca jmieszka niedaleko stąd.
        Bardzo chętnie przyjadę w te strony z koncertem.

Bardzo Panu dziękuję za rozmowę.

        Ja także bardzo dziękuję.

Bartłomiej Nizioł Koncert w Rzeszowie 4Bartłomiej Nizioł i Orkiestra Symfoniczna Filharmonii Podkarpackiej w Rzeszowie p/b Łukasza Ksobiraja, 23 stycznia 2026 roku, fot. Filharmonia Podkarpacka

        Szanowni Państwo!
        Wieczór, który odbył się 23 stycznia 2026 roku zaliczymy z pewnością do najważniejszych wydarzeń artystycznych trwającego sezonu w Filharmonii Podkarpackiej dzięki znakomitemu wykonaniu przez maestro Bartłomieja Nizioła II Koncertu skrzypcowego d-moll op. 22 Henryka Wieniawskiego. Trudno opisać słowami cudowne brzmienie skrzypiec Guarneri del Gesù z 1727 roku, na których Artysta grał.
         Ogromna wrażliwość i doskonała technika solisty, piękno każdej frazy, każdego dźwięku w jego wykonaniu oraz bardzo dobrze dobrane proporcje partii solisty i orkiestry sprawiły, że publiczność przez prawie pół godziny znalazła się w zaczarowanym świecie muzyki.
         Długo i gorąco oklaskiwana była wspaniała gra maestro Bartłomieja Nizioła, który odwdzięczył się bisem.
Ramy koncertu stanowiły: Uwertura „Karnawał” op. 92 Antonina Dvořaka oraz Suity z opery Carmen (nr 1 i nr 2) Georges’a Bizeta. wykonanie tych utworów nagrodzone zostało również gorącymi brawami i także podziękowała  publiczności fragmentem suity na bis.
        Orkiestra Symfoniczna została przygotowana i wystąpiła pod batuta Łukasza Ksobiraja

Zofia Stopińska

Wszelkie prawa zastrzeżone. Udostępnianie, wykorzystywanie, kopiowanie jakichkolwiek materiałów znajdujących się na tej stronie bez zezwolenia zabronione.
Copyright by KLASYKA NA PODKARPACIU | Created by Studio Nexim | www.nexim.net